Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

środa, 4 grudnia 2013

I`ll be home for Xmas.



Mister ozdobił nasz front room zgrabną choineczką.



                                        I'm dreaming tonight of a place I love
                                        Even more than I usually do
                                       And although I know it's a long road back
                                       I promise you

                                       I'll be home for Christmas
                                       You can count on me
                                        Please have snow and mistletoe
                                       And presents by the tree

 Jeszcze tu potrzeba trochę damskiej ręki, przyznam, że bardziej Mistera ręki w różnych aspektach. Ale  portrety Fryderyka Montefeltro i jego małżonki wróciły na swoje eksponowane miejsca.  Mister nie mógł zlokalizować obrusów i pokrowców, ale Santa Claus is coming into town i nie zapomni niczego.
Wiem na pewno, że nie będę siedziała w kuchni, bo gotowanie, nawet na święta nie należy do moich ulubionych zajęć. Natomiast Mister uwielbia kucharzenie i jego  nadziewany indyk z pewnością znajdzie się na stole. No, może upieczemy z Magdą keks, zrobimy sałatkę jarzynową i jakieś śledzie dla siebie, bo Kim nie jada. To nasz świąteczny standard. Bo pierożki i uszka już zamówione na Słonku. Mister już wspomniał, że któryś świąteczny obiad zjemy w Georlitz, bo on chciałby atmosferę Milwaukee przeżyć, a w Niemczech może mu się tu udać. Tam wychowywał się  obok niemiecko-polskiej społeczności. Prawdopodobnie też pojedziemy do Żagania. Zdecydowanie wolałabym być teraz na Florydzie i spożywać posiłki w Harbours Edge. Tam atmosfera świąteczna, wprawdzie bardzo komercyjna, ale była zniewalająca i absolutnie nie brakowało mi śniegu! Hopefully next year.
I tyle prezentów chciałabym znowu dostać.
Za ogrodzeniem Atlantyk w stronę Bahamów.

Ja się zawsze zastanawiam, jak ludziom chce się takie wielkie rodzinne imprezy szykować na święta. Nawet dzisiaj rozmawialiśmy na ten temat w biurze. Ja tylko mogłabym catering zamówić. Co wiecej nigdy nie miałam dużego stołu, np na 12 osób. Teraz z Kimem może będzie inaczej w Polsce, bo za granicą on często urządzał wielkie  imprezy na ponad 20 osób zdarzało się i sam wszystko szykował. A nie jest kucharzem z wykształcenia:) Sam wspominał, że wyobraża sobie przyjazdy moich córek z narzeczonymi, czy koleżanek. Tak sobie nie mogę przypomnieć, żeby ktoś do mnie przyjeżdżał w poprzednim małżeństwie. Może na dzień, dwa, siostra ex-męża, teściowa, gdy córki  się rodziły, bo na chrzciny, komunie przyjeżdżali tylko na imprezy. Koleżanka ze studiów na jeden nocleg i ewentualnie nastoletnie dzieci kuzynów, brata na parę dni.  Dłuższe odwiedziny bardzo burzą porządek domowy, a ja tego nie tolerowałam.  Może spytacie, czy ja gdzieś jeździłam do rodziny? Tak mi się wydawało, że byłam miłym gościem na 3-4 dni raz na parę lat. Zawsze  starałam się partycypować w kosztach poniesionych, oprócz pobytów u teściów. Tam się czułam, jak u siebie. O moim stosunku do świąt już wspominałam.
Ktoś by pomyślał, ze jestem wyjątkowo niegościnna. Nic bardziej mylnego. Uwielbiam wręcz  urządzać przyjęcia, spotkania i robię to każdego tygodnia, czasami nawet dwie imprezy na tydzień, jak ostatnio. Tak dla 4-6 osób najwięcej, bo nie mam więcej miejsca. I od wczesnej młodości lubiłam przyrządzać wyszukane dania, kiedyś szykowane wg orientalnych przepisów z "Kontynentów", potem dzięki radom egzotycznych narzeczonych, a teraz to już feeria mozliwości. Ale bez noclegów. Blokowe mieszkania ograniczały możliwości i nie znosiłam rozkładać wersalek w pokoju tzw.stołowym, hehe. I te spartańskie wspomnienia z lat 80.wcale mnie nie wzruszają. W zagranicznych domach częściej mieliśmy gości z noclegami, bo i przestrzeń temu sprzyjała. przynajmniej były osobne sypialnie. I tak Mister ma amerykańskie zwyczaje. Nigdy nie nocowaliśmy u jego matki, tam w hotelu, bo nikt nie chce nikogo krępować. Można się się spotkać w domu na aperitifie, a posiłki są w restauracjach. I bardzo lubię być obsługiwana przez "armię" kelnerów. Kiedyś odczuwałam skrępowanie, a teraz ogromną przyjemność.
A do gajówki też zaprasza nasz Pooh Bear.
przybrał na wadze chyba, bo Kim im za dużo daje do jedzenia i jeszcze myszki łapią gdzieś. Benny poluje.

9 komentarzy:

  1. Ardiolko! Mister się pięknie postarał. Naprawdę uroczo to wszystko wygląda!

    Kiciek jaki śliczny i dumny :)

    Gościny zaś... co kto lubi. Ja ostatnimi czasy wolę poza rodziną... A jakoś tak, mam dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej ludzi, jak słyszę komentarze w radio, woli wyjeżdżać w okresie świątecznym i to w ciepłe rejony, i uniknąć tego goszczenia się. A ten typ wypoczynku mnie najbardziej odpowiada! Pamietam , jak kiedyś brałam pozyczkę z tzw. zapomogowej kasy szkolnej, żeby tylko móc wyjechać na okres swiąteczno-noworoczny. A potem, w w czasie demokracji, zaczęlam wreszcie zarabiać i takie wyjazdy to była norma. A Rodzice sie wcale nie obrażali. Mieli nas z głowy, bo na codzien pomagali nam przy dzieciach. ardiola. Jestem przy innym laptopie i nie chce mi sie logować.

      Usuń
  2. Przepiękne macie dekoracjie :)!!!! Mister umie dekorowac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie . Bajkowo wygląda ten wasz dom. Choinki . Mi się strasznie podoba wystrój domu w czasie świat w stylu amerykańskim . Całe domy są wystrojone światełkami . Normalne cudo . Tą tradycję bym przeniosła do Polski . Pozdrawiam zimowo acz gorąca .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Kima Xmas to tylko komercja, ale w przyjemnym wydaniu,prezenty najwazniejsze, wytwornie podane posilki, ponadto puszcza nam bez przerwy te słodkie amerykanskie hity, like MAGIC MOMENTS, White Xmas, Winter wonderland etc

      Usuń
  4. No, pięknie i świątecznie u Ciebie! Teraz pewnie już tylko trochę śniegu przydałoby się;) u mnie na pólnocy śnieg stopniał i zamiast niego pada deszcz. Święta to jednak fajna sprawa! Pozdrawiam:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Grudzień to oczywiście Święta i Nowy Rok. Czas zastanowienia i refleksji nad tym co było i będzie a dla mnie również okres przygotowań do wyjazdu świąteczno-noworocznego.

    

Dlatego już teraz składam życzenia Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

    Ataner

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja już spakowana, jutro w góry ruszam :) Można mnie w Domku pod orzechem w Izerach odwiedzać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie. Córkom chciałam coś pokazać,one tam pierwszy raz, wyjadą przed sylwestrem i będę potem wolna.
      Merry Xmas!

      Usuń