Moja lista blogów

czwartek, 28 grudnia 2017

Narbona-Oksytania.

Na koniec roku jeszcze jedno niedawne wspomnienie z cyklu ou sont les neiges d`antan  dla podsumowania i zamknięcia rozdziału. Miałam mieszkać niedaleko Narbonne i przeżywać tam  swój d`un luxe sous-prefectoral, ale złośliwość nie wyszła, ani dosłownie, ani w przenośni.  Jednakże ja zawsze widzę dwie strony medalu .
Ostatnio o Narbonne po polsku mówią Narbona, a to jest oksytańska nazwa miasta. W Narbonie byłam dziesiątki razy, gdy pomieszkiwałam wcześniej we Francji. Zawsze lubiłam tam przyjeżdżać , bo miasto odznacza się kwintesencją przygranicznej historii, jest oksytańskie, katalońskie i francuskie. Gdy napiszesz Narbona w google, to ukazują się informacje po hiszpańsku. Jak w Perpignan,  tutaj też słychać takie inne akcenty językowe. Podobały mi się spacery nad Kanałem Robina i wokół Katedry Justyniana. Czułam się wątłą cząstką historii, wyalienowana trochę? Nie wiem, ale to miasto podobało mi się z jakiejś przyczyny. Jego dawny splendor oddziaływał na wyobraźnię. Teraz spacer i stado melancholijnych myśli. Ile takich dróg widziałam wysadzanych starymi topolami czy platanami, tak bardzo znanymi z różnych obrazów, szczególnie nad Kanałem Południowym. Ten pejzaż to prawdziwy, wiecznie wzruszający pejzaż francuski. W jesiennej pogodzie łagodnego czasu działa niezmiernie nostalgicznie.
Spacerowałam tą alejką w aureoli drzew.

Obok alejki drzew jest Kanał  de la Robine.

 Narbonne odgrywało kiedyś ogromną rolę jako centrum gospodarcze i polityczne, leżało na skrzyżowaniu   rzymskiego szlaku Via Domitia i Via Aquitania. Miało wtedy więcej mieszkańców niż teraz. Kiedyś  znaczący port morski, obecnie 15 km od morza.
Ślady po Via Domitia

Tuż obok tej odkrytej rzymskiej drogi stoi Ratusz.
Pozostało tu dużo śladów dawnej świetności, a modna Narbonne Plage jest dodatkiem współczesnych czasów, jesteśmy w końcu nad M.Śródziemnym.
Narbonne Plage, pusta i wietrzna. Na głownej ulicy widzimy zapory z kamieni, żeby ludzie mogli spokojnie spacerować promenadą, nie obawiając się wjeżdżających w tłum ciężarówek. Tak wszędzie we Francji.

Katedra Justyniana, wzór gotyckiej architektury,  jest jak cała Francja pełna gotyku i romańszczyzny bardzo urozmaiconej.
Wiezyczki, okna, przestrzeń.

Z drugiej strony, słońce inaczej swieciło.
Cała katedra pokryta rzeźbami, kolumnami, otworami okien, rzygulcami, a w środku jakby stara koronka pięknie sfałdowana. A gotycka wysokość, dosłowna i metaforyczna sprawia wrażenie imponującego nieboskłonu.
Ogrom.

Gotyckie koronki.

Gdzieś z boku, w sąsiedztwie Pałacu Archidecezjalnego jak doklejona ogromna bryła romańska, wieża Pałacu.
Dziedziniec jak namalowany, przypomina trochę Wawel.
Poza piękną architekturą jest w katedrze malarstwo, część bocznego ołtarza pokryta jest freskami pod koronkowymi kolumienkami. Ciepłe w kolorze, gdzieniegdzie niewyraźne. Traktują po swojemu sceny wyobrażone w Biblii.
Przyznam się, że czasami już nie chce mi się poznawać nowych miejsc, a wracam w dawne znajome przestrzenie. Ale takie powroty to wspomnienie porzuconych ludzi, albo ich wyobrażenie z tamtych czasów, i tamte pierwsze impresje z oglądanych różnorakich krain i wnętrz.
Ale kiedy już za długo siedzę w jednym miejscu, to jakby zmurszenie i nuda. Muszę gdzieś się ruszyć. Kanały trzeba pooglądać w Holandii , na Mazurach i w Anglii, a kościoły w Skandynawii. Tam ich szorstkość przemawia głębiej.
Odrapane, opuszczone okiennice. Żegnamy.

Witamy.
.

4 komentarze:

  1. Szczęśliwego Nowego Roku! Dobrze czytać znowu o Francji. Ciekawe, ze na liście Top Czasów "trójki" nie ma w ogóle francuskich piosenek. Słucham w radiu. Pozdrawiam z Krakowa. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też słuchałam Listy Wszechczasów, piosenki się powtarzają, ale lubię ich niezmiennie słuchać. To Magda, gdy przyszła na obiad noworoczny przypomniala mi o liscie. Dominika dopiero niedwano zaczęla sluchac rocka lat 70, a własciwie The Doors.
    A francuskie piosenki są dla koneserów innego typu muzyki.Jak Demarczyk i Grechuta w porównaniu do Lady Punk czy Perfect.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kazda ziemia ma jakis swoj klimat, energie. Kanaly to w Holandii, Petersburgu, jeziora Mazury, Finlandia... ja czuje ta zmiane energii, kiedy przekraczam granice Polski i Niemiec. Kazdy kraj ma swoj niepowtarzalnego ducha.
    Chcialabym zobaczyc Paryz...a koscioly podobaja mi sie w Niemczech, no i te w Polsce tez:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja teraz będę miała jeden cel podróży najprawdopodobniej. Miastko między Koszalinem a Słupskiem. Dominika przeprowadziła się tam w ten mijający weekend, a ja za Matyldzią będę z pewnością tęsknić. Stamtąd bliżej do krajów skandynawskich, szczególnie na Bornholm, ktory znam z wypraw rybackich mojego ulubionego studenta Lukasza.
    Mam szczęście, ze widziałam wszystko , co wypada zobaczyć, a teraz będę to pokazywać wnuczkom. Zacznę pewnie jednak od Francji, póki moi znajomi będą mnie nadal zapraszać i na pewno od UK, bo to prawie nasza druga ojczyzna, hehe.

    OdpowiedzUsuń