Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Do Laosu w Anduze po gliniane garnki.

 Przyznaję z przyjemnością, że miłośniczki mojego bloga o Francji zachęciły mnie do dalszego pisania o  przygodach w Langwedocji, a szczególnie te słowa wróciły mnie do "la France mon amour"   "..sprawiasz wrażenia takiej szczęśliwej i spełnionej kobiety, dzielącej się swoim szczęściem z całym światem, to jest tak pięknie wyczuwalne w Twoich postach.  Wiem, że życie tu na ziemskim padole nie jest fraszką, to taka stara, katarska, gnostyczna prawda, ale wiem też, że ta wspaniała energia radości i szczęścia, jaką wyemitowałaś światu poprzez swojego bloga powinna wrócić do Ciebie .."
 Dzięki, pobawię się jak kiedyś.
Do Anduze jeździmy z naszą  francuską koleżanką Jacky. Niedaleko stamtąd mają piękną posiadłość, o której pisałam w poście http://www.ardiola.blogspot.fr/2011/08/wizyta-w-chateau-chirac.html.
OK, I have to say it, Anduze is one of my  favourite villages in the Languedoc. I like it because my French friend Jacqualine used to invite me there frequently.
Anduze to małe miasteczko nad rzeką Gardon, ze skalistych klifów roztaczają się tam bajeczne widoki. Rzeka ma kamieniste plaże, ludzie  wiosłują po rzece  i opalają się. Anduze leży u stóp gór Cevennes.
Anduze has a population of a little over 3000 people. It's situated on the river Gardon where you'll find stunning cliffs of rock formations that gives Anduze it's fabulous views.

 The Gardon has stony beaches where you'll find people  paddling and sunning themselves in the Summer.
Anduze is situated  45 mins West of Nimes and around 1 hour North of Montpellier. Anduze is truly the gateway to the Cevennes (mountain range).
The seigneurie of Anduze was established at the beginning of the 10th century, and were an ally of the counts of Toulouse and partcipated in the crusades against the Albigensians. Miasteczko z zamkiem powstało już w X wieku i sprzyajało  Tuluzie w czasie walk z krzyżowcami w krucjacie przeciwko albigensom. Od tamtych pewnie czasów było anty- katolickie, w dalszych wiekach stało się centrum protestantyzmu. Do tej pory okiennice malowane są na szaro lub w kolorze burgunda- kolory protestantyzmu. Nimes- godzina jazdy od Anduze to również protestanci i bardziej we Francji są z tym utożsamiani, niż z niezwykłymi zabytkami rzymskimi. Tak mi się wydawało, bo wyjatkowo ten fakt jest podkreślany.
In the 16th and 17th Centuries, Anduze was centre of Protestantism in the Cevennes. Many houses in the area have their own cemeteries, as Protestants weren't allowed into the village cemeteries until as late as 1860. You'll also find a lot of window shutters still painted grey or burgundy - the Protestant colours.

Anduze is well known for the Bambouseraie - a large park full of Bamboo... worth a trip in the Summer when it's too hot as it's lovely and shady.
Ale Anduze to rownież Bambouseraie- nadzwyczajny bambusowy park rozłozony na 34 hektarach, rozpoczęty w 1856 r. przez Eugene Mazela - pasjonata botaniki.To było jak przeniesienie w przestrzeni do azjatyckich dżungli znanych mi szczególnie z filmów o wojnie wietnamskiej. Jak zwykle za dużo się zastanawiam nad wszystkim i to mi przeszkadza wyciszyć się i chłonąć piękno.

La bambouseraie de Prafrance  est un jardin exotique. Unique en Europe par ses dimensions, se situe dans un domaine d'une superficie de 34 hectares . Elle contient des bambous plantés à partir de 1856 par Eugene Mazel.
C'est un parc ouvert au public, qui comprend :
Une foret de bambous geants

un village laotien

  • Un jardin d`inspration japonais
  • .

  • Un jardin floral
Les bambous prospèrent dans ce site qui bénéficie d'un climat très favorable à leur culture et forment une véritable jungle. Ce parc a servi de cadre pour le tournage de plusieurs films.
Depuis quelques années, à la manière de nombreux autres jardins contemporains, le site accueille des installations d'artistes, plus ou moins pérennes ou éphémères.



You can get to the Bambouseraie with the Steam Train - a gorgeous 40 minute journey from Anduze to St Jean du Gard stops en route. It takes a route away from the road into the Cevennes  beautiful unspoilt country. Do bambusowego parku można dojechać koleją, 40-minutowa podróż dostarcza westernową przygodę. A turyści się cieszą i ekscytują, ciuchcia mnie zawsze przypomina podróże po Bieszczadach, deszcz w Cisnej, zielona wzgórza nad Soliną i połoniny.

Anduze is also well known for it's pots - large garden pots, mostly found outside of mairie's all over the South of France. They have a very distinctive pattern and shape. I particularly like the Poterie de L`Olivier a fantastic shop selling everything from beautiful mosaic garden furniture through to oven to table ware. Anduze jest słynne z garncarstwa, wielkie  ogrodowe donice zdobią merostwa całej Południowej Francji. Mają oryginalny kształt i wzór. A w moim mieście rodzinnym, w jego najstarszej części też mamy garncarską tradycję i tak sobie myślałam, że my nie wykorzystujemy tak turystycznie swoich walorów. Jakbyśmy się wstydzili rzemieślniczego pochodzenia.  A poniżej mój ulubiony sklep U Oliwiera, zasiąść przy stoliczku z kurkami, w cieniu z kieliszkiem rose, a to była wyborna chwila. To urok prowincji, spokojnego, leniwego życia. Na chwilę wydaje się dobrze, bo zanik czasu na dłużej, to jakby umieranie dla mnie. Jednym słowem, wsi nie toleruję, nie mam tu na mysli Anduze.


Anduze is ideal for those liking the countryside, not wanting a huge town right nearby and happy to make do with local entertainment. 
Może jakąś pocztóweczkę wysłać? A nie sms-a czy maila.

4 komentarze:

  1. Mi sie podoba to, co robisz ze swoja gajowka. szczerze powiedziawszy jestem bardzo ciekawa, jak Wam to sie uda, bo ... bardzo kibicuje takowym projektom choc to pracy i nakladow finansowych pochlania jak smok wode z Wisly:))

    Kazdy teren ma swoj urok. To, co pasuje we Francji nie ma miejsca byrtu w nas...inna historia i inne warunki zycia uksztaltowaly ich styl, inny klimat...ale nasz jest wcale nie gorszy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie bawi ten remont, chociaż staram sie angazować, ale cieszę się, że Kim czuje się swietnie w nowym otoczeniu. Mamy niezwykłych sąsiadów, mówią po angielsku, są miłośnikami natury i ekologii, tacy nowi miastowi na wsi.
      Nasz jeleniogorski rejon to dawne Niemcy i Kim zachwycony jest bardzo architekturą tego regionu, bo w moim swietokrzyskim to straszne ubóstwo urbanizacyjne.Takie potworki, procz nielicznych zabytków.
      A jeszcze teraz ma trzy koty, Bob, Jerry i Bonnie,z nimi rozmawia, to moje towarzystwo na jakiś czas jest zbędne. W zwiazku z tym z dużą przyjemnością przyjechałam do swojego przytulnego mieszkanka, ktore nadal będę stroić w stylu vintage, nawet za szkołę się wezmę.Wrócę w połowie wrzesnia. Pozdrowienia.

      Usuń
  2. Pamietam spacer po tym bambusowym gaju - i to wrazenie spokoju, jakbym nagle znalazla sie w ogrodzie Zen :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również czułam się podobnie. Wyobraź sobie, ze moja praca magisterska , wiele lat temu,
    podejmowała temat inspiracji sztuką japońską w literaturze polskiego modernizmu. To była kiedyś moja ogromna pasja, tzn.Japonia, ale po latach mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń