Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

czwartek, 23 marca 2017

Co się stało z moją klasą?

  Z dedykacją dla Agnieszki, która zainspirowała mnie do napisania tego postu.
Będąc młodą / nie lekarką/ nauczycielką, wypełniałam rolę wychowawczyni w pewnej fajnej klasie. To akurat była moja jedyna klasa, którą prowadziłam przez 4 lata i bardzo się z nimi zżyłam. Potem jeszcze krótko pracowałam w państwowej szkole i nie miałam wychowawstwa dłużej niż dwa lata. Uczyłam  już wtedy  angielskiego i to był zupełnie inny kontakt niż na języku polskim i kółkach teatralnych.
Jacek Kaczmarski, którego 60-tą rocznicę urodzin obchodzimy w tych dniach, gdy pisał swoją słynną piosenką,  miał dwadzieścia kilka lat, a tyle w niej goryczy. Odniosę się najpierw do mojej  rzeczywistej klasy.
 Co się stało z naszą klasą
Pyta Adam w Tel-Avivie,
Ciężko sprostać takim czasom,
Ciężko w ogóle żyć uczciwie -
Co się stało z naszą klasą?
Wojtek w Szwecji, w porno klubie
Pisze - dobrze mi tu płacą
Za to, co i tak wszak lubi
ę./ Marta z mojej klasy wyjechała do Danii na początku lat 80., lub wcześniej, uczyła się z nami tylko rok, bardzo ładna była. Mieszkała w moim bloku, to sąsiedzi gadali. Jej Mama wcześnie zmarła i nie przyjeżdżała do kraju.

Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie, Bożenka była w Kanadzie, ale wróciła. Miała  doskonałe warunki u siebie w Wadowicach.
Bo tam mają perspektywy,
Staszek w Stanach sobie radzi
,/ piękna Ania, krótko była w naszej klasie, też wyjechała do USA, jej starszy ex- mąż wrócił do Polski niedawno, ona się świetnie podobno urządziła/
Paweł do Paryża przywykł,/ Lidka mieszka w Niemczech od skończenia studiów, po fizjoterapii. Ambitna bardzo.
Gośka z Przemkiem ledwie przędą, nie mieliśmy takich przypadków u nas. Niektóre dziewczyny nie miały   
W maju będzie trzeci bachor,     dzieci i adoptowały w późniejszym wieku. Wcześniej jeździły dużo po świecie i dobrze im się wiodło i wiedzie nadal.
Próżno skarżą się urzędom,
Że też chcieli by na zachód,


Za to Magda jest w Madrycie
I wychodzi za Hiszpana,/
Jola, doskonała germanistka, po studiach wyszła za mąż za starszego Niemca, którego poznała na Targach Poznańskich, tam studiowała, prowadzi  obecnie w Bawarii dużą firmę po śmierci męża, ma syna Jana
Maciek w grudniu stracił życie, dziewczyny mniej zajmowały się polityką
Gdy chodzili po mieszkaniach,
Janusz, ten, co zawiść budził,   Gośka była bardzo zdolna, niestety zmarła  prawie10 lat temu
Że go każda fala niesie,
Jest chirurgiem, leczy ludzi,
Ale brat mu się powiesił,


Marek siedzi za odmowę, nasza klasa była żeńska, to nie wiemy, jak tam chłopaki sobie w wojsku radzili
Bo nie strzelał do Michała,
A ja piszę ich historię
I to już jest klasa cała.
Jeszcze Filip, fizyk w Moskwie -
Dziś nagrody różne zbiera,
Jeździ, kiedy chce do Polski,
Był przyjęty przez premiera.


 Ja jestem z pokolenia  Jacka Kaczmarskiego, ale  nigdy wcześniej nie miałam takich tragicznych rozmyślań w związku ze swoją prawdziwą klasą, chociaż niektórzy " w grobie", ale to tak procentowo los zabiera ludzi i w każdej dekadzie kogoś ubywa z przyczyn chorobowych czy też lekkomyślnego trybu życia. Moja klasa wchodziła w życie w ponurej dekadzie lat 80-tych. Ale jakby to rozpatrzyć losowo, ci, którzy doszli do matury z nami, wszyscy skończyli studia potem. W większości nauczyciele, urzędnicy, bo to była klasa humanistyczna. Siebie bym też umieściła w piosence jako ta, co nagrody zbiera, była przyjęta przez premiera/ wspomnienie mojej  międzynarodowej nagrody Eurotunelu,  przyjęta przez premiera UK i prezydenta Francji, glorious time, hehe.  Na 29 osób, około 15, jak dobrze liczę, zostało w swoich rodzinnych miejscach niedaleko naszego miasta, sporo dziewczyn mieszkało w internacie. Trzy są  w Krakowie. Bożenka w słynnych Wadowicach. Nie mam ostatniej wiedzy o wielu z nas.  Matura 1977. Ostatni raz w większym gronie spotkałyśmy się w 20-lecie matury.
Jak się tu rządzę i palcem wskazuję!  I nogi też jak zawsze wyeksponowane:) Na zdjęciu nie ma Ewy, ale była. Chyba robi zdjęcie. Moja przyjaciółka Małgosia zmarła już prawie 10 lat temu./ w zielonym/. Od prawej po mnie, Ela,Ania, Danusia, Iza, Jola, Malgosia, Beata, Ela.
Nie chwaląc się- ja to zorganizowałam, z pomocą Ewy pewnie. W naszym mieście zostało 10 osób, jak dobrze policzę.  Mam ogłosić wydarzenie na facebooku. Może się i teraz  zbierzemy z całym rocznikiem, których też sporo w Ostrowcu? Taka znacząca rocznica.
A teraz ad rem.
Kiedy objęłam  swoje pierwsze wychowawstwo w klasie 4b, byłam młodą mężatką, zaczął się trzeci rok mojej pracy zawodowej i miałam roczną córeczkę Magdę. Uczyłam wtedy języka polskiego, mieszkałam najpierw w tzw. M2, a potem, prawie w wybory 4 czerwca, zamieszkałam w M4 na Rosochach, i miałam nowy samochodzik, prosto z salonu  brązowy Fiat 126p. Dojeżdżałam do  szkoły na obrzeża miasta, do dzielnicy Koszary i  pracowałam tam łącznie 8 lat. W tym rok byłam na urlopie macierzyńskim, gdy urodziła się Dominika.
Lata 80-te to były ciężkie czasy, takie biedne i siermiężne, ale jakoś sobie radziliśmy. Niewesoło i przygnębiająco ja to znosiłam, pomimo, że moje warunki życiowe były całkiem przyzwoite. Jak na tamte czasy oczywiście. Małżeństwo od początku nie układało się tak, jak sobie wyobrażałam. W związku z tym, zajęłam się swoimi pasjami i oddawałam się pracy jak najlepiej umiałam. Moja praca magisterska była poświęcona wpływom Japonii na polską literaturę modernizmu. To była moja młodość i reminiscencje dawnego  głębokiego uczucia.



1990r.czerwiec. 8b konczy szkołę. Poznajecie ich poniżej? Przystojniaczek Pawełek najmniej się zmienił po latach, nawet dżinsowa koszula w podobnym stylu, a dziewczyny tylko zmieniły kolor włosów. Ja w środku jako wychowawczyni.


Moja klasa na szczęście nie ma doświadczeń Jacka Kaczmarskiego. Oni wchodzili w życie w drugiej połowie lat 90. To były już zupełnie inne czasy, ale pozwolę sobie pozostać w atmosferze barda Solidarności, oddając mu  pewne uszanowanie, podziw i uznanie. Ale dlaczego wyjechał do Australii? Też chciał żyć wygodniej.



Tak wyglądamy po 27 latach. Później jeszcze dołączyła Ela i Tomek.

ja też taka sama:) Z Agnieszką.
Odnalazłam klasę całą - emigracja- nie wygnanie, w kraju w szczęściu/ na wygnaniu, w kraju, w grobie/
Ale coś się pozmieniało, Każdy sobie rzepkę skrobie. Muszę Kaczmarskiemu zaprzeczyć.
Moi uczniowie  w równowadze i stałości żyją w swoim  rodzinnym mieście , niektórzy są nadal przyjaciółmi. Mamy jedno klasowe małżeństwo. Magda i Paweł. Ta wewnętrzna harmonia, pewien ład duchowy to zasługa ich zamieszkania, tak myślę socjologicznie. W większości wszyscy mieszkali w domach prywatnych i znacząco zakorzenieni byli w tych okolicach.
Na zabawie szkolnej, z pewnością 30 lat temu. Ja w tureckiej sukience, wtedy wielki szyk.


Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą
Rozdrapałam młodość naszą, lecz w ogóle nie bolało
  Tak, w ogóle nie bolało... Refleksje po spotkaniu ciągle w moich myślach i dlatego napisałam ten post, życie moje i ich też.

Moje ulubienice z japońskiego teatrzyku. Dwie Moniki i Agnieszka. Te atrakcyjne kobiety,  jako dzieci były  dla mnie pełne wyjątkowego uroku i czaru. One wyjechały z miasta, nie tylko dlatego , ze z bloku były wg mojego socjologizowania, ale "ogromne, wielkie rzeczy" ciągnęły ich w świat.

Monisia 30 lat wcześniej.  Powyżej w środku. Spiewała niezapomnianą piosenkę...akai gurasujo...znajdę jeszcze gdzieś słowa.
Znalazłam słowa w oryginale pisane przez dawnego Yasufumi-San. W starym pamiętniku.Posluchajcie.

Już nie chłopcy, lecz mężczyźni, już kobiety, nie dziewczyny
Młodość szybko się zabliźni, nie ma w tym niczyjej winy
Wszyscy są odpowiedzialni, wszyscy mają w życiu cele
Wszyscy w miarę są normalni, ale przecież to niewiele/ ...mówił Kaczmarski, a ja powiem, że  to wspaniale, i o to chodzi, że jesteśmy normalni
Grzesiu i Paweł jakby bliżniacy teraz. Inżynierowie.  Upodobnili się do swoich ojców, których dobrze pamiętam, kiedy byli w wieku ok.40. Paweł w Krakowie. Grzesiek w Celsie.


Nie wiem sam, co mi się marzy, jaka z gwiazd nade mną świeci
Gdy wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci
Czemu wciąż przez ramię zerkam, choć nie woła nikt: "kolego!"
Że ktoś ze mną zagra w berka, lub przynajmniej w chowanego
Lub przynajmniej w chowanego...
 Mój słynny teatrzyk japoński. Od prawej dwie Moniki, Beatka, Gosia, tajemnicza hurysa i Agnieszka. Kimiko, piękna gejsza była bohaterką tego przedstawienia.
A tu Marcin z młodszej klasy, chyba z Agnieszką. Piękne dekoracje malowała Mama Agnieszki. Siedzieli naprzeciwko was na tym zdjęciu.


 Własne pędy, własne liście zapuszczamy każdy sobie
I korzenie oczywiście na wygnaniu, w kraju, w grobie
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta,  że to w końcu jedno i to samo drzewo...

I w tej kwestii moja klasa  jest zupełnie odmienna od przeżyć Kaczmarskiego. 18 osób kończyło ósmą klasę, z czego  obecnie  9 osób mieszka nadal w rodzinnym mieście i często niedaleko swojego dawnego miejsca zamieszkania, gdzie wybudowali nowe domy, lub wyremontowali rodziców domostwa. Np. na ulicy Skośnej czy w Sudole. Rozmawiałam z Wiolką  w żółtym domku na  Kątach, jak powiedziała Ela. Od razu się poznałyśmy.
Ja też zawsze z książkami, Monika. Czy niemieckie, czy polskie, czy inne. Chyba masz to po mnie:)
Moje dzieci  kumplują  się i spotykają.
 Trzy osoby mieszka za granicą/ Grecja, Włochy, Norwegia/,  sześć osób w innych polskich miastach / Kraków, Warszawa, Kielce, Lublin/. Ale wszyscy doskonale pamiętają  o swoich korzeniach i często wracają do swojego rodzinnego miasta, gdzie mają nadal żyjących rodziców, czy inną rodzinę.
A na stracenie,/ dosłownie prawie/ to tylko Tomek , który w Motorcrossie angażuje sie ciałem i duchem.
Dziewczyny z Tomkiem.


Na fejsbukowy  apel koleżanki, która przyjechała z Włoch z wizytą do rodziców, pojawiło się 10 osób na spotkaniu zaplanowanym w kilka dni. To było bardzo wzruszające, bo na ogól młodzież licealna łatwo się zbiera, ale z podstawówki, to już trudniej się zorganizować.
To była dobra klasa i rodzice tacy zaangażowani i odpowiedzialni. Przyjaźniłam się z niektórymi przez lata, bo byli niewiele starsi ode mnie. Dobrze wychowali swoje pociechy, które  kontynuują ich odpowiedzialne postawy rodzinne. Conajmniej połowa skończyła studia wyższe, już zajmują odpowiedzialne stanowiska w pracy, mamy właścicieli sklepów, stoisk i  różnych firm usługowych. Oddają się też rozmaitym  życiowym pasjom,.tu Monika.
Lektura Ziarkówki.
.Tu Tomek pokazuje swoje talenty.
 Niektórzy  mogą się pochwalić już 20-letnimi dziećmi. Ci za granicą też mają swoje nowe ojczyzny.  Agnieszka z Rafałem już ponad 20 lat w Grecji i Włoszech
Rodzinka Agnieszki w Rimini.

Takie widoki ma Agnieszka ze swojego domu. Collazione/ sniadanie, hehe/
Rafał w swoim Loutraki. Też do ojca podobny.

Zaprasza nas na takie zachody słońca. Rodzice Rafała są fotografami. Przejął po nich umiejętności.
 Grzesiek świeży mieszkaniec w Norwegii. Zdjęć na razie brak. Natomiast drugi Grzesiek ma takie urocze  dzieciaki.
Mamy się znowu spotkać w okolicy Świąt Wielkanocnych. To coś dopiszę wtedy. A Beata bawi na Wyspach Kanaryjskich i dlatego do nas nie dołączyła, już się wtedy szykowała zapewne,
Zupełnie wygląda jak jej Mama w tym wieku, która w tamtych czasach podróżowała do USA. Jezdziła tez  z klasą  i naszym teatrzykiem na różne konkursy w odległe miejsca w Polsce. Ja wtedy spodziewałam się Dominiki.

Wykorzystałam zdjęcia z FB mojej klasy. Mam nadzieję, że OK.

PS Kolejne spotkanie klasowe 22 kwietnia i w tej samej restauracji, było również pełne wspomnień i refleksji. Pojawiło się prawie takie samo grono. Tym razem z Grecji zawitał Rafał i tak nas  zmobilizował.
 Od lewej wychowawczyni czyli ja, dwie Moniki, Beatka, Magda i Ela.
Piotrek robił zdjęcia.