Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 25 lutego 2017

Zapomnijcie o Herostratesie.

Ileż ja się naszukałam, żeby znaleźć autora sztuki Zapomnijcie o Herostratesie. Na polskich stronach  nic nie ma. Oglądałam tę sztukę wiele lat temu w Teatrze Narodowym, a Herostratesa grał Zbyszko z Bogdańca, czyli Mieczysław Kalenik. Już wtedy, chociaż miał zaledwie trzydzieści parę lat, był tęgawy i przysadzisty. Nic nie zostało z dawnego Zbyszka. Sztukę napisał  genialny rosyjski dramatopisarz Grigorij Gorin, znalazłam jego  nazwisko na angielskich stronach. Jego aforyzmy przeszły do potocznego języka i w czasach pierestrojki był uwielbiany za swój niebanalny język. Niestety zmarł w 2000r, w wieku zaledwie  60 lat.
Zapomnijcie o Herostratesie napisał w 1972 roku i za niedługo potem grali go na polskich scenach.
Całe swoje życie używałam  metaforycznie tego tytułu w odniesieniu do osób, które wypadły z mojego towarzyskiego obiegu. Tak dla siebie, bo niewiele osób mnie rozumiało, bo pomimo wszystko, tak jak w sztuce, gdy narzucają nam zapomnienie, tym bardziej pamiętamy. Ale ja używałam tego tytułu dosłownie, nie w relacji do sztuki.
Szkoda mi i nie godzę się na to,  że z pewnymi ludźmi  bardzo oddaliliśmy się, albo zmieniliśmy się tak bardzo , że niemożliwe jest porozumienie między nami. A poniektórych trzeba po prostu zapomnieć.
Nawet wybranym na blogowisku już nie chce się być on-line. Tak mi szkoda, bo przyzwyczaiłam się do nowego koleżeństwa.
  Inni odeszli na zawsze i kilkoro już z grona moich najbliższych znajomych. Moja przyjaciółka z Rzeszowa Iwona,  taka  cielesna i piękna, towarzyszka moich indyjsko- nepalskich przygód. Mąż lekarz , a ona umiera na serce. To nie mogło się wydarzyć, a jednak.  A Małgosia?  Sexology professor, prócz tego wybitna intelektualistka w naszym towarzystwie, Niemyte dusze i Ballada bezludna. Wabią tam w zaświatach wiecznych młodzieńców.
 Odczuwam szczególną nostalgię, gdy umierają artyści, z którymi byliśmy od dziecka. Często są w wieku Rodziców, których nie mam już od ponad 10 lat. Wydawało się,  że tacy zabawni, ekscentryczni, wyjątkowi i będą nieśmiertelni. Tak długo  byli z nami poprzez kino, telewizję, radio czy prasę. Stare  satyryczne arcydziełko telewizyjne "To jest twój nowy syn" z Danutą Szaflarską i Krystyną Sienkiewicz puścili na Kulturze. Nie mogłam się napatrzyć na pięknie dojrzałą Szaflarską i młodziutką Sienkiewicz. W filmie pojawił się też Czesław Wołłejko i Bogumił Kobiela. Bobka już nie ma od prawie 50 lat i zawsze będzie niezdarnym Piszczykiem z Zezowatego szczęścia. A gdzie sobie poszedł inżynier Karwowski? I dlaczego Madzia Karwowska taka poważna i stara teraz?  Nawet Franka Dolasa zabrały nieubłagane Parki. A z jakiej racji Maria Czubaszek nie mogła nas dłużej i zasłużenie bawić swoją ekstrawagancją? Takie wszystkie śmierci nie w porę. A ja się  dziwię, jak dziecko. I francuski Michel Delpech nie zaśpiewa więcej Pour un flirt avec toi
je ferais n'importe quoi
Pour un flirt avec toi
je serais prêt à tout
pour un simple rendez vous
Pour un flirt avec toi
pour un petit tour 

Jak ja lubiłem tę piosenkę przed laty, nie wspominając nieodżałowanego Joe Dassin, którego nie ma już od 1980r. Wszyscy kiedyś  nucili Aux Champs-Élysées
Aux Champs-Élysées
Au soleil, sous la pluie
À midi ou à minuit
Il y a tout ce que vous voulez
Aux Champs-Élysée.

W naszym kraju podczas ancient regime piosenki francuskie miały uprzywilejowaną pozycję.  A innych przebojów trzeba było słychać w Radio Luxemburg. Kombatantka się odezwała. Hehe.
Nigdy nie byłam praktyczna i rozsądna i dobrze mi z tym było. Tak też dobierałam przyjaciół. Ci poukładani, racjonalni, logiczni i zdroworozsądkowi wzbudzali mój podziw nawet, ale długo nie szliśmy wspólną ścieżką z powodu bardzo odmiennego stosunku do wielu spraw. To z pewnością obydwie strony czuły podobnie.
 A teraz mam swoją nieśmiertelność w postaci  dwóch cudownych wnuczek.
Ich matki, malutkie kiedyś dziewczynki  też były ulubienicami swoich rodziców i dziadków,
Madzia i Dominisia na swoich urodzinach. Obie z lipca.
i siebie też pamiętam jako ukochaną córę Alusię.
Z moim starszym braciszkiem Andrzejkiem.

Alusia tymczasem urosła i sama została babcią. Nie do wiary. Matyldzia ma już roczek.

Ewci roczek był cztery miesiące temu.
Dzięki Ewci i Matyldzi mam znowu odwagę na jakieś szaleństwa, one muszą mieć dziadka! Szczególnie Matyldzia, bo Ewcia już  jednego ma. I jak wam się  podoba? Spytam po szekspirowsku.
All the world's a stage,
And all the men and women merely players:
They have their exits and their entrances.

I zakończę Tuwimem:
Rzuciłabym wszystko, rzuciłabym od razu, osiadłabym  jesienią w Kutnie lub Sieradzu...i dumała długo w lęku i tęsknicy: czego ja tu szukam w Kutnie lub Łęczycy?
Coś wymyślę, nie na darmo jestem mistrzynią improwizacji. I zapomnijcie o Herostratesie. Nie mam bynajmniej na myśli swoich starych znajomków ze stowarzyszenia szkoły średniej czy emeryckiej grupy nauczycielskiej.
Wróciłam niedawno ze spotkania karnawałowego Chreptusów. I takie różne refleksje się pojawiły. Stowarzyszenie prężnie działa. Towarzystwo zawsze przednie. A za dwa tygodnie z emerytami na Bal w Savoy`u. Takie ekstrawagancje i zbytki w Lublinie.
PS, 15 marca- umiera Wojciech Młynarski w wieku 76 lat i kto zaśpiewa Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę, W co się bawić? i Jesteśmy na wczasach? Stanowczo za wcześnie nas opuścił. Mój ojciec też zmarł w wieku 76 lat. Ale róbmy swoje.



13 komentarzy:

  1. Wzruszająco dobrane te rodzinne zdjęcia. Tak czas leci nieubłaganie. A wszystkie dziewczyny duże i małe, są cudowne. A Dominika wróci do Ostrowca?
    Nie warto sobie głowy zawracać nieodpowiednimi ludźmi. Pozdrawiam z Krakowa. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego czy Dominika dostanie pracę w Olsztynie czy okolicy, która pozwoli jej się samodzielnie utrzymać.Tutaj ma własne mieszkanie, ale to jedyny atut naszego miasta. Też ja tutaj jestem i mogłabym czasami pomoc jej z dzieckiem. Pozdrawiam i powodzenia.

      Usuń
  2. Ludzie w życiu często czują się samotni z powodu strachu przed tą samotnością często godzą się na nie fajne znajomości, aby ktoś przy nich był. Różne są osoby wokół nas jedne odchodzą pozostawiając po sobie smutek, brak, tęsknotę i miłe wspomnienie, dobrą pamięć a inne nie przyjemne wrażenie niekiedy bolesne. No cóż takie jest życie.
    Nie znam tej sztuki, ale ja mam trochę inny termin określające osoby, które zawody moje zaufanie. Jest to sposób, które usłyszałam w filmie Merlin z Samem Neillem Mówił on, że aby pokonać zło trzeba skazać je na zapomnienie, wtedy jest coraz słabsze i nie żywi się twoimi emocjami. Skazałam w swoim życiu wielu ludzi na zapomnienie, byłam wtedy bardzo młodziutką osóbką, która dopiero w życie wchodziła, więc to hasło najbardziej oddaje to, co myślę o niektórych osobach.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Chciałam wkleić info z internetu i wszystkie linki sie pokazały, hehe. Taka niezwykle ciekawa informacja o sztuce po angielsku. Opracuję to pozniej.

      Usuń
    3. Long before the Internet and reality TV made instant celebrities out of ego-crazed fame seekers, a young Greek man named Herostratus walked into one of the Seven Wonders of the World, the temple of Artemis at Ephesus, and burned it to the ground.
      Was he angry at the goddess for some misfortune in his life? Was he trying to make some kind of symbolic political statement? Was he angry at his fellow citizens' unfair treatment of him and seeking revenge? Nah. He just wanted to be famous.
      And even though Ephesian authorities tried to erase him from history by forbidding his name to be mentioned under penalty of death, Herostratus achieved his goal of historical immortality.
      Russian playwright Grigory Gorin drew artistic inspiration from this ancient breach of morality in his play Forget Herostratus, the latest installment of thought-provoking drama courtesy of Balagula Theatre.
      Smart and lithely funny, Forget Herostratus has potent, morally engrossing performances from some of the area's best talent and handily hooks the audience into Gorin's entertaining but disturbing plot.
      Director Natasha Williams is clear in her director's notes that Gorin used the tale to artistically draw a parallel between the ancient arsonist and 20th-century demagogues Hitler and Stalin, ordinary citizens with few leadership qualifications other than abundant charisma, uncanny insight into human behavior and the arrogant will to manipulate historical events in their favor.
      This is achieved in part by briefly allowing audio clips of Hitler's speeches to waft into the theater before the show takes root. And then, Timothy Hull enters as Herostratus.
      Arrogant, smug and reeking of the ugliest kind of presumed entitlement, Herostratus is just the kind of self-aggrandizing twerp who ruins life for everybody. He is why we can't have nice things.

      Usuń
    4. Hull's complexly drawn Herostratus isn't your garden-variety attention-seeking imbecile, but a highly skilled manipulator of people and situations whose egomaniacal methods, if allowed to remain unchecked, threaten to unravel the fabric of society.
      What begins with a small bribe to the jailer, played with oafish panache by James Hamblin, swells into larger and larger bribes and business deals and, eventually, enough emotional and political blackmail to lure the king of Ephesus himself into Herostratus' manipulative snare, all orchestrated from a tiny prison cell. Hull's psychologically fascinating Herostratus eventually comes to represent more than his literal character. He is a testament to the power of human cunning when coupled with a complete lack of fear and a malleable conscience.
      Ed Desiato is a powerful foil as Cleon, the city's oldest and most respected judge. Desiato has the chops to play Cleon with requisite gravitas and, despite reaching for a line or two at times, he more than delivers. He alone stands up for the moral absolute, demonstrating a commitment to the law and the city of Ephesus so passionate that it is both admirable and tragically naive, making his self-betrayal (or act of heroism, depending on one's interpretation) in the show's final moments doubly jarring.
      The show engages some of the most deeply haunting aspects of humanity and its history, but somehow, amazingly, it is routinely hilarious. Gorin is one of those rare playwrights who can use humor (and not dark humor, but laugh-out-loud humor) to more fully draw audiences into the meat of a weightier script.
      Williams capitalizes on this in her direction of Tissafernes, ruler of Ephesus, and his wife, Clementina, two less-than-royal personalities whose vacuous or weak- minded quirks can be exploited for comedy gold. Actors Pete Sears and Jessee Pavlovic earned some of the opening-night audience's heartiest guffaws in their portrayal of a wimpy king who would rather be fishing and his young, vanity-crazed consort.
      Williams also deserves praise for her innovative treatment of an external character called "the Man of the Theatre," one of the play's unique constructs. An impartial observer from contemporary times, the Man of the Theatre exists only on the outskirts of the play, occasionally interjecting questions or observations from offstage, providing a lens of modernity to the ancient tale. I was impressed that Williams chose a woman, Jenny Christian, to play this role, casually dressing her in modern attire, arming her with a notebook and situating her near the audience, where we all, presumably, play similar roles.


      Troche przydlugi ten tekst, ale intersujacy. Sama przypomnialam sobie tę sztuke, ktorą wlasciwie mgliscie pamietalam, procz metaforycznego tytulu.

      Usuń
  3. Mam podobne odczucia, choć jestem chyba troszkę młodsza. Mam wrażenie, jakbym weszła w wiek, w którym częściej się jest na pogrzebach niż slubach i chrzcinach. Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez dwa dni nie miałam samochodu i chodziłam trochę na piechotę po mieście, spotykając róznych, często starszych znajomych. Do podobnych wniosków doszłysmy, ze tylko na pogrzebach się spotykamy,bo chce się na pewno oddac ostatni hołd.W innych przypadkach tylko się spieszymy. Ja na slub córki zapraszałam wszystkich znajomych, sąsiadów, ludzi z pracy itd Przyszli ci zaproszeni na wesele wiadomo, i garstka tych pozostałych, a pozniej mówili, ze cos mieli innego, albo, że zapomnieli. A to był taki najważniejszy dla rodziny czas.
      Pogadamy sobie o Sycylii u ciebie. "Odkryłam" te moje posty, pousuwałam tylko zdjęcia niektóre.

      Usuń
  4. Kurna chata- masz jakies niespozyte sily w sobie:) Ja to mysle o spokoju. O pieknym kwiecistym tarasie- najepiej aby ktos na nim jeszcze cala robote odwalil, zadbal o niego i zebym mogla sobie wziasc ksiazke i poczytac w takiej cudnej przestrzeni. Czasami tez odzywaja sie we mnie zadze spozytkowania swej wiedzy, np.: zrobienie czegos wiecej i dalej, ale .... zastanawiam sie po co? Dla siebie samej? To dosc krotkotrwala przyjemnosc i krotkotrwale poczucie spelnienia. Najlpepiej to bym spoczela sobie w jakims cudnym miejscu, wsrod zyczyliwych mi ludzi i bym sobie ot tak istniala.
    NO i ostatnie moej przemyslenia to wlasnie w zwiazku ze zblizajaca sie stroscia. kurcze, zaczynam sie jej bac- czasu zbytnio nie mam na oswojenie sie ze strasznymi myslami ale obkladam sobie lozko wokol odpowiednia lektura, coby sie na nadchodzacy czas wewnetrznie przygotowac i jakos tak... nie wychodzi z powodu braku czasu.

    I tez mysle o ludziach wokol...ilu ich jest- ilu zostanie. Jakiego rodzaju sa to relacje z nimi i te inne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz mialam taką emeryturę w słońcu południa Europy, hehe. Teraz to odpracowuję.
      A dzięki za zauważenie mojej niespozytej energii. Rzeczywiscie sama siebie podziwiam. Otaczam sie odpowiednimi ludzmi, i to daje mi siłę. Ponadto mam rzeczywiscie ochote na wiele wyzwan, bo ja najbardziej lubie sie uczyc. Pracowac tez lubie, bo chetnie sie dzielę swoją wiedzą. Ty masz jeszcze czas na myslenie o starosci. Korzystaj z zycia!

      Usuń
    2. Wiesz? Zycie jest przewrotne, bo kiedy czegos chcemy to z reguly tego nie mamy. Potem kiedy juz nam nie potrzeba wtedy cos tam, czego pragnelismy nagle sie staje. Teraz np.: jestem strasznie zaganiana- praca, dom, dziecko i jego potrzeby... zaraz zacznie sie ogrodek...ksiazki czytam w pracy na przerwach, kiedy kolezanki nie maja wlasnie gadanego. Odkladam kas ena wyjazd gdzie stam, a potem zerkam na uzbierane pieniadze i mysle; " a moze by tak ogrodzenie przed domem zrobic , bo w sumie tez chcialam i co w takim razie wazniejsze wyjazd, czy ogrodzenie". A potem kiedy bede juz wlasnie taka stara to sobie pomysle: "orety, ale wtedy mialam mozliwosci i co? I nie korzystalam". A w sumie to nie prawda. Kiedy jest sie mlodszym i wydolnym to zycie ciagle jakies wymagania stawia przed czlowiekiem ( a to w pracy, a to w domu....) , a kiedy czlek sie zestrazal wtedy go wypluwa.

      Usuń
    3. Ja z pewnoscią wybralabym wyjazd, a nie ogrodzenie. Od mlodosci preferowałam wyjazdy i rozrywki, a kiedys Rodzice i Dziadkowie mieli pieniądze dla mnie na przedpłatę na tzw. szeregówkę miejską. Nie chcialam slyszec o zadnym domu. Zwiedziłam trochę Azji i płn. Afryki za tamte fundusze. I wieczne nienasycenie stało sie potem moim udziałem. Teraz by mi sie nie chcialo podrózowac do Azji czy Afryki. Ponadto ja bardziej lubie kulturę niz naturę i wiele radosci mi daje wizyta w teatrze czy muzeum. Tesknie bardzo za British Museum, V&A czy Luwrem, do drezdenskiego Zwinger blisko z Gajowki, ale nie za sycylijskim skwarem czy azjatyckim upalnym bałaganem. Chyba najwazniejsze jest swoje miejsce na ziemi, jakis dom czy mieszkanie i zyczliwi ludzi dookoła, a spełnianie marzen dla kazdego inne. Oraz dewiza Edith Piaf- Non je ne regrette rien. Zeby nikogo nie musiec zapominac, niech odejdzie sam w mroki niepamieci.

      Usuń