Jacques Prevert, mój ulubiony poeta z młodości mówił; Mangez sur l'herbe Dépêchez-vous Un jour ou l'autre L'herbe mangera sur vous.
Moja lista blogów
wtorek, 11 czerwca 2024
Bramy piekieł czy raju?
Hveragerdi to dosłownie nasze cieplice. W międzynarodowej gromadce spacerujemy wśród gorącej pary. Pod naszymi stopami ponad 100 lat temu istniało geotermalne gospodarstwo, które założyło holendersko- łotewskie małżeństwo i jako pierwsi zastosowali szklarniową metodę upraw. Wytworzyli tropikalny klimat w Islandii dzięki energii z wnętrza Ziemi. To bardzo ułatwiło rozwój ogrodnictwa. Wcześniej na tych ziemiach sadzono głównie ziemniaki. Anders Hoyer był entuzjastycznym dziennikarzem i ogrodnikiem. Gdy przybył na te ziemie w latach 20. mieszkał w namiocie. Tu ożenił się. Życie było bardzo ciężkie, ale wspólnie z żoną z ogromnym entuzjazmem budowali i przecierali nowy szlak w rozwoju swojej przybranej ojczyzny. Najpierw sadzili kwiaty, następnie warzywa, nawet produkowali piwo, potem jeszcze przed wojną rozwinęli rodzaj SPA- kąpiele błotne dla turystów. Mieszkali tu do końca swojego życia z przerwą na okres wojenny.
Gdy my chodzimy po dobrze przygotowanej trasie, bezpiecznej, ciekawie opisanej, robimy wesołe zdjęcia i filmiki, uciekając przed błotnym prysznicem, to ja często myślę o przemijaniu i tym uciekającym czasie. Jestem tutaj z wnuczką i córką. Doświadczenia tej podróży są tak diametralnie odmienne niż cokolwiek, że ciągle przypominają mi się moje bardzo odległe podróże, zakurzone już w czasie, gdy tamte wrażenia były również bardzo mocne i niepodobne do wcześniejszych. Koło mnie biega wnuczka, a w moich myślach ja 20 –letnia zwiedzająca Indie i Nepal w swoich life-time-holiday.
Już przed wojną dostrzeżono dobrostan gorących kąpieli w wodach źródlanych i błotnych, czy parowych. Budowano pierwsze łaźnie, niby sauny, przebieralnie. Zawsze znaleźli się jacyś pionierzy, pasjonaci, którzy odkryli fizyczne prozdrowotne zalety tego typu aktywności. Kiedyś korzystali z tego nieliczni. Obecnie tysiące turystów z Kanady i USA oraz Azjaci wypełniają miejsca głównych atrakcji Islandii. Często też słychać hiszpański i francuski.
Jesteśmy w słynnej parowej Dolinie Reykjadalur. Parujaca Dolina, to nie tylko atrakcja turystyczna, ale również centrum geotermalnych elektrowni i szklarni. Hoduje się podobno nawet banany. Tylko 45 km od stolicy, a trasy stąd prowadzą do gorącej rzeki, gdzie można się kąpać w temperaturze ok 40 stopni, bardziej leżeć sobie i medytować, a wody opływają cię łagodnie . To jak Leta, rzeka zapomnienia. Nie doszłyśmy tam z wnuczką, bo to parokilometrowy spacer pod górę. Ale byłam wcześniej z córką. Wygodnie się schodzi do rzeczki, są drewniane pomosty. Proste przebieralnie. Islandczycy ułatwiają turystom życie. Pod górę też często prowadzą drewniane ścieżki. Np. gdy chce się oglądać wodospady z wysoka.
Hveragerdi dosyć często nawiedzają lekkie lub mocniejsze trzęsienia ziemi, a potem pojawiają się nowe gorące źródła, albo znikają stare. A my spokojnie spacerujemy sobie po mostku i beztrosko zaczarowani tym szatańskim zapachem wokół. Słychać niepokojące bulgotanie z głębi ziemi. Przerażające, bo może nagle buchnąć parą lub błotem.
Zbocza dawnych wygasłych wulkanów, to już nie jest teraz groźne pustkowie, a bardzo popularne trekkingowe miejsce. W głębi wulkan Hengill, aktywny 120 tysięcy lat temu. Para z gorących źródeł wygląda z drogi jak dymy z ogniska.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)










Naprawdę, krajobraz niczym na Marsie, ale wszystko bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądasz w tych oparach:-)
Czasami nie zdajemy sobie sprawy z dokonań naszych przodków, ile zrobili dla postępu, byśmy mogli żyć wygodniej!
Jotko.
UsuńW związku z tym niedocenianiem tego co do naszego życia wnieśli przodkowie. Holendrzy osuszający np.: żuławskie bagna i osiedlający się na nich, mawiali że pierwsze pokolenie np.: takich osadników to śmierć ( zarobienie się na śmierć), drugie to praca, a dopiero trzecie to życie.
Piękny, wzruszający komentarz. Ale tak było. Bardzo zafascynowała mnie ta Islandia i o tym też myślałam, jak oni przetrwali w takich ciężkich warunkach. Ile dzieci umarło w ziemiankach z zimna w ciemnościach. Mały naród, ale utrzymał język i wartości przynależenia do swojego klanu. Biologicznie pewnie tez bardziej przygotowany do tych warunków.
UsuńDziękuję. Całą rodziną lubimy się fotografować:) Najbardziej osobliwy, do niczego niepodobny jest islandzki pejzaż.
OdpowiedzUsuńTu często zastanawiam się nad tym, jak Islandczycy przeżyli poprzez stulecia w tym zimnym nieprzyjaznym kraju. To naród prawdziwych wikingów, bo tu byli zsyłani kiedyś z Norwegii ci, których nazywano banitami. Niepokorni. Utrzymali swój historyczny język, a dopiero w XXwieku zaprzęgli bogactwa natury do swojej służby.
Wydaje mi się, że jak byłyśmy młode to częściej myślą wybiegało się w przyszłość, dziś z chęcią wracamy do wspomnień. Dopada nas nostalgia. A jeśli przyszłość to ta najbliższa, niezbyt odległa. Pewnie dlatego będąc w Islandii myślałaś o Indiach. Równie egzotyczne. Tak to doprawdy niesamowite, jak w tak ciężkich warunkach ludzie potrafi się zaaklimatyzować a nawet wynaleźć nowy sposób zarobkowania. Sama nie wiem, czy w tak surowym klimacie potrafiłabym się odnaleźć, choć wolę chłód niż upał, to jednak nie wiem, czy potrafiłabym żyć w takim miejscu. Ale zapewne mieszkańcy Islandii nie wyobrażają sobie życia w innym miejscu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńIslandczycy bardzo kochają i szanują swoje państwo. Jest to widoczne w wychowaniu szkolnym. Rzadko emigrują, chyba że do USA i Kanady.
OdpowiedzUsuńJest ich bardzo mało, ostatnio przekroczyli liczbę 400 tysięcy. Imigiranci dołożyli się znacząco. W tym prawie 30 000 Polaków.
Ja też nie wyobrażam sobie życia w tym kraju, chociaż bardzo mi się podoba, Ale traktuję to wszystko wakacyjnie. Jestem po prostu zauroczona tym dziwnym niespotykany nigdzie krajobrazem. Stworzyli bezpieczne socjalny kraj. Są bardzo zamożnym społeczeństwem. Dbają o pracowników i o dzieci. Bardzo szanują prawa kobiet. Córka jako tak zwana samotna matka czuje się tu bardzo bezpiecznie.
Inne narodowości się szybko klimatyzują, bo nie czują się tam obco. Mają wrażenie że są potrzebni. Szczególnie w tych małych społecznościach, bo w Reykjaviku jest pewnie inaczej.
Wystarczy się ciepło ubrać:)) A w domach jest bardzo komfortowo, znaczy ciepło bez oszczędzania. Wolę tu spędzać wakacje niż w Egipcie czy Turcji. W Polsce też za chwilę będzie ukrop.
Jestem oczarowana spektakularnymi krajobrazami Islandii. Domyślam się, że spacer w tych oparach jest niesamowitym przeżyciem. A te surowe krajobrazy ciągnące się po horyzont zapierają dech w piersiach. Dziękuję, że mogłam to zobaczyć na Twoim niezwykle interesującym blogu.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję za wizytę. Miałam problem na blogu, bo przypadkiem zlikwidowałam tabelkę Moje blogi, teraz siedzę i szukam moich koleżanek, a przypomniałam sobie tylko 3-4 nazwy. Wstyd, że po tylu latach nie utrwaliły mi się. Zajrzałam do nich i próbowałam rozpoznać po przydomkach. Pamiętam ciebie z wcześniejszych lat. Cieszę się, że się odezwałaś.
UsuńMoja wizyta w Islandii to niezwykłe wakacje. Przebiły wszystkie inne wrażenia. Może prócz bardzo egzotycznych miejsc , które widziałam za młodu.
Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Bardzo młodzieżowa z Ciebie babcia.
OdpowiedzUsuńStaram się jak mogę 😍 ta Islandia totalnie mnie zauroczyła. Czułam się o wiele lepiej niż teraz w tym upale.
Usuń