Przebywając czasami tak blisko granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, jak kiedyś nazywano granicę z NRD, żeby nie używać słowa niemiecka, nie bez przyczyny wracam myślami do dawnych czasów. Ostalgia to dla Niemców, bo ost-wschód, dla nas to enerdowskie wspominki.
Germaniści na studiach to było moje ulubione kumplostwo, Jako filolodzy mieliśmy chyba jakieś wspólne wykłady z psychologii, filozofii czy estetyki. W akademiku na piętrze mieszkałam z germanistami i w tym gronie byli też chłopcy, w których kochałam się na zabój. Jeden z nich nawet został moim mężem! Wołano na niego "Klaus" wtedy. Moja najserdeczniejsza przyjaciólka z roku też wyszła za mąż za germanistę, kolegę "Klausa"- Artura "Ui". Niedawno ceremoniowali 31.rocznicę ślubu. Studenci germanistyki bawili się wystawianiem wówczas wielu musicali i sztuk Brechta. Byliśmy w tym samym roku świadkami na swoich ślubach. Mój pierwszy mąż nie żyje już od wielu lat i te studenckie czasy to jakby inna epoka, ale wyświetla mi się fotograficznie. Germanistyka miała jakieś uczelniane kontakty z Rostockiem, oni spędzali tam semestr, czy miesiąc, albo byli wychowawcami na koloniach, organizowano też OHP. Chłopcy zaliczali chętne wyzwolone "Helgi". Ja jeździłam na wycieczki i były to wyjątkowe wyprawy w tamtych czasach. Ale się człowiek obkupił! A buty Salamandry to był absolutny hit i szyk. Człowiek się czuł jakby wrócił ze zgniłego zachodu. W siatkach tłukły się małe butelki piwa i konserwy, ale potem były wytworne imprezy w akademiku. Pracowałam również w almaturowskich hotelach/ w naszych akademikach/ podczas wakacji i również grupy enerdowskie często się pojawialy. U nas swobodniej się zachowywali, bo u siebie byli takimi służbistami. Przez parę lat wielkie paczki słał mi Lutz Mobius z Beucha, też świeczki i papier toaletowy, były lata 80-te. Szukałam go ostatnio przez internet, ale wszystko po niemiecku.
W Berlinie kiedyś poznałam kogoś z otoczenia Guntera Grassa, młodego asystenta,czy kogoś, tak sie przynajmniej przedstawiał, Helmut miał na imię i był absolutnie wyjątkowo inteligentny, a ja na takich reaguję bardzo entuzjastycznie. Od tamtych klimatów lubię angielski z akcentem niemieckim, tez i duńskim. To były czasy oskarowego filmu Blaszany bębenek, dużo o nim wiedziałam, bo grał tam Daniel Olbrychski i w ogóle był sezon i moda na Guntera Grassa. Byliśmy , a jakże, w restauracji na wieży telewizyjnej.
Z rodzinką z Zagania jeździłam do Cottbus i Drezna, ale i z rodzicami, i wtedy byłam młodsza, więc szaleństw żadnych nie odnotowałam, tylko niezmierną radość z dziecięcych zakupów, mazaków, notesików, napojów w małych buteleczkach, u nas takich nie było. Najbardziej pamiętam kakao na zimno.
Takie to były incydencje, epizody i koleje losu, chociaż biedne lata 80-te, ale epoka studencka, która nadzwyczajnie obfitowała w rozmaite przygody.
Z Misterem też byłam w Berlinie, wracalismy z Miami, przez Londyn. Staliśmy, jak kiedyś sie mówiło w najwytworniejszym hotelu w Berlinie, Kempinski - koło Bramy Branderburskiej. Ale ten czas, chociaż nieodległy, bo 4 lata tem, w gajówkowym kontekście, wydaje się być bardzo efemeryczny.Bardziej zamierzchły niż te studia 30 lat temu:)
A teraz mieszkam sobie 40 km od granicy niemieckiej i wycieczki śladami np. Hrabiny Cosel i saksońskich władców to na nowo coś dla mnie fascynującego, literatura i historia, pierwszorzędna kombinacja dla mnie.
 |
| Serdecznie witamy! |
Drezno w dawniejszych latach kojarzyło mi się ze słynnym nalotem dywanowym aliantów w 1945r. i filmem "Dziś w nocy umrze miasto". Obecnie najpiękniejsze miasto baroku” lub „Florencja Północy”, znajduje się tu wiele zabytków i muzeów, słynna jest Galeria ObrazówZwinger (
Gemäldegalerie Alte Meister)
uznawana za jedną z najsłynniejszych w świecie. Stanowi swoisty symbol nie tylko
Drezna, ale i całej dawnej
Saksonii.
Jest to zespół pałacowy, dawniej mieszczący się pomiędzy wewnętrznymi i
zewnętrznymi murami miasta, dziś centrum kulturalne i obraz dawnego
przepychu królewskiego.Obok stoi Opera Semper.
 |
| kawa Pompadour naprzeciwko gmachu Opery. |
 |
| Opera Semper. |
 |
| Wejscie do Zwinger. |
 |
| Zwinger. |
|
 |
| Zwinger |
 |
| Zwinger |
|
Czar Drezna przenosił mnie w moje ulubione obszary literackie.
Przypomniało mi się,że to tutaj Adam Mickiewicz
napisał III część „Dziadów". W swoich listach piękno Drezna sławił
Juliusz Słowacki. W Dreźnie tworzył także Karol May, autor słynnego
wśród wszystkich fanów dzikiego zachodu „Winnetou". Koncert dawał Ryszard Wagner. Wreszcie
bombardowanie miasta podczas II wojny światowej zainspirowało Kurta
Vonneguta do napisania powieści „Rzeźnia numer pięć".
Spacer wzdłuż Dresdener Schlosser zabiera nas i w naszą historię, królowie Wettynowie byli i naszymi królami i zapisali sie też na kartach literackich. Przewodnik nie mogł nie wspomnieć o Hrabinie Cosel i jej Pałacu dobudowanego do krolewskiej budowli.
 |
| Elegancki pomost do komnat Hrabiny Cosel. |
Drezno tak mnie zadziwiło, jak kiedyś Praga, a bo wszyscy tylko zachwycają się Francją, Włochami, a nasi sąsiedzi, kiedys państwa wielkich Cesarstw, Królestw też obfitują w niezwykłe miejsca. I tak sobie pomyslałam, ze na randki z męzem chetnie jezdziłabym do Drezna, tez mają hotel Kempinski , rejsy po Łabie są takie romantyczne i aleksandryjskie nastroje zapewnione.Przewodnik nawet zachecał.
 |
| Jakby Florencja |
|
|
 |
| Moje koleżanki na wycieczce. |
 |
| Stajnie Królewskie. |
 |
| A schody tu prowadzily jakby Hiszpańskie czy Odesskie |
 |
| Hofkirsche-barokowy koścół z kryptą Wettynów. |
A innym razem zwiedzałam twierdze i zamki Saksonii i zaczęłam od Stolpen, gdzie więziono Hrabinę Cosel.
 |
| Komnaty Hrabiny Cosel w Stolpen jako więźnia. |
 |
| Hrabina Cosel w czasach świetnosci jako metresa Augusta Mocnego. A potem 49 lat, az do smierci była więźniem w twierdzy Stolpen |
 |
| Twierdza Stolpen. |
A następnie pojechaliśmy podziwiac Bastei, imponujące naturalne skalne miasto , położone nad rzeką Łabą w pobliżu uzdrowiska
Rathen i malowniczej wioski
Niederrathen,
 |
| nasz lunch |
to największa atrakcja turystyczna i krajobrazowa na terenie
Szwajcarii Saksońskiej (Sächsischen Schweiz).
Te spektakularne formacje skalane powstały miliony lat temu w wyniku
erozji wodnej i wznoszą się dziś majestatycznie na blisko 200 metrów nad
poziom doliny rzeki Łaby.
W pierwszej połowie XIX wieku wybudowano tu efektowny blisko 80 metrowy
kamienny most, Łączący skały z ruinami dawnego średniowiecznego Zamku
Neurathen.
Spacer pośród tych niesamowitych form skalnych dostarcza niezapomnianych
wrażeń. Widoki z mostów oraz zawieszonych na skałach licznych platform
widokowych na przełom Łaby i okolicę, potrafią przyprawić o zawrót głowy
każdego miłośnika górskich wycieczek.
Na terenie Bastei znajduje się także skalny amfiteatr -
Felsenbühne Rathen, w którym w sezonie letnim organizowane są różnego rodzaju spektakle i przedstawienia.\
 |
| Amfiteatr z góry. |
W czasie wakacyjnym lub w okresach świątecznych Bastei są oblegane przez rzesze turystów, co widać na zdjęciach.
Wycieczka trwała, pogoda obdarzała nas słonecznymi względami, a leniwy rejs po Łabie to zupełna aprobata wycieczkowych wrażeń.
 |
| Zaczęłam od deseru. |
|
|
 |
| Potem odszukałam łódź ratunkową. |
 |
| I podziwiałam widoki. |
 |
| też musiałam się gdzieś przeglądać i zachwycac się moją zgrabną figurką. Statek mianował się Dresden. |
I po tym orzeźwiającym rejsie pojawilismy sie w twierdzy Konigstein,
ktora stanowi jedyny w swoim rodzaju przykład europejskiego
kunsztu budowy twierdz, wywiera niezapomniane wrażenie na wszystkich, na mnie też. Położona jest na płaskowyżu wznoszącym się 247 metrów nad poziom Łaby.
Ponad
750 lat historii stworzyło twierdzę z imponującym zespołem budowli
obronnych w stylach architektonicznych późnego gotyku, renesansu, baroku
i stylu budowlanego panującego do końcu XIX. wieku.
 |
| A za murami takie miłe miasteczko. |
 |
| I próbowałam byc modelką, ale fotograf coś za daleko odszedł. |
 |
| W poszukiwaniu czegoś do zjedzenia i picia. |
|
| |
| Taaki klucz do mojego serca, hehe. | | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |
|
OdpowiedzUsuńMam podobne wspominki i refleksje!!!
Fotki z Drezna i Saksonii Szwajcarskiej urokliwe!
Też jeździłam w latach 70. i 80. po różne "drobiazgi" do NRD. Swoje
bordowe skórzane półbuty z Salamandra wspominam z taką samą nostalgią,
jak pierwsze prawdziwe wranglery...
Gdy studiowałam na Uniwersytecie Gdańskim, nie było u nas jeszcze
germanistyki, ale barwne opowieści też mam...
Oto jedna z nich!
Instytut Historii UG miał podpisaną umowę o współpracy z Instytutem
Historii z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Magdeburgu. Co roku , w maju,
dziesięć studentek z Magdeburga jechało na nasz tygodniowy objazd
studyjny po wybranym rejonie Polski. Rok przed moim (studiował na nim
Donald Tusk!) tak integrował się z chętnymi "Helgami", że kilka z nich
zaszło w ciążę i wybuchła międzynarodowa afera, bo panienki nie umiały
wskazać "sprawców" i ponoć Uniwersytet musiał płacić alimenty...
Gdy nadeszła pora objazdu mojego roku, koledzy zostali "pouczeni", by
nie zbliżać się do Niemek. Organizatorzy wyjazdu zarezerwowali też dwa
oddzielne pensjonaty w Pińczowie (tam była nasza baza noclegowa), by
grupy polska i niemiecka spały w innych miejscach!!! Niemiecki asystent
tak pilnował swoich "piskląt", że nawet moja koleżanka, która zna
perfekt niemiecki nie mogła z nimi porozmawiać...
Pozdrawiam serdecznie. D.
Ale pikantne wspomnienie! Młodzi się najszybciej integrują. Natura pomaga. Napiszę wkrótce na priv. Całuję.
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńDzieki za linka do Twoich wspomnien. No coz, Niemcy sa ladnym krajem, ale ja wole polskie zabytki, krajobrazy. Polska jest piekna i moze dlatego, ze tu mieszkam mam troche inne na wszystko spojrzenie. To cos tak jak w starym porzekadle " cudze chwalicie,swego nie znacie". Dlatego tez na urlopy jezdze do Polski i odkrywam jej piekne zakatki, w ktorych jeszcze nie bylam. Nie na darmo Niemcy zachwycaja sie Polska. Kazdy z nich po powrocie z PL, a jezdzi ich tam cale mnostwo sa Polska zachwyceni.
Pozdrawiam, E.
Jak zwykle urocza relacja. Aż się natychmiast nabiera ochoty na wyprawę w tamtym kierunku :)
OdpowiedzUsuńJuż kiedyś tu byłam . Dziś mogę przyklasnąć. W Dreźnie spędziłam kilka dni w zeszłym roku i zauoroczyło mnie
OdpowiedzUsuń