Moja lista blogów

poniedziałek, 27 maja 2024

Pojedynek zimnej wojny.

Spotkanie z Bobby Fischerem. Legendą w komunistycznej Polsce był ten genialny szachista. Ja sama pamiętam tamte historyczne Mistrzostwa i szachowy mecz stulecia. Wtedy zdałam już do ósmej klasy. Grałam chętnie w warcaby, a z filmów znałam figury na szachownicy, jak pionek, wieża czy król, oraz oczywiście powiedzenie szach mat. W warcabach były tylko pionki. Gra w szachy wydawała mi się bardzo tajemna i niezwykła. Ta koncentracja graczy, cisza, skupienie jawiła się magiczna i sekretna dosłownie.
Podobnie grało się w brydża,tak myślałam dawniej, a my tylko umieliśmy w wojnę, w kuku czy remika. Próbowałam potem kilka razy uczyć się w szachy, ale nie spotkałam chłopaka, który by mnie bardziej zmotywował do genialnych rzeczy. Zostałam przy warcabowych pionkach. Ale pamięć o szachowej magii pozostała. Mój pierwszy, nieżyjący już mąż bardzo często w rozmowach nawiązywał do tamtych Mistrzostw i geniuszu Bobby`ego. Będąc trochę starszym, wiedział, że był to ważny moment w historii tzw. „zimnej wojny”. Walka postępowego komunizmu ze zgniłym amerykańskim imperializmem. Hasła jak z lat 50. Islandia zaistniała wtedy na mapie świata. Niepokonani od dziesięcioleci sowieccy szachiści zostali zmiażdżeni przez ekscentrycznego Amerykanina, z pochodzenia Żyda, chociaż zajadłego antysemitę. Historycy piszą, że jego ojcem był prawdopodobnie matematyk niemiecki Nemeny, którego matka poznała na studiach w Moskwie. Nie mąż, biofizyk Fischer. Sama była Polką i Żydówką o komunistycznych sympatiach. Za te studia tłumaczyła się w latach 50. przed komisja Mc Carthy`ego. Wróćmy do meczu. To przy tym stale grali, a prawie zabójcza aura Bobby`ego osaczyła Borisa.
Ale wtedy Boris Spasski był zdruzgotany i nie powrócił do świetnej formy.
Parę lat potem zastąpił go Anatolij Karpow. A Bobby`ego Gary Kasparov. Wizyta w Bobby Fischer Center w Selfoss wróciła mnie w tamte czasy. Wypełniona czarno-białymi zdjęciami dwóch bohaterów tych mistrzostw- Bobby Fischer i Boris Spasski patrzyli na nas młodzi, pewni swego geniuszu i bardzo skoncentrowani. Borys, parę lat starszy, w swojej charakterystycznej radzieckiej fryzurze a la Breżniew, Bobby, bardzo szczupły, ekscentryczny od zawsze. Wtedy protagoniści, potem szanowani przyjaciele.
Jeden i drugi mieli skomplikowane życie. Borys, nieakceptowany w Związku Radzieckim po przegranym meczu z Amerykaninem, a Bobby broniący swej genialności, nie chciał odgrywać dalszych meczy, samotnik i ekscentryk. Dziwak, a nawett szaleniec. Może zastanawiacie się skąd to małe muzeum w islandzkim miasteczku ? Ja też byłam zadziwiona, ale w zakamarkach pamięci coś mi grało i sprawdziłam w necie. Krótko opiszę. W 1992 roku Bobby zagrał nieoficjalny rewanżowy mecz ze Spasskim, ale wybrali złe miejsce. Była to Czarnogóra i Belgrad, a wtedy jeszcze Jugosławia prowadziła krwawą wojnę w Bośni. USA nałożyła na ten kraj sankcje, a ich złamanie groziło 10-letnim więzieniem. Mecz o 5 milionów dolarów sponsorował serbski milioner. Bobby wygrał. Zaczęły się jego dalsze kłopoty. Podróżował po róznych krajach. Przeczytałam, że był w wieloletnim związku z Japonką i wyjechał do jej kraju. Tam się z nią ożenił. Zniknął z areny. Ale w 2004 na lotnisku w Tokyo został zatrzymany i osadzony w areszcie, czekając na ekstradycję do USA. Wypowiedział wtedy wiele gorzkich słów pod adresem amerykańskiego rządu, min. poparł ataki z 2001 roku. Zraził sobie bardzo opinię społeczną. Zwrócił się do Islandii o pomoc. Od czasów słynnego meczu w 1972 roku był bardzo popularną osobą w tym kraju. Ludzie go kochali. I wszyscy grali w szachy. Wtedy rząd i Althing- parlament islandzki nadzwyczajną ustawą w 2005 roku przyznał mu obywatelstwo. Zrzekł się obywatelstwa amerykańskiego. W ten sposób USA nie mogło go już deportować. I zamieszkał w Islandii, na obrzeżach miasteczka Selfoss.
Niestety zmarł w 2008 roku na niewydolność nerek. Jest pochowany na niewielkim przykościelnym cmentarzu. Żegnał Go też Boris Spasski.
Miał tylko 64 lata. Cały majątek po zmarłym szachiście odziedziczyła żona, też szachowa mistrzyni- Miyako Watai. Bobby Fischer Center to bardzo nostalgiczne, pełne zadumy miejsce, ale wciąż aktywne. Mieszkamy teraz niedaleko tego miasta i zawsze mijamy muzeum, bo jest na wjeździe.
Tam do tej pory rozgrywają się różne szachowe pojedynki. Czuwa duch ulubieńca Islandii. Ja również chętnie wróciłam do tamtych, już teraz odległych czasów i chciałam wam to opisać.

5 komentarzy:

  1. Nigdy nie nauczyłam się gry w szachy, ani w brydża, choć moi rodzice grywali namiętnie.
    Z ciekawością za to obejrzałam film Gambit królowej, polecam, jeśli nie widziałaś.

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak. Widziałam ten niesamowity przebój Netflixa w ciągu dwóch wieczorów. Ta historia jest oparta na życiu wybitnych szachistów lat 50., w tym i Bobby`ego Fischera, który też uczył się rosyjskiego i grał jak automat.
    Ja też nie nauczyłam się grać, jak wspomniałam, przez co czułam się gorsza w pewnych studenckich kręgach. Za moich czasów grano namiętnie w brydża na pieniądze, ale niewysokie stawki lub inne fanty, bo co było robić wieczorami? A szachy to już w ogóle była wyższa szkoła jazdy. Ja uczyłam się języków. Może zapiszę się na jakieś szachowe lekcje dla seniorów teraz, hihi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę dobrze napisane. To przypomniało mi lata 80 kiedy w szachy grałem ze swoim tatą i mieliśmy ze sobą wtedy fajny czas, dobrą relację...

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam twoją pasję do historii, masz dar do opisów.
    Bobby Fischer był bardzo kontrowersyjny. Wszyscy byli zaszokowani dlaczego zaprzecza holocaustowi.
    Zmienił grę szachową, ale o to trzeba pytać specjalistów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisze mój kolega: Bobby Fischer- kultowa dla szachistów postać. Chciałbym tam być.
    Oglądałem film Pionek. Bobby jak piekny umysł. Fajnie się ogląda filmy , gdzie czas akcji w naszym dzieciństwie.

    OdpowiedzUsuń