Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 20 marca 2015

Czy zdążymy pojechać do Turcji?



Morze Śródziemne zobaczyłam po raz pierwszy, kiedy miałam 20 lat. Zanurzałam się w jego ciepłych wodach u brzegów Algierii i Tunezji. W tamtych czasach w Polsce tzw. masowa turystyka zagraniczna kojarzyła się z Bułgarią i Jugosławią. Mój   ówczesny wyjazd był bardzo kosztowny, a ja czułam się absolutnie wyjątkowo. I to oczekiwanie niepospolitości, nadzwyczajności  towarzyszyło mi  potem całe dalsze życie aż dotąd. Nie umiałam, nie chciałam oddzielić rzeczywistości od przygody.
Stare pocztówki, nad ramką jedną odwróciłam-  jest napis Musee du Bardo.
W kontekście zamachu w Tunisie, tak niezmiernie mi żal, że obecnie podróżowanie staje się zagrożeniem. Tamci egzotyczni ludzie, którzy mnie tak bardzo fascynowali, zaczęli  nienawidzić europejsko- amerykańskich wartości. Nie mają nic do stracenia. Życia swojego nie cenią jak my. Szanują i czczą inne symbole. Muzeum Bardo w Algierze z niezwykłymi zbiorami sztuki berberyjskiej widziałam przecież dobrze ponad 30 lat temu. To były inne czasy, żelazna kurtyna, trzeci świat.
Wejście do Muzeum Bardo w Algierze.

 Mówią, że Turcja też jest dla nas zagrożeniem. Jedźmy tam póki czas. To absolutnie fascynujący kraj.
 Ja zawsze piszę pamiętniki z podróży, jestem niestrudzenie ciekawa, nie skarżę się na zmęczenie, brak pieniędzy, bo mam taką pełną optymizmu wiarę, ze czeka mnie przygoda. A teraz, kiedy jestem znacznie starsza, ale nie rozsądniejsza niestety, upajam się życiem i szukam podróżniczej przygody z jeszcze większą niezaspokojoną ciekawością.
Fragment autentycznego pamiętnika z Algierii i wpisu "ku pamięci" poznanego tam chłopaka.

Mój pamiętnik przypomniał mi, jak wielkie wrażenie zrobiło na mnie Morze Śródziemne i ciągłość historii starożytnych cywilizacji zamieszkujących tamte rejony, byli tam Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, chrześcijanie i Arabowie. Algier wtedy był jeszcze po francusku szykowny, odurzał śródziemnomorską mieszaniną architektoniczną i przyrodniczą. Wszystko pachniało i fascynowało, ubiory, restauracje i zabytki wszystkich kultur.
Centrum Algieru dawno temu.

 Podobnie po  30 latach czułam się w Turcji, choć w międzyczasie odwiedziłam inne islamskie państwa. Starożytne miasto Tipaza w Algierii pokazywał mi Kamel Chelguem, a Halikarnass / Bodrum/w Turcji Mustafa Seydam.
 Te chwile łączył wiek moich przewodników, tropikalny upał, olśniewająca przyroda i dzieje Herodota. 

Morze Śródziemne to morze Herodota, ale bardziej w jego wschodniej części, tam, gdzie Europa styka się z Azją i gdzie oba kontynenty łączą się ze sobą siecią łagodnie ukształtowanych, słonecznych wysp, których ciche, spokojne zatoki zachęcają żeglarzy do odwiedzin i postoju.

 Ale nie zawsze było tak spokojnie. Stąd Persowie ruszali na Greków, na Spartę, Ateny, Teby, tu Dariusz szykował się na Maraton, Kserkses na Termopile. Niezwyciężona jego perska flota płynęła pod Salaminę, gdzie zwyciężył ich przytomny i odważny Temistokles.
Do Turcji, zanim wystraszą nas terroryści z państwa islamskiego, pojechałabym znowu natychmiast.


 A wielka bitwa pod Platejami, która skończyła się klęską Mardoniasa i jego kilkusetysięcznej armii na długo zadecydowała o panowaniu Europy nad Azją. A wszystko to działo się przez 50 lat w V p.n.e. Hegemonię nad Morzem Egejskim przejęli Grecy.

Wrócę na chwilę do rzeczywistości,  do Bodrum,



 gdzie z przyjaciółmi przycumowałam w błękitno-zielonej zatoce przy wytwornej marinie.
 Zaraz pierwszego poszłam do niezwykłego Muzeum Archeologii Podwodnej, które mieści się w zamku krzyżowców. Pokazują tam ,co nurkowie znaleźli na dnie Morza Śródziemnego. Rzuca sie w oczy wielka kolekcja amfor. „Amfory są znane od 5 tysięcy lat. Pełne wyszukanej gracji, smukłe, łączyły wytworny kształt z wytrzymałością i odpornością materiału – wypalonej gliny i kamienia.
 Dno Morza Egejskiego jest usiane skorupami amfor, ale jest tam też mnóstwo amfor całych, może nadal wypełnionych oliwą i miodem zalegających półki podmorskich skał. Na dnie leżą galery Fenicjan a pod Salaminą- wielka flota Persów – duma Kserksesa. Świat, który znał Herodot.
Co mnie jednak najbardziej przejęło, to ciemne, tajemnicze pomieszczenie, w którym na stołach leżą wydobyte z dna morza podświetlone przedmioty – czarki, dzbany, kielichy. Nie widać tego od razu, gdy sala jest jeszcze otwarta i do wnętrza wpada dzienne światło. Dopiero kiedy zamkną drzwi i zrobi się ciemno, kustosz przekręca kontakt. We wszystkich naczyniach zapalają się żaróweczki. Stoimy w głębokich gęstych ciemnościach, jakbyśmy byli na dnie morza, na uczcie Posejdona.

Zacumowaliśmy aż nam głowa odpadła.
Ale fajne to zdjęcie, prawda? Idziemy na imprezę z Turczynkami. Trochę czasu minęło od tej nocy.

Mam w swojej bibliotece fascynującą książkę z ilustracjami „Il mare come museo diffuso”, też „Podróże Herodota”. Zapraszam do wypożyczenia i inspiracji.
 Ale na wspominki mnie naszło. Tzn. ta Algieria, to z przyczyny zamachu w Muzeum Bardo, bo mi się przypomniały moje zintensyfikowane wrażenia z dawnych lat. Ale zdjęć nie mogłam znaleźć. Natomiast pocztówki, które zbieram całe życie, mam poukładane w biurze.

10 komentarzy:

  1. Marzyłam kiedyś, aby pojechać do Egiptu, bo fascynował mnie zawsze starożytny Egipt Faraonów. Chciałam zobaczyć te wszystkie piramidy. Zawsze fascynowało mnie pogaństwo i okres antyczny w historii, wierzenia mitologia. Z reszta kobiety w starożytnym Egipcie miały większe prawa niż Europejki. Zabrał im te prawa dopiero Islam to samo tereny dzisiejszej Turcji przed panowaniem Islamu kobiety były tam szanowane miały swoją boginie, której oddawały część.
    Teraz wiem, że nigdy nie pojadę do krajów arabskich, nie fascynuję mnie kultura islamu nie widzę w niej nic wartościowego, ale żal mi, że nie zobaczę na własne oczy piramid starożytnego Egiptu.
    Dla mnie cywilizacja to Europa, Ameryka Północna i Południowa za krajami wschodu nie przepadam, choć doceniam takie przymioty jak Ikebanę, sztuki walki, medycynę wschodu czy też jogę, ale nie zamierzam się tam wybierać.
    I ty radiolo też nie powinnaś się wybierać do krajów islamskich oni nienawidzą Europy, Ameryki, naszych wartości. Oni po prostu nienawidzą nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem taka radykalna. Wierzę, że islam jest religią pokojową, tylko grupa ekstremistów zniszczyła nasz stosunek do muzułmanów i zagraża cywilizacji tzw. zachodniej. W takich ciekawych czasach żyjemy. Na naszych oczach odbywają się dziejowe przemiany.

      Usuń
  2. Cieszę się, że udało mi się zobaczyć Egipt (rejs po Nilu, naprawdę świetna forma zwiedzania, piramidy w mojej ocenie mniej interesujące niż Luxor czy Abu Simbel)- bo to dla mnie tzw kroki milowe ludzkiej cywilizacji. Byłam tez w Tunezji- muzeum Bardo przepiękne, w Turcji, w Syrii. Nie zdążyłam odwiedzić Maroka. Niestety nie zdążyłam tez odwiedzić Ukrainy, Armenii, Azerbejżanu....Eeech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez nie umierasz. Jeszcze pojedziesz. Ale, ze na Ukrainie nie byłas, to jestem zdziwiona. Pewnie w dalszym regionie od wschodniej granicy mieszkałas. Ja studiowałam w Rzeszowie, Ukrainę mozna by powiedziec znam. I moje miasto obecne ma blizniacze kontakty z Białą Cerkwią, byłam nie raz. Ponadto kocham Iwaszkiewicza min. za Ukrainę.
      Pozdrowienia.

      Usuń
  3. To smutne, że czynnik ryzyka, a może nawet strachu zaczyna dominować w wyborze celów naszych wypraw. I ja żałuję, że pewne rejony świata pozostają dzisiaj poza moim zasięgiem, a z drugiej strony cieszę się, że zdążyłam zobaczyć Egipt, czy Turcję (zobaczyć to za wiele powiedziane, ale liznąć troszkę te kraje).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdobywa się tolerancję oglądając kraje z innej strefy kulturowej. My nie jestesmy jedyni najważniejsi na tej planecie. Niektorzy są tak odmienni, ale pewne wartości mamy wspólne, też kochają swoje rodziny, kraj, religię. Swięta obchodzą podobnie. Ja bym chciała pojechać do Ameryki Południowej i zobaczyć tam katolicką Europę jednak, pomieszaną z pewną ezoterycznością.

      Usuń
  4. ważne że masz wspomnienia i je pielęgnujesz, Pamiętnik z podróży to bardzo dobry pomysł, tez się staram taki prowadzić ale wychodzi to z różnym efektem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wizytę u mnie. Pokochałam Twoją Irlandię. A teraz specjalnie dla ciebie wynalazłam pamiętniczek z Algierii i zamieściłam zdjęcie. Mogę pisać o szczegółach z kazdej mojej podróży dzięki tym pamiętnikom i wpisom poznanych ludzi. Teraz to łatwiej, wszystko mozna mieć w tablecie. Tak 20 lat pózniej napisałam o Indiach, gdzieś tu jest na blogu.Pozdrowienia.

      Usuń
  5. Będę szczery - jak widzę w TV tych nawiedzonych dżihadystów strzelających we wszystko co żyje, to mi się odechciewa tam jeździć. Wolę zobaczyć na obrazku i żyć niż być zastrzelonym z zimną krwią albo czekać, aż mi głowę odetną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie przesadzaj. To są odosobnione przypadki i rządy państw islamskich, które żyją z turystyki oraz ich mieszkańcy całkowicie odcinają się od działań ekstremistów. Te państwa są ważną częścią naszej cywilizacji. To przecież oczywiste. Jak będziemy mieli do nich taki pogardliwy stosunek, to może i do naszego kraju niedługo zawitają, żeby pokazać swoją bezwzględność i co wtedy, poprą ich muzułmanie z białostockiego? Nie chcę tutaj prowadzić dyskusji światopoglądowej, tylko przedstawić obserwację, jak świat się zmienia na naszych oczach. Zawsze fascynowała mnie ogólnie pojęta inność, a to widziało się w Azji, czy Afryce Północnej.

      Usuń