Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

wtorek, 4 grudnia 2012

Perpignan dla Niki, która mieszka w poblizu.




Powiedzenie, że wino jest dla mieszkańców Francji religią, to oklepany banał. Jednak we francuskiej części Katalonii widać to na co dzień.

Jak bardzo ważną częścią życia francuskich Katalończyków jest wino, widać z okien samochodu, kiedy kolorowa mozaika pól urozmaica się, przybierając złoto-zielono-brązowe barwy winnic. W zimie to tysiące niskopiennych krzaczków, równiutko obsadzonych na niekończących się polach. To niewiarygodne, co się z nimi dzieje jesienią, jakim bogactwem są dla tego regionu.

Salvadore Dali twierdził niegdyś, że stacja kolejowa Perpignan stanowi centrum świata, a zdanie Mistrza niewątpliwie dobrze jest brać pod uwagę 
.Moja córka Magda ruszyła stąd 29. grudnia na podbój Barcelony., a było to prawie 3 lata temu. Ale zanim pożegnaliśmy się z nią na tym słynnym dworcu, odbyliśmy mały spacer w czasie i przestrzeni, szlakiem kulinarnym, winnym i historycznym.
Trudno było nie zauważyć dwujęzycznych napisów wszędzie, a próba porozumienia się z kelnerką była nie lada wyczynem. Młoda dama mówiła niesamowitym akcentem, z trudem zrozumieliśmy polecane smakołyki.

Podobnie jak po hiszpańskiej stronie gór, Katalończycy żyjący we Francji wciąż pamiętają o swej nie tak dawno utraconej niezależności. Choć mało kto posługuje się tu językiem przodków, na ulicach Perpignan w dalszym ciągu widnieją nazwy wypisane zarówno po francusku i katalońsku, zaś wszędzie, od przystanków autobusowych, przez krzesła w restauracjach i rynny na budynkach, po proporce i flagi na średniowiecznych murach, dominują dwie barwy - czerwień i żółć albo zdaniem tubylców - krew i złoto. 
Barwy te upamiętniają bohaterskiego księcia Conflent, Wifreda zwanego Kudłatym, który w IX wieku po zwycięskiej bitwie z księciem Roussillon, zdobył panowanie nad księstwem Barcelony. Ranny w bitwie - własną krwią zaznaczył na swym złotym godle ślad czterech palców, co do dziś jest symbolem męstwa i wierności, stosowanym zarówno przy oficjalnych ceremoniach, jak i na meczach słynnej FC Barcelona.


O burzliwej historii Perpignan, przez pewien czas będącego również siedzibą królów... Majorki (!), świadczą jego imponujące zabytki. Obok wspaniałej katedry i Campo Santo – średniowiecznego cmentarza, imponuje górujący nad miastem zamek. W centrum miasta pozostawiono fragment starych murów, zbudowanych z typowych dla regionu, czerwonych cegieł . Fragment ten, zwany po francusku Castillet, czyli zameczek, zwraca uwagę jednym, bardzo charakterystycznym szczegółem: jego strzelnice usytuowane są po wewnętrznej stronie murów, a nie od zewnątrz jak w typowych fortecach!

Przed historycznymi murami bajkowe Le Marche de Noel , lodowisko dla dzieci prześlicznie udekorowane, jakby zimowy Disneyland, iluminacje i słodkie amerykańskie Xmasowe pioseneczki. Magda ma ochotę na przejażdżkę w towarzystwie reniferów, mikołajów i śnieżynek. Jest baśniowo, niewiarygodnie i tak bardzo szczęśliwie. Z tej ekstazy może mnie tylko uratować jakieś wino, bo się zaraz rozpłaczę ze wzruszenia.
Kontynuujemy nasz zimowy spacer, zimowy ze względu tylko na dekoracje, bo temperatura powietrza to ok. 17stopni, w poszukiwaniu kolejnej knajpki .Jest ich niezliczona ilość, a każda wystylizowana, zaciszna, ładnie oświetlona ,zachęca muzyczką, wystawionymi stoliczkami i menu ładnie wyeksponowanym.
Ze szczytu Castillet widać obie historyczne granice : północne pasmo gór wyznacza dawne krańce niepodległego królestwa, zaś ciągnące się na południu Pireneje - obecnie istniejącą granicę z Hiszpanią.

Innym intrygującym zabytkiem jest romański kościół, zlewający się z gotyckimi murami katedry i stanowiący świadectwo średniowiecznego kunsztu, Zdecydowanie chlubne świadectwo postępowych tradycji Perpignończyków reprezentuje średniowieczny budynek Rady Miejskiej, z fasadą ozdobioną trzema wystającymi rękami, symbolizującymi władzę trzech stanów reprezentowanych w Radzie: arystokracji, bogatych kupców i chłopów.
Tutaj zameczek jeszcze raz.

Wokół Perpignon rozciąga się jednak to, co decyduje o prawdziwym charakterze tego kraju: winnice regionu Roussillon. Kombinacja górsko-morskiego klimatu, składu gleb i tradycji winiarskiej sięgającej starożytności, sprawia, że produkowane tu wina są równie unikalne jak cała kultura Katalonii. Do dziś winiarze, zwani tu "rzeźbiarzami gór", stosują w pracy ręczne narzędzia i techniki sprowadzone w XIII w. z Ziemi Świętej przez Templariuszy. Roussillon jako jedyny rejon Francji cieszy się ponad 300 dniami słonecznymi w roku. Właśnie pogoda, a także typowy dla tych okolic suchy wiatr Tramontane sprawiają, że, obok doskonałych win wytrawnych, produkuje się tu naturalnie słodkie wina typu Muscat o pięknym, złotym kolorze i wspaniałym, pełnym smaku.

Ok. 18. Magda odjechała pociągiem do Barcelony, zrobiło się smutno bez niej. A my wróciliśmy do Beziers, w domu nadal migotała wesoło choinka, uśmiechał się do mnie mój Santa Claus.W tej chwili było coś bardzo melancholijnego, a we mnie ogromne pragnienie łez. Taka to jest więź z dziećmi. Zdjęcia z córką zamieszczę potem, muszę je najpierw gdzieś odszukać.





4 komentarze:

  1. Witam serdecznie Ardiolo!
    ,Jest mi bardzo przyjemnie, ze udało ci się odnaleźć ten tekst sprzed trzech lat. Jak na jednodniowa wizytę, to i tak dużo udało wam się zobaczyć. Rzeczywiście ja tez podobnie odbierałam Roussillon gdy pojawiłam się tam pierwszy raz. No i fajnie, ze jest właśnie tak a nie inaczej, bo goście (turyści) są po prostu oczarowani tym regionem. Góry, winnice i Morze Śródziemne, po prostu raj.
    Codzienna rzeczywistość jest oczywiście bardziej skomplikowana (10% mieszkańców samego Perpignan żyje poniżej tzw "pułapu biedy"), ale tego odwiedzający wiedzieć nie muszą.
    Szkoda, ze od kilku lat zniknęło tyle hektarów winnic, bo pejzaż robi się przez to coraz mniej romantyczny, a bardziej dziki. No ale to już ekonomia i kryzys wśród producentów win.
    Moj małżonek posiada winnice i dotyczy nas to bezpośrednio.
    Jeszcze raz dziękuję ci bardzo serdecznie i postaram się częściej pisać o tym regionie, by zachęcić naszych rodaków do odwiedzin.
    Pozdrawiam
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla odwiedzających Francję, zwiedzanie idzie utartym szlakiem, Paryż, Lazurowe Wybrzeże, Zamki nad Loarą, rzadziej zaglądają do prawdziwej Francji. Odkąd mój mąż zamieszkał w Beziers, a potem juz ze mną w Pepieux namawiałam wszystkich znajomych do odwiedzenia mnie, nawet własciciela biura podróży, żeby potem zaproponował w swojej ofercie degustację win, Canal du Midi, małe miasteczka, oberże i cały ten urok południowej Francji. Taka oferta swietnie moze sie odnaleźć wsród mieszkańcow dużych miast szukajacych pewnych innowacji turystycznych. Mnie odwiedzali Polacy z Anglii i tylko jedna zaprzyjaźniona para z mojego miasta. Moje córki tez głownie lubiły morze i główną atrakcję - Carcassonne. Nawet dzieci moich znajomych, studenci filologii romanskiej nie entuzjazmowali sie zaproszeniem do mnie. Mało kto slyszal o Narbonne, Perpignan i Kanale Południowym, procz pasjonatow. Jedna taka blogerka pisząca o Francji i języku raz zadała pytanie na blogu coś na temat zwiedzania Francji i co sie poleca. I tak dominowały najbardziej znane miejsca. A jesli ktos naprawde chce poznac ten kraj, trzeba odwiedzac prowincję i my o tym wiemy. Wiadomo, ze Paryz trzeba zobaczyć. To taki duzy kraj, czasami ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, ze dwa razy wiekszy od Polski i tyle pięknych miejsc. A Anglicy uwielbiają te rejony, bo Cote d`Azur to circus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsce. Nie wiedziałam o tej historii flagi FC Barcelona, ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam! Tyle pięknych miejsc na Pani blogu, normalnie nie mogę się napatrzeć na te wszystkie zdjęcia.

    Dziękuję także za odwiedziny i komentarze u mnie. Jestem niezmiernie Pani wdzięczna!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń