Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 31 października 2014

Katolicka Malta.

Pierwszy raz przyleciałam na Maltę w 2006 roku, zaraz po obchodach uroczystości Św Piotra i Pawła. Ulice nadal były przyozdobione ogromnymi flagami, a fajerwerki wystrzeliwały długo w nocy.  Byłam  pod wrażeniem  tej szczególnej ludowej pobożności  mieszkańców Malty.


Mój pierwszy pobyt na Malcie, 8 lat temu. Mój Mister tam wtedy pracował.Tyle się potem wydarzyło. Prawie dekada przeleciała. Ale wyglądam bosko, prawda?
 Taką radość i religijną euforię mogłam kiedyś obserwować podczas hinduistycznych świąt w Indiach i muzułmańskich w Algierii. To takie szczególne wniebowzięcie. Sama nie jestem regularną katoliczką, ale bardzo lubię te wszystkie  religijne "pomps and circumstances".
Malta to najbardziej katolicki kraj Europy,  i w każdy dzień o 18.00 kościoły są wypełnione, a jest ich ok. 350!
Malutki koścółek św. Magdaleny na klifach Dingli. Moja córka to Magda i pamietam, ze pierwszy raz w tym kościółku byłam w okolicy jej urodzin.
 Sama regularnie uczęszczam na msze do kościoła  Wniebowzięcia NMP w Moście, tam mieszkam czasowo na ulicy Konstytucji, w samym centrum. A po mszy  zasiadam w barze Mellows,
 albo bardziej eleganckim "Il vecchio forno  wine bar" i podziwiam oświetlone kościelne cudo,

Przy piwie Cisk. Na około koscioła mnóstwo barów i restauracyjek. Nikomu nie przeszkadza spożywanie alkoholu w tym boskim otoczeniu. Ciemno się robi ok.19.
 rozmawiam z tubylcami. Polska nie jest im obca, Wałęsa, Wojtyła, wszyscy znają, wspólne uczestnictwo w UE i mają piękny gminny ośrodek imieniem Papa Wojtyla.

 Maltańczycy kochają Maryję, jej imieniem oraz imionami świętych patronów - których kult jest na Malcie rozpowszechniony - nazwane są miasta, wsie, wysepki, zatoki, ulice, place, parki i domy. Imię Maria i imiona świętych nosi wielu Maltańczyków, w tym moja urocza gospodyni Maria Francesca, która tak pięknie śpiewa Angel.
Maria jest nauczycielką j.angielskiego, a jej drugim zawodem jest śpiew. Tutaj na tle maltańskich murków.
.
 Katolicyzm na Malcie tętni życiem, przejawiając się najbardziej w fiestach - radosnych obchodach świąt i odpustów. Kościoły i ulice przystrajane są tysiącami lampek, kolorowych girland, chorągwi, kwiatów i innych dekoracji.
Zdjęcie Beatki, córki mojej nieodżałowanej koleżanki.
 W procesjach ulicami Malty, w których zawsze biorą udział orkiestry, noszone są naturalnej wielkości figury Maryi i świętych patronów. Odpalane są fajerwerki.
I brytyjskie pamiątki oczywiście.

Nawet się załapałam na zdjęciu.

 Fiesty odzwierciedlają południowy temperament wyspiarzy.
Wstawiennictwu Maryi i świętych Maltańczycy zawdzięczają liczne cuda. Jeden z nich wydarzył się w mieście Mosta, w którym obecnie zamieszkuję. Stoi  tam wspomniany  kościół z czwartą co do wielkości na świecie kopułą / Watykan, Św Paweł w Londynie, Gozo- też państwo Malta/. W czasie II wojny światowej, kiedy to Malta, jako brytyjska baza, była bombardowana przez Luftwaffe, do świątyni podczas Mszy św. wpadł pocisk, lecz nie wybuchł i nie wyrządził nikomu krzywdy, co uznano za cud.
Kościół NMP podczas Xmas. 

 Trzy razy był na Malcie Jan Paweł II - dwa razy w 1990 r. (w tym raz na krótko, w drodze do Afryki) i w 2001 r., kiedy wyniósł do chwały ołtarzy Maltańczyka ks. Giorgia Precę. Na Malcie są dwa pomniki Papieża Polaka.
Przed pomnikiem Papieża na Gozo.

I nawet domy są Jego imienia.
Katolickość Maltańczyków znajduje także odbicie w tutejszym prawodawstwie, które zakazuje całkowicie aborcji oraz rozwodów. Hymn państwowy Malty jest modlitwą.

Guard her, O Lord, as ever Thou hast guarded!
This Motherland so dear whose name we bear!
Keep her in mind, whom Thou hast made so fair!
May he who rules, for wisdom be regarded!
In master mercy, strength in man increase!
Confirm us all, in unity and peace!

Obrazki  Matki Bożej lub Jezusa wiszą przed wejściem do niemal każdego maltańskiego domu, a frontony budynków wieńczone są figurami świętych. Uwielbiam robić zdjęcia tym kafelkom i niezmiennie się nimi zachwycam. Popatrzcie:









A tutaj moje apartamenty:))

  Ścisłe związanie z katolicyzmem wynika z maltańskiej historii. Przez wieki ta wyspa była główną siedzibą zakonu Kawalerów Maltańskich, którzy wielokrotnie chronili Europę przed zalewem muzułmanów. To z tego okresu pochodzi mocna świadomość roli Malty w Europie. Później, gdy na Malcie stacjonowali Brytyjczycy, katolicyzm stał się nośnikiem tożsamości narodowej, a wierność religii ojców dowodem na jej zachowanie. Coś z tego zostało do dzisiaj, bo choć Maltańczycy zachowali lewostronny ruch, a ulice ich miast są harmonijnym połączeniem tradycji śródziemnomorskich i brytyjsko-imperialnych, to nadal zachowują świadomość, że dowodem na autentyczność ich maltańskości pozostaje katolicyzm i wierność tradycjom przodków.
Joannici - bogaty zakon rycerski stworzony przez arystokrację wielu narodowości w dobie krucjat - w 1136r. zostali wyparci z Rodos przez sułtana Sulejmana Wspaniałego.
Na Rodos też  kiedyś byłam, w tle zamek Joannitów. Również i w tych rejonach Mister pracował.
 W 1530 r. Joannici otrzymali od cesarza Karola V Maltę  za jednego rocznie sokoła maltańskiego. Na biednej i nieładnej wysepce - jak pisali Joannici - zbudowali najpotężniejsze fortyfikacje w Europie, okazałe pałace i kościoły.
Największe wrażenie robi stolica Malty - Valletta. O tym napiszę później. Oprócz setek efektownych budowli i wysokich murów obronnych, jakie piętrzą się wokół wód stołecznego Wielkiego Portu, prawdziwą perłą Valletty jest barokowa konkatedra św. Jana.
Tłumy ludzi przed wejściem do katedry.

Przed katedrą brytyjskie pamiątki.
 Jej podłogę pokrywają wielobarwne marmurowe płyty nagrobne, pod którymi złożone są szczątki wielkich mistrzów zakonu, biskupów i innych dostojników.
 Tu spoczywa wielki mistrz Jean Parisot de la Vallette, bohater Wielkiego Oblężenia Malty przez Turków w 1565 r. - jednej z piękniejszych kart historii chrześcijańskiej Europy.  Całe wnętrze konkatedry kapie od złota. Widać tu bogactwo arystokracji zachodu Europy.
 W muzeum katedralnym znajduje się najsłynniejszy, a zarazem największy obraz pędzla genialnego Caravaggia - „Ścięcie św. Jana Chrzciciela”. Artyzm tego płótna, jego niesamowity klimat wprost hipnotyzuje oglądającego.
To nie jest oryginał, ale również robi wrażenie. W muzeum nie wolno jest robić zdjęć.

Kres panowania joannitów na Malcie wiąże się z Wielką Rewolucją Francuską. Otóż młody generał Napoleon Bonaparte w drodze do Egiptu przybił ze swoją armią do brzegów Malty, wygnał Joannitów z ich posiadłości, które doszczętnie złupili napoleońscy żołnierze. Zaraz później wkroczyli Anglicy i zostali do 1974r. Skarby joannitów pozostawione na Malcie służą dziś mieszkańcom słonecznej wyspy. Siedziba Zakonu Maltańskiego, szacownego dzieła charytatywnego, obecnie mieści się w Rzymie. Zakon ma prawa suwerenne, jak Watykan.
O Malcie będę pisać i pisać:) Zachęcam też do lektury o Malcie w tym profesjonalnym blogu.   A tak katolicko z okazji naszego Wszystkich Świętych.

niedziela, 26 października 2014

Hypogeum-powrót do przeszłości na Malcie


Brama wejściowa do Tarxien Temples- budowli megalitycznych z okresu neolitu i epoki brązu, odkrytych w 1914 roku. Obiekty wzniesiono z obrobionych bloków skalnych i ozdobiono rytymi i malowanymi dekoracjami. Budowa najstarszej świątyni datowana jest na około 3 500 p.n.e.




Na Maltę przyleciałam piąty raz, tym razem z zamiarem pobycia tu jako expat przez pewien czas. Ze względu na miłe wspomnienia, mam do Malty szczególne uczucia. Nie znalazłam żadnego maltańskiego bloga, oprócz wspomnień wakacyjnych u paru osób i postanowiłam poświęcić tym  zniewalającym wysepkom kilka postów.  Pisałam już o Malcie kilka razy w grudniu 2011r.malta1,malta2,malta3.
Najlepiej jest tam przylecieć w nocy, gdy na bezchmurnym niebie panuje księżyc rzucający szeroką poświatę na morze, wtedy wyspy migoczą portowymi światłami, a powietrze jest przesycone zapachem tajemnicy. Uwielbiam latać samolotami w różnych porach dnia, zajmuję się wtedy opisywaniem chmur i nieba, ale w nocy przestworza wyglądają, jak bajecznie rozświetlone klejnoty rzucone Bogu w świątecznym podarku. Maltańskie wyspy noszą w sobie dziedzictwo cywilizacji starszej niż egipska, to co należy do zwykłej starożytności nie zaskakuje nikogo, nie mówiąc o nowożytnych dziejach wypełnionych arabskim panowaniem, rycerzami maltańskimi i angielskimi garnizonami. Największymi skarbami wyspy są udostępniane dzisiaj i to dosyć niechętnie, tajemnicze budowle datowane na ok. 5000 lat przed naszą erą.
Zdjęcia z internetu, bo w środku nie można nic zrobić.


  Pozostałe neolityczne świątynie na Malcie, a jest ich kilka, są nieporównywalne z niczym innym w basenie Morza Śródziemnego.
Wejście do Tarxien Temples.


Świątynia Południowa - zdobiona motywem spirali. W kamiennym ołtarzu świątyni znaleziono ukryty nóż, co świadczy o składaniu ofiar. W świątyni zachował się fragment olbrzymiego posągu otyłej kobiety - charakterystyczny dla cywilizacji okresu neolity na Malcie

Neolit - młodsza epoka kamienia, epoka kamienia gładzonego– ostatni okres epoki kamienia (poprzedzający epokę brązu.  W neolicie rozwijały się też nowe techniki obróbki kamienia, takie jak gładzenie powierzchni i wiercenie otworów. Neolit to czas od 4500 do 9000 lat p.n.e. Nie pamiętam, czy to się pisało odwrotnie?


Tarxien Temples- Świątynia Centralna.
  Wrócmy do Hypogeum, którego okoliczności odkrycia są dosyć tajemnicze. Gdy w 1899 Brytyjczycy rozbudowywali bazę marynarki wojennej natrafiono w czasie budowy domów dla stoczniowców na tajemnicze budowle. Odkrycie świątyni było trzymane w tajemnicy do 1902 roku (aż do zakończenia budowy domów) znaczenie tego wydarzenia było tak wielkie, że zmieniło ono podejście do prehistorii Europy.

Do połowy XIX uważano, że świątynie były pozostałością po mitycznej rasie gigantów. Całkiem możliwe, że maltańskie świątynie (tak naprawdę nikt nie wie do czego służyły te budowle) są dziedzictwem pozostawionym przez Atlantów- istot, które ocalały po gigantycznej katastrofie jaką było zatonięcie Atlantydy i przeniosły się wraz ze swoją tajemnicą w różne zakątki świata. Wskazują na to niewytłumaczalne podobieństwa pomiędzy zabytkami kultury materialnej w Egipcie, Ameryce Południowej i w Azji południowo-wschodniej oraz technologia użyta do ich budowy.
 Świadectwem pozostałym po tej zaginionej cywilizacji są nie tylko słowa Platona o kontynencie rozciągającym się za słupami Heraklesa, ale przede wszystkim niemal współczesne nam przekazy „śpiącego proroka Edgara Cayce” amerykańskiego jasnowidza, który opisywał w swoich przekazach historię i zagładę Atlantydy.
Cywilizacja, która przed tysiącleciami wzniosła Hypogeum nie była podobna do żadnej innej w basenie Morza Śródziemnego i jest to kolejna zagadka nie dająca spokoju archeologom.
 Cywilizacyjny przełom miał nastąpić 3600 wieku p.n.e kiedy to rolniczy lud zamieszkujący Maltę zamienił się nagle w zaawansowanych technologicznie budowniczych świątyń i miejsc pochówkowych. Hypogeum stało się grobowcem dla ok.7000 osób chowanych tam przez 1000 lat, ale pełniła również funkcję świątyni dla żyjących. Znalezione w podziemnych salach artefakty w postaci statuetek „grubych kobiet” i „śpiących pań” mogą świadczyć o ty, że świątynia pełniła również rolę obyczajową.

Niezwykła cywilizacja, która wzniosła Hypogeum nagle przestała istnieć około 2500 wieku p.n.e. W równie tajemniczy sposób kończy się historia badacza Hypogeum Emmanuela Magri. Bowiem kiedy prace wykopaliskowe nabrały rozmachu, został nagle wezwany do Sfax w Tunezji, gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zginął w 1907 roku, a wraz nim jego zapiski stanowiące do dzisiaj najbardziej poszukiwaną część tajemnicy Hypogeum. Po wyjątkowo długo trwających „pracach konserwatorskich” ochranianych przez policję 24 h na dobę udostępniono Hypogeum do zwiedzania od sierpnia 2000.Wizyty trwają ok.30 minut, a bilety należy zamawiać na ponad miesiąc przed przybyciem na Maltę.
Byłam tam 14 października.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że najbardziej tajemnicze znaleziska z Hypogeum zostały już zabrane przez rządowe ekipy, ponieważ co nie pasuje do akademickiego obrazu archeologii i historii naszej cywilizacji, nie mówi się głośno i nie uznaje się tego.
Malta jest jednym z najpiękniejszych zakątków świata, nie można tu przyjechać na bezmyślne wakacje, prawdziwe skarby można odkryć, gdy przygotujemy się na spotkanie z tajemnicą, a wtedy pobyt na Malcie będzie należał do jednych z najciekawszych  życiowych doświadczeń. Zainteresowanych odsyłam również do fascynujących informacji o Malcie w tym blogu.



poniedziałek, 13 października 2014

Urodziny z Marią Stuart w Edynburgu.


 Droga Guciamal- tu, swój kolejny post Tobie poświęcam i bardzo dziękuję za inspiracje. To moje  egzaltowane wspomnienie sprzed paru lat, publikowane gdzie indziej. I cieszę , że dzięki Tobie mogłam coś znowu napisać, bo tak mi nastrój długo nie służył. Swoje wielkie okrągłe urodziny spędziłam w Edynburgu i Glasgow, a tam każdy onomastyczny i toponimiczny szczegół wywoływał w moim umyśle szczególne fermenty, jak zwykle podczas moich podróży. Tam przeżywałam moje ulubione arystotelowskie doświadczenie czyli  "efekt pobudzania duszy, wrażliwej do łez za pomocą piękna”.


Dla większości turystów Edynburg to wyniosły zamek na wierzchołku wulkanu Arthurs Seat zbudowany jako twierdza już w 9w., a większa część obecnych murów pochodzi z XVI wieku.
Wejście do wspomnianego zamku.

To piękne historyczne miasto, a jego szarozielony pejzaż tonie w deszczu brukowanych ulic i kamiennych domów. To zatoka Firth of Forth i skaliste brzegi Fife, mglista, mroczna atmosfera.
Edynburg to Royal Mile główna staromiejska ulica, która wygląda niczym kanion, jest dosyć wąska i otoczona wysokimi kamienicami. Na co dzień wypełniona turystami, kupującymi whisky, ręcznie dziergane kilty i inną odzież oraz całą masę pamiątek kojarzących się ze Szkocją. Rajdy handlowo – konsumpcyjne są kontynuowane od zamku na wzgórzu w dół ulicy Royal Mile do Holyrood Palace.
Edynburg dla wielu turystów to także Rose Street w New Town, największe skupisko public bars w całym Zjednoczonym Królestwie, na czele z The Rose and Crown oraz The Kenilworth. Pubbing to nie tylko upojna zabawa, ale element brytyjskiej kultury. Ludzie schodzą się, żeby łyknąć „pintę” ( 0.5 litra ) kaledońskiego Mc Ewana czy Tennenta, tudzież szklaneczkę whisky, żeby posłuchać muzyki i pobyć w towarzystwie innych.


Ulica Royal Mile.
Dla wielu ludzi Edynburg to Międzynarodowy Festiwal Sztuki odbywający się przez 3 tygodnie w sierpniu, ogromna impreza ciesząca się zasłużoną sławą i powodzeniem.
Dla niektórych w Edynburgu można podążyć śladami epoki oświecenia. Duch „Wieku Rozumu” przetrwał w Nowym Mieście, oddzielonym od Starego Ogrodami Princess Street. Eleganckie georgiańskie alejki i zielone skwery pamiętają przechadzających się nimi XVII wiecznych intelektualistów, którym przewodził David Hume. W perfekcyjnie zaprojektowanej części miasta koło placów Charlotte i ST. Andrew rodziły się teorie Adama Smitha i powstały wiersze się Walters Scotta, autora „ Roba Roya” i „ Ivanhoe”
Na George Street urodził się w 1847 Graham Bell.
Mnie w Edynburgu najbardziej zafascynował pałac Holyroodhouse, a historia Marii Stuart powróciła do mnie bardzo plastycznie z tragedii F. Schillera, J. Słowackiego i powieści Stefana Zweiga.
Chodziłam po pokojach pałacu Holyroodhouse i myśl o Marii Stuart nie opuszczała mnie ani przez chwilę.
„ Żaden z władców tamtej epoki nawet w przybliżeniu nie sięga wysokiej rangi tej niezwykłej kobiety. Ambitna aż do nieokiełznania. Poza językiem ojczystym biegle włada łaciną, francuskim i włoskim. Z powodu niezwykłej lekkomyślności i pewności siebie, w Marii Stuart rodzi się szaleńcza odwaga, będąca jej wielkością i fatum. Pozwala się unosić entuzjazmowi.” ( Stefan Zweig )
Maria Stuart była pod każdym względem kobietą od stóp do głów i właśnie najważniejsze decyzje jej życia wywodzą się z tego najgłębszego źródła jej płci.
„Maria Stuart była wybitnie uczuciowa, jej serce łatwo jest przyprawić o drżenie, z najmniejszego powodu rumieni się i blednie, szybko i łatwo tryskają z jej oczu łzy. Ta niezwykła kobieta jest bezwolnie przykuta do swojej płci .Mając do wyboru : honor czy namiętność, Maria Stuart, jako prawdziwa kobieta, opowiada się nie po stronie królestwa, lecz kobiecości.”
Holyroodhouse Palace.

W ogrodach Pałacu.

Dlatego jej postać mnie tak fascynuje, „ jej osoba zakrojona jest na tak wielka miarę, że umiała dla jednej w pełni przeżytej chwili niemal pogardliwie odrzucić władzę siłę i królewski majestat. Spada z niej płaszcz koronacyjny i naga rozpalona czuje się jedną z tych niezliczonych kobiet, które chcą miłość dawać i miłość brać”
W jej sypialni i innych prywatnych salonikach Holyroodhouse stałam jak skamieniała. Stulecia płyną i czasy się zmieniają, ale potrzeba miłości i namiętności jest ogromna. A ja cała drżąca, doświadczam takich refleksji w alkowie Marii Stuart i myślę sobie, że będę jak najdalej od sióstr i przyjaciółek typu Elżbieta dla Marii Stuart, niezdolnych do całkowitego oddania z powodów zahamowań natury duchowej czy innej.
Szukać porównań z Marią Stuart, mój ówczesny narzeczony, skwitował nazwą „ the top vanity”, a ja się przecież tylko bawię asocjacją literacką.                                                                                      Sorry za stare zdjęcia, ale taki miałam aparat.