Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 31 maja 2014

Magda - gajówkowa czarodziejka.

Aż dotąd żyłam  sobie w szerokim kręgu osób wzajemnie się rozumiejących, nadających na tych samych falach i mówiących wspólnym językiem. Zawsze tęskniłam za innością, wyjątkowością i odrębnością, bo miałam taką naturę i ciekawość świata, ale  po zetknięciu się z tą odmiennością wracałam do swojego bezpiecznego świata i każdorazowo byłam przekonana, że to, co robię u siebie ma sens i ogromną wartość.  Wyszukane osobliwości były doskonałe na długość wakacji.
W gajówce poznaję ludzi o niezwykłej wrażliwości i emocjonalności. Poszerzają moje horyzonty, a ja przy nich jak "handicap", tak trudno oderwać mi się od mojego podwórka.  Bardzo polubiłam Magdę, moją najbliższą sąsiadkę.
 Magda maluje pędzlem i kredkami, wyczarowuje piękne kobiety i okoliczne pejzaże. Wychowuje trzech budrysów. Czasami jest spokój od nich, gdy odwiezieni do austriackiego tatusia lub dziadków.
Na zdjęciu dwóch zuchów, starszy chyba był jeszcze w szkole.
 Prowadzi gajówkowy B&B i wszystkie zwierzęta machają do niej łapkami czy ogonkami. Ma konie, psy, koty, kogucika na płocie i  dużo zrozumienia do wszystkich przyjaciół  świętego Franciszka.

Magda ma  starą chatę- galerię, w której  staroświeckie ciepło domowe widać z każdego kąta. Piec, kominek, kapy, makatki, obrazy, malowane  komódki to one są czarodziejskim urokiem.



 Chałupa stoi w dobrym energetycznym miejscu. Przebywają u niej ludzie z różnymi talentami, dużo wolontariuszy o rozmaitych zainteresowaniach. Dla każdego  Magda ma wsparcie, czas na gawędzenie, gotowanie. Magda jest wegetarianką, ma ekologiczny ogródek i świetnie gotuje. Myślę, że  Aneta z gajówkowej  SPA dla duszy, która często wyjeżdża do Indii, jest czasami znakomitą inspiracją kucharską dla Magdy.
Z przyjemnością pokażę parę migawek z domu mojej  życzliwej  i ujmującej sąsiadki.






W ogródku osypanym kwieciem tak przyjemnie spocząć pod drzewem, "nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie", kiedy upał  przenika przez listowie.



Magda z okazji okrągłych urodzin moich córek namalowała im piękne portrety. Pokażę ich potem, w lipcu, kiedy będzie już po urodzinach.
Tęsknię za nią i naszymi rozmowami we frontroomie w polsko-angielskiej mieszance. I nie jest to tylko tęsknota na długość wakacji.

7 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze czekam z niecierpliwością na Twoje wpisy o Gajówce.To jest Twoja sąsiadka najbliższa? to znaczy,że Cię widziałam, a w ogóle nie skojarzyłam! Sąsiadkę też widziałam-krzątała się na podwórku, coś miłego do nas powiedziała, gdy szliśmy ulicą (moja mama, ja i moje dzieci), sprawiła na nas miłe wrażenie. Widać,że ma dom z duszą i ma do niego serce. Chciałabym też mieć taką sąsiadkę:) (mam też miłe sąsiadki, ale ostatnio trudno znaleźć chwilę na rozmowę).Pozdrawiam serdecznie!
    ps.w ogóle chyba macie dużo ciekawych sąsiadów w Gajówce (sądzę po domach, jakie mijaliśmy podczas spaceru)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, ze się nie odezwalysmy do siebie, bo chyba tez cos kojarzę twój spacer. Ja wtedy pisałam u ciebie na blogu, zebyśmy sie skontaktowały. W wakacje juz tego nie zaniedbamy, ja sie pojawię na poczatku lipca i zostanę jakiś dłuższy czas.

      Usuń
  3. Komentarz został usuniety, bo Kyja przez pomyłkę napisała go 3 razy, tak dla podkreslenia swoich opinii:)
    Tak mamy tu pasjonujących ludzi, ale jest kilka wymiarów róznic, szczegolnie na poziomie wartości. Ja całe życie mialam swoje sztywne reguły postępowania, swoją szczęśliwą grupę wsparcia i trudno mi uwzględnić tak odmienne sposoby myślenia. Mój hippis świetnie się czuje w tym gronie wolnych ludzi.
    Ja jestem w innym systemie- ludzi zniewolonych pracą, przewodzeniem, poczuciem ważnej decyzyjności, ciągłego kształcenia i odczuwam szczęście w swoim swiecie. W gajowce mam wyrzuty sumienia, ze nic nie robię i bynajmniej nie chodzi o prace na działce.
    To nie byl dobry pomysł z tym domem, ale jakoś to musimy przetrwać i znaleźć dobrego kupca, ktory doceni urok tego domu i widoków z niego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Och , przemysl to jeszcze z ta sprzedaza, abys potem nie zalowala.
    Sasiadka Magda bardzo mi sie podoba, uwielbiam ludzi na takich falach i z czasem nauczylam sie pokochac rolniczke po podstawowce jak i schizofrenika z dziwacznymi opowiesciami z innego swiata.
    Dom Magdy bardzo mi sie podoba, moze ona tez prowadzi bloga- chetnie bym ja tam odwiedzila.
    Sciskam-Ag

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link do Magdy przy B&B w poscie.
      Tak szybko domu nie sprzedamy, poczekamy na pewne okoliczności, które mogą zmienić nasze oczekiwania. Misterowi bardzo sie tam podoba, ale we Francji bardziej. Ale wybiera sie do Pepieux przywieźć stamtąd swój skuter i parę innych pożytecznych i niezbędnych dla niego rzeczy, jakby zapuszczał korzenie w Polsce, bo stamtąd ich zabiera.
      Wszedzie mozna spotkać fascynujacych ludzi, tylko trzeba umieć słuchać. Ja po prostu nie umiem i chyba nie chcę się przestawić na inne tory.

      Usuń
  5. Już lubię tę Magdę - zwłaszcza za miłość dla zwierząt, ale nie tylko, gdyż z Twojego opisu wyłania się obraz niezwykłej, uduchowionej osoby, która wiedzie fascynujące życie w tej Waszej Gajówce ;). Dom - urzekający... Kiedy widzę tę kaflową kuchnię to od razu przypomina mi się nasz stary dom w P. Ten nowy jest już po prostu nowoczesny i bez duszy - choć duży i zimą ciepły - w starym namarzliśmy się - mimo porządnego opalania.

    Ardiola - Ty po prostu musisz żyć w wielu miejscach, by żyć pełnią życia ;). Może jesteś zodiakalną Bliźniaczką? ;-).

    OdpowiedzUsuń