Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 19 października 2012

Refleksje życiowe na Sycylii.

Wracajmy do Iwaszkiewicza i jego "Książki o Sycylii".

Napiszę najpierw, jak Goethe zagrożona zbliżającym się terminem naszego wyjazdu z tego raju. Postanowiłam  jeszcze poszukać wytchnienia w Villa Giulia (villa – ogród). Chciałam przeczytać tam moje dzienne pensum z „Odysei”. „Przemyśleć moje życie, a przy tym rozważyć, czy w tym temacie kryją się jakieś możliwości dramatyczne?” Snułam moje rozważania i estetyczne kontemplacje. Pachniały róże, pomarańczowe kwiaty, glicynie i fiołki, odurzający aromat. W obliczu takiej obfitości zawsze czuje się jak w raju.

Podkształciłam się z botaniki, szukając w Internecie informacji o roślinności śródziemnomorskiej. Mogę o sobie powiedzieć, że posiadam wykształcenie klasyczne, uczyłam się 6 lat łaciny, dosyć pilnie, elementy greki były zawsze przemycane, a ja chłonęłam to wszystko z ciekawością i wiecznym nienasyceniem. W mojej sali polonistycznej wisiał taki, wydawałoby się, oklepany frazes, chyba autorstwa Żeromskiego: „Nauka jest jak niezmierne morze, im więcej jej pijesz, tym bardziej jesteś spragniony”. I ja całe życie postępuję według tej maksymy. Taka egzaltowana podstarzała
"Madzia" :)) Głęboki ślad we mnie zostawiły lektury antyczne, romantyczne i młodopolskie, europejska dekadencja przełomu wieków, dionizyjska tragiczność i apolińska ucieczka w piękno i egzystencjalizm. Znam na pamięć Horacego, Wergiliusza, lorda Byrona, Baudelaire’a, Verlaine’a i to w oryginale, a polskich twórców recytuję na wyrywki. Słuchałam kiedyś Debussy`ego, Ravela i Szymanowskiego, Szopena obowiązkowo i pamiętam, jak Krystian Zimerman wygrał Konkurs Szopenowski w 1975 r. Niedawno obejrzałam ten  jego koncert w telewizji Kultura.
Dopełnieniem mojego wykształcenia miałyby być podróże, jak mantrę powtarzam sobie: „muszę umieć 5 języków obcych, muszę zobaczyć to i to, i tamto.” W młodości podróżowałam, byłam nawet u źródeł kultury praindoeuropejskiej czyli w Indiach oraz krajach Maghrebu czyli Afryce Północnej, gdzie ślady grecko-rzymskie są mocno obecne, a od tysiąca lat zdominowane kultura Islamu. I zaczęłam się wtedy uczyć tych 5 języków, marzyłam o Hiszpanii, Francji, Włoszech i Grecji. Miałam taka wspaniała nadbudowę, a brak było bazy. Bo skończyły się lata na utrzymaniu rodziców, a zaczęło się życie dorosłe, ponure, kryzysowe lata 80-te. I gdzie marzenia dla humanistów? W kolejkach za lodówką, telewizorem, meblami i jedzeniem, w ciągłych tarapatach finansowych. Chciałabym wypić kielich z Lety, rzeki zapomnienia i popłynąć w inne szczęśliwsze czasy.
 Ale Faustowski przewrót w życiu też ma swoją cenę. „Darmo nic”, jak śpiewała Izabela Trojanowska.O tym wiedzą moi znajomi jakie były różne konsekwencje moich podróży. A na koniec tych refleksji wróćmy na Sycylię, która była moja inspiracją. „Dziwna to ziemia, pławiąca się w słońcu, morzu, rozprażona, od zimy okryta kwiatami. Całe połacie kultury leżą tu na sobie, obok siebie, przedziwnie przemieszane zaczynając od kultury przedgreckiej, poprzez Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Bizancjum, Normanów, Niemców, Hiszpanów i Francuzów – wszystko się tu miesza, stopione w żarze słońca, wina i zapachu pomarańczowego kwiatu. A nad wszystkim góruje jedna kultura, która wyspie śródziemnomorskiej nadała fizjonomie zasadniczą – wielka kultura grecka. Ona urobiła w swoim czasie kształt sycylijskiego rolnictwa czy żeglarstwa i pieczęć greckiej sztuki odbiła w niebieskim cieniu gór i na zielonych polach pełnych winorośli. Teraz oglądać ją możemy, zamarłą i zastygła na zawsze, w teatrach i świątyniach Syrakuzy, Agrygentu, Selinuntu, Taorminy i Segesty. Otacza te ruiny nie tylko poetycka legenda, ale i wieczne życie zaklęte w kamienie poświęcone greckim bóstwom. Mieszka tu także jedyna na świecie afirmacja życia, z której rodzi się wiara w wieczyste prawdy Erosa.”
Tak pięknie o Sycylii pisał  J.Iwaszkiewicz, a czytając tam jego „Książkę o Sycylii” podróżowałam wytyczoną przez niego trasą. I „najosobliwsze pejzaże” były moim udziałem.


19 komentarzy:

  1. fortuna kołem się toczy, dobrze że jesteś nadal nienasycona wiedzy i po latach chudych doczekałaś się tych tłustych, albo co najmniej tłuściejszych, czego Ci życzę w większej niż biblijna liczba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To pewnie każdy wie, ale nie każdy pamięta: im więcej doświadczyliśmy tym bardziej doceniamy to co mamy. Ale nic samo z nieba nie spadnie, ani manna, ani grad.
    Po prostu wiara, ze będzie lepiej, praca nad sobą i optymizm pozwalają realizować marzenia. Czasami szybciej, czasami po latach...
    Z nielicznych (na razie) przeczytanych u ciebie tekstów wyczuwam niepoprawna optymistkę połączoną z upartym pracusiem (te meble malowanie wielokrotnie z świetnym skutkiem:)...
    Po prostu zasłużyłaś sobie na swe szczęście, albo inaczej mówiąc wypracowałaś je sobie. To po prostu wspaniale.... Ja staram się kroczyć podobna droga...
    Ciągle jestem nienasycona życiem i mam mnóstwo projektów... i te języki :) od roku uczę się hiszpańskiego, to tez mój n-ty...język
    Milo mi czytać twe wpisy
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika, napisz jeszcze raz na pocztę, bo przyszlo na spam i przez przypadek zlikwidowalam, chociaz widzialam haslo "wait, it`s safe" :((

      Usuń
  3. Przepraszam, ze nie na temat, ale przejzalam wczesniejsze posty i wyczytalam o Waszej przeprowadzce do Polski.
    Nie moge uwierzyc, pisz o tych przygotowaniach i odczuciach.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale "byka" strzelilam, oczywiscie przejrzalam prze "rz".
    Chyba po tych wiesciach wyczytanych na Twoim blogu, czy juz na zawsze porzucacie zycie we Francji?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie na zawsze, na czas remontu tego domu,który ma być " dziedzictwem" Kima dla moich córek. On taki , jakby niczyj całe zycie, chce coś po sobie w końcu zostawić. On najbardziej chciałby mieszkac w hotelu,na łodzi albo w camperze. I tak pewnie bedzie potem wyglądało nasze zycie... qui vivra, verra. Jemu tak ciągle sie czegoś chce, ale nie normalnego zycia.

      Usuń
  5. Ardiola, zawsze z przyjemnością do Ciebie zaglądam i oczywiście nigdy nie było zawodu :). Pięknie to wszystko napisałaś i bardzo się cieszę, że marzenia się spełniają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Ewa, lubię pisać, a moj ukochany małżonek byz zawsze dla mnie najlepszą inspiracją.
      Ale nastepny post cie zaskoczy, bo siedzę teraz w Domu Zdrojowym w Swieradowwie-Zdroj, za oknem biało, sypie sniegiem, jest pieknie moge powiedziec z całą pewnością. Ale wolałabym być w cieplejszym klimacie, a nie zacierać ręce w zimnym hallu uzdrowiska. Moj Kim podjął wyzwanie zycie, tak dla podsumowania chyba swojego zywota:)) i od srody jestesmy właścicielami poniemieckiego domy w tych okolicach. Nie wierzę sama sobie!

      Usuń
  6. Gratulacje! Przy samej czeskiej granicy, a ze Świeradowa do Pragi raptem 150 km. Piękne i romantyczne miasto w zasięgu 2 godzin podróży. A tam ileż literacko-filmowych tropów. Może staną się inspiracją do kolejnych szkiców z podróży?
    Pozdrowienia z Luksemburga.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Agnieszko za miłe słowa. Mam ograniczony dostep do internetu teraz i nie pisze o moich pierwszych odczuciach. Ale nadrobie potem, bo na razie wybieram operatora do podlączenia.Chodzimy do pieknego budynku Uzdrowiska, aby się połączyć. Jedno jest zabawne, wszyscy patrzą na nas jak na dziwakow, z poludniowej Francji tutaj?! Trzeba trochę pomieszkać za granicą, i być w sytuacji wczesnych emerytow,wlasciwie rencistów, zeby zrozumiec decyzję przeprowadzki do Polski. Pełne ubezpieczenie społeczne to podstawowy powód plus chęć pozostawienia po sobie jakiejś trwałej pamiątki. Już wyobrażam sobie moich wnuków, in spe, jak chowają sie po zakamarkach tego domu, ile tajemnic tu sie miesci, ile zaczarowanych miejsc do wyobrazenia! Płonący kominek, cienie na dziwnych, morskich obrazach rozbudzają marzenia i dziwny dziadek, ktory nie mowi po polsku. A przed domostwem pola, góry i las. Juz to wszystko widzę.
      A chcialam tu mieszkac jeszcze z Piotrkiem, kiedys na poczatku lat 90. wyslalismy podania do jeleniogorskiego kuratorium oswiaty i dostalismy dwie propozycje pracy z mieszkaniem w domu nauczyciela, ale Piotrek, jak to on, nie umial podjąć decyzji. Z jego niemieckim bylibyśmy swietnie zyli. I moze zycie potoczyłoby się inaczej..
      ja pewnie napiszę wkrotce o Łużyczanach, bo mnie bardzo pasjonuje to plemię słowiańskie.
      Mam nadzieje, ze zobaczymy sie na Swieta!

      Usuń
  7. Uwielbiam czytać wspomnienia z podróży,refleksje i powroty w słowach,emocjach...
    Sycylia mi wydała się bardzo potrzebna,przepełniona słońcem i naturalnością życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Sycylia jest niezwykla, szczegolnie , gdy sie trochę poczyta przed zwiedzaniem. Jeszcze o niej napiszę. A twoje smakolyki zachecają do gotowania.

      Usuń
  8. Ardiolo, co u ciebie?! Czy juz jestescie w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisz prosze chociaz kilka slow, co u Was slychac i jak znajdujecie sie w polskiej rzeczywistosci.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szykuje juz jakis wpis, Ale tyle mam w głowie,ponadto internet w domu bedzie od czwartku, teraz chodzimy do restauracji z dostepem.Dziekuje za pamięć.Polska rzeczywistość to dla mnie norma,ale z Kimem mam niezły ubaw. On był w Polsce tylko 3 razy i zawsze strasznie narzekał, az krepowałam sie moich przyjaciól. We Francji byli f* stupid frogs, teraz to samo w odniesieniu, co widzi jakąś nazwę dodaje -ski, np f*tauron-ski, to polska energia, gdzie mamy licznik, f*kawiarnia-ski, bo nie serwują prawdziwej kawy, etc,wszyscy kierowcy wyprzedzający na podwojnej ciągłej to f*idiots, a z wymowy to juz pekam ze śmiechu, nasza wioska- Gajowka to jest " gadżołka", Jelenia Gora to "dżelenia", Wrocłw to "roklau", Zdrój to "zdrodż" itd. Wszyscy do niego mówią po niemiecku , bo tu pełno Niemcow, on odpowiada jakimiś tekstami z filmu,np Deutch, ja wohl, ja naturlisch, czasami nein ich bin auslander,inglisch, jak sobie przypomni. WSZYSCY zadają pytanie dlaczego wybralismy ten region do kupna domu, ja mowie, że mąż ma polsko-niemieckie korzenie, ja naturlisch on na to. A jak zabawnie dogaduje sie z polską ekipą remontową, tylko "good?" i no good. Powiedzialam im, zeby nie mowili na tak, nasze "no", bo on mysle, ze nie.Jedzenie mu bardzo smakuje, szczegolnie placki po wegiersku i piwo.W ogole nasza telewizyjną martyrologię cmentarną z trudem przezyl. Mowi, ze bardziej zajmujemy sie zmarlymi, niz zywymi.Pozdrawiam podrózniczkę, a moze juz w domu?

      Usuń
    2. I niestety " this country is too f* backward", a dotyczy to kazdej dziedziny zycia. Wiem, ze w duzych miastach jest inaczej, ale prowincja go przeraza. Nie widzę tutaj naszej przyszlosci, moze sie przyzwyczai, jak mówią nasi nowi sąsiedzi.

      Usuń
    3. Ja juz w domu:) Ale rozbawilas mnie tym tekstem:))))
      A ja mysle, ze on predzej odnajdzie sie na poskiej prowincji niz w miescie. Podziwlam Was za odwage zamieszkania w Polsce, Ty tak jak piszesz, znasz polska rzeczywistosc, ale dla Kima to kosmos:)))))
      Zobaczysz za chwile uwierzy w opowiesci, ze w Polsce niedzwiedzie chodza po ulicach:))))

      Trzymajcie sie dzielnie i zycze powodzenia, ale bedziesz miala tematow do opisania na blogu.

      Uwazajcie na ekipy remontowe, jak sie dowiedza, ze mieszkaliscie we Francji a Kim to Amerykanin, beda z Was ciagnac kase, ze hej.Nie dajcie sie!

      Usuń
  10. Widzę, że mamy ze sobą wiele wspólnego. I ja jestem typową humanistką o zamiłowaniach do wszystkiego, co Antyczne, klasyczne itp. Z marzeniami o zagranicznych wojażach, i cygańskim życiu trochę tu trochę tam. I marzę o czymś jeszcze, ale o tym pisałam Ci chyba w moim pierwszym emailu …
    Myślę, że marzenia zwykłe się spełniają tylko nie tak i nie wtedy, kiedy tego pragniemy, a kiedy się spełniają to zazwyczaj już tego się nie pragnie. Życzę spełnienie marzeń i realizacji tego, czego pragniesz.
    Pozdrawiam Iv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za poparcie, tak to rozumiem. Ja po raz kolejny wiklam sie w niecodzienne sytuacje, ale to dlatego, ze tak mnie nudzi "nasza mała stabilizacja", od czasow liceum i zawsze potem. Tylko te moje corki mają taką dziwną matkę i nie zawsze jestem im pomocna, bo koncentruje sie na sobie.

      Usuń