Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 23 kwietnia 2016

Car ma vie, car mes joies Aujourd'hui, ça commence avec toi.

Chciałoby się powiedzieć i zaśpiewać  z legendarną Edith Piaf, ale ta nowa wiara, radość i chęć na nowy dom, to nie nowy mężczyzna, ale  moje niedawno urodzone wnuczki.
Podczas świąt- Ewcia juz ma 5 miesięcy, a Matyldzia 3 tygodnie. Ale  zadziwiona patrzy  się na siostrzyczkę! Petite belle fille ale dlaczego taki Mao-Tse-Tung? Spytalaby Hania Iwaszkiewiczowa, hehe.

Jedna w bujaczku, a druga w foteliku. Mozna hustać i patrzeć w nie bez końca. No nie wierzę, że one obie i to na Kochanowskiego!
I o tym  dzisiaj napiszę.
 Ale jednak zacznę od  mojego ulubionego Iwaszkiewicza. Skończyłam czytać jego gorzkie jednak Dzienniki i  w jego ostatnich 10 latach życia, widziałam często siebie, tzn przypominałam sobie, co wtedy robiłam, bo to były lata już mojego młodzieńczego- nastolatkowego czasu. Poniżej lekka trawestacja wstępu z opowiadania Kościół w Skaryszewie.
Ile razy jadę do Ostrowca, tzn, wracam skądś, albo do Sandomierza, Rzeszowa, mijam ze szczególnym wzruszeniem odcinek drogi wiodący z Radomia przez Iłżę az do doliny Kamiennej. Ta droga położona daleko od wszelkiej centralnej cywilizacji jest ozdobiona starymi drzewami i wiedzie przez lasy starachowickie obok ruin zamku w Iłży, przez ubogie wioski, pustacie i wykrocie/ to jakby z Żeromskiego/. Są przy tej drodze i kościoły, w Alojzowie, Krzyżanowicach jak z obrazu Pankiewicza i w Skaryszewie, do którego specjalnie przylgnęło moje serce. Kościół jest dość stary i ma sklepienie barokowe.
Zatrzymalam, sie ostatnio i zrobiłam zdjecie. Bo tak ciagle jeżdżę Ostrowiec-Olsztyn.
Mieszka tam w specjalnej kondensacji cała atmosfera tych okolic.  A na Rzeszów mijamy Sulisławice i zabytkowe sanktuarium- kościół NMP. Wzdłuż prawie całej drogi widzimy parterowe domowstwa w Skaryszewie, Iłży potem Ćmielowie, Ożarowie, zaopatrzone w wielkie bramy wyjazdowe. Mieszkali tu ongiś żydowscy rzemieślnicy. Reminiscencje o nich słyszałam nieraz od rodziców, o getcie w Sandomierzu i o pięknej młodzieży, o której trudno było zapomnieć, wiedząc jak zginęli. Ale i moi Rodzice nie żyją już od 15 lat i nie ma kto wspominać.
I zamiast pisać o wnuczkach , ja utknęłam przy Iwaszkiewiczu, ale tak wielka jego siła na mnie, bo pamiętam  Go na spotkaniu autorskim w Sandomierzu, a i w Ostrowcu się często pojawiał, bo byl posłem z naszego miasta. Ale z tej racji raczej go wtedy nie znałam. Jutro jadę do Olsztyna i zatrzymam się w Stawisku,gdzie mieszkał ponad 50 lat, obecnie muzeum. Tak się cieszę. Jego Dzienniki wprowadziły mnie w wyjątkową melancholię i jeszcze większy podziw dla jego wiedzy i twórczości. Powinni nakręcić serial o nim. Byłby niezwykły! Tylko w rezyserii i wg scenariusza kogoś wyjątkowego. Wajda już za stary na takie wyzwania. Ale są młodzi geniusze. One day hopefully.
A mój teść z Rzeszowa skończył 90 lat
Pradziadek jak podstarzały Sean Connery. Genialne zdjęcie.
i na spotkaniu rodzinnym stwierdziliśmy, że wszystko mogło być inaczej i dlaczego mój pierwszy mąż zmarł tak wcześnie i tych dlaczego tyle się naraz pojawiło, a mała Matylda czy Ewcia, to jak Maria Esperanza, tyle w nich nadziei pokładam.
 Babcia Ala na spacerze w Kortowie.
Dzisiaj rocznica śmierci Szekspira  i w moim mieście odbyła się z tej znamienitej okazji retransmisja Hamleta z National Theatre w Londynie. Jako Hamlet aktor znany z telewizyjnego Sherlocka Holmes`a- Benedict  Cumberbatch. Nie do wiary wręcz.
Tyle  zdumiewających cytatów wpadło w ucho, Hamleta i Wesele Wyspianskiego znam jakby na pamięć, w sensie wiedzy, co dalej, zaśmiewałam się z :
 HAMLET
 A dlaczegóż on został wysłany do Anglii?
PIERWSZY GRABARZ
Dlatego właśnie, że zwariował. Ma on tam rozum odzyskać; ale chociażby go nie odzyskał, nie będzie tam o to kłopotu.
HAMLET
Dlaczego?
PIERWSZY GRABARZ
Bo tam tego nie dostrzegą nawet; tam wszyscy wariaci, tak jak on. To a propos niektórych Anglików, haha.
 Something is rotten in the state of Denmark. 
 Uwielbiam. Chociaz juz banalny,
Ale czas już na moją Tilly Trilly. Bo te moje literackie filozofie nie mają końca. Nadmiernie przepełniają moje dni. A od Haruki Murakami nie mogłam się wręcz oderwać. Od lat czytam wszystko, metodycznie, pamietając tez o pewnym inzynierze z Osaki- Hachiro, nie Haruki, Murakami. I ta moja szalona praca magisterska o Japonii. Wyprzedzilam czas, bo wtedy nikt nie slyszal o Murakami.
Tygodniowa Matyldzia, Mała Ksiezniczka.



A córeczka fundnęła sobie taką śliczną sesję zdjęciową. Matyldzia ma tu tydzień.
 A Ewci rodzice też pamietali o pięknych zdjęciach. Sesje rozpoczęły się wcześnie.

Ewcia z rodzicami w wieki około 3 miesięcy.

 Ewcia na spacerze z mamą.  Poczatek kwietnia. W Ostrowcu też jezioro w srodku miasta.
Tak mi   wypełniają życie, moje dwie wnuczki i córki, zięciowie,  najwspanialsi swatowie od Magdy, Maria i Marian Slawek, i całe to szczęśliwe otoczenie związane z maluchami. A i wesele Magdy za niecały miesiąc. Będzie się działo.
Dominika z Ewcią w święta.


Tygodniowa Matyldzia w podróży. Taakie ma wielkie oczy.

Wspanialy ze mnie kibic KSZO.
I jeszcze tyle tych zdjęć w komórce, takich radosnych i pogodnych. Każda ślicznotka uwieczniona w swoim pierwszym usmiechu czy innym wesołym grymasie, i  kichniecie, i ziewanie i kopanie nóżkami.
A babcia Ala spaceruje po Olsztynie równie uradowana.
Tu Dominika spaceruje nad jez. Długim, a siebie nie mogę znależć wsród powodzi zdjęć.
I jeszcze Ewcia w podkolanówkach i opasce gospodyni- kuchareczki.
Mogę tak nad nimi siedzieć i patrzeć. Zaczęłam już czytać wierszyki. A konkluzja jest taka, ze potrzebuję domu, żeby przyjmować wnuczki, i na późniejsze z nimi zabawy, a nie mieszkanko na Kochanowskiego.

5 komentarzy:

  1. Gratuluje. Fajnie sie zlozylo, ze obie dziewczynki beda wiekowo zblizone, czyli jest nadzieja, ze relacje miedzy nimi beda udane i w ogole super.
    Widac, ze babcia bedzie dbala o humiastyczno-artystyczne wychowanie i ksztalcenie Maluchow, do tego dojda jezyki... masz sporo do dania swoim bliskim najmlodszym. I milosc oczywiscie , to ona ksztaltuje, skupia i buduje rodzine...musisz jej w sercu miec mnostwo skoro myslisz o tworzeniu domu. Duzego domu, ktory pomiescilby wszystkich, ogarnalby ich, bylby azylem ....:))
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki. Tak myślę, że mam ogromny potencjał w sobie jako babcia. A ten dom bardzo by sie przydal do spotkan rodzinnych, bo gajowka za daleko i w ogole z wielu przyczyn nie mam już do niej sentymentu.Teraz to dobrze przemyślę, nie tak jak z Gajowką.Moim problemem jest absolutny brak praktyczności, a dom potrzebuje jednak gospodarza. Mocno się zastanowię, gdzie zamieszkać na stałe już. Swatowie mają domy na szczęście.

      Usuń
    2. Ardiolo myślę, że dobrym wyjściem jest mieć mieszkanie w mieście a jednocześnie nieduży dom na wsi. Życie na wsi jest drogie, znacznie droższe niż w mieście a człowiek im jest starszy tym trudniej mu dom ogarnąć zwłaszcza, gdy jest to dom, który trzeba remontować.
      Ja mam dom na wsi i mimo wielkiego sentymentu powoli dojrzewam do tego, aby wszystko sprzedać, ponieważ części majątku sprzedać nie mogę niestety taka sytuacja. Chcę przenieść się do miasta i kupić mieszkanie.
      Gratuluję wnuczek, na pewno będziesz wspaniałą babcią. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Dzieki Ivana. Pozdrów mamę. Taki mam inny etap w zyciu, ale muszę Cię zapewnić, ze nie zaniedbuję swoich prywatnych planów. Wykonam tylko swoje obowiązki, bo mam takie poczucie odpowiedzialności.
      Uważam jednak, ze maly domek, ale w miescie jest tanszy od mieszkania blokowego, za ktore płaci się czynsz co miesiąc. Mysle o takim rozwiązaniu i ja mieszkam w prowincjonalnym mieście, gdzie mieszkania i małe domki są raczej tanie. Tak, remonty kosztują, ale mozna na to zbierać, jak na comiesieczny czynsz. Wszystko zależy za ile sprzedam Gajówkę. Caluski ze swietokrzyskich kniei.

      Usuń
  2. Mieszkalam bardzo dlugo w bloku...mieszkanie w bloku nie nalezy do intymnych, ale bywa wygodne. Teraz mieszkam w domku, ktory ciagle potrzebuje jakiegos remontu, unowoczesnienia i mnie juz mdli od tego. Wlasny dom to skarbonka bez dna. Wokol domu, kiedy chce sie miec ladnie tez trzeba sie narobic. Wedlug mnie roboty tu sporo, nie do przerobienia, bo zawsze cos. Sa jednak ludzie, ktorzy tak chca. Tak sa wychowani i nauczeni. Mojego meza nie zamknie sie w blokowej klitce, bo zeswiruje chyba. Zaczynam myslec o mieszkaniu w miescie. Choc mieszkanie w domku ma swoje uroki, to jednak ten urok trzeba bardzo mocno wypracowac.

    OdpowiedzUsuń