| Droga Guciamal- tu, swój kolejny post Tobie poświęcam i bardzo dziękuję za inspiracje. To moje egzaltowane wspomnienie sprzed paru lat, publikowane gdzie indziej. I cieszę , że dzięki Tobie mogłam coś znowu napisać, bo tak mi nastrój długo nie służył. Swoje wielkie okrągłe urodziny spędziłam w Edynburgu i Glasgow, a tam
każdy onomastyczny i toponimiczny szczegół wywoływał w moim umyśle
szczególne fermenty, jak zwykle podczas moich podróży. Tam przeżywałam
moje ulubione arystotelowskie doświadczenie czyli "efekt pobudzania
duszy, wrażliwej do łez za pomocą piękna”. Dla większości turystów Edynburg to wyniosły zamek na wierzchołku wulkanu Arthurs Seat zbudowany jako twierdza już w 9w., a większa część obecnych murów pochodzi z XVI wieku.
To piękne historyczne miasto, a jego szarozielony pejzaż tonie w deszczu brukowanych ulic i kamiennych domów. To zatoka Firth of Forth i skaliste brzegi Fife, mglista, mroczna atmosfera.
Edynburg to Royal Mile główna staromiejska ulica, która wygląda niczym
kanion, jest dosyć wąska i otoczona wysokimi kamienicami. Na co dzień
wypełniona turystami, kupującymi whisky, ręcznie dziergane kilty i inną
odzież oraz całą masę pamiątek kojarzących się ze Szkocją. Rajdy
handlowo – konsumpcyjne są kontynuowane od zamku na wzgórzu w dół ulicy
Royal Mile do Holyrood Palace.Edynburg dla wielu turystów to także Rose Street w New Town, największe skupisko public bars w całym Zjednoczonym Królestwie, na czele z The Rose and Crown oraz The Kenilworth. Pubbing to nie tylko upojna zabawa, ale element brytyjskiej kultury. Ludzie schodzą się, żeby łyknąć „pintę” ( 0.5 litra ) kaledońskiego Mc Ewana czy Tennenta, tudzież szklaneczkę whisky, żeby posłuchać muzyki i pobyć w towarzystwie innych.
Dla
niektórych w Edynburgu można podążyć śladami epoki oświecenia. Duch
„Wieku Rozumu” przetrwał w Nowym Mieście, oddzielonym od Starego
Ogrodami Princess Street. Eleganckie georgiańskie alejki i zielone
skwery pamiętają przechadzających się nimi XVII wiecznych
intelektualistów, którym przewodził David Hume. W perfekcyjnie
zaprojektowanej części miasta koło placów Charlotte i ST. Andrew rodziły
się teorie Adama Smitha i powstały wiersze się Walters Scotta, autora „
Roba Roya” i „ Ivanhoe”Na George Street urodził się w 1847 Graham Bell.
Mnie w Edynburgu najbardziej zafascynował pałac Holyroodhouse, a
historia Marii Stuart powróciła do mnie bardzo plastycznie z tragedii F.
Schillera, J. Słowackiego i powieści Stefana Zweiga.Chodziłam po pokojach pałacu Holyroodhouse i myśl o Marii Stuart nie opuszczała mnie ani przez chwilę. „ Żaden z władców tamtej epoki nawet w przybliżeniu nie sięga wysokiej rangi tej niezwykłej kobiety. Ambitna aż do nieokiełznania. Poza językiem ojczystym biegle włada łaciną, francuskim i włoskim. Z powodu niezwykłej lekkomyślności i pewności siebie, w Marii Stuart rodzi się szaleńcza odwaga, będąca jej wielkością i fatum. Pozwala się unosić entuzjazmowi.” ( Stefan Zweig ) Maria Stuart była pod każdym względem kobietą od stóp do głów i właśnie najważniejsze decyzje jej życia wywodzą się z tego najgłębszego źródła jej płci. „Maria Stuart była wybitnie uczuciowa, jej serce łatwo jest przyprawić o drżenie, z najmniejszego powodu rumieni się i blednie, szybko i łatwo tryskają z jej oczu łzy. Ta niezwykła kobieta jest bezwolnie przykuta do swojej płci .Mając do wyboru : honor czy namiętność, Maria Stuart, jako prawdziwa kobieta, opowiada się nie po stronie królestwa, lecz kobiecości.”
Dlatego jej postać mnie tak fascynuje, „ jej osoba zakrojona jest na tak wielka miarę, że umiała dla jednej w pełni przeżytej chwili niemal pogardliwie odrzucić władzę siłę i królewski majestat. Spada z niej płaszcz koronacyjny i naga rozpalona czuje się jedną z tych niezliczonych kobiet, które chcą miłość dawać i miłość brać” W jej sypialni i innych prywatnych salonikach Holyroodhouse stałam jak skamieniała. Stulecia płyną i czasy się zmieniają, ale potrzeba miłości i namiętności jest ogromna. A ja cała drżąca, doświadczam takich refleksji w alkowie Marii Stuart i myślę sobie, że będę jak najdalej od sióstr i przyjaciółek typu Elżbieta dla Marii Stuart, niezdolnych do całkowitego oddania z powodów zahamowań natury duchowej czy innej. Szukać porównań z Marią Stuart, mój ówczesny narzeczony, skwitował nazwą „ the top vanity”, a ja się przecież tylko bawię asocjacją literacką. Sorry za stare zdjęcia, ale taki miałam aparat. | |||||||||||||||
Jacques Prevert, mój ulubiony poeta z młodości mówił; Mangez sur l'herbe Dépêchez-vous Un jour ou l'autre L'herbe mangera sur vous.
Moja lista blogów
poniedziałek, 13 października 2014
Urodziny z Marią Stuart w Edynburgu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Edynburg to Royal Mile główna staromiejska ulica, która wygląda niczym
kanion, jest dosyć wąska i otoczona wysokimi kamienicami. Na co dzień
wypełniona turystami, kupującymi whisky, ręcznie dziergane kilty i inną
odzież oraz całą masę pamiątek kojarzących się ze Szkocją. Rajdy
handlowo – konsumpcyjne są kontynuowane od zamku na wzgórzu w dół ulicy
Royal Mile do Holyrood Palace.
Dla
niektórych w Edynburgu można podążyć śladami epoki oświecenia. Duch
„Wieku Rozumu” przetrwał w Nowym Mieście, oddzielonym od Starego
Ogrodami Princess Street. Eleganckie georgiańskie alejki i zielone
skwery pamiętają przechadzających się nimi XVII wiecznych
intelektualistów, którym przewodził David Hume. W perfekcyjnie
zaprojektowanej części miasta koło placów Charlotte i ST. Andrew rodziły
się teorie Adama Smitha i powstały wiersze się Walters Scotta, autora „
Roba Roya” i „ Ivanhoe”
Mnie w Edynburgu najbardziej zafascynował pałac Holyroodhouse, a
historia Marii Stuart powróciła do mnie bardzo plastycznie z tragedii F.
Schillera, J. Słowackiego i powieści Stefana Zweiga.
Najpierw przysłała mi twojego posta koleżanka na pocztę, a teraz udało mi się wejść, okazało się, ze mam jakiś problem z komputerem domowym, siegnelam po tabletka i jest. Z ogromna ciekawością przeczytalam twój wpis, pięknie napisalas o pięknym mieście i jakoś mnie wcale nie dziwi twój emocjonalny stosunek do MariiStuart. Muszę ci napisać, ze po przeczytaniu Zweiga, wypozyczylam Schillera, a kiedy uslyszlalam, ze w teatrze była premiera Marii Stuart poluje na bilety.Z jednej strony denerwowalo mnie, ze kbyla zaslepiona nie dostrzegając, jakich drani sobie wybiera, a z drugiej to oddanie krolestwa, władzy, wolności w zamian za chwile upojenia- uważam, ze tylko dla takich chwil warto żyć, chwili, dla których gotowi jesteśmy na wszystko, aby spełniło się jakieś pragnienie (oczywiście nie krzywdzące nikogo). Pozdrawiam gorąco i czekam, AZ zdradzisz miejsce swego pobytu, no i Milo mi było być Twoja inspiracja.
OdpowiedzUsuńMarią Stuart interesowalam sie od liceum, kiedy na lekcjach omawialismy Słowackiego. Tez mnie fascynowała jej namietność, bo sama widzę jak mną kieruje. A moim pobycie napiszę parę postów wkrótce. Jestem w małym państewku na M.Sródziemnym. Ciao jak tu mówią z włoska.
UsuńPierwsza myśl to Cypr :) pozdrawiam znad walizki
UsuńTrochę bliżej, godzina katamaranem do Sycylii. Gdzie Anglicy rządzili przez ponad 150 lat. Twoje podróże równie fascynujace.
UsuńJa też chcę do Edynburga! Dzień dobry i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJezu, kim Ty jesteś? To jest to, co ja czuję. Wróciłam z wakacji, muszę się rozpakować, dom obejrzę, biuro sprawdzę i na pewno się odezwię.
Usuń@Ardiola, to do mnie? Tak, czy owak pozdrawiam serdecznie.
Usuń