Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Jean Moulin i Jean Jaures- bohaterowie francuskich ulic i placów.

 La vie est une cerise
La mort est un noyau
L'amour un cerisier. J.Prevert
I o co tak naprawdę chodzi w tym życiu?


 Odkąd zaczęłam przyjeżdżać do Francji, zwracałam uwagę na nazwy ulic. Podobnie, jak u nas w nazwach pojawiają się wszystkie wielkie nazwiska i wydarzenia historyczne. Nikogo nie może zabraknąć. Spacerując uliczkami można przypomnieć sobie literaturę, wielki świat muzyki, artystów pędzla, walecznych żołnierzy i ich wielkie bitwy.
Mnie zastanowiło regularne pojawianie się dwóch nazwisk, często w nazwach dużych placów, bulwarów, parków, ogromnych parkingów miejskich, domów kultury.Nie znałam tych nazwisk wcześniej, i to mnie zaintrygowało, musiałam sprawdzić, kim byli ci bohaterowie.
My mieszkamy przy Placu Jean Moulin  i na małym placyku Dwustulecia Rewolucji- dom z kwietnikami  w beczkach, najbardziej charakterystyczne klombiki w tych rejonach. Obok miejscowy zamek langwedocki i parę naszych pięknych ulic, Starego Mostu, Nowego Mostu, Plac Szczęścia, Postępu, Ruchu Oporu,Aleja Katarów- dzielnych religijnych mężów wybitych przez inkwizycję i 11 Listopada.


 Przygotowałam krótkie informacje o tych słynnych dla Francji bohaterach.


Jean Moulin ( 1899- 1943) – najwyższy rangą, schwytany przez Niemców członek francuskiego ruchu oporu w okresie II wojnie światowej.
Urodził się w Beziers  w południowo-wschodniej Francji. W 1918 zaciągnął się do wojska. Po wojnie podjął pracę we francuskiej administracji państwowej. Był najmłodszym prefektem w historii Francji. W 1940 aresztowany i torturowany przez gestapo. W październiku 1940 rząd Vichy zażądał zwolnienia wszystkich urzędników państwowych o lewicowych poglądach. Moulin odmówił wykonania polecenia i został zwolniony. Od tego momentu rozpoczął działalność konspiracyjną. We wrześniu 1941został przerzucony do Londynu, gdzie spotkał się z Charles`em de Gaulle`em i innymi przedstawicielami rządu francuskiego na uchodźstwie. W styczniu 1942 wrócił do Francji i rozpoczął organizację francuskiego ruchu oporu pod pseudonimem "Max". 21 czerwca 1943 został aresztowany w wyniku zdrady. Zmarł na skutek tortur w pociągu przewożącym go do Niemiec 
 Jean Léon Jaurès ( 1859-1914 ) – francuski przywódca socjalistyczny.
  Jego zdaniem socjalizm był najwyższą afirmacją praw jednostki. Wskazywał, iż rewolucja powinna prowadzić do przejęcia państwa i nadania mu nowych treści. Działacz II Międzynarodówki  Socjalistycznej. Wypowiadał się za nauczaniem powszechnym, głosił poglądy antyklerykalne. Był znakomitym mówcą i dziennikarzem. W 1904 r. założył L'Humanité - gazetę adresowaną do szerokich mas społecznych. Był gruntownie wykształcony, przez pewien czas wykładał filozofię na uniwersytecie w Tuluzie. Zasłynął jako obrońca praw robotników i współtwórca pierwszej we Francji spółdzielczej huty w Albi. Jaurès był zdeklarowanym antymilitarystą, który proponował rozwiązać kryzys, który później przerodził się w I wojnę światową, metodami dyplomatycznymi. Gdy okazało się, iż wojna jest nieunikniona, Jaurès próbował zorganizować strajk generalny we Francji i Niemczech, aby w ten sposób zmusić rządy do negocjacji. Było to bardzo trudne, ponieważ Francuzi pragnęli zemsty za przegraną w wojnie francusko-pruskiej.
Dzień przed mobilizacją, która zapoczątkowała udział Francji w wojnie, Jaurès został zamordowany w kawiarni w Paryżu. Sprawcą zamachu był Raoul Vilain, młody francuski nacjonalista. Został on po wojnie oskarżony w procesie sądowym i, zaskakująco, uniewinniony.

 I tacy to są francuscy bohaterowie. Ja, doskonale kiedyś indoktrynowana w swoim najlepszym liceum w mieście, mam zakodowaną w mózgu mentalność  równości społecznej , chociaż teraz się z tym nie zgadzam. Wiemy nie od dzisiaj, ze Francja ma też długą historię swoich sympatii socjalistycznych. Bo począwszy od Rewolucji Francuskiej , śmiało możemy tę hipotezę postawić, a potem przez socjalizm utopijny. Tylko oni i Rosjanie uśmiercili swoje rodziny królewskie,a mechanizm do zabijania ludzi błękitnej krwi, opracowali w najwyższym stopniu doskonały. Ich terror przewyższył  Dzierżyńskiego chyba. I jeszcze czczą tak uroczyście masową dekapitację swoich arystokratów- tak zabawnie wyraził się pisarz angielski Peter Mayle.
Mój natomiast anglosaski małżonek nie znosi wręcz tych socjalistycznych zachowań narodu francuskiego, objawiającego się min w roszczeniach socjalnych, które obecnie są wykorzystywane przez wielodzietne rodziny, nie tylko  emigrantów. W naszej małej społeczności to jest bardzo zauważalne. Dostają mieszkanie za darmo, a nie umieją śmieci segregować/ bo on widzi, że w workach jest, co innego, robią tzw. "wystawki"/, a parkowanie samochodów o zgrozę woła, auta wiszą na krawężnikach albo wtłoczone są w zakręt. Nie pracują, tylko rozmawiają przez komórki i palą papierosy. Biura pracują  dla klientów tylko rano, po południu   sur rendez-vous, na umówione wizyty i nonszalancko, wymownie wzgardliwie prychają ,zamykając okienko w biurze lub spuszczając żaluzje.To go najbardziej denerwuje, i nie ma miejsca na coś takiego jak anglosaski zwyczaj porządnego ustawiania się w kolejce. I hasłami socjalistycznego kandydata na prezydenta są obklejone całe miasta. Ja to rozumiem, on nie. Ja jestem z rigid system i kiedyś nauczono mnie, że urzędnik to pan. Nie podoba mi się takie zachowanie, ale umiem czytać, że biuro czynne w danych godzinach. Kim wychowany w anglosaskim etosie pracy nie jest w stanie zrozumieć, ze można tak krótko pracować.

4 komentarze:

  1. Podoba mi się bardzo, że macie Avenue des Cathares - może napiszesz kiedyś coś więcej o tak ważnej dla Langwedocji sekcie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam już o tym w poscie Katarowie-albigensi w Beziers i Minerve- perełka Langwedocji. Nie wiem, jak dołączyc taką opcje, ktora ludzie mają pod postami ze zdjeciem," przeczytasz tez o tym w.." czy cos takiego. Zeby byl taki szybki odnosnik do podobnych tematow.
    Napisze wiecej o Katarach, bo tez mnie pasjonują. Tu jest Pays de Cathares.

    OdpowiedzUsuń
  3. :)))))Pozdrawiam ciepło i serdecznie i bardzo świątecznie i Ciebie i Twojego Małżonka:) to dziwaczne ale ja chyba mam podobnie jak on, z tym zrozumieniem Francuzuów..

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszyscy tutaj mieszkający Anglicy narzekają na Francuzów, co nie znaczy, ze pakują manatki i wracają na Wyspę. Mają w swoich mózgach zakodowane, jak my pewne rzeczy, że to oni stworzyli najlepszy system społeczny i podobnie jak sami Francuzi, oni też chcą edukować resztę świata.
    Mój Kim to czasami posuwa się do straszenia żandarmami, gdy zobaczy "wystawki", które powinny znaleźć się w miejscu do tego wyznaczonym, a nie na rogu ulicy. A ja pamiętam, jak nasi rodacy przywozili niegdyś niezły sprzęt z "wystawek" i ja się dziwiłam, jak oni mogą wyrzucać dobre TV, kuchenki mikrofalowe, meble czy coś tam. Czasy się zmieniły i dobrze.

    OdpowiedzUsuń