Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

czwartek, 7 maja 2015

Alejki przyjaciół.

 Post z kolejnej inspiracji- moich przyjaciół z różnych etapów życia, szczególnie Bożenki z Wadowic.
Mieszkam teraz na Kochanowskiego. Ile razy przechodzę od Biedronki wzdłuż Kopernika, mijam skwerek na skrzyżowaniu ze Wspólną, i wtedy za każdym razem przypominam sobie Małgosię, moją bliską przyjaciółkę. Pod ten skwerek, nazywany kiedyś "Małpi gaj"- pewnie z jakiejś obfitości przyrody, odprowadzałyśmy się latami, gdy ja mieszkałam na Polnej, a ona na Orzeszkowej. Wyliczyłyśmy krokami, że to w połowie odległości miedzy naszymi domami. Małgosia była nieprzeciętnie inteligentna, dla mnie zachwycająca zupełnie. Uczyłyśmy się razem wszystkiego, szczególnie języków obcych, ona mi dużo pomagała. Podrywali nas obcokrajowcy  w stolicy, gdy  jako licealistka odwiedzałam brata studenta, byłyśmy takie urocze blondyneczki.  Pod  osobliwym urokiem i wpływem Małgosi pozostawałam przez wiele lat.
Na obozie harcerskim w Ciekotach, ziemi Żeromskiego, zwróćcie uwagę na nasze najmodniejsze wtedy drewniaki zakupione za ciężkie pieniądze w Warszawie. Moje były żółte!!!, ale nie miały wysokiej platformy. Dżinsy typu teksasy, jakies gospodarstwo rolne w tle, ale buty musiały być na obcasach i to jakich.

Moje obecne mieszkanko znajduje się też zupełnie niedaleko od innego skwerku, na Kopernika 5, obecnie parkingu koło konkurencyjnej szkoły językowej i sklepu, jakby dawnego Społem, bo te ekspedientki z tamtej epoki. Po maturze, właściwie po egzaminach wstępnych na wyższe uczelnie siedziałyśmy tam na ławce z jakimiś przystojniakami i zakłócałyśmy ciszę nocną. Ktoś wezwał milicję, a jakże, milicję obywatelską. Trudno się przyznać, hehe, ale jestem córką milicjanta wychowaną w dyscyplinie i dlatego stałam się  potem taka rebellious. Ojciec był akurat na noc w pracy i przyjechał na interwencję. Spisali nas z kolegą, ojciec patrzył na mnie marsowym wzrokiem, wypełnili swoje milicyjne notatniki/ jak to się nazywało?/ i pojechali. Czuję  się w obowiązku dodać, że mój szanowny rodzic jeszcze przed stanem wojennym był na emeryturze, 30 lat z wojskiem i ani dnia dłużej.
Z ojcem rano się nie widziałam, bo postanowiłyśmy z Małgosią jechać do Krakowa. Ja tam udawałam Rosjankę przy Włochach. Ale zabawa. Ona wtedy nie dostała się na studia w pierwszym terminie i składała papiery do odwołania. Mama dała mi jakieś pieniądze,coś miałam od dziadka z Sandomierza, dostałam się w końcu na studia, znikłyśmy na tydzień. Przemilczę te kombatanckie wspominki. My  lubiłyśmy zaszaleć, żeby nie było ersatz cholera nie życie.
Słynny sylwester u moich rodziców- kolezanki licealne. Ja z lewej. Pamiętam ten sznur pereł:) Małgosia z palcem w buzi, ona była zawsze prowokacyjna. Nie ma Ewy na zdjęciu, a przecież tam była.
 Najważniejsze, że odwołanie na studia zostało przyjęte.
Ostatnią moją urodzinową majówkę spędziłam także z licealną koleżanką, jak wiele innych wcześniejszych urodzin spędzanych w poufnych zebraniach wśród licealnego koleżeństwa. Często z Ewą przy "rozgaworach".
 Te zagraniczne urodziny z Misterem gdzieś się rozpłynęły we mgle. Bo brytyjskie, w Yorku, Nottingham, Scunthorpe podczas wymian rodzinnych czy Szkocji, zostają w głębokiej pamięci.
Bożena mieszka w Wadowicach i to samo mówi za siebie.

Ale tutaj w Kalwarii Zebrzydowskiej. Na zdjęciu poniżej Bożenka jest z prawej strony koło chłopaka. A ileż lat zleciało..
 W Wadowicach  najpierw szczęśliwie wyszła za mąż, a trochę potem postarała się o uroczego synka, teraz przystojnego studenta prawa. Następnie życie się potoczyło i to szczególnie omówiłyśmy, chociaż i tak regularnie się spotykamy u jej Mamy na Polnej w "liniowcu", czy u mnie, gdzie tam mieszkałam.
Nie wierzę, że prawie staję się święta:) Bóg lubi nawracających się i zostańmy przy tej koncepcji.
Przed Muzeum Karola Wojtyły w Wadowicach.
 Wyjątkową mi sprawia przyjemność odwiedziny w tych szczególnych dla katolickiej Polski miejscach.
W Kalwarii Zebrzydowskiej, oczywiście z Papieżem. Takie zimno było  2 maja w moje urodziny.

Z Bożenką wspominałyśmy dawne czasy i moją Małgosię nieodżałowaną, szkoda, że Ewy nie było z nami, że Mariolka stała się bardzo odległa. I jej siostra taka chora.
Co za stare zdjęcie znalazłam, przyjaciółki z liceum- harcerki- na zabawie choinkowej dla dzieci, gdzie byłyśmy organizatorkami. Ja- ta sierotka na dole.

Wystarczyło umalować włosy, zrobić makijaż i z sierotki stała się moja ulubiona MM:)
 Ale ja zorganizuję wspólne spotkanie nie za długo. Nasze zasłuchanie, zapatrzenie, cały sentymentalny czas, przypomnień tego, co już nie ma, to momenty zadziwiające, jak Małgosia, którą po raz ostatni widziałam w gustownym kostiumiku w kratkę, całą  w swoim stylu.
Małgosia zmarła na nowotwór w pewien grudniowy dzień, mieszkała wtedy w Łodzi.  Zostawiła Adę i Edytę, a Darek na zawsze pozostał wdowcem. W cyklu taka miłość się nie zdarza.
W grudniu zmarła też  moja studencka przyjaciółka Iwona, z którą przeżyłyśmy niezapomnianą paromiesięczną wyprawę do Indii, Nepalu, Pakistanu i Bangladesh. Takie lifetime holiday! Mam zamiar o tym napisać dla pamięci ofiar Nepalu. W grudniu odeszła również Ela Sołtysowa, nasz psychologiczny guru.
Alejką przyjaciół jest uliczka koło mojego liceum im. Chreptowicza, teraz też koło parkingu. Wszystko teraz koło parkingu się rozgrywa, bo samochód stał się drugim domem.  Pamiętamy z drobnymi szczegółami, co kiedyś się rozgrywało. Uliczka słyszała tyle licealnych westchnień i planów na życie. Tak wiele się spełniło, studia, małżeństwa, romanse, podróże, kariery, dzieci i teraz wnuki. I najlepiej to dostrzegamy na zjazdach szkolnych organizowanych co 5 lat. Pisałam o tym tu.
Na ostatnim zjeździe szkolnym dwa lata temu- niektorzy przedstawiciele z klas mojego rocznika. Ja druga z lewej koło Bodzia.

Wszyscy wtedy  byliśmy rodzajem 'parvenu` i nasza zabawa w wysokiego lotu snobizmy odróżniała nas od proletariackiej szarzyzny i siermiężności  naszego hutniczego miasta.
Kolejne alejki przyjaciół były na Stawkach między blokami do SP nr14 i mojej językowej szkółki, gdzie jestem obecna od ponad 20 lat. W podstawówce było 10 klas w roczniku, ilu nauczycieli i uczniów!. Teraz wszyscy przemykają samochodami albo wyjechali do Anglii.
Niektórzy z Anglii wracają, jak Beatka np. Pracowałyśmy razem w 12-tce. Nowa Dębowa Wola też jest ścieżką przyjaciółek. Z lewej moja ukochana siostra cioteczna Małgosia.

Moje przyjacielskie alejki znajdują się we wszystkich miastach akademickich, szczególnie Krakowie, Warszawie, Lublinie i na naszej prowincji w Kielcach i Rzeszowie, gdzie odwiedzałam  swoich przyjaciół studentów, potem niektórzy  tam zamieszkali i życie różnorako się toczyło.
Impreza w akademiku na zakończenie studiów. Ja jako  blondynka oczywiście.
Nawet prawie Wałęsa nam polewał i te papieroski wszechobecne. Danusia -w środku mieszka w Grecji, Ela- nauczycielka w podkarpackim.
 Do Wadowic przyjeżdża się na kremówki i widzi się tu cały świat katolicki. Najwięcej egzotycznych gości pochodzi z Filipin. A europejskich z Włoch. Malutkie miasteczko, a takie kosmopolityczne.
Kawa z pianką też świetna. Siedziałyśmy tu  z Bożenką i obserwowałyśmy lokalny festyn w Dniu Flagi.
Wadowice. Centrum miasteczka. Mój długi majowy i urodzinowy weekend był absolutnie wyjątkowy. Pojechałyśmy też do Krakowa, bo  syna-studenta odwoziliśmy.
Żeby uspokoić moich wielbicieli, powiem, że ta  moja nostalgia to absolutnie żadna melancholia czy przygnębienie. Wręcz przeciwnie, szykuję nowe plany, nie może być inaczej, jestem osobą zadaniową, ale już zawsze będę doceniać moje życie rodzinnym mieście, bo był czas, że za bardzo się dystansowałam.
Weteran zmierza ulicą Grodzką. Jest rano ok 10. Później ulica wypełniła się tłumami.

7 komentarzy:

  1. Swietnie, ze robisz sbie wycieczki. Dbaj o siebie i kocham Ciebie ze ten usmiech na zdjeciach...glowa do gory. Zycie przed Toba, a Mister moze po prostu nie chcial zrozumiec- nawet sie nie wysilal...moze wychodzil z egoistycznego zalozenia, ze swiat kreci sie wokol niego...Amerykanin w koncu:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się twoje podejście. Widać psychologiczne wychowanie wspomnianej Eli Sołtysowej. Tyle jeszcze przed nami i ta babcia przede wszystkim, i nasze szkolne zjazdy. Czekam na spotkanie. O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polski rock lat 80-tych był wyjątkowy, ale nie wydaje mi się, aby przedstawiciele innych narodów byli w stanie w pełni zrozumieć o czym te kapele wówczas śpiewały.
    Inna tradycja, kultura i obyczaje, a co najważniejsze - zupełnie odmienne przebyte doświadczenia życiowe - bo kto zrozumie co to był np. stan wojenny jeśli sam tego nie przeżył?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moich Kielcach na Kadzielni grał w sobotę Perfect, tak niby na pożegnanie. Co to się działo wśród pokelenia tamtych czasów!! Nie płacz Ewka, to było na pożegnanie mojego akademika i młodości.

      Usuń
  4. Wspaniałe wspomnienia a to jest najważniejsze. Mieć takich ludzi wokół siebie, którzy gdy ich się wspomina po latach natychmiast człowiek się uśmiecha.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym kontekście, w kontekście wspomnień i wspominania, zastanawiam się czym jest pamiętanie i pamięć... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętanie to ból istnienia. Miałam i mam dużo kolezanek psychologów i one pomagały mi skutecznie na róznych etapach zycia. Powiem do czego ja sie przyznaję, warto sięgnąć po popularny system Enneagram, który wyróżnia trzy emocje, jakimi kierują się ludzie – wstyd, gniew i strach. Na każdą można rozmaicie reagować : introwertycznie (ukrywając ją), w sposób prosty oraz ekstrawertycznie (uciekając do środowiska zewnętrznego). Rozpoznanie swojej ścieżki oraz narosłego dzięki niej charakteru pozwala świetnie zrozumieć sposoby postępowania i wybór lekarstw na nie. Wracam do przeszłości, bo muszę gdzies schowac w podswiadomosc ostatnie parę lat życia. Do tej pory zawsze sprawnie ratowałam się z problemów życia. Na szczęscie nigdy nie zaznałm strachu.

      Usuń