Z czasem ból zamienia się w cichą pamięć. Kim będzie trwał we wspomnieniach wnucząt, gdy nas już nie będzie. Musiałam napisać te luźne refleksje w formie opowiadania jak zmagam się z pożegnaniem mojego wieloletniego męża, partnera, przyjaciela, jak to czują moje córki i wnuczęta.
Śmiech dzieciaków sprawia, że stare ściany na nowo nabierają ciepła i dawnego blasku. Poranki i wieczory z córkami przywracają poczucie, że życie toczy się dalej.
Pojawiają się małe radości, chociaż dzieci zakłopotane chodzą po ogrodzie, nie ma basenu, który zawsze był, są huśtawki i zjeżdżalnia, altanka, ale jakaś taka pusta w środku. Nie ma głośnika, szklanek, serwetek, poduszek. Nie przychodzę już tutaj, bo łzy same mi lecą, gdy widzę to opustoszałe, ciche miejsce, wiszący termometr, który był wcześniej w basenie. Podobnie jest z tarasem, gdzie stało jacuzzi, dach z altanek, kamera z głośnikiem do porozumiewania się, stół, kwiaty, grill. W tych dwóch miejscach szczególnie odczuwa się jego nieistnienie. Siadam tylko przed domem. Wnuczęta zrywają wiśnie z drzewa, jest jeszcze ukryty kłujący agrest i trochę porzeczek. Poziomki już przekwitły, natomiast maliny nadal rosną oraz borówki zasadzone jeszcze przez Kima w marcu. Kuba specjalizuje się w malinach na małej górce za domem. A lawenda u sąsiadów na Uboczu.
Długo siedzieliśmy do późna, wspomnienia łączyły nasze trzy pokolenia. Czas się zatrzymał na dużym zegarze, bo go raz przekręciłam. Wszyscy zrozumieli, że dom nie umiera z człowiekiem, dopóki ktoś w nim przygotuje aromatyczną kawę, zrobi smaczny posiłek i dzieli się radością. Pokój Kima zajęły dzieci i zrobiły z niego agencję detektywistyczną. Pełno tam nadal różnych rekwizytów przydatnych do zabawy. Szkło powiększające, lornetka, notesy, telefony, laptop, okulary, kapelusze.
![]() |
| Kuba z "podejrzanymi". |
– Babciu! – pisnęły dziewczynki, rzucając się w jej ramiona. Pachniały miastem, wiatrem, opalenizną i beztroską.
Gdy weszły do środka, w powietrzu unosił się zapach zupy pomidorowej i smażonych naleśników. Babci specjalność. Jednak w salonie wzrok wszystkich uciekł w stronę zegara, pustej sofy i milczącego wielkiego telewizora. Kim stale oglądał swoje ulubione programy dokumentalne na NBC. Przez moment nikt nic nie mówił, a w pokoju zaległa ta sama smutna cisza, z którą Alicja mierzyła się każdego ranka.
–Obecność Kima widać w każdym miejscu– szepnęła córka, kładąc rękę na ramieniu matki.
Wtedy dzieciaki siadły na sofie, wzięły pilot i znalazły jakąś familijną komedię. Kim jakby poszedł tylko do kampera po słuchawki – powiedziały cicho.
Wieczorem dom na nowo zaczął żyć. W kuchni szumiała woda, czajnik gwizdał bez opamiętania, a przy stole, zamiast łez, pojawiły się wspomnienia. Rozmawiały i śmiały się przypominając jak Kim czytał polskie słowa i zmieniał nazwy miejscowości, to jego słynne jelly gorilla i rabbit stew/ Jelenia Góra i Rębiszów/ albo, gdy pokazywał Matyldzie scenki zarejestrowane przez kamery, i mówił do nas przez głośnik.
Gdy wnuczęta zasnęły, /w sypialni Kima/ Alicja i jej córki wyszły przed ganek. Nad wiejskim podwórkiem rozpościerało się czyste, usiane gwiazdami niebo. Letni upał zelżał. Cisza znowu powróciła, ale nie była już pusta. Była pełna obecności kogoś, kto odszedł, ale zostawił po sobie radość i miłość, która wciąż ogrzewała ten dom.
"Podłoga w sypialni Kima skrzypiała dokładnie tak samo jak dawniej, babcia zostawiła wszystkie figurki kotów, ale dom i tak wydawał się zupełnie inny. Cichy. Bez telewizora i dzienników amerykańskich. Brakowało prawdziwego kota.
Zawsze, kiedy wybiegałam z samochodu Kim wołał: „Matty, big adventure”. W salonie i sypialni babcia zostawiła wiele jego rzeczy, notatnik, długopisy, zegarki, lampki. Wyglądało to tak, jakby on wyszedł tylko na chwilę, do garażu lub szopy, żeby zrobić coś w samochodzie lub ogrodzie. Zaraz wróci.
Mama od razu poszła do kuchni przytulić babcię. Obie miały takie dziwne, zaciśnięte gardła i mówiły szeptem, jakby głośniejszy dźwięk mógł coś potłuc. Nie lubiłam, kiedy były takie smutne.
Podeszłam do fotela i siadłam na miękkim siedzisku. Zamknęłam oczy i przez moment miałam wrażenie, że słyszę jego niski, ciepły śmiech. " Big adventure for Matty"
Mama i babcia spojrzały na mnie. W oczach babci zakręciły się łzy, ale tym razem szybko je starła i po raz pierwszy od naszego przyjazdu lekko się uśmiechnęła. Podeszła, pogłaskała mnie po głowie i powiedziała, że Kim na pewno bardzo się cieszyłby, że tu jesteśmy. Bo co roku w lecie czekał na nasz przyjazd i płakał, gdy odjeżdżaliśmy.
![]() |
| Pięć lat temu. |
Podróżowaliśmy w naszych trójkątach, Gryfów Śl- Lubomierz- Świeradów, Lwówek Śl- Lubań- Bolesławiec, Jelenia Góra- Szklarska Poręba- Karpacz.
![]() |
| A teraz Ewa tylko 2 cm niższa ode mnie. |
Wieczorem pomogłam babci zbierać maliny i borówki w ogrodzie. Pokazała mi krzaki, które dziadek zasadził wczesną wiosną specjalnie dla mnie. Przy kolacji nie było już tak strasznie cicho. Mama i babcia zaczęły opowiadać, jak dziadek Kim śmiał się z babci naleśników, bo nie przypominały ani crepes, ani pancakes. Albo gadał z kotem Fredem, zamiast z babcią. Śmiałam się tak głośno, że aż talerzyk wywróciłam, ale nikt wcale się nie pogniewał.
Kiedy kładłam się spać w naszej małej sypialni, na suficie sprytny kosmonauta rozsiewał gwiazdy. To taka jakby lampka– prezent od Kima. Wiedziałam, że już nie ma go z nami, ale patrząc na cały dom i słysząc ciche rozmowy mamy i babci na dole, czułam, że on wcale stąd nie odszedł na zawsze. Został we wszystkim, co tu kochał. Bo każdy kącik, to on sam. A najbardziej figurki i obrazki kotów wszędzie oraz małe witrażyki na oknach."
Przedmioty są pełne wspomnień. Kuba z tatą zarekwirowali dron i okulary VR, kompas, lornetkę, scyzoryki, czołówki i kilka innych latarek. I całe mnóstwo narzędzi z garażu. W każdym pomieszczeniu są różne zegary, a w szufladzie pięć zegarków. Babcia zawsze denerwowała się tykaniem i wynosiła zegary z pokoju, ale jeden zostawiła, taki ze zdjęciem z Paryża, gdzie poznała się z dziadkiem Kimem. Miarowy dźwięk tykania przypomina jej teraz bicie serca
Notesy z zapiskami i rysunkami pełne odręcznych notatek Kima, babcia odłożyła do skrytki z telefonami. Są też skarby ukryte przed światem, kilka puszek po herbacie pełne monet z różnych krajów, głownie centów i pensów, spinki do koszul, wizytówki, małe zdjęcia, kocie obroże, bransoletki, niezwykłe "archeologiczne" kamyki. Są też klasyczne aparaty fotograficzne. Klisza w środku wciąż skrywa ostatnie, niewywołane zdjęcia z dawnych lat. Jedno się znalazło.
![]() |
| Kim z pierwszym jaguarem, 1973. Alicante. |
Dzieci potem pojechały, a dom ogłoszony jest na sprzedaż. Muszę stąd wyjechać chociaż na parę dni.











Czyli aby sobie poradzić, powinnaś, być może, jak najrzadziej tam jeździć? Wspomnienia bolą, a żałoba przychodzi potem... po pogrzebie, kiedy np.: sprząta się rzeczy po zmarłym.
OdpowiedzUsuńCzyli może też tego nie rób. Niech zrobią to córki....
A ponieważ życie toczy się dalej i wszystko moja- więc i to czasem minie.
Tylko ...cierpliwośco i czułości do samej siebie potrzeba Trzeba sobie dać czas i nie ponaglać samej siebie, że " już dość.... mam być szczęśliwa...nie będę płakać." itd.
Pozdrawiam. Trzymaj się.
Dziękuję Aniu. Dla mnie najgorsze jest to sprzątanie i wyrzucanie rzeczy. I te puste po nim miejsca, o których wspomniałam.
OdpowiedzUsuńJa jedynie mogę to zrobić. Córki przyjeżdżają tylko z wizytą parodniową. Jestem tu od marca z dwoma przerwami. Wczoraj wysłałam wreszcie dwie paczki do Stanów po 10 kg, bo Kim wcześniej już napisał, co tam wysłać, a rodzina miała odpowiedzieć czy chcą te rzeczy. Nie wiedziałam , że takie kłopoty są teraz z wysłaniem paczek do US. Na szczęście znalazłam biuro FedEx u, to mi wytłumaczyli. Bo na ogól to wszystko online teraz, łącznie z zamawianiem kuriera, żeby zabrał paczkę. A rozmowa z automatyczną sekretarką.
Zostaję tu do końca sierpnia, a potem już nie będę przyjeżdżać, dlatego muszę wszystko uporządkować i zlecić pewnej osobie opiekę nad domem.
Jutro wyjeżdżam na tydzień do Szczecina do koleżanki z wycieczkami w różne miejsca.
U nas straszne upały.
Pozdrawiam cię bardzo serdecznie.♥️
Skoro Kim tak rozporządził rzeczami tzn., że spodziewał się śmierci. Nie czuł się dobrze.
UsuńChociaż z drugiej strony po śmierci mojej mamy, kiedy stanął pomiędzy nami problem : urna czy trumna ( ja tradycyjnie, siostry nowocześnie do sprawy chciały podejść) siostry , w razie co, już teraz wydały dyspozycję, że w ich przypadku urna. Ja jeszcze nie wydałam : "zarządzeń".
Ja już wydałam dyspozycję. też urna. Kim napisał odręczny testament równy rok przed odejściem. Tak mu przypadkiem wyszło. Bo wtedy miał iść na operację, ale uciekł ze szpitala. Nie odpowiadały mu procedury. I też nagle się wystraszył. Lekarz potem mi mówił, że przedłużyłby sobie życie o parę miesięcy. Jeszcze jedne wakacje z Matyldą.,♥️
UsuńWspółczuję Ci. Utrata naprawdę bliskiej osoby boli już na zawsze. Nie ma na to rady. Przynajmniej ja jej nie znalazłam.
OdpowiedzUsuńUpływający czas pomaga i zajęcie się czymś, ale nie sprzątaniem rzeczy po zmarłym. Pamiętam, jak porządkowałam mieszkanie po rodzicach, którzy zmarli w odstępie 3 lat. Miałam straszne sny, aż dałam na mszę, chociaż ani ja, ani rodzice nie byliśmy religijni. Pod hasłem, jak trwoga, to do Boga.
OdpowiedzUsuńZ Kimem jest inaczej. Ćmy przylatują, w wierze ludowej to odwiedziny zmarłych. Okna były pozamykane. W czasie burzy światła gasną na chwilę. Ale mam stracha.
Pięknie napisałaś o swoich odczuciach, o łączeniu różnych emocji.
OdpowiedzUsuńŻałoba trwa u każdego inaczej i choć wmawiamy sobie, że wszystko jest dobrze, że wspomnienia itd. to nasza psychika potrzebuje czasu...
Żal sprzedawać dom, żal tych wszystkich lat...z drugiej strony, rozdrapywanie ran nie pomaga.
Oby spokój przyszedł szybko, a najbliżsi w tym pomogli:-)
Tak chciałam jeszcze dla siebie uczcić jego pamięć ♥️ Żal będzie sprzedawać ten dom, ale jest za daleko od nas i zamknie się też pewien etap. Na razie i tak nie ma kupców.
UsuńPiękna refleksja w tak trudnym czasie - dziękuję.
OdpowiedzUsuńŻyczę wiele sił i spokoju.
Dziękuję. Staram się nabierać sił i planować nowe życie.
UsuńNapisać miałam do Ciebie maila ale się powstrzymałam bo bałam się, że może cos źle napiszę. Czyli dobre mam przeczucie,że u Ciebie nie najlepiej jest jeśli chodzi o odejście Kima. Nie wiem co Ci poradzić-u mnie "wszyscy" żyją nie znam nikogo kto by był mi bliski i odszedł.
OdpowiedzUsuń7 czerwca tego roku w wieku 60 lat odeszła moja koleżanka z FB a dziś znowu przeczytałam na FB,że ktoś znowu umarł ale nie znałam osobiście tej osoby tylko miałam ją w znajomych i tylko tyle.
Mogę jedynie Ci doradzić,żebyś cieszyła się tym,że on odszedł nie w samotności ale z Wami-Tobą, rodziną, wnuczętami...
Nie wiem czy mogę napisać Ci maila bo nie wiem zbytnio jak postępować z osobami w żałobie. Nie wiem czy nie urażę niechcąco bądź czy to co napiszę czyli moje problemy nie zarzucą tematów jakie i tak mogą być dziwne.
Dziękuję.
UsuńTo, że był z nami w domu, odchodząc w spokoju, z moimi córkami, to mój drugi mąż, bardzo doceniała jego amerykańska rodzina. Był bardzo dzielny do końca.
Hej-jako,że cierpię na aleksytymię i nie chcę nic złego powiedzieć ale pisałam o Tobie na blogu. Dziś dowiedziałam się,że kolejny mój znajomy "odszedł na tamten świat" i przy okazji przytoczyłam Twój przykład i poleciłam Twoją notkę do poczytania na moim blogu.
UsuńPisałam o Tobie tu:
https://skrzydlate-rece.blogspot.com/2026/08/ze-wiesci-piotrek-youtuber-nie-zyje.html
Naprawdę coraz więcej moich znajomych idzie gdzie nie trzeba. Jeszcze w czerwcu tego roku na tamten świat odeszła Iwonka-moja znajoma z FB a teraz 5 sierpnia odszedł Piotrek YouTuber. Nie dziwi mnie to-chorował na raka jamy ustnej. Tyle osób z nami już nie ma i nie będzie a pomysleć,że ja otwieram się na nowe znajomości. Może i dziwna jestem ale naprawdę-czasem i jak słyszę,że i mnie za żywota "pochowali" to też dla niektórych ja nie żyję.
Droga Alicjo,
OdpowiedzUsuńto wpis o trudnych emocjach, ciężkich chwilach i smutnej żałobie po kimś, kogo się kochało, a kogo już nie ma. Jest jednak tak przepięknie, wzruszająco i refleksyjnie napisany, że przeczytałam go z przyjemnością. Był niczym fragment literatury pięknej. Szkoda tylko, że to twórczość na faktach :(
Piękny hołd dla Kima.
Jeszcze raz składam Ci moje najszczersze kondolencje.
Dziękuję, doceniam twoje piękne słowa . Z niewieloma osobami rozmawiam na ten temat, bo nie ma mnie w moim rodzinnym mieście, a tak się czuję przebywając w naszym dolnośląskim domu. My byliśmy parą na odległość i prowadziliśmy własne oddzielne życie . Znaczy o sobie tak mogę powiedzieć, a Kim-samotnik był z kotem. Ale całe lata spędzaliśmy razem z wizytami córek, kuzynowstwa.
OdpowiedzUsuńJa sobie po prostu nie radzę i nie poradziłam nigdy.
OdpowiedzUsuńAch, jeszcze ważne! Co z kotem?!
OdpowiedzUsuńNie czytałaś pewnie niektórych dodatkowych komentarzy przy innych osobach. Kot odszedł do pana prawie równy miesiąc potem. Byłam u weterynarza, dawał mu kroplówkę, bo nie chciał nic jeść. Badał krew na różne choroby. Tęsknota go zabiła.
UsuńTo niesamowite! Kot mojego taty też odszedł miesiąc po jego śmierci! Ależ oni się kochali!
UsuńNo nie, cudzych komentarzy raczej nie czytam, jeśli nie są skierowane do mnie.
Weterynarz mi powiedział, że Kim bardzo kochał Freda, o czym ja wiedziałam, bo nie chciał leczyć się wcześniej za granicą, bo musiałby Freda zostawić ze mną. Ja go nie rozpieszczalam jak on. Kim potem żałował, ale było już za późno.
UsuńA tak a propos czytania komentarzy innych osób przy danym poście. To jaka jest etykieta blogowa w tym zakresie? Ja przelatuję wzrokiem, żeby ewentualnie nie powtarzać myśli, czasami nawet zostawiam komentarz przy osobie trzeciej.
Nie, myślę, że to nie etykieta, tylko moja fanaberia. Czytam dużo blogów, co zabiera mi sporo czasu, więc wolę skupić się na tym, co chcę przekazać autorowi. Czasem oczywiście coś tam przeczytam, a nawet włączę się w dyskusję, ale nieczęsto.
UsuńMyślę, że nie ma ogólnej recepty na radzenie sobie z bólem po odejściu bliskich. Każdy przeżywa to po swojemu i tak długo jak tego potrzebuje.
OdpowiedzUsuńŚmierć jest częścią życia - to okrutna prawda i każdy musi się z tym zmierzyć.
Nawet piękno przyrody i otoczenia nie daje ukojenia, prawda?
Wraz z jego odchodzeniem myślałam też o sobie, w sensie jak uporządkować różne ziemskie sprawy, żeby bliscy kiedyś mieli jak najmniej kłopotów. Trochę mnie to przygnębiło, ale teraz dobrze pożytkuję czas w Szczecinie i Międzyzdrojach z koleżanką.
Usuń....
OdpowiedzUsuńz czasem ból zamienia się w cichą pamięć....bardzo piękne i bardzo trafne, i tak będzie i ja tak mam.
Cicha, tylko swoja pamięć, bo nie ma z kim o tym rozmawiać. Mój Kim nie miał w Polsce przyjaciół. Moi znajomi widzieli go dwa, trzy razy.Tu na wsi z nikim się nie komunikował. Ze swoją zagraniczną rodziną, czyli siostrzenicą i kuzynostwem on z kolei z rzadko utrzymywał kontakty. Zostanie w pamięci moich córek i wnuczat nawet z tytułu rzeczy materialnych, które teraz są w ich domach, najbardziej w mojej i Matyldy pamięci.
UsuńPrędzej czy później każdy się będzie musiał zmierzyć z tym trudnym tematem. Nie wiem, jak zareaguję, gdy będę pierwsza...
OdpowiedzUsuń