Moja lista blogów

wtorek, 19 maja 2026

Z wizytą u francuskiego prezydenta...

   Dla Urszuli, która niedawno podróżowała do Francji i lubi pisać o historii. Nie wszystkie swoje wakacje na południu miałam kiedyś czas opisać.

 Nasz polski prezydent ma letnią rezydencję na Helu, a prezydenci  Francji mają rezydencję, nie tylko letnią, w Forcie Bregancon w regionie Provence-Alpes-Cote d`Azur, departamencie Var, gminie Bormes -les -Mimosas.
Rezydencją się stała z dekretu prezydenta Charles`a de Gaulle`a w 1968r.  A pomysł narodził się w czasie obchodów 20. rocznicy debarquement – lądowania aliantów w Prowansji, kiedy to Generał dużo czasu spędzał w tym miejscu, często wracał i potrzebny był taki obiekt do szczególnego traktowania głowy państwa.
Bardzo ciepło w tych rejonach jest  wspominany Jacques Chirac, który ze swoja żoną Bernardette przyjeżdżał  tu bardzo często, a w niedzielę stale widywano go w kościele w Bormes-les-Mimosas.
Tu prezydent Georges Pompidou
Fort Bregancon ma bardzo długą historię, sięgającą czasów rzymskich z nazwą Briganconia oznaczającą wysokość.  Później zostawili tu ślady Saraceni, zanim opanowali ich książęta Prowansji. Fort należał  też do rodu Andegawenow/ Anjou/, miał „romans” z papieżami w Avignon. W XV w. stał się fortecą królewską, kiedy trwał spór o sukcesję do tronu francuskiego z książętami Prowansji.

W XVI w. Fort Bregancon  stał się bastionem protestantyzmu, uległ  oblężeniu  w 1578 r. i dzielni obrońcy zostali zmasakrowani przez armie katolików. Następnie zamkiem władali baronowie i markizowie mianowani przez kolejnych królów.

Kardynał Richelieu w czasie wojny 30-letniej z Hiszpanią  też przyczynił się do znacznego rozwoju Fortu i jego kształt pochodzi z tamtych czasów.

    Nadeszły czasy krwawej Rewolucji, załoga fortu broniła najpierw rojalistów, uległa Klubowi Jakobinów. Potem, za czasów Cesarstwa Fort kontynuował tradycje rojalistyczne. 

Tu przypomina mi się nasz stary subiekt z „Lalki”- Ignacy Rzecki i jego miłość do Napoleona i jego ery. 

Fort odegrał też znaczącą rolę  w czasie wojny francusko-pruskiej w 1870r. Niemcy nawet próbowali zdobywać  go w czasie I wojny światowej. A w najnowszej historii alianci w Operacji Dragon lądowali  15. sierpnia 1944 na pobliskich plażach, między Toulonem a Cannes. Ja też tu byłam około 15 sierpnia.

To tak krótko o historii tej imponującej budowli. Zamek ma w najwyższym miejscu  25 m i jest oflankowany dwoma potężnymi wieżami.

Spędziliśmy cały dzień na plaży w Bregancon tamtego roku sprzed lat. Ja to nawet nie lubię tak leżeć bezczynnie na plaży i się smażyć. Chodziłam wzdłuż wybrzeża i rozmyślałam. I tak w ostatnich latach mam jedną natrętną myśl. Zawsze nad morzem płakać mi się chce, że nigdy nie byliśmy tam  z całą rodziną, gdy córki były  małe.  Ta różnica między nimi pięciu lat była czasami przeszkodą.


Na ogół podróżowaliśmy na południe Polski, do Rzeszowa, w Bieszczady lub do   Rabki.  Potem córki jeździły  na różne kolonie. Mieliśmy bardzo fajne  nauczycielskie oferty na początku lat 90., też za granicę.  I nie lubię   tych wszystkich zamków z piasku i rodzin z dziećmi. A teraz z wnuczętami też nie da się zebrać całego towarzystwa razem. I nie będzie mi dane  bawić się ze wszystkimi. Zawsze oddzielnie, jak kiedyś.
Chociaż tu razem jesteśmy, dwie córki i dwie wnuczki, chociaż Kuby nie widzę.

Myślałam też o historii.  Tak mi szkoda naszego kraju, że został nieszczęśliwie  okaleczony i zniszczony przez historię, i gdzie się nam równać do luksusów Lazurowego Wybrzeża? Mamy  ładną naturę,  ale nigdy już nie stworzymy historycznego piękna w postaci architektury, urokliwych miejskich zaułków, kamieniczek, kościołów, ukrytych dziedzińców za murkiem, zaklętych w czasie swojego istnienia. Na szczęście niektóre miejskie rewitalizacje  oddają ducha dawnych czasów.  Ponadto, jak porównać wybrzeże Bałtyku z  rozdartymi zatokami M. Śródziemnego, a gdzie fiordy Casis? Ale klify mamy👍 Tak, stwórca pobłogosławił  „kaloryfer Europy” w każdy możliwy sposób. 

Bardzo było miło na plaży popatrzeć na kobiety w topless, i nie dziwię się mężczyznom, że ten sposób opalania im się podoba , bo mnie też. Takie naturalne piękno pomaga w akceptacji swojego biustu, bo właśnie jest taki, jaki powinien być.


21 komentarzy:

  1. Bardzo Ci dziękuję za dedykację, to bardzo miłe .To była wspaniała podróż, bo i miejsce jest rewelacyjne. Nie tylko historycznie, bo ta jest niezwykle ciekawa, ale przede wszystkim to widowiskowe miejsce. Nie dziwię się więc przywódcom Francji, że lubili tam przebywać. Dla takich widoków warto!
    Dzięki Ci za zrobienie dnia😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie. Siedzę na wsi i tak przeglądam się w życiu jak w lustrze.

      Usuń
  2. Wow-nawet nie wiedziałam,że znałaś osobiście jakiś ważnych ludzi poza środowiskiem aktorskim np panią Izę Trojanowską czy innych aktorów. Ja osobiście uważam,że to ciekawe, że ludzie z telewizji są czasem na pozór niby nieuchwytni ale gdy przyjdzie odpowiedni czas i znajdzie się miejsce gdzie bywają tacy sławni ludzie-wtedy jest okazja np to podjęcia rozmowy z ludźmi sławnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezydentów Francji można było tam spotkać na plaży.🤔 Ja widziałam tylko ich gości. Moja francuska koleżanka mnie tam zabrała i rozpoznawała znanych ludzi. Francuzi zadzierają nosa. Ta ich językowa forma na "vous" tworzy dystans. Pamiętam, że był nieznośny upał.

      Usuń
  3. We Francji byłam i nie byłam jednocześnie. Po prostu przejeżdżaliśmy tamtędy tranzytem. Zatrzymaliśmy się na nocleg cholera wie, gdzie i to, co zapamiętałam z tego kraju, to obrzydliwe jedzenie. Na wpół surowa ryba, krwiste wędliny, jakiś obrzydliwy jogurt i owoce bez smaku. Trochę pogłodowałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. A wina nie było? czy jogurt oznaczał śniadanie? W Forcie Bregancon z pewnością serwują inne dania 🤔 albo podobne , tylko Francuzom smakują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jogurt był na deser po kolacji, o ile pamiętam. Kompletny syf.

      Usuń
    2. Michel Moron i Pascal Brodnicki boleją nad stanem przybytku, który odwiedziłas przypadkiem.

      Usuń
    3. Przepadło, boleści owe mają poniewczasie.

      Usuń
    4. Znakomity komentarz👏utarłaś im nosa.

      Usuń
  5. O Francji czytam z ciekawościa bo nigdy nie byłam, ale myślę że i u nas niektóre plaże są nie mniej piękne od francuskich .
    Fakt, pogoda u nas nie zawsze rozpieszcza, ale i my nie plażowi,więc bez różnicy.
    Ludzie uprzywilejowani da w lepszej sytuacji pod każdym względem,ale i zwykli turyści mają swoje ulubione miejsca.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie plaże jak koło Łeby nie ma nikt w Europie. A nasz zimny Bałtyk też ma swój urok i nasza nieodwzajemniona miłość do niego 🤣
    Właściwie to cieszę się, że ten turystyczny cyrk z lataniem mam już poza sobą. Gdybym miała coś polecić we Francji, to Bretanię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, Alicjo, wiele przeżyłyśmy, ale i wiele nam w życiu umknęło. Sądzę, że prawdziwie zbawienną umiejętnością jest wdzięczność za to, co się miało. Czy mogło być więcej, lepiej, dłużej? Jasne, że tak. Ale mogło też być mniej, gorzej i krócej. Podsumowując, dostałyśmy w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło mi, że zauważyłaś główną myśl mojego postu. Siedzę tu na wsi kolejny miesiąc, obserwuję powolne odchodzenie i tak przypominam sobie dawne chwile, moje małe córki i takie same wnuczki, tylko na odwrót do matek. Gospodarz we Francji we wspomnieniach, córki przyjeżdżają na chwilę, bo przecież mają swoje obowiązki, a ja zostaję sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze kilkanaście lat temu pojawiłabym się u Ciebie ze Starszym z ogromną przyjemnością i całą swoją (i jego) energią, a ze Starszym nie byłoby mowy o nudzie lub smutku. Ale nie ma już Starszego, który by się nami wszystkimi zaopiekował, a moja energia poszła się gonić :(
      Trzymaj się Kochana cieplutko.

      Usuń
    2. Dziękuję za wsparcie. Ja walczę dla siebie i bycia radosną częścią mojej małej gromadki wnucząt.

      Usuń
    3. Hej może i widzisz jak powoli Kim odchodzi ale pamiętaj,że nie każdemu jest dane "powoli żegnać się ze światem". Jedni jak np zamordowana przez mafię mieszkaniową Jolanta Brzeska nie mieli tego szczęścia a już tym bardziej nie ktoś czyje rodzina nie podała do tej pory przyczyny śmierci jak to w przypadku niemieckiego DJ-a Tillmanna Uhrmachera jakiego dziś przypada 15 rocznica śmierci i opisałam ją na swoim blogu:
      https://dash-berlin.blogspot.com/2026/05/bo-ocean-by-mu-za-szeroki-czyli-dzis.html
      Kim ma to szczęście bo ma Ciebie przecież i rodzinę jaka przy nim trwa.

      Usuń
    4. Dziękuję za wsparcie. Tak, pewnie po wszystkim będę miała inne refleksje. A teraz nie mam stricte fizycznej siły pomagać, szczególnie w nocy. Dzisiaj dostaję specjalne łóżko.

      Usuń
  9. Francuskiego wybrzeża nie było mi dane oglądać, jakoś nie ciągnęło mnie na plaże, nie lubiłam nigdy (poza wczesną młodością) leżenia na plaży, wolałam uroki miejskiej architektury i galerie sztuki. Każdy ma swojego hopla. Z Francji to jedynie Paryż, Beuvois, Chrtres, Avignon, Arles, Marsylię, Rouen. Jak tak wypisałam, to widzę, że jednak, nie jedynie, bo trochę się tego nazbierało. Bardzo mnie kusi aby wrócić, bo marzy mi się Notre Dame po odbudowie, podobnoż wygląda inaczej, jaśniej, bo warstwy brudu i kurzu odnowiono teraz, a przy okazji któreś z miast w których jeszcze nie byłam. Może za rok.
    Zaczęłam się zastanawiać, czy my byliśmy całą rodzinką na plaży- nie byliśmy, bo jakoś się tak złożyło, że mama nigdy nie lubiła siedzieć na plaży, więc czasami chodziłam z tatą, a potem sama w Ustce z wczasowiczami babci. I wcale nie żałuję, że nie było z nami mamy, skoro tego nie lubiła, to tylko byłby powód do niezadowolenia, a bez niej dobrze się bawiliśmy z ojcem. Za to pamiętam, że razem całą czwórką jeżdziliśmy na wycieczki do lasu na grzyby i to były fajne wycieczki, bo krótkie i mniej powodów do niesnasek :)
    Co do dostojnych gości (no powiedzmy, że dostojnych) to ostatnio na Długiej co rusz można spotkać a to koronowaną głowę, a to prezydenta, czy premiera, nasza prezydentka co rusz się przechadza od Złotej Bramy do Ratusza z kimś ważnym. A ja się cieszę, że stało się to tak powszednie, że nie budzi już tak dużego zainteresowania, i można spokojnie przejść bokiem

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właściwie też nie lubię typowego plażowania. Ale gdy dzieci były małe, tak na początku lat 90., to właściwie nie było nas stać na taki wyjazd nad morze. Pociągi wtedy wydawały się okropne, a jechać maluchem z całą ferajną, to chyba było zbyt duże wyzwanie. Nasze związki miały kolonie i wczasy w Przebrnie koło Krynicy Morskiej. Były tam córki na koloniach i raz mąż z nimi na wczasach w 1997, a ja wtedy miałam super ofertę "stażu" w szkole angielskiej w naszym mieście bliźniaczym przez dwa tygodnie . Anglicy się uczą do około 25 lipca. Pamiętam do tej pory, że źle zrobiłam, wybierając Anglię i swoje pasje. Powinnam wtedy być z nimi.
    Mnie do Francji już nie chce się jechać, bo szkoda mi tamtych wspomnień z Kimem.
    Wspaniale, że Gdańsk jest taki kosmopolityczny. Był zawsze oknem na świat.

    OdpowiedzUsuń