Na koniec roku jeszcze jedno niedawne wspomnienie z cyklu
ou sont les neiges d`antan dla podsumowania i zamknięcia rozdziału. Miałam mieszkać niedaleko Narbonne i przeżywać tam swój
d`un luxe sous-prefectoral, ale złośliwość nie wyszła, ani dosłownie, ani w przenośni. Jednakże ja zawsze widzę dwie strony medalu .
Ostatnio o Narbonne po polsku mówią Narbona, a to jest oksytańska nazwa miasta. W Narbonie byłam dziesiątki razy, gdy pomieszkiwałam wcześniej we Francji. Zawsze lubiłam tam przyjeżdżać , bo miasto odznacza się kwintesencją przygranicznej historii, jest oksytańskie, katalońskie i francuskie. Gdy napiszesz Narbona w google, to ukazują się informacje po hiszpańsku. Jak w Perpignan, tutaj też słychać takie inne akcenty językowe. Podobały mi się spacery nad Kanałem Robina i wokół Katedry Justyniana. Czułam się wątłą cząstką historii, wyalienowana trochę? Nie wiem, ale to miasto podobało mi się z jakiejś przyczyny. Jego dawny splendor oddziaływał na wyobraźnię. Teraz spacer i stado melancholijnych myśli. Ile takich dróg widziałam wysadzanych starymi topolami czy platanami, tak bardzo znanymi z różnych obrazów, szczególnie nad Kanałem Południowym. Ten pejzaż to prawdziwy, wiecznie wzruszający pejzaż francuski. W jesiennej pogodzie łagodnego czasu działa niezmiernie nostalgicznie.
 |
| Spacerowałam tą alejką w aureoli drzew. |
 |
| Obok alejki drzew jest Kanał de la Robine. |
Narbonne odgrywało kiedyś ogromną rolę jako centrum gospodarcze i polityczne, leżało na skrzyżowaniu rzymskiego szlaku Via Domitia i Via Aquitania. Miało wtedy więcej mieszkańców niż teraz. Kiedyś znaczący port morski, obecnie 15 km od morza.
 |
| Ślady po Via Domitia |
 |
| Tuż obok tej odkrytej rzymskiej drogi stoi Ratusz. |
Pozostało tu dużo śladów dawnej świetności, a modna Narbonne Plage jest dodatkiem współczesnych czasów, jesteśmy w końcu nad M.Śródziemnym.
 |
| Narbonne Plage, pusta i wietrzna. Na głownej ulicy widzimy zapory z kamieni, żeby ludzie mogli spokojnie spacerować promenadą, nie obawiając się wjeżdżających w tłum ciężarówek. Tak wszędzie we Francji. |
Katedra Justyniana, wzór gotyckiej architektury, jest jak cała Francja pełna gotyku i romańszczyzny bardzo urozmaiconej.
 |
| Wiezyczki, okna, przestrzeń. |
 |
| Z drugiej strony, słońce inaczej swieciło. |
Cała katedra pokryta rzeźbami, kolumnami, otworami okien, rzygulcami, a w środku jakby stara koronka pięknie sfałdowana. A gotycka wysokość, dosłowna i metaforyczna sprawia wrażenie imponującego nieboskłonu.
 |
| Ogrom. |
 |
| Gotyckie koronki. |
Gdzieś z boku, w sąsiedztwie Pałacu Archidecezjalnego jak doklejona ogromna bryła romańska, wieża Pałacu.
 |
| Dziedziniec jak namalowany, przypomina trochę Wawel. |
Poza piękną architekturą jest w katedrze malarstwo, część bocznego ołtarza pokryta jest freskami pod koronkowymi kolumienkami. Ciepłe w kolorze, gdzieniegdzie niewyraźne. Traktują po swojemu sceny wyobrażone w Biblii.
Przyznam się, że czasami już nie chce mi się poznawać nowych miejsc, a wracam w dawne znajome przestrzenie. Ale takie powroty to wspomnienie porzuconych ludzi, albo ich wyobrażenie z tamtych czasów, i tamte pierwsze impresje z oglądanych różnorakich krain i wnętrz.
Ale kiedy już za długo siedzę w jednym miejscu, to jakby zmurszenie i nuda. Muszę gdzieś się ruszyć. Kanały trzeba pooglądać w Holandii , na Mazurach i w Anglii, a kościoły w Skandynawii. Tam ich szorstkość przemawia głębiej.
 |
| Odrapane, opuszczone okiennice. Żegnamy. |
 |
| Witamy. |
.
Szczęśliwego Nowego Roku! Dobrze czytać znowu o Francji. Ciekawe, ze na liście Top Czasów "trójki" nie ma w ogóle francuskich piosenek. Słucham w radiu. Pozdrawiam z Krakowa. Ola.
OdpowiedzUsuńJa też słuchałam Listy Wszechczasów, piosenki się powtarzają, ale lubię ich niezmiennie słuchać. To Magda, gdy przyszła na obiad noworoczny przypomniala mi o liscie. Dominika dopiero niedwano zaczęla sluchac rocka lat 70, a własciwie The Doors.
OdpowiedzUsuńA francuskie piosenki są dla koneserów innego typu muzyki.Jak Demarczyk i Grechuta w porównaniu do Lady Punk czy Perfect.
Pozdrowienia.
Kazda ziemia ma jakis swoj klimat, energie. Kanaly to w Holandii, Petersburgu, jeziora Mazury, Finlandia... ja czuje ta zmiane energii, kiedy przekraczam granice Polski i Niemiec. Kazdy kraj ma swoj niepowtarzalnego ducha.
OdpowiedzUsuńChcialabym zobaczyc Paryz...a koscioly podobaja mi sie w Niemczech, no i te w Polsce tez:)
Ja teraz będę miała jeden cel podróży najprawdopodobniej. Miastko między Koszalinem a Słupskiem. Dominika przeprowadziła się tam w ten mijający weekend, a ja za Matyldzią będę z pewnością tęsknić. Stamtąd bliżej do krajów skandynawskich, szczególnie na Bornholm, ktory znam z wypraw rybackich mojego ulubionego studenta Lukasza.
OdpowiedzUsuńMam szczęście, ze widziałam wszystko , co wypada zobaczyć, a teraz będę to pokazywać wnuczkom. Zacznę pewnie jednak od Francji, póki moi znajomi będą mnie nadal zapraszać i na pewno od UK, bo to prawie nasza druga ojczyzna, hehe.