Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

niedziela, 11 czerwca 2017

Komu łatwiej uczyć się języków obcych?

Wyobrażacie sobie sytuację, gdy nie macie  dostępu do autentycznych materiałów językowych, czyli w praktyce brak internetu? Jeszcze ok. 25 lat temu uczyliśmy się języka tylko na podstawie podręcznika, dosyć schematycznego, ale z dobrą gramatyką i ewentualnie na piosenkach. Gazety, czy książki  przemycane zza granicy latami służyły jako materiały metodyczne. Mam do tej pory francuski książki przywiezione z Algierii w 1978r.
Kończy się kolejny rok szkolny, 35 lat  szkolnej pracy za mną, albo dłużej, bo już na pierwszym roku   dorabiałam sobie ucząc języka angielskiego. Nie pamiętam, jak zdobyłam pierwszych klientów, studiowałam  przecież wtedy polonistykę, but I recollect my students very well- ale ich sobie dobrze przypominam. To był Rzeszów i wszyscy moi uczniowie mieli rodziny w USA.  Zawsze częstowali mnie smakołykami amerykańskimi, malutkie paróweczki w konserwie to był absolutny hit dla mnie, albo bułeczki obłożone szynką konserwową. Chyba w studium językowym się ogłosiłam, bo mnie lektorka chwaliła od początku, nawet zwolniła z zajęć. Chodziłam potem na francuski i też bardzo się starałam, podobnie na rosyjskim i łacinie. Nie dostałam się wtedy na filologię angielską , chociaż egzamin  był zdany przyzwoicie. Dostać się na anglistykę w latach 70. to było mistrzostwo świata.  UMCS zaproponował polonistykę w swojej rzeszowskiej filii, pojechałam, zobaczyłam, ale to była WSP, veni, vidi, vici w rezultacie. Zwiedziłam pół świata dzięki studiowaniu w małej społeczności, łatwiej się było załapać na tzw. promesy dolarowe.
A studia z zakresu języka angielskiego kontynuowałam  już w demokracji. Nawet regularnie w UK.
Pod hasłem Polak potrafi. Polish Barbecue.

Mało Anglików zaczyna pracę o 6 rano, a ja już na stacji.

Ale ad rem. Komu łatwiej się uczyć języków obcych? Moich uczniów mogę liczyć już w tysiące. W szkole językowej mieliśmy dużo perełek, obecnie gdzieś w świecie na eksponowanych stanowiskach. Też wśród ostrowieckich nauczycieli. Big hug to you all.Oni charakteryzowali się wyjątkowym talentem językowym. Pamiętam jak John Robinson, nasz pierwszy nauczyciel ze Scunthorpe,
Mam szczególny stosunek do Scunthorpe. Anglicy się smieją. Co ty widzisz w tym hutniczym  brzydkim mieście? Oni pierwsi zapoznali mnie z UK w 1994r.
nazywał ich junky, czyli tacy na haju, ale pozytywnie, bo junk/y/ ma raczej negatywne konotacje.
Ludzie, którzy zadają pytania, są dociekliwi,  tacy ciekawscy badacze -curious, inquisitive, searching- uczą się łatwiej. Oni studiują język totalnie i zapamiętują całe struktury. Lubią powtarzać i bawią się swoją wiedzą. Zapisują każde nowe słówko w kolokacjach, układają zdania i używają je w wypowiedziach. Ciężko pracują.
 Ludzie ciekawi świata, towarzyscy, życzliwi, otwarci dla inności  uczą się łatwiej. Na każdym etapie, nawet po paru lekcjach można zastosować język w konwersacji. Uczyłam się języka niemieckiego w 7i 8 klasie. Pojechaliśmy na wycieczkę do Warszawy i na tarasie Pałacu Kultury usłyszałam "szprechanie". Od razu chciałam się sprawdzić. Spytałam pewnie, wie heist du, wo wohnst du, wie alt bist du i na pewno powiedziałam sehr schon na widok z tarasu. Zufrieden, zadowolona? Ja byłam z siebie  bardzo zadowolona.
Na rosyjskim dawali nam jakieś adresy z ZSRR i korespondowałam z "padrugami" latami. Z Tuły Natasza, a z Oranienburskiej obłastii- Raja. Pamiętam jak się cieszyłam, kiedy dostałam w 5 klasie pierwszy list. Paczkami się nawet wymienialiśmy.  Mój brat chodził do szkoły imieniem partyzanta radzieckiego. Jako wzorowy uczeń był w grupie dzieci, które pojechały na Ural, bo stamtąd  pochodził ten partyzant. Był też w Moskwie, a potem na granicy Europa-Ural pozował do zdjęcia z karabinem. Co to była za wyprawa! Jeśli ktoś mówi, że za komuny uczono nas rosyjskiego, a nikt nic nie umie, to nieprawda, bo mieliśmy  doskonałych nauczycieli wtedy i kto się chciał nauczyć, okazywał ciekawość, pomijając politykę, to się nauczył i to świetnie. To była nauka wielozmysłowa. Uczyliśmy się piosenek, scenek nu pagadi i literatury pięknej. Przyznam, że zmuszano nas do udziału w olimpiadzie rosyjskiego. Ale przynajmniej człowiek się czegoś nauczył w takich okolicznościach. Do tej pory mogę cytować Puszkina, Lermontowa,  Okudżawy czy Wysockiego to obowiązkowo.
Teraz też dzięki dostępowi do internetu uczymy wielozmysłowo. ŚP Ela Sołtysowa mówiła mi, że jestem mistrzynią wielozmysłowego uczenia. Nasze lekcje też zawierały posiłki, słuchanie piosenek, przypominanie literatury i podróżnicze wspominki.
A teraz mamy total immerse, czyli totalne zanurzenie w języku dzięki współczesnej technologii.
Czyli podobna cecha charakteru, która ułatwia uczenie- chęć poznania innego narodu, jak jedzą, kiedy, co? Co lubią, jakie sporty, muzykę, film, jakie mają poglądy itd. Niekoniecznie to muszą być Anglicy, mam na myśli wszystkich obcokrajowców, z którymi możemy zagadać.  Zawsze wiesz o co zapytać, ale sama też masz swoje pasje i dzielisz tym z ludźmi. Jeśli sama  nie wiesz, co powiedzieć, niczym się nie interesujesz, to czym będziesz rozmawiać? Ludzie pozytywnie nastawieni, weseli, którzy zawsze mają coś do powiedzenia w rozmaitych sytuacjach, zachwycą się pogodą, posiłkiem, dziećmi, zabytkiem, organizacją spotkania, uczą się łatwiej.
Music live on Thursday. Trzeba się zabawić.

Ale pracować też trzeba.

 Nie ma co ukrywać, nauka języka obcego to ciężka praca  trzeba mu poświęcić parę lat życia. Nie ma co liczyć na cudowne metody, ogłaszane gdzieś tam. Ludzie zorganizowani, planujący, perfect organisers uczą się łatwiej. Poświęcają wyznaczony czas na regularną naukę, notują, odrabiają prace domowe, tłumaczą sobie w obie strony, uczą się na pamięć, zadają pytania, korzystają z każdej okazji, żeby mówić w danym języku. Zaczepią kogoś w kurorcie, zagadają w sklepie, gdy usłyszą obcy język. Takie oczywiste, skąd jesteś i czy podoba ci się w Polsce? Bądź ciekawski.
Na imprezie lokalnego council. Zawsze chodziłam i też do kościoła.

Z Wietnamczykami, z którymi dzieliłam mieszkanie.

Dobry nauczycięl też ułatwia uczenie, teraz mamy wybór. Nauczyciel powinien być motywujący, sympatyczny, umiejący dobrze tłumaczyć, zaangażowany, przygotowany do lekcji.
Te rozważania komu łatwiej uczyć się języków dotyczą dorosłych uczniów bardziej, bo szkolna młodzież inaczej się uczy. I głównie na  podstawowym etapie nauki.  Bo, gdy osiągniemy pierwszy stopień, to kolejnym nie pomoże otwarta osobowość i ciekawość świata, zostaje tylko CIĘŻKA PRACA. Powtarzanie, ćwiczenia, wkuwanie. Drilling.
A czytelnicy jakie mają doświadczenia i opinie na ten temat?


8 komentarzy:

  1. Talent do języków obcych jest takim samym talentem jak talent do muzyki, słuch muzyczny, talent do malowania czy przedmiotów ścisłych z tą różnicą, że mimo braku wielkiego talentu do języków obcych możesz coś z tym jeszcze zrobić.
    Jest taki pogląd odnośnie nauki języków, że istnieje 5 % ludzi z wybitnym talentem językowym, którym żaden język nie straszny. Jest 5% ludzi, którzy nie nauczą się języka wcale, bo nie mają żadnych zdolności językowych oraz cała rzesza przeciętnych intelektualnie ludzi, którzy naucza się każdego dowolnego języka obcego odpowiednio pracując. Ja się z tym poglądem nie do końca zgadzam.
    Zgadzam się z poglądem odnośnie tych najzdolniejszych i najmniej zdolnych, ale mam uwagę, co do osób przeciętnie uzdolnionych językowo w normie intelektualnej.Nie zgadzam się z tym, ze mogą nauczyć się kilku dowolnych jeżyków obcych biegle, Takie osoby opanują biegle hiszpański, włoski, język słowiański, ale bez cyrylicy, ale będą miały problem z angielskim, francuskim, niemieckim. Będą musiały sporo pracować, aby nauczyć się tych języków a o innych językach mogą zapomnieć. Czyli takie osoby maja ograniczenia językowe, bo gdyby rzeczywiście tych ograniczeń nie było to każda osoba o przeciętnych zdolnościach językowych w Polsce biegle władałaby dwoma językami obcymi a tak nie jest zwłaszcza, ze rzadko uczą w szkołach włoskiego czy hiszpańskiego dominuje w szkołach niemiecki, francuski rosyjski.
    Natomiast ciekawym zjawiskiem są osoby, które same nauczyły się języka poza granicami kraju bez nauczyciela. Myślę, ze takie osoby mogłyby nie mieć problemu z nauka nawet najtrudniejszych jezyków może, dlatego, ze znają już swój sposób na naukę języka obcego, one mogłyby być poliglotami przynajmniej tych języków zachodnich i słowiańskich.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za opinie.Pasjonująca, ale radykalna trochę.
    Wg mojego dlugiego doswiadczenia, a opieram się na pracy w szkole językowej, nie w szkołach panstwowych, bo tam, jak wszedzie uczniowie się uczą, albo nie uczą, powiem, ze miałam bardzo wielu zdolnych uczniów, a tylko kilku tych zupelnie niezdolnych. Do szkoły językowej przychodzą z wyznaczonym celem, zeby sie uczyc. Ale, gdy minie 3 lata, uczen odrabia prace domowe, uczy sie slowek, robi cwiczenia i caly czas jest na poziomie elementarnym, nie rozumie podstawowych pojec gramatycznych, tzn, że jest nienauczalny. Ma jakiś disorder. Miałam doktorów nauk,z intensywnymi lekcjami codziennie, ktorzy nie byli w stanie opanowac jezyka na poziomie podstawowym, tlumaczyli, robili cwiczenia, ale nie mowili. Mylili wszystkie formy czasownika i stosowali polską skladnie.
    A znam takich bardzo przecietnie zdolnych, bez znajomosci gramatyki polskiego,/ a co to jest przyimek czy zaimek/ ale zawzietych na język, uczacych się kilka godzin w tygodniu, jezdzących czesto za granice/ praca, wakacje/,wesolych i radosnych ludzi, i nauczyli sie w trzy lata mowic.
    Ludzie w ogolnosci nie mowia kilkoma jezykami, bo nie maja takiej potrzeby,oprocz tych zawodowo zaangazowanych, ponadto to jest bardzo kosztowna inwstycja,finansowa i czasowa,jesli ktos nie uczyl sie pilnie w szkole.
    Moge mowic o sobie, ze jestem przecietnie zdolna jak wiekszosc ludzi,bardziej w kierunku humanistycznym, ale zawsze byłam bardzo pracowita.Nie mam talentu muzycznego w ogole, ale lubie spiewac. Na francuski poswiecilam kilkanascie lat zycia, mieszkalam we Francji. Wloski jest latwiejszy, wystarczylo pare lat, ale szybko zapomnialam, gdy przestalam uzywac. Podobnie bylo z hiszpanskim. Mam szkole jezykowa, uczyly mnie kolezanki, ale przeciez nie za darmo.Uczylam sie w szkole 6 lat laciny i to mi bardzo pomoglo w nauce jezykow. Ale przede wszystkim ogrom pracy i bardzo duzo pieniedzy.
    Jednak dobra szkola srednia nauczy obecnie 2 jezykow, pod warunkiem, ze czlowiek bardzo się przyklada.
    Panie- donne de servizio we Wloszech szybko nauczyly sie jezyka, bo jest latwy, ale z USA czy UK wracaja po wielu latach i nie mowią. To jest kwestia obyczajowa, gdzie kto mieszka i pracuje.
    Dlugo by dyskutowal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ardiolo trochę nie precyzyjnie się wyraziłam stąd moja wypowiedź, pogląd wydaje się zbyt radykalny. Chodziło mi o osoby o przeciętnych zdolnościach językowych, które NIE SĄ PRACOWITE. Dla nich wybór np. niemieckiego czy francuskiego nie jest dobrym pomysłem tak samo jak nauka języków słowiańskich, w których używa się cyrylicy. Dla takich osób najlepszy byłby włoski i hiszpański, ponieważ nie wymaga wielkich nagładów pracy, Natomiast osoby pracowite z przeciętnym talentem językowym nauczą się każdego języka europejskiego w tym języki używające cyrylicy, ale mimo tej swojej pracowitości nie powinny wybierać języków wschodu np. arabskiego czy chińskiego, bo raczej nie podołają a efekt nauki będzie mizerny. Tak myślę .

      Usuń
  3. Dzieki Ivanko. Nie bralam tego do siebie, chociaz tak zabrzmialo. Mialam na mysli,ze ludzie glownie ucza sie 1 jezyka, max 2 i nie zastsanawiaja sie, czy maja talent do rosyjskiego czy azjatyckich jez. Dzieci teraz lubia ros, bo podobaja sie im literki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieki Ivanko. Nie bralam tego do siebie, chociaz tak zabrzmialo. Mialam na mysli,ze ludzie glownie ucza sie 1 jezyka, max 2 i nie zastsanawiaja sie, czy maja talent do rosyjskiego czy azjatyckich jez. Dzieci teraz lubia ros, bo podobaja sie im literki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć. Uczę się rosyjskiego przy użyciu https://preply.com/pl/warszawa/korepetycje-z-rosyjskiego. Chciałbym znaleźć dodatkowe źródła, aby ćwiczyć i poprawiać swoją wiedzę i zacząć naukę nowych języków. Jak możesz mi pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo mozna sie dowiedziec na popularnej stronie www.jezykrosyjski.com.pl
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Jak się uczyć języka obcego, żeby się nauczyć? Uczenie się oraz uczenie innych obrosło tyloma mitami, a na dodatek każdy, kto uczył się języka (a więc właściwie każdy, kto chodził do szkoły podstawowej) ma jakąś opinię na ten temat. Mam i ja:) Jako niegdysiejsza nauczycielka języka obcego, a także osoba,która uczyła i uczy się innych języków obcych, podzielę się kilkoma wskazówkami.
    Jeżeli jesteś osobą dorosłą, z aktywnym życiem zawodowym i osobistym, języka obcego uczysz się w szkole językowej i widzisz, że niektórzy radzą sobie lepiej od ciebie, postaraj dowiedzieć się, co sprawia, że ich postępy są szybsze. To mogą być różne kwestie:
    - nawyk regularnej (codziennej, dosłownie codziennej) nauki języka – milion razy już napisano i powiedziano, że lepiej uczyć się codziennie przez dwadzieścia minut niż poświęcić na naukę tyle samo czasu, ale tylko raz w tygodniu. Zatem gdyby ktoś nie zauważył, ile razy w tym akapicie użyłam słowa codziennie, to powtórzę to jeszcze raz: codziennie. Wężykiem podkreślić:)
    - powtórki – tak, wiem, ten czas Present Perfect Continuous to już przerabialiśmy na zeszłej lekcji, proszę pani. Tylko, że samo zaprezentowanie konstrukcji gramatycznej, a nawet wykonanie kilku ćwiczeń, nie oznacza umiejętności automatycznego posługiwania się daną konstrukcją. Warto wykonać na przestrzeni kilku miesięcy kilkanaście-kilkadziesiąt ćwiczeń (nie za długich, żeby się nie znudzić) z zakresu nowej struktury językowej. To gwarantuje, że konstrukcja utrwali się i zaczniesz posługiwać się nią bez konieczności zastanawiania się „a jak się tworzy ten czas”. Po prostu twoja pamięć, w której dzięki powtórkom zapiszesz kilkadziesiąt wzorców, będzie miała z czego zaczerpnąć. Wszyscy dobrze wiemy, że z pustego i Salomon nie naleje. Dlatego zadbaj o to, żeby utrwalać to, czego się uczyłeś. Niestety, nie powtarzając, tracimy to, co kiedyś jakoś tam umieliśmy.
    - zadbaj o komunikowanie się w języku obcym – szukaj okazji do posługiwania się językiem. Prawie każdy przechodzi przez etap „rozumiem, co mówią, ale boję się odezwać”. Zdecydowana większość uczących się języka ma na celu porozumiewanie się w tym języku Najprawdopodobniej twoim celem nie jest tłumaczenie tekstów, ani tylko czytanie literatury fachowej w języku obcym. Chcesz też mówić. I choćby całe twoje zajęcia w szkole językowej były poświęcone wyłącznie mówieniu, to i tak nauczyciel nie wymyśli wszystkich możliwych sytuacji. Toteż sam stwórz sytuacje, w których będziesz mógł rozmawiać. Może w twojej miejscowości są obcokrajowcy (niekoniecznie native speakerzy), którzy posługują się tym samym językiem, którego się uczysz (najczęściej będzie to angielski), i którzy mają takie samo hobby, jak ty? Jeżeli chesz lepiej pisać, możesz zacząć udzielać się na forum dotyczącym interesujących cię tematów.
    - no i nie bądź taki poważny:) All work and no fun make Jack a dull boy. Wpleć element rozrywki w swoją naukę języka obcego. Od poziomu średniozaawansowanego znajomości języka to już hulaj dusza – mnóstwo talk shows, których fragmenty, a niekiedy i całość, można obejrzeć na Youtube, cały Netflix z rewelacyjnymi serialami i filmami – oglądaj w oryginalnej wersji językowej (z napisami w obcym języku lub bez napisów), czytaj na tematy, które cię interesują. Sam wiesz najlepiej, co lubisz robić - czy możesz się tym zajmować w języku obcym?
    - a i jeszcze słynny talent językowy– ile razy mówisz „nie mam talentu językowego”, tyle razy odpowiedz sobie, co robisz, żeby go rozwijać.

    pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń