Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

niedziela, 19 kwietnia 2015

Les essentiels de la vie w Stawisku u Iwaszkiewiczów.

Już od paru lat od pani kustosz  Małgorzaty Zawadzkiej dostaję  zaproszenia do Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Kiedyś zgłosiłam chęć na newslettera. We Francji pomieszkując, myślałam, że nigdy już nie zajadę drogą  od Nadarzyna przez Otrębusy do Podkowy Leśnej na Gołębią 1.

 I jeszcze z GPS-em w moim nowym smartfonie, za którym nie nadążam, gdy prowadzę i tak błądzę i błądzę, chociaż Gołębia znajduje się w znanym miejscu  na przeciwko Galerii Podkowa. Nie miałam dużo czasu na zwiedzanie muzeum, bo za późno się pojawiłam i zaraz zaczął się koncert. Ale tam wrócę na pewno.
I poniżej moje impresje z wybranymi cytatami z Dzienników Iwaszkiewicza. Taki też mój stan ducha u niego.
Uśmiecham się do swoich myśli i nie wierzę, że tak wszystko się odmieniło w ostatnich  miesiącach, uwolniłam się od zależności, od  "malaise" duchowej i fizycznej, od wzbierającego rozczarowania, od prostracji jak mówił Iwaszkiewicz często.
Kiedy mówię  teraz do kogo, że byłam i tu, i tam, i że z K., to wydaje mi się, że zwodzę ludzi, że opowiadam jakiś sen. Tak mi te lata minęły krótko, minęły jak widok lepszego świata przez współotwarte drzwi. A przecież wiem, że tamten świat nie jest lepszy, jest jeszcze gorszy, gdy się go zgłębi. Tu przynajmniej jest trochę ludzi , których kocham, lubię bardzo i za którymi tęsknię.
 Mój  sezam bajkowy się NIE zamknąłwiem, ze Szeherezada poprowadzi mnie do piękniejszych rzeczy, do mojego "Fontainbleau". A tak mówiła Hania Iwaszkiewiczowa dosłownie i w przenośni o domu, swoich ulubionych miejscach i życiu.
Portret Anny- J.P Janowski, 1935. Namalowany w Brukseli. Oczy mi się skrzywiły:)

Iwaszkiewicz był stale obecny ze mną, od dziecka. Moi rodzice pochodzili z Sandomierza i okolic, pracowali w instytucjach, które w latach, gdy Sandomierz odwiedzał  Iwaszkiewicz były bardzo istotne w życiu społecznym, nadal są. Mama często mówiła o pisarzu, szczególnie powieść Sława i chwała i Pasje błędomierskie były jej ulubionym nawiązaniem do wspomnień.
Ukochany Sandomierz.
 Potem, w latach 60. pisarz był nawet posłem z mojego obecnego miasta. "Pieszczoch reżimu", ale o takiego inteligenta warto było zabiegać władzom komunistycznym. Mówił  płynnie kilkoma językami obcymi  i posiadał  bardzo rozległą wiedzę  humanistyczną. Mnóstwo czytał. Wszystkie inne życia wydają mi się martwotą, czymś jałowym i pozbawionym uroku. Wszyscy koło mnie są tacy bezbarwni.
Z  portretami  pisarza.

Jak on się czuł będąc biseksualistą w naszym komunistycznym kraju?  W Dziennikach dużo rozpaczy nad swoim nieszczęściem, niezrozumieniem i brakiem miłości.Bardzo ponuro i pusto, jaki okropny ten dzień.
Gdy zdawałam maturę , nauczyłam się wiersza "Maj", mieliśmy w domu płytę z nagraniami wierszy w wykonaniu poety. Chyba w Sandomierzu mój brat literat, wtedy jeszcze student, albo uczeń, kupił płytę w księgarni na Rynku.
 Płomienne młode maki. Uwertura Rienzi.
Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.
Panienki muślinowe i abiturienci.
Uśmiech leciutkiej wzgardy - lecz bez nienawiści.
Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.
Różańcowa jedynych wspominań stokrotność.
Spotkanie - gdzieś, w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.
I wierna, nieco gorzka piastunka - Samotność.
A potem był film  "Panny z Wilka"  i pisarz jadący pociągiem, Olbrychski- Wiktor popijający wodę z Rzeki Zapomnienia. Film oglądałam bardzo wiele razy i jest moim ulubionym, przegrał walkę o Oskara z Blaszanym bębenkiem w 1979r. Ale Olbrychski grał w obydwu!
Nie zastanawiałam się  tak bardzo nad Iwaszkiewiczem, kiedy byłam młoda. Był Prezesem  Literatów Polskich, dużo go  pokazywano w telewizji,  propaganda się nim podpierała, Często rozpaczał nad losem prostego człowieka "ludzie są tak przerażeni, że będzie gorzej, jak za czasów Witosa i rzeczywiście stopa życiowa tak  nieubłaganie i bezustannie się obniża". Sytuacja ekonomiczna kraju napełnia mnie prawdziwym niepokojem i lękiem, robi  się pustka gospodarcza naokoło nas. Nie ma węgla, masła, cukru. Bywał w moim hutniczym mieście jako poseł i widział zabiedzenie lat 60. Sama pamiętam, i już jako dziecko zdawałam sobie z tego sprawę, bo miałam koleżankę z ojcem w USA. Paczki stamtąd były jak z raju. Coś  zawsze dostawałam z tych nieopisanych luksusów i parę dolarów na zakupy w Peweksie.
 Na swoje życzenie 5 marca 1980 r.  pisarza pochowano  w mundurze górniczym, taki hołd dla górników? Przewidział tragedię kopalni "Wujek"?
 Potem demokracja wycofała jego twórczość z lektur obowiązkowych. Z powodu postawy politycznej, nie z przekonań literackich, był oportunistą i sybarytą. Kiedyś bogato ożeniony , majątek żony utrzymywał i intensyfikował.
Portret Iwaszkiewiczów, Witkacy, 1922.

Z  pracy literackiej  Iwaszkiewicza żyło setki osób. Też i młodych kochanków, może to mu zarzucić? Podobnie Dąbrowska utrzymywała wiele osób. Ona również była biseksualistką, ale jej się wybacza, bo nie było ostentacyjności w jej zachowaniu, miała jedną partnerkę. 
Iwaszkiewicz przyjmował wielkich tego świata w Stawisku, także głowy koronowane, no nie mógł przecież mieszkać w bloku!

Widok z hallu na alejkę wiodącą do posesji.


 Kwartet smyczkowy i pianista  przygotowują się w hallu . Dom nie jest taki duży.


Przed koncertem  ludzie się zbierają w sąsiadującymi z hallem pokojami.
Trofea myśliwskie teścia- St. Lilpopa.
Fragment biblioteki.
  Maria Dąbrowska mieszkała w bloku na Polnej w Warszawie, dopiero potem w Komorowie.  
Chyba teraz  pisarz wraca do łask, opublikowano jego Dzienniki, pokazujące człowiek pełnego sprzeczności, ale równającego siebie między największych literatów XX wieku.
 Podobały mi się jego opowiadania, wszystkie "młyny" i dramaty. Pamiętam wiele razy oglądałam w różnych teatrach Lato w Nohant i Maskaradę. Przypominam sobie obsadę George Sand, naprawdę.
 Na płycie słuchałam też często Plejady to gwiazdozbiór już październikowy
  Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,
W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,
Co polem do srebrnego biegnie wodopoju...
Tłumaczenia Iwaszkiewicza. Nigdy nie dotarł  tak naprawdę do świata zachodniego, był za bardzo polski, ukraiński.

  Wtedy nie zastanawiałam się jeszcze nad przemijaniem. Wróciłam do Iwaszkiewicza podczas podróży do Włoch i na Sycylię. Szłam jego śladami i tamte estetyczne wzruszenia jemu zawdzięczam. Pisałam o tym obszernie tu i tam. I jeszcze więcej, ale w tamtych wspomnieniach już nie ma ucieczki ani powrotu.
W szybkim pochodzie jaki przemija obok mnie, wynurzyła się nowa, starzejąca się kobieta. Trudno mi w to uwierzyć.
 Dlatego uwielbiam moją szkołę, to jest kontakt z młodymi, najmłodszymi, zielonymi, co żyją w tym momencie pełnią- ja ich potrzebuję do odczuwania życia, pracy, tego elan vital, w którym istnieją. Nie chcę kapliczki z umarłymi wspomnieniami. Chcę reffinement, les essentiels de la vie jak w reklamie. Jestem przekonana, że moje  za niedługie już  stanie się Babcią da mi nowe siły.
Jeszcze mam odpowiedź na pytania wszystkich dlaczego  jestem w kraju i do tego w tym hutniczym,  "podobno" zabiedzonym i wyludniającym się mieście. Niefrasobliwość światopoglądu ludzi zachodu, symplifikacja zapytań jest zadziwiająca. Nie spytano mnie tam ani o jedną istotna sprawę ogólną, ani o jedną dotyczącą mojego osobistego życia. Oni nas nie rozumieją. Tylko robią bonne mine.
Tak to trafnie ujął Iwaszkiewicz w latach 60. o ludziach stamtąd. A ja się podpisuję. Teraz na zachodzie mamy swoją forpocztę i na ogól dobrze się czujemy. I ja tam wrócę i może też zacznę niefrasobliwie żyć?.