Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 20 grudnia 2014

Arabia Felix czyli Mdina i Rabat na Malcie.

Republic Street in Valetta. Z pozdrowieniami od Beatki i Asi. Merry Xmas to everybody!

Valetta.
Lubię pisać, kiedy nadmiar życia jest wokół mnie. We wspomnieniach nie mam żadnej ucieczki, bo wspomnienia wtedy tylko mają wartość, kiedy w teraźniejszości istnieją bodźce nadające sens życiu. Kiedy wspomnienia nie są ucieczką, lecz potrzebą życia jeszcze i tym co było. Tak to mniej więcej wyraziła Maria Dąbrowska w swoich Dziennikach, w których teraz się rozczytuję i rozpamiętuję swoje  dawniejsze przygody oraz książki przeczytane. To one kiedyś wciągnęły mnie do życia wśród czarów i uroków i tak brnęłam w te swoje ulubione fantasmagorie rodem z Micińskiego.
Simply wonderful for me and Iam not going to give this up.
Tak się w mej duszy mienią Twoje oczy
Ze nic trwałego w nich prócz tajemnicy
I próżno pytam, czy mnie do świątnicy
ten sfinks prowadzi. czy pustych roztoczy.
gdzie palmy więdną w słonecznym skwarze
I tak do rajów podobne -miraże.
I tak będę kontynuować te swoje  de haute volée. Pomimo wszystko.
Taki wstęp do postu Arabia Felix- książki jakiejś francuskiej lekarki, która w odległych latach 50. pisała o Jemenie, Omanie.  Ona zafascynowana tamtym światem, a jej fascynacja przeszła  bezkrytycznie na mnie. Trafiłam na tę książkę jako młoda osóbka- pięknie wydaną  w twardych okładkach z serii dookoła świata czy coś takiego. Potem zgłębiałam się w zagadki archeologiczne w książce Bogowie, groby i uczeni i kiedy potem nadarzyła się najbliższa okazja, pojechałam zwiedzać kraje muzułmańskie. Miałam 20 lat. Podówczas Algieria i Tunezja to był tzw. Trzeci Świat. Impeccable- uwielbiam to słówko:)
Mdina i Rabat- najbardziej arabskie nazwy spotykasz na Malcie, oprócz nazw ulic. Mnie  w naturalny sposób przenoszą do algierskiej Kasby i medyny w Tunisie. Tylko katedra św. Pawła powinna być meczetem i z jakim odurzeniem usłyszałabym głos muezzina. To byłoby total immersion, jak w nauce angielskiego.
A ostatni pobyt w Mdinie, który tkwi głęboko w moje pamięci, to porywający  eklektyzm.
Trafiłam na `wystawę` starych samochodów.




Ze spokojem godnym wieczności temu targowisku próżności partneruje  barokowa katedra św. Pawła.




Nie byłabym sobą, gdybym córeczki nie pokazała na Malcie. Był luty, a w Mdinie jakby letnia sesja zdjęciowa.

Kołatki mnie zawsze czarują. Pewnie pokoje właścicieli trochę dalej od drzwi, bo turyści nieustannie te kołatki próbują.


Maltanskie karozzi.

Mdina ze względu na swój zaklęty urok była  plenerem wielu filmów, jak cała Malta. Ostatnio była Angelina Jolie i kręciła dokument o uchodźcach. Ja najbardziej pamiętam  i rozpoznawałam `Munich`, gdzie Malta udawała Bliski Wschód.
Mdina od Mosty jest całkiem blisko, parę przystanków, od Valetty trochę dalej. Autobusy zawsze wypełnione. Po drodze tyle atrakcji za oknem. Np.niskie kamienne murki z kaktusami i skupione miasteczka.
Wąskie uliczki i budynki z piaskowca to rytualny opis Mdiny. Ja lubię knajpki, kafejki, sklepiki i katedralne muzeum.  Ciasne uliczki na pamięć przywodzą wspomnianą kasbę, medynę i też Dubrownik. Upał przenikający mózg. A przecież późna jesień.

Gate to Mdina. Poniżej za dnia.
Na Malcie chcę zamieszkać czasowo w okresie zimowym. To nawet jest proste do zrealizowania, bo wynajem małego mieszkanka jest w zakresie finansowym, ale Mister nie ma takich sympatii do Malty jak ja. Und da lag der Hund begraben:(

Tak mi się udało pokazać dzień i zmierzch w Mdinie. Tylko zdjęcia znowu mi przeskoczyły. Takie to ślady zostawili Saraceni na Malcie. Brakuje mi jednak meczetu, ale Rycerze Maltańscy by na to nie pozwolili  nawet za skarby Templariuszy!

6 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi, że muszę wrócić do Dzienników, czytałam zafascynowana niemal jednym ciągiem tomy od I do IV, a potem coś weszło mi w ręce i tom V powędrował na półkę i czeka cierpliwie. Bogowie, groby i uczeni- pamiętam, jak mnie zafascynowała ta książka, to dzięki niej wizyta w Egipcie miała niesamowity urok (piramidy, grobowce, muzeum kairskie). Malta wygląda pięknie w świątecznej szacie. Pogodnych i spokojnych Świąt życzę i aby udało się zrealizować kiedyś pomysł spędzania zimy w klimacie lata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać Dzienniki pisarzy, o czym myślałam kiedyś, co będę robić na emeryturze. Jest tego u każdego po parę tomów.
    Zimę już spędzałam kilka razy w ciepłych klimatach. Np. na Florydzie to była absolutna bajka, jak w ich pięknych piosenkach. Mam nadzieję,że na drugi rok tam pojedziemy, bo będzie okrągła rocznica starszej pani Mamy. Malta w okresie świątecznym jest niezwykła, bo ten ich katolicyzm tu objawia się w pełni. Jest dekoracyjnie,religijnie, dzwony biją, ludzie tacy życzliwi i radośni.
    Wesołych Świąt dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie próbowałam świat w ciepłym klimacie. Odwazylam się na święta bożego narodzenia poza domem po raz pierwszy rok temu. Było cudnie,wiec i w tym roku poza domem tyle ze bliżej bo w Krakowie. Pozdrowienia od smoka wawelskiego

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyzwyczajona do Swiat Bozego Narodzenia w tym, w jakim zyje, obszarze geograficznym, nawet nie potrafie sobie wyobrazic Swiat spedzonych w tym okresie na Malcie:)))

    Dla mnie najwieksza trudnoscia jest klimatyzacja do nowego miejsca...trwa dlugo...dlatego tez nie moglabym chyba ot tak wynajac sobie mieszkanie na okres , powiedzmy ze zimowy i .... spedzic se cala zime w danej okolicy.

    Ale pozwiedzac, popatrzec, poprzygladac sie ...czemu nie:)))
    Malta wyglada pieknie, szczegolnie to zdjecie zgrane kolorystycznie samochodu z kosciolem w tle:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to jestem jakby na emeryturze i mogę sobie wyjeżdżac, kiedy chcę. Tylko trzeba zaplanować finansowo, najlepiej wynając swoje mieszkanie w Polsce. Mam taką młodą nauczycielkę, ktora mieszka z rodzicami i chetnie zamieszkuje u mnie na jakis czas.Jest tez taka strona do wymiany mieszkan. Gdy sie mieszka w atrakcyjnym miejscu i ma sie zaufanie do ludzi, to mozna sobie pojezdzic po swiecie. Szybko się adaptuję, chodzę do kafejek i barów i usmiecham sie do ludzi. Nie, zeby kogos poderwac, ale tak dla nawiazania konwersacji. Mister jest jeszcze w tym lepszy, on caly czas do kogos zagaduje. Tylko do mnie nie mówi, hehe.
      Jak obliczylam w swoim doroslym zyciu- 30 lat- mieszkalam w czterech miejscach w jednym miescie, a za granicą pomieszkiwalam 1-3 miesiące w pięciu miejscach z Kimem. Z kazdego miejsca mam znajomych, z ktorymi utrzymuje kontakty. Teraz to łatwo. Mam zamiar napisac post o przyjazniach, znajomosciach z roznych etapów zycia. Każdy coś wniósł.

      Usuń
  5. Ardiola w Tobie jest radość z życia, tak samo jak i wspomnienia, początek czegoś, co ciągle trwa. Piękne miejsca, przepełnione tajemnicą i romantycznością. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń