Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

czwartek, 7 czerwca 2012

Chiesa, piazza e palazzo-Palermo.

Kontynuuję mój spacer po Palermo razem z Iwaszkiewiczem i Goethe /cytaty na czerwono/.


Ogrody i kościoły Palermo zasługują na specjalną monografię. Zwłaszcza kościoły, ile ich tu jest? Trudno nawet zliczyć, a co dopiero zwiedzić.” (J.I) Goethe skupił się na ogrodach: „W ciszy ogrodów publicznych spędziłem najprzyjemniejsze godziny. Jest to chyba najpiękniejsze miejsce na całym świecie. Park ma w sobie coś baśniowego, nadającego mu patynę starożytności: na zielonych klombach rosną egzotyczne rośliny, szpalery drzew cytrusowych tworzą urocze pergole, wysokie żywopłoty z meandrów obsypane tysiącami czerwonych kwiatów wabią oko.”

Palermo nasycone jest architekturą i sztuką z czasów Arabów, Bizancjum
Normanów i Hiszpanów. Na każdej ważniejszej ulicy znajdziesz pałac, kościół, plac i fontannę. Uciekając od żaru z nieba, najchętniej zwiedzałam kościoły i pozostawałam tam dłużej, najpierw chłodząc się, w dalszej kolejności podziwiać ich piękno i pomodlić się trochę. Każda chwila tam spędzona wydawała mi się jakąś mistyczna wędrówką przez wieki. Zauroczyło mnie kilka kościołów, a ponieważ mam dużo upodobania do sztuki arabskiej, najbardziej podobał mi się kościół San Giovanni degli Eremiti, pół meczet, pół kościół. Bardzo osobliwa świątynia ukrywająca swoje czerwone kopuły w ogrodzie pomarańcz i różnych wachlarzy palmowych. San Cataldo i Martorana, obok Piazza Pretoria i Palazzo Municipale to dwa cuda architektury, zachwycające!
Obok hotelu Porta Felice/ naszego/ stoi barokowy kościół Santa Teresa alla Kalza, upiększony ogromną koryncką kolumnadą. Jego monumentalne wymiary i wnętrze z niezwykłą obfitością rzeźbi sztukaterii robią boskie wrażenie. Goethe pisał o „jezuickim zamiłowaniu do przepychu. Jak gdyby rzeźbiarz, złotnik, lakiernik, kamieniarz i malarz pracujący w kościele, postanowili popisać się wszystkimi swoimi umiejętnościami.
Na Piazza Della Kalza przed kościołem Santa Teresa podczas obchodów św. Rozalii oglądaliśmy z Kimem słynne sycylijskie marionetki ilustrujące historię życia patronki Palermo i słuchaliśmy różnych wykonań taranteli. Miałam wrażenie, jakbym była na weselu Connie w „Ojcu chrzestnym”, Il Padrino czuwał nad wszystkim, mój Jankes donosił mi vino bianco. Czułam ogromną afirmację życia i wiarę w wieczyste prawdy Erosa.
Turystycznym „musem” jest katedra w Palermo, jej zewnętrzna architektura jest absolutnie niezwykła. W 1184 roku zbudowana jako bazylika bizantyjska, potem meczet, następnie normańska chrześcijańska świątynia przekształcana wiekami przez gotyk, barok i klasycyzm. W katedrze trzeba zobaczyć grobowce. „Jest ich cztery. Pod baldachimami, w olbrzymich trumnach z czerwonego egipskiego porfiru spoczywają dramatis personae jednej z największych tragedii świata średniowiecznego, Roger II największy król Sycylii, jego córka i dziedziczka Konstancja, mąż jej – cesarz Henryk VI, syn ich król sycylijski i cesarz niemiecki Fryderyk II. Obok przedwiecznych sarkofagów leżą zawsze świeże kwiaty.”
Dlaczego to mnie tak porusza? Bo we mnie drzemią takie „tęsknoty metafizyczne i choroba estetyzowania”. Przebywać w atmosferze mozaik starożytności, fresków Bizancjum, gotyku, przepychu baroku, miłości, czaru natury stanowi taką mieszaninę estetyczną, że wszystko rozwija mi się w głowie i przypomina jak na  taśmie filmowej”. I pojawiają się różne szczegóły dawnego życia i młodzieńczych fascynacji. Opera „Król Roger” Karola Szymanowskiego, jego „Źródło Aretuzy”, libretto Jarosława Iwaszkiewicza , jego nostalgiczne opowiadanie „Panny z Wilka” i film Andrzeja Wajdy, dzięki któremu zapoznałam się później z muzyką Szymanowskiego. Taki głęboki erotyzm w tych dwóch wymienionych dziełach i wszystko, co chciałam przeżyć kiedyś, a przyszło do mnie teraz z siłą , której nie mogę ogarnąć.

1 komentarz: