Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

czwartek, 31 grudnia 2015

Happy New Year 2016.

W ostatni dzień roku postanowiłam coś napisać dla podsumowania. Swoje rezolucje noworoczne, bardziej plany, na 2015 rok wypełniłam, zadanie wykonałam i gotowa na baczność na nowe wyznania, jakbym miała lata moich córek.
 Moje rezolucje są rozsądne i do wykonania. Papierosy też już ostatecznie przestałam palić. Ale to dzięki córce, która rzuciła  palenie, bo zaplanowała dzidziusia. Na cudzesach utrzymywałam mój nikotynowy nałóg. Chodziłam na jogę i pilates dla zdrowia, tudzież na basen, gdzie uczęszczam regularnie od zawsze. Na rowerze jeździłam nawet w Anglii.

 Praktykę w domu dla dzieci niepełnosprawnych odbyłam półroczną prawie, a potem wykorzystałam to  do w pracy w Anglii. Trzymiesięczny pobyt w Anglii też był w grafiku postanowień noworocznych, wykonany w 100%. Chociaż pieniędzy z tego nie było, ale mnóstwo doświadczeń językowych i obserwacji socjologicznych.
W towarzystwie  merów miasteczek, gdzie pracowałam. Normanton i Castleford.

 Biznes rozkręciłam z pomocą moich wspaniałych koleżanek nauczycielek i asystentki, a sukces odnieśliśmy nie notowany od czasów przedunijnych, gdy języków wtedy uczono się na potęgę, bo każdy chciał wyjechać. Teraz już nie ma darmowych językowych projektów unijnych, i klienci wrócili do nas w zmasowany sposób, i również sześciolatki przyczyniły się do sukcesu.
Nasze muralia i mój samochodzik.
 A tłumaczenia muszę odsyłać, bo już nie ma na to czasu,  ale każda strona i godzina też tworzy nasz budżet. Szkolnych imprez było bez liku przez cały rok i wszyscy byli zadowoleni, najbardziej klienci i konta pracujących.
W październiku. Mur pruski dodał uroku i drewniane wykończenie.

Gajówka prawie była sprzedana, ale nagle zrobiło mi się jej żal i całych tych dziesięciu lat z Misterem i dałam jej, i jemu  szansę, Na przekór wróżbitce, która przewidywała definitywne rozwiązania.
 Kulturalnie się bardzo udzielałam, kilka sztuk teatralnych, dwie opery, balet, parę seansów filmowych, a w ilu muzeach byłam!
Najbardziej cieszyłam się z wizyty w Stawiskach, Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. Zaproszenia z muzeum dostawałam od kilku lat. Z portretem małzenstwa Witkacego.
W Anglii to jakby na trzymiesięcznych wakacjach, całe Yorkshire zwiedziłam. Co tam jeszcze zaplanowałam? Przemiany meblarskie w domu i szkole, żeby pamiątki wyeksponować w biurze, malowanie też.
Witrynka z pamiatkami przeniesionymi z domu.


A na koniec zostałam babcią, ale nadal pracującą  w wymiarze godzin, jakich nie miałam od ponad 10 lat. W związku z tym dzidzia Ewunia jest ze mną od święta.
Tu na Mikołajki.

A propos świąt, były bardzo  i wyjątkowo rodzinne, też jak dawno kiedy. Z nową rodziną swatów w Ostrowcu, i też w Sandomierzu.
Tyle prezentów pod choinką u Magdy.

U swatów na wigilii. Wieksza choinka, to prezenty się ukryły.

Ewunia z karpiami.
A teraz szykuję się do wyjścia na sylwestrowy wieczór u brata. Też ten wybór jest wyjątkowy i rodzinny, bo nie pamiętam, żebym z bratem witała Nowy Rok. A to zasługa mojej przemiłej bratowej.
Z Dominiką w Sandomierzu. To nasze drugie rodzinne miasto, brat się jeszcze tam urodził. Dominika w marcu zostanie mamusią.


Happy New Year for everybody! Ja to życzę sobie przede  wszystkim zdrowia i wytrwałości w realizowaniu nowych planów, a moim córkom też zdrowych dzieciątek i szczęścia rodzinnego. A dla czytelników też dużo zdrówka, spełnienia planów i marzeń.
 I już dodaję swieże zdjecia. Z bratem Andrzejem i Dominiką.

Sylwestrowi goscie. Brat z zoną, Bratanek- Mikołaj, mama bratowej i nasza wieloletnia kolezanka Jola. Zaczynalysmy kiedys razem prace w jednej szkole jako mlode nauczycielki w 1984r. Tak było rodzinnie i miło. Tyle wspólnych wspomnień.

niedziela, 8 listopada 2015

Jak zostałam babcią i inne okoliczności.

Bo są takie momenty szczęśliwości, uderzają do głowy, oszałamiają. W ostatnich 10 latach takie chwile utożsamiałam  tylko z lokatorem z Gajówki i banalne słowa  "Et si tu n'existais pas Dis-moi pourquoi j'existerais" wydawały się takie niezwykłe. But that`s the ancient history. A tu jeszcze inne słowa- klucze się pojawiły. Jeszcze bardziej naturalne i niewyszukane, a mimo to otwierają całą kaskadę najpiękniejszych przeżyć. Codzienność, niby nudność zwyczajnego życia, ale radość i miłość, która przebiła  wszystkie minione najbardziej wyrafinowane doznania. Cała egzystencja skrystalizowała się w dwóch małych kroplach na rzęsach, kiedy zobaczyło się malutką śliczną kruszynkę. 29 października zostałam babcią już ukochanej wnuczki Ewuni.
Mam dwie córki i obie prawie równocześnie  zaplanowały potomstwo. Tyle emocji i szczęścia na raz. Następna wnuczka za cztery miesiące. Bo też będzie dziewczynka!
Nie wiedziałam, że dzidziusia trzeba już od początku układać w krzesełko samochodowe. Tak się tu na mnie spojrzała.

W związku z takimi poruszającymi rodzinnymi  wrażeniami, inaczej pomyślałam o Gajówce. Może oprócz moich literackich zapędów w stylu Eweliny Royskiej ze Sławy i Chwały, stanie się to miejsce siedliskiem, przystanią i domowym ogniskiem dla moich wnuczek, córek i zięciów. Też swatów. Nawet byłam tam dwa tygodnie temu i rozmyślałam  ciepłymi uczuciami o tej chałupie i miejscu,  w lśniącym  jesiennym słońcu i mgłami porannymi. "W starej pięknej spiżarni będą pachnieć zielone śliwki" powiedziałby Iwaszkiewicz. Słowa powyżej też lekka trawestacja Iwaszkiewiczowskich Ogrodów.
Im nördlichen Polen (den ehemaligen Landesteilen von Preussen) ist Fachwerk bekannt. Auf Polnisch wird Fachwerk „preußische Mauer“ genannt und gilt als typisch deutsch. Daher wurden insbesondere in der Zeit nach dem Zweiten Weltkrieg zahlreiche Fachwerkhäuser in den Oder-Neisse Gebieten verputzt oder verblendet, um das Fachwerk zu verbergen. Jakby Dom Kolodzieja w Zgorzelcu:)) Dla mojego eks w zaświatach po niemiecku.

Takie widoki z okna.
 Ewunia już  w domku w swoim łóżeczku.

Ubieramy się do domu. Tak jestem duża! Tak mi to zdjecie przeskoczyło . Wazymy 3350 i bardzo długa jestem, 56cm.  Takie szczęscie rodziców, dziadków , cioć i wujków.  


niedziela, 18 października 2015

Jak obserwowałam rewitalizację w angielskich miastach.


W Anglii wróciłam do starego imienia Alice, cały czas w krainie czarów i po drugiej stronie lustra. Alicia to inna epoka. Witrynka z księgarni w Wakefield.
W  rewitalizowanych dokach londyńskich byłam juz pod koniec lat 90-tych, Canary Wharf i Canada Square wyglądały imponująco i jeszcze kosmiczna stacja metra Jubilee Line tam  dojeżdżała i nowoczesne  DLR. Czuło się, że jest się w portowym mieście. Pamiętam ten mój zachwyt i zapach luksusu.
Zdjęcia z moich wycieczek do Londynu.  Widoki z Greenwich i Canary Wharf.



Z córką przed Canary Wharf- 2003 rok. Boże!
 To była epoka pierwszych telefonów komórkowych i wysyłalam smsy z drugiej pókuli w Greenwich.
Otwieram furtkę do mojego czarodziejskiego kraju. Wyjatkowo lubię Anglię i tak mi szkoda, ze Kim nie chciał  to mieszkać.
Rewitalizacja jest pojęciem stosowanym najczęściej w odniesieniu do części miasta lub zespołu obiektów budowlanych, które w wyniku przemian gospodarczych, społecznych, ekonomicznych i innych, utraciły częściowo swoją pierwotną funkcję i przeznaczenie. Rewitalizacja jest w tym znaczeniu zespołem działań z zakresu budownictwa, planowania przestrzennego, ekonomii  i polityki społecznej, których celem jest doprowadzenie do ożywienia, poprawy funkcjonalności, estetyki, wygody użytkowania i jakości życia w rewitalizowanym zespole. Zwróciłam na to uwagę w Scunthorpe już w 1996r, kiedy pokazano mi zmodernizowaną dzielnicę hutniczą koło Frodingham Ironworks, jakby naszą Kolonię Robotniczą przekształcić w takie sielskie lukrowane kolorem domeczki. Może znajdę gdzies jakieś zdjęcie?

Anglicy zrozumieli, że nie zagwarantują postawienia na nogi każdego brytyjskiego miasta i miasteczka, które nie nadąża za innymi bogatszymi. Policy Exchange twierdzi, że wiele dużych nadmorskich miast straciło rację bytu wraz z upadkiem żeglugi. Stawia to pod znakiem zapytania przyszłość Liverpoolu, Sunderland, Hull, Scunthorpe i Blackpool. Wiele osób twierdzi, że nierealistyczne jest oczekiwanie, że bogate miasta takie jak Manchester, Leeds i Newcastle ożywią biedniejszych sąsiadów, czyli Liverpool, Rochdale, Wakefield, Bradford i Sunderland i wiele innych. Wyczytałam jednak że miasta te nie są "skazane na zagładę" i nie można ich opuszczać, ale że ludzie muszą pogodzić się z tym, iż "nie są w stanie zapewnić swoim mieszkańcom oczekiwanego przez nich standardu życia". Rewitalizacja przemysłowych kanałów jest niezwykłą atrakcją turystyczną, restauracje wzdłuż są zawsze wypełnione ludźmi, a zacumowane barki, narrow boats swiadczą o miłości Anglików do żeglugi.


Jakie to rozczarowujące i smutne, gdy się pomyśli o naszym państwie. Chociaż ja wyjątkowo doceniam przemiany w naszym kraju i widzę ogrom dobrych rzeczy, ale  anglosaski mąż za dużo niedostatków  zauważa. Zawsze miałam taką refleksję w odniesieniu do Anglii, że to bardzo bogate państwo i wyjątkowo dba o swoich obywateli.  Demokrację tam budowano od Magna Carta w 1215. Poniżej obchody w Pontefract.
Leeds to ponad 700-tysięczne miasto, leżące w północnej części Anglii. Z racji swojego położenia bywa nazywane także „stolicą północy”. Jest w tym trochę prawdy. Według oficjalnych danych statystycznych Leeds to najszybciej rozwijające się miasto Wielkiej Brytanii. Na osobę pochodzącą z Leeds inni Brytyjczycy mówią niekiedy „Loiner”. Miasto zyskało sobie przydomek „Knightsbridge of the North”, czyli „Rycerski Most Północy".
Najstarszy zapis filmowy pochodzi z 1880 roku. Dokonał go Louis le Prince kamerą własnej produkcji. Obraz nazywał się „scena ogrodowa” i rzeczywiście, tytuł oddawał całą fabułę. Ważne jest jednak zwłaszcza to, że całość nakręcono właśnie w Leeds. I jak widzicie 15 lat wcześniej niż bracia Lumiere.
Leeds to niezwykle ważny ośrodek naukowy i akademicki. Według dziennika The Independent Leeds to najlepszy ośrodek uniwersytecki w kraju. Tę opinię zdają się potwierdzać sami studenci: na wszystkich uczelniach edukację pobiera tu prawie 200 tysięcy osób, z czego ponad 30 tysięcy na University of Leeds.
Nowoczesność i

...staroswiecki urok.

Leeds to także bogata oferta kulturalna. Cały rok obfituje w koncerty, festiwale i festyny. Leeds Carnival to największa tego typu impreza w Wielkiej Brytanii, zaraz po Notting Hill Carnival. Przez trzy dni sierpnia uczestniczy w niej ponad 100 tysięcy osób. Równie popularny jest festiwal muzyczny Reading and Leeds. Ta część, która odbywa się w Leeds przyciągnęła ostatnio 70 tysięcy słuchaczy.

Na imprezie grały takie sławy, jak Foo Fighters, Metallica, Radiohead, Guns 'n' Roses, Pixies... Kinomaniacy z pewnością zechcą przyjechać do Leeds w trakcie trwania Międzynarodowego Festiwalu Filmowego (listopad). Już niedługo.
Będąc w mieście, żal byłoby nie odwiedzić Muzeum Leeds. Po raz pierwszy otwarto je w 1819 roku.
Zgromadzono tu dzieła sztuki, skamieniałości i wiele innych ciekawych eksponatów. Najbardziej znany jest prawdopodobnie Tygrys z Leeds, którego mieszkańcy obronili przed wyrzuceniem z grona zbiorów. Bardzo ciekawa jest też ekspozycja pochodząca z czasów starożytnych.
Dla tych, którzy wolą nieco nowszą historię polecamy wyjście do Royal Armouries Museum. Eksponaty pogrupowane są na pięć wystaw: Wojna, Turnieje, Orient, Samoobrona oraz Polowanie. Najchętniej oglądana jest zbroja turniejowa należąca do Henryka VIII. Na terenie muzeum bardzo często organizowane są turnieje rycerskie i pokazy walk. Jeżeli zaś chcesz obejrzeć największy zbiór rzeźb na kontynencie, skieruj się do Instytutu Henry'ego Moore'a. Ale Muzeum Sztuki Nowoczesnej Hepworth w Wakefield robiło ogromne wrażenie. Zbudowane też na terenach rewitalizowanych obok kanałow żeglownych.
Bryła Muzeum Hepworth nad samym kanałem.

Projekt rewitalizacyjny na dawnym przemysłowym budynku.

Leeds jest zdobywcą tytułów „Najlepsze miasto w Wielkiej Brytanii” oraz „Ulubione miasto Wielkiej Brytanii”. Warto skontrastować to ze stwierdzeniem Karola Dickensa, który w 1847 roku uznał miasto za najbrzydsze i najpotworniejsze, jakie widział. Być może to zasługa ogromnych sum, które władze zdecydowały się wydać na przeprowadzenie rewitalizacji i przebudowy. Łącznie w różne projekty zainwestowano minimum 640 milionów funtów.

Katedra otoczona nowoczesnością.

To mi Łódź przypomina.

 Byłam w Leeds kilka razy,  najpierw po numer ubezpieczeniowy, potem w sprawie pracy i następnie, żeby pochodzić sobie po mieście. Z Wakefield jechało się ok. pól godziny. Autobusem piętrowym miło leciał czas na obserwacji ukształtowania terenowego, sielskich domków i pubów.
Normanton.

Castleford.
Najpopularniejsza nazwa dla pubu. Pontefract.

Ekolodzy powinni być zachwyceni Leeds. Około 2/3 powierzchni miasta jest pokryte terenami zielonymi, co czyni z niego jedno z najbardziej „zielonych” miast Europy.
Tak sobie ludzie odpoczywają w cieniu koscioła lub na skwerkach.


W Leeds od 1822 roku działa browar Tetley's, nazywany czasami po prostu Browarem Leeds. Jest to największy na świecie producent niepasteryzowanego „cask ale”.
Tu oprócz piwa jest muzyka na żywo i się mozna zabawić.

Pub przy stacji.

Popularnym sportem w okolicach jest krykiet. Każdy Brytyjczyk słysząc nazwę „Headingly” (przedmieścia Leeds i stadion o tej samej nazwie) skojarzy ją sobie automatycznie właśnie z krykietem.
Jeśli nabraliście ochoty na odwiedzenie Leeds, brytyjskiej Stolicy Północy, zapraszamy do sprawdzenia Ryanair z Krakowa. Ja jadę dopiero w drugiej połowie stycznia, bo mamy wtedy ferie.
Zakupy w cieniu katedry. A kopuła jak w British Museum, tez milenijny projekt.

Body Shop zawsze przyuważę. Taką mam słabość do tych sklepów.

  Wrócę jeszcze wiele razy wspomnieniami do Anglii. Do zobaczenia.


sobota, 19 września 2015

U przyjaciół w Scunthorpe i okolicach. Part I wspomnień z Anglii.

Wreszcie zasiadłam przy swoim biurku i laptopie, i mogę normalnie pisać swoje wspominki, bo w Anglii na mojej karcie giffgaff w telefonie, nie dało się normalnie i   najprościej używać internetu. Nawet w bibliotece zgłaszały się  zastrzeżenia. Tam w ogóle nie otwierał mi się onet, a komunikat podawał, że jest zawirusowany portal.
Tyle chciałam opisać, bo Anglia to były takie  3-miesieczne wakacje dla mnie z małymi przerwami na pracę, żeby mieć co jeść i gdzie mieszkać, i 4.70 codziennie na podróże po Yorkshire. Siadałam na górze autobusu, na przednim siedzeniu z nogami przed oknem i z przyjemnością chłonęłam mijające widoki. Kamienne i ceglane  wille, uporządkowane ogródki i tradycyjne puby rozłożone wzdłuż drogi,
Pub w Wakefield.
a gdzieś w głębi kościelna wieża zapraszająca na medytacje, koniecznie jakiś zameczek- forteca na wzgórzu, parę budynków secesyjnych, muzeum,
Biblioteka w Batley.
biblioteka, a na obrzeżach dawne posiadłości zamienione na local country parki.
Nostell Priory. W dawnych stajniach kawiarnia.
 Tak z góry dobrze też było widać `umiejętności`  kierowców zajeżdżających drogę autobusowi, albo  ustalone grzeczności przy wymijaniu na wąskich drogach tarasowanych przez prywatne samochody.  I tak najpierw chciałam napisać o wycieczce do Scunthorpe. Tak myślę jaki mam szczególny stosunek do tego miasta, do miejsca, do ludzi, do wspomnień, marzeń i tamtych planów, tamtego życia z małymi dziećmi i tamtego męża. Poza Londynem, ale porównanie, hehe, to by się Chris, mąż Beatki uśmiał, to  moje ulubione angielskie miasto. Ludzie stamtąd zabrali mnie kiedyś w podróż ścieżką marzeń prowincjonalnej nauczycielki i mam do nich nadzwyczajny sentyment. Tak mi to zostanie pewnie już na zawsze. Ten prowincjonalizm niestety. Inni by nie uwierzyli teraz, co naprawdę mi w duszy gra. Twinning Town Committee zaprosil  mnie kiedyś na spotkanie z Królową Elżbietą II, prezydentem Francji i premierem UK i uwiódł atrakcyjniejszym życiem. Wygraliśmy konkurs miast bliźniaczych z okazji otwarcia Eurotunelu 21 lat temu i takie się wtedy działy nadzwyczajne rzeczy. I potem też. Pisałam o tym tu.
Do Doncaster dojechałam autobusem arriva, a potem pociągiem ze śmiesznymi siedzeniami. I tak sobie myślałam, ze Doncaster odwiedziłam w 1996r, kiedy była olimpiada w Atlancie i tego dnia był jakiś wypadek samolotowy, bo cały czas mówili w radiu.
Pierwsze kroki skierowałam na St Lawrence`s Road, gdzie zamieszkałam na trzy dni u mojego sąsiada z Rosoch! Z rodzinnego miasta. Jego rodzice mieszkali na parterze, a my na czwartym pietrze. Moje córki przyjaźniły się z jego siostrami, bo były w tym samym wieku, a Artur, niewiele starszy był zawsze doskonałym opiekunem siostrzyczek i też moich córek. Te jego wspaniałe cechy charakteru obecnie widać w stosunku do swojej rodziny. Mieszka w Scunthorpe od 5 lat i doskonale sobie radzi.
Patryk, syn Artura z dyplomami.
 Dom Artura.
Zaraz potem zaszłam na Henderson Avenue i to bez wcześniejszego uprzedzania. Diana się roześmiała, ze tak raz na 20 lat przychodzić, to może za rzadko:)) Poznała mnie w minucie i jak gdyby nigdy nic zaprosila do kuchni na herbatę, gdzie w szafkach skrywały się batoniki i czekoladki. Z córką pamiętamy. U Wilfów  dwukrotnie spędzałam  wakacje w latach 90., a także widywaliśmy na oficjalnych bliźniaczych imprezach. Wilf przed laty pełnił rolę burmistrza miasta.
Diana i Wilf.

Wypiliśmy szampana do sałatkowej kolacji, rozmowy trwały, a potem  umówiliśmy się do Normanby Hall. Jakże byłoby inaczej!  Zawsze jezdziliśmy do Normanby przed laty.
Z synową Wilfów i wnuczkiem.

Z wnuczkiem Wilfów.

Nad ten staw też przychodziłyśmy z Magdą i Dominiką.
Kolację zjadłam w towarzystwie Marion i Derka. A my razem to już najdoskonalszy przykład przyjaźni  miast bliźniaczych. Dwa wypite wina dopełniły wspomnień, a rady dotyczące życia, absolutnie  bezcenne.
Chodziłam po Scunthorpe i rozpoznawałam ulice i miejsca. Na messengerze wysyłałam newsy do koleżanek uczestniczących w naszych dawnych bliźniaczych wymianach. Ale to było fajne i bardzo mnie bawiło. Tzn. ta technologia i spacer.


Huta, kiedyś British Steel, a teraz należy do koncernu Tata Steel.

Biblioteka stoi jak stała naprzeciwko Marketu.

Na Frodingham Road same wschodnioeuropejskie sklepy.

I meczet tez jest. I uczelnia- medresa.

Tu kiedyś było Leisure Centre, a powstał Humber University. Tam praca dla mnie czeka.

Bath Hall unowocześniony. We wszystkich miastach angielskich jest Bath.

Pub się rozłożyl na skrzyżowaniu przy High Street.

A tu High Stree i nawet dawny Body Shop się zachował. Siadałyśmy na tym skwerku z córkami kiedyś  i ogladalyśmy zakupy.
Niedaleko Civic Centre na Ashby Road z widokiem na Central Park znajduje się obecnie Leisure Centre The Pods i tam w przytulnej kawiarence zjadłam obfity deser z radną Labour Party Barbarą Perry- Polką i dopiero od 10 lat w Anglii. Bardzo przedsiębiorcza babka, taka w moim stylu. Miał się tez pojawić wieloletni radny Mark Kirk, dawny przyjaciel mojego miasta, ale pilne sprawy rodzinne go zatrzymały. Moje zainteresowania kanałami angielskimi czy innymi,  dawno temu przed epoką z Misterem, pojawiły się dzięki Marka inspiracji i podróży żaglówką z jego bratem Paulem. Barbara zdobył fundusze na Punkt konsultacyjny pomocy dla emigrantów ze Wschodniej Europy. Praca dla mnie znalazłaby się od zaraz, ale ja też mam teraz bardzo poważne obowiązki rodzinne. Może wrócę do tematu na drugi rok, bo jestem przekonana, że nie usiedzę długo na miejscu.
A wycieczka do Cleethorpes to był dla mnie prawdziwy ` treat`  i pampering myself. O morzu myślałam od początku przyjazdu do Anglii. Wybierałam się do Asi do South Port, ale zabrakło mi funduszy na tamtą wycieczkę. A Cleethorpes, ktore zafundowało mi cudowną letnią pogodę, to tylko 40 min od Scunthorpe.

Tym razem morze zaczęło się zblizać  już ok 15.00 i cieszyłam się falami.
 A tam też bywałam z córkami i na wymianach rodzinnych. I taki mój powrót do źródeł jest doskonałym sposobem na rozbrat z M. Śródziemnym i tamtym leniwym życiem. Przecież ja zawsze byłam  wyjątkowo aktywną osobą i niech to zostanie w tych rejonach, jeśli tam już się nie da.
Cleethorpes pojawiło się w historii już w 6. wieku  jako  baza wypadowa dla atakujących Duńczyków. Potem rozwinęło się jako ` fishing village`. By the time of the 1801  the population was 284. The 1820s saw the first developments of Cleethorpes as a health holiday reort, with sea-bathing and the taking of medicinal waters becoming fashionable.
 In 1848 Cleethorpes was described as
"...much resorted to as a bathing-place, for which it is highly eligible; the air is pure, the scenery good and besides a few lodging-houses and smaller inns, there is a large hotel, built some years since, on an eminence embracing extensive views of the sea, the Humber, and the Yorkshire coast. Many of the population are employed in the oyster-fisheries." A potem pojawiły się pociagi i kurort nawiedzały tłumy letników.
Ja tez przejeżdżam się pociągiem. Obowiązkowo.


Morze jeszcze w odpływie.
 Lunch obowiązkowo w postaci frytek w barze z widokiem. Zamiast ryby pieczona kiełbaska.
Na papierze, a jakże! Ulica i molo spacerowa w zasięgu oka.

W tej Syrence zajadałam ze smakiem lekki lunch.
Historyczność miasteczka widać w secesyjnych kamieniczkach, dawnych kinach, hotelach i obecnych przybytkach dla turystów.Morze pojawia się po południu dopiero, w lipcu ok 18.00.


Biblioteka.







I wreszcie morze poczęło się zbliżać, wyszłam na jego spotkanie w głąb plaży. Zawsze się tego bałam, bo miałam wrażenie, że wysuszona plaża nagle wypełni się falami, a tu wszystko dzieje się powoli.
Kolor morza niezbyt atrakcyjny, ale niebo wspaniałe.


I zaraz trzeba przykrywać się ręcznikiem , bo tak wieje.

Już coraz bliżej do prawdziwej plaży.

Osiołki zabierają dzieci na krótkie przejażdżki wzdłuż plaży.

Leżę i czekam na morze.

I ostatni spacer wzdłuż nadmorskiej promenady. Już cieszę się widokiem morza. Słońce mocno świeci, ale chmury wałkują się po niebie. Ostatni dzień wakacji dla mnie, bo za parę dni wróciłam do Polski.