Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

niedziela, 9 października 2016

Uczmy się języków obcych. Francuski już znamy?



Z powrotem w naszej szkółce językowej.


Na pewno każdemu z nas zdarza się wizualizować swoje językowe marzenia i wyobrażamy sobie, jak swobodnie gawędzimy po angielsku w Green Parku przed Pałacem Buckingham,
Moja ulubiona wycieczkowiczka Mirka wszędzie mówiła po angielsku..

...nawet przywołała Audrey Hepburn na herbatę!
po francusku w jakimś urokliwym bistro na Avenue des Champs-Élysées, po hiszpańsku na  Rambli, szukając cudów Gaudiego Po włosku to już konieczność  humanisty np. we Florencji, renesansowej szkatułce piękna  warto po prostu tylko powiedzieć que estupenda, que bella, mi piace  molto etc. A jak przyjemnie z grupą innych międzynarodowych turystów  iść na wino, na miejscowe przysmaki i wymieniać wrażenia z pobytu, porozmawiać o życiu i różnych obyczajowych sprawach.
Byłam kiedyś na meczu Malta-Norwegia. Było naprawdę zabawnie z hordami Norwegów i sympatycznymi Maltańczykami.
Wtedy  podróż do innych krajów to nie tylko estetyczne wrażenia, ale również gejzer różnorodnych światopoglądów ludzi, których mamy okazję poznać.
Na koncercie we Francji spotkamy fascynujących Polaków.
To właśnie ludzie mogą sprawić, że nasze życie się odmieni, dostrzeżemy nieznane obszary naszych możliwości. Świat naprawdę stał się globalną wioską.

 
Wschód słońca dla wszystkich. Nie obchodzi mnie co ludzie myślą. Wdychaj moje spaliny. Tak mówił maltański autobus. Już ich nie ma, zapłakałby człowiek za nimi.

    W USA, gdziekolwiek byłam, wszędzie słyszałam zachwyty nad Francją, ach Paryż, ach Prowansja, ach francuski! Do you speak French? I kiedy odpowiesz twierdząco, wszyscy starają się cokolwiek przypomnieć z czym się zetknęli w ciągu życia, ale nie voullez vous couchez avec moi ce soir, to w Europie jest popularne. Amerykanie mówią: vive la France, mon Dieu, la paraplui, Musée  d`Orsay, la vie est belle, la belle femme, s`il vous plait, gateau, je ne regrette rien etc. A na kelnerów we Francji już od dawna nie mówi  się garçon"!
    Żaden naród nie broni tak zaciekle swojej  ojczystej mowy, jak Francuzi. Nawet , gdy rozumieją po angielsku, chętniej mówią w swoim języku, chyba, że od tego zależy jakiś handel, zysk, to angielski jest zrozumiały i używany.
Ale bezsprzecznie, nawet o tym nie wiedząc, wszyscy na całym świecie używamy języka francuskiego. Bo tak wielu z nas ma romance i rendez-vous, a w pied-à-terre spotykamy się tête-à-tête. Czasami zdarzają się nam w wypowiedziach, zachowaniach drobne, subtelne nuance, a czasami zostawiamy komuś carte blanche.
W politycznych emocjach zdarza się czasami coups d`etat, a na wojnie sabbotage, manoevre, masacre, entente i detente.
Popełniamy gaffes i faux pas. Jeśli wysyłamy jeszcze listy, to może na poste restante?
Jemy w restaurant, buffet, café i często spożywamy café crème, i fricasses takie jak, escalopes, sauces, omelettes, hors-d`oeuvres,  a na deser soufflé , éclair, mousse, czasami w towarzystwie champagne, du vin. 
Z  francuską Marianną i platanem.


Mówimy c`est la vie, czasami en rose niektórzy albo coś  avant- garde, a inni passé  .
Allons enfants de la patrie to najpopularniejszy hymn świata, et si tu n`existais pas , to jakbym się czuła? alors,  ne me quitte pas, albo laisser moi danser  oraz voyage, voyage! I uczmy się języka francuskiego, bo jego znajomość jest taką arystokratyczna dystynkcją. Nadal, i  nie tylko w naszej orbicie.

 To takie przypomnienie moich illusions perdues   à propos mieszkania we Francji ze wspominanym czasami Misterem, czyli   Incohérence, désaccord, trouble, illogisme, désordre, perturbation, absurdité, irrationalité, contradiction, bouleversement, désagrégation, ale brzmi po francusku, hehe aż nie można się obrazić za ten bouleversement.
Et le voilà!

Ale  wracając do naszych językowych rozważań , stwierdzamy z pewnością, że   kluczem do sukcesu jest nasz mózg, najbardziej fascynujący organ człowieka. Aktywizujmy go, bo proces zapamiętywania jest najważniejszy w przypadku nauki języków obcych. A ich znajomość wydłuży nasze życie i może odmienić jego jakość. Tak  z całą stanowczością twierdzą naukowcy, nie tylko nasza rodzinka i współpracownicy, niestrudzeni propagatorzy i pasjonaci języków obcych.
Teacherki i muralia.

 Matka i córka. Nasze biuro. 
 
Kolejnym krokiem do sukcesu jest stan relaksu, w którym dzięki jednoczesnemu użyciu wielu obszarów naszego mózgu rosną możliwości zapamiętania.
W  naszej szkole   poczujesz się jak na wakacjach.
Natalka, z nami od dziecka.
Zgromadzone pamiątki z rozlicznych podróży właścicielek, ciekawe edukacyjne aranżacje wnętrz tworzą niepowtarzalny nastrój.
Zakończenie roku w VIP room.

VIP room.

VIP room. Nasza erazmusowa stypendystka.

A najważniejszą wartością szkoły są doskonali nauczyciele współpracujący z nami od lat, pasjonaci swojego zawodu, z perfekcyjną wiedzą metodyczną i przedmiotową.



Szkoła Językowa OK! rozpoczyna 22.rok pracy, Biuro Tłumaczeń  istnieje od 1990. Przez lata instytucje rozwijały się i dostosowały do potrzeb rynkowych. Obecnie tendencją są kursy na wymiar. Największą popularnością  wśród dorosłych  cieszą się małe grupy 3 -6  osób, dzieci, młodsza młodzież pracuje w grupach 4-8 osobowych albo indywidualnie.
Teacherki na Halloween.

Zdjęcia z czerwca. Nie zrobiłam jeszcze nowych, ale nadrobimy w Halloween.



  Uczymy języka angielskiego, francuskiego, włoskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, rosyjskiego i polskiego naszych lokalnych obcokrajowców. Tłumaczymy wszystkie dokumenty , wykonujemy telefony na zlecenia.
„ Ten ważny w życiu społecznym biznes edukacyjny jest moim największym sukcesem zawodowym i niebywałą satysfakcją” powiem z przyjemnością.
„ Jestem dumna, ze moja wieloletnia praca, moje całe nauczycielskie życie  znalazło godnych następców, wykształciłam tysiące słuchaczy i swoich wspaniałych obecnych nauczycieli, w tym córkę Magdalenę. Oni wspaniale  kontynuują moją pracę w  naszej językowej firmie. Dawni moi uczniowie przychodzą z dziećmi, a ci starsi kiedyś słuchacze pojawiają się z wnukami".Hehe.
Tymczasem już październik i  ciągle zapraszamy do nauki. U nas, czy u was:)) Angielski i niemiecki codziennie, hiszpański,francuski, włoski w środy i piątki. Rosyjski w piątki. Zapraszamy na lekcje przygotowujące  do matury, egzaminów gimnazjalnych, na korepetycje, na rozmaite zajęcia w grupach, na konwersacje z native speakerami- panią Beatą i Chrisem Barstow. Inwestycja w języki obce będzie Państwa najlepszą inwestycją!! Jestem o tym zupełnie przekonana!




   

8 komentarzy:

  1. Szkoda, ze mieszkam tak daleko od Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy się umówic kiedyś na Mazury póki córka tam jest. Pozdrowienia.

      Usuń
  2. A jaką metodą uczycie języków metodą komunikacyjną czy tradycyjną? Teraz wszystkie szkoły uczą metodą komunikacyjną, co wbrew pozorom nie jest dobre i efektywne, ale taka jest teraz moda.
    Jeśli chodzi o języki to teraz króluje angielski, ale myślę, że jako drugi język do nauki warto wybrać Hiszpański lub włoski, bo są to języki naprawdę przyjemne i łatwe do nauki. Język francuski ma swój urok, ale myślę, że dla ludzi, którzy nie są zbyt zdyscyplinowani, systematyczni, pracowici, nie lubią pokonywać językowych trudności lepiej, aby się za niego nie zabierali, bo nie podołają;-)
    Dobrze jest na początek wybrać coś łatwego wtedy poznajesz swoją idealną metodę nauki języków a jak ją poznasz następne języki, które mogą być trudniejsze łatwiej się nauczysz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło cię znowu widzieć. Zgadzam się z tobą w opiniach. Uczymy metodą tradycyjną i na tekst "niech mnie pani nauczyć mówić", odpowiadamy: niech się pan sam nauczy. Nauka języka to ciężka praca i trzeba poświęcić parę lat na jego kształcenie. Francuski wymaga szczególnego poświęcenia ze względu na pisownię min.i wymowę. Natomiast rzeczywiście włoski jest łatwiej przyswoić. Hiszpański ma bardzo trudne słownictwo, pochodzące z język arabskiego i zydowskiego, ale gramatyka jest pochodzenia romańskiego, duzo odmian, i trzeba pamięciowo opanować. Język niemiecki jest dla mnie najbardziej poukładany.
      Niektórzy ludzie dorośli nie są w stanie nauczyć się języka obcego,inni po roku nauki swobodnie się porozumiewają na tematy towarzyskie. Nie ma cudownych metod i tych głupot reklamowych- faceta w swetrze, ktory mówi siedmioma językami.Trzeba bardzo ciężko pracować, uczyć się słowek, robić ćwiczenia gramatyczne i sluchać z tzw. celem.
      Baci, baci amore i besa te mucho amor, mille baisers mon amour. I słowo pocałunek i miłośc w 3 językach takie podobne.

      Usuń
    2. Teraz wiele szkół totalnie ignoruje metodę tradycyjną, co naprawdę przynosi marne efekty. Nawet, jeśli szkoła uczy metodą komunikacyjna powinna przynajmniej zrobić mały wstęp tradycyjny tzn. podać słówka, zwroty wyrażenia oraz wyłożyć gramatykę, którą uczą w danej jednostce lekcyjnej a nawet tego nie robią tylko chaotycznie skakają po słówkach i gramatyce. Trudno się w tym połapać. Natomiast metoda tradycyjna jest bardziej poukładana, ale na efekty tą metoda trzeba czekać długo, czyli uczysz się na początku biernie a dopiero po długim czasie zaczynasz coś mówić.
      Najlepsza metoda, która daje najlepsze efekty to łączenie metody tradycyjnej z metodą komunikacyjną, czyli podanie na każdej lekcji słówek, zwrotów, wyrażeń i gramatyki a potem to można ewentualnie ćwiczyć metodą komunikacyjna , Tak ja to wadze
      Dużym problemem są dzisiejsze podręczniki takie chaotyczne, korowe tylko obcojęzyczne trudno samemu się z nich cokolwiek nauczyć. Brakuję na rynku podręczników polsko –obcojęzycznych, które zaprowadziłoby ucznia od poziomu A1 do poziomu min B1 a takich książek nie ma są tylko samouczki do poziomu A1 ewentualnie A2. Natomiast stare podręczniki jeszcze z PRL mają dobra strukturę, ale zasób gramatyki jest na niskim poziomie, dlatego nie nadają się już za bardzo do nauki, ponieważ są archaiczne.
      Jeśli chodzi o Włoski to rzeczywiście jest on najłatwiejszym językiem do nauki po nim jest Hiszpański. Niektórzy jednak nie widzą różnicy w trudnościach między tymi językami. Niemiecki jest poukładany Polak się go nauczy natomiast francuski i angielski może sprawiać trudność w nauce zwłaszcza dla dorosłych osób, które pp. w szkole średniej nie uczyły się tych języków.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Dzieki za taką interesującą wypowiedz. I również się z nią zgadzam. Zauważam,u ciebie wiedzę z tej dziedziny. Pisałysmy kiedyś o językach i wiem, że sie interesujesz. Ja nie znosze, gdy ludzie mówią, niech mnie pani nauczy mówić, ale bez gramatyki. Takie lenistwo mają niektorzy w głowie i nadal myślą, ze nauka jezyka to jak nauczyć się czegos innego praktycznego, a to jest najwyzsze intelektualne osiągniecie człwieka.

      Usuń
    4. Tak interesuję się językami obcymi i metodyka nauczania, ale przyznam się szczerze, ze moje zainteresowania dotyczą tylko języków europejskich i tych najważniejszych, czyli angielski ,francuski ,włoski .hiszpański .niemiecki rosyjski i z racji korzeni także serbski, ale już języki azjatyckie typu chiński arabski są poza moim kręgiem zainteresowań. Uważam, że najpierw należy nauczyć się języków europejskich np. angielskiego l hiszpańskiego a dopiero potem można wybierać arabski czy chiński jeśli ktoś jest masochistą ;-)

      Do języków trzeba mieć talent tzn. jest coś takiego jak talent do języków, bo jednym przychodzi szybko nauka a innym naprawdę języki wchodzą bardzo opornie do głowy. Teraz lansuję się pogląd, że wszyscy mogą nauczyć się języka obcego .Ja, co do tego miałabym wątpliwości, bo znam osoby, które nigdy języka się nie nauczyły mimo wkładu i wysiłku, które włożyły w naukę a zaznaczam nie były to osoby niezdolne czy nieinteligentne po prostu języki przyswajały ciężko. Myślę, ze talent do języków istnieję tak jak talent do muzyki, malarstwa czy matematyki jedni mają do tego zdolności a inni nie. Co do metodyki nauczania, każdy ma swoją moja mama języka nauczyła się metoda komunikacyjną zero gramatyki, więc i tak można, ale zaznaczam był to język słowiański, więc podobny do polskiego. Różne są metody nauki każdy musi dobrać swoja.

      Jeśli chodzi o twój pogląd o to, co cię denerwuje to tak jest, dlatego, bo uczyłaś się metodą tradycyjną gdzie najważniejsza jest gramatyka, słownictwo nie mówienie i ta metodę uważasz za wartościową, ale osoby, które kończyły zreformowaną szkole z podziałem na gimnazjum i liceum to są osoby, które raczej uczyły się metodą komunikacyjną .Powiem ci, że dzisiejsza młodzież naprawdę włada językami obcymi przynajmniej angielskim, czego nie można powiedzieć o pokoleniu kończącym 8 klas szkoły podstawowej i 4 latach liceum nie każdy z tych starszych roczników włada jakimś językiem obcym.

      Jeśli chodzi o poliglotów to myślę, że cześć z nich żadnymi poliglotami nie jest. Są to osoby, które znają kilka języków na poziomie A1 i uważają się za poliglotów, ale nimi nie są .Poliglota to jest osoba, która włada językami, chociaż w stopniu komunikatywnym, czyli potrafi porozumieć się bez rozmówek w danym języku. Myślę, że definicja poligloty nie jest dokładnie sprecyzowana, dlatego tak wielu jest oszustów udający wielkich znawców języków obcych .
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    5. Jako wlaścicielka szkoły językowej nie mogę lansować tezy, ze nie kazdy może się nauczyć języków obcych, ale zgadzam się z nią niestety. Mamy doktorów nauk, ludzi, którzy musieli zdawać jakiś jezyk obcy na egzaminie doktoranckim, a faktycznie opanowali go w zakresie podstawowym. Istotną sprawą jest też osobowość człowieka. Ludzie otwarci i zyczliwi wobec innych, lepiej się uczą, bo chca mowić i nawiązywać kontakt, zdawać pytania, nawet śmiać się z siebie i cieszyć się jak dzieci, gdy się dogadują po roku nauki. Mam na myśli uczących się dorosłych, bo dzieci nie zastanawiają się nad takim kwestiami. Traktują język jako kolejny przedmiot i wcale nie są zadowoleni, ze w gimnazjum muszą się uczyc dwóch języków obcych.
      Komunikacyjnie można sie uczyć, gdy sie mieszka w kraju danego języka, nawet to wtedy oczywiste. Panie, ktore pracuja we WLOSZECH, często starsze i bez wyzszego wyksztalcenia, jak szybko nauczyly sie języka, bo on jest podobny w gramatyce do polskiego. Pisownia tez jest stosunkowa łatwa. Podobnie jest z hiszpanskim. Ale juz francuski oslabia ludzi ze wzgledu na wymowę i pisownię.
      Ludzie mieszkaja w USA lub teraz UK latami i nie umieja angielskiego, bo tego jezyka trzeba sie uczyc z nauczycielem, przynajmniej podstawy. Ma zupelnie inną gramatykę niz nasza.
      Teraz w szkolach są inne ciekawsze podreczniki niz kiedys i dzieci mają bardzo duzo godzin języka, to się w koncu nauczą, jesli mają dobrego wymagającego nauczyciela. Ale tez wiem, ile ja mam dzieci na typowych korepetycjach i jak cięzko niektorym przychodzi nauka języka.
      Ja miałam kiedys znakomitą nauczycielkę od angielskiego,jest legendą w naszym miescie. W tamtych czasach jezdzila co roku do US i zawsze jej nie bylo we wrzesniu lub czerwcu. Wyjątkowo wymagala gramatyki, ale tez duzo zadawala pytan znienacka, tzw pytania na inteligencje, jak to ona mowila.Slabych uczniow odsylala do ostatniej ławki i wysyłala ich do kopalni lub na roboty drogowe, a nie do liceum. Takie miala metody, wiedziała, ze nie kazdy jest sie w stanie nauczyć języka. Nie muszę mowić, ze zawsze siedziałam w pierwsej ławce, hehe. Tez mialam doskonalych nauczycieli od rosyjskiego, pasjonatów, a nie indoktrynerów w tamtych czasach. Francuskiego mnie uczył krótko przedwojenny profesor, łaciny łącznika AK i wybitna u nas historyczka przede wszystkim. Języki kochałam od dziecka i było to dla mnie okno na świat. Chodziłam na wszystkie zajecia dodatkowe organizowane w szkole, niemiecki też liznęłam na kółku i dogadam sie z tymi w Niemczech, którzy nie mówią po angielsku. Ponadto moj śp mąż był germanistą i jezdzilismy do krajów niemieckojęzycznych.
      Nie mówię o sobie poliglotka , bo rzeczywiscie wszystkie języki, prócz angielskiego mam na poziomie A1 A2, mam świadomośc co to znaczy poliglota, Ale dla wielu "monoglotow", szcególnie Anglosaxonów, jestem super poliglotką. Wyjątkowo mnie bawi przechodzenie z jednego jezyka na drugi w sytuacjach towarzyskich, np na wakacjach nad M.Srodziemnym.
      Caluje- baci, baci.

      Usuń