Jeżeli ktoś odwiedza Islandię, pierwsze kroki z pewnością stawia w Reykjaviku, ale najpierw właściwie w Keflaviku na lotnisku zbudowanym podczas II wojny światowej. Dzielnica, gdzie przez lata mieszkali żołnierze amerykańscy aż do 2006 roku, została komfortowo odnowiona, a obecnie mieszka tam wielu Polaków. Mają wygodne, przestronne mieszkania. Widziałam, bo niektórzy wynajmują pokoje na krótkie pobyty w stolicy. Zachowano tzw. checkpoint.
O innym Reykjaviku pisałam tu https://ardiola.blogspot.com/2024/06/w-domu-wikinga-hrafta-czyli-kruka.html . Ale obecnie widziałam stolicę- „dymiącą zatokę” podczas okresu świątecznego, a to już zupełna bajkowa magia. Miasto leży na półwyspie, Atlantyk widoczny jest z kilku stron i za każdym razem jest zachwycający, szczególnie od lodowca Esja.
Z drugiej strony mamy plażę. Oj, tego dnia wiało jak zwykle. A widzicie tam w głębi, ludzie się kąpią. Tu zostawiłyśmy Dominikę, która jest morsem i ona również zanurzała się w lodowatej wodzie Atlantyku, a nawet pokonywała pływackie dystanse. Obok stoi wielki hotpot.
![]() |
| Dominika idzie się przebrać, a w hotpocie 40 stopni. |
Podczas tego pobytu byłam w Reykjaviku trzy razy. To małe miasto, z populacją ok. 140 tysięcy i wydaje mi się, że już rozpoznaję ulice, szczególnie w starym centrum, gdzie zachwycające kolorowe niskie domy, świadczą o prowincjonalnym uroku tej stolicy.
Prosto od imponującego Halgrimmskirkja, monumentalnego kościoła, budowanego przez kilkadziesiąt lat wg projektu islandzkiego Gaudiego czyli Guthjena Samuelssona aż do Rainbow Street.
Państwową religią kraju jest luteranizm, a tam nie uznaje się świętych. Kościół nazwany jest imieniem poety- Halgrimura Peturssona, najsłynniejszego w Islandii, a żyjącego w latach 1614-1674, autora najpiękniejszych pieśni pasyjnych ku czci męki pańskiej. Kościół jest symbolem tożsamości islandzkiej, jedności duchowej. Inną ciekawostką jest informacja, że głową kościoła luterańskiego jest Prezydent kraju, a on/ona często bywa ateistą/ ateistką. Islandia jest krajem otwartym, przyjaznym, gdzie prawa kobiet oraz ludzi innych orientacji są najbardziej szanowane na świecie.
![]() |
| Śnieżne tło jest czarujące. |
Halgrmskirkja projektowano i budowano 60 lat i tak, jak w przypadku Gaudiego, artysta nie zobaczył ukończenia swego dzieła. Kościół jest surowy w środku, jak to bywa z luterańskimi świątyniami. Jedyne ozdoby to witraż, organy i chrzcielnica. Jest cały islandzką alegorią, bazaltową skałą, wodospadem, erupcją wulkaniczną, wiatrem. Jest też wdzięczną scenerią fotograficzną. Wiatr z pewnością nam towarzyszył, śnieg i 5 godzin słońca. Doszliśmy nabrzeżem do Słonecznego Podróżnika czyli rzeźby Gunnara Arnassona ukazujące statek wyobraźni, moc przygody i pragnienie odkrywania. Akurat coś dla mnie i dla córki, a potem dla wnuczki.
Twórca też niestety zmarł przed odsłonięciem pomnika, ale jego rzeźba inspiruje cały świat.
Najbardziej chciałam zobaczyć Narodowe Muzeum Islandii, by dotknąć ich trudnej historii i zrozumieć tożsamość narodową i ich dziedzictwo, dlaczego obecnie są tacy niezależni . Jak wspaniale, prawie w sposób Deux ex machina przystosowali się do nowego życia. Od koni do komfortowych wielkich jeepów, od ziemianek do luksusowych ekologicznych domów i komputerów w ciągu 20-30 lat. Ich przeskok cywilizacyjny jest fascynujący. Tu na pewno elfy, czyli duchy po islandzku miały swoje działanie. Gdy się czyta przerażające opisy głodu w powieściach noblisty Halldora Laxnessa, a teraz widzi się doskonale zorganizowany kraj, to tworzy się ogromny szacunek do narodu. I fakt, że przyjaźnie żyją z dawnym prawie oprawcą, czyli Danią, to świadczy o prawości i dumie tego narodu. Przyroda ich stworzyła.
![]() |
| Ogłoszenie niepodległości Islandii 17 czerwca 1944. |
Zwiedzałam z Matyldzią. Interdyscyplinarne oraz interaktywne wystawy oraz – słuchawki -głośniczki po polsku pozwalały zwiedzać ekspozycje samodzielnie. Na wejściu mamy łódź wikingów. Jest wiek IX. Przez kolejne 300 lat kraj, pomimo ciężkich warunków życia i strasznego wybuchu Hekli w 1104 roku rozwija się nadzwyczajnie. Ma swój parlament, co jest absolutnie niezwykłe w tamtych czasach. Zachowane są drogocenne artefakty. W tym manuskrypty, najcenniejsze skarby średniowiecznej Islandii. Oddane przez Danię dopiero w latach 70. i 90. XX wieku.
Córka pracuje i mieszka w tej części południowej Islandii, która została straszliwie doświadczona w 1104 roku wybuchem wulkanu Hekla. Ogromne niekończące się pola polawowe doliny Fiorsy towarzyszą nam za oknem i podczas drogi do pracy, szkoły czy miasteczka. Przez prawie 1000 lat zarosły mchem i trawą. Są porażające swoją potęgą i urodą. Tęsknię teraz za ich widokiem.
A imię Hekla wszędzie teraz widoczne, w nazwach sklepów, fitness klubów i imion dziewczynek.
![]() |
| W głębi spacerujące koniki islandzkie. |
W muzeum zadziwiła mnie różnorodność sztuki sakralnej, od początku chrześcijaństwa aż do okresu duńskiej monarchii despotycznej- XVII- XVIII wiek, gdzie biedni Islandczycy pod duńskim panowaniem byli traktowani wtedy niemalże jak niewolnicy. Zabraniano im handlu i żeglugi. A przysłowiowych sznurków do połowów udzielano za pozwoleniem duńskich ministrów. Kraj cofnął się w rozwoju. Książka islandzkiego noblisty Halldóra Laxnessa Dzwon Islandii dokładnie przedstawia te trudne dzieje.
![]() |
| Wnętrze chaty z I połowy XX wieku. |
Zwiedzanie Muzeum w okresie świątecznym też jest magiczne i bardzo przyjemne. Ciepłe, rodzinne, relaksujące.
Ostatnim elementem ekspozycji jest tasiemiec przedmiotów XX wieku i to bardzo zainteresowało Matyldzię prócz rekonstrukcji chat i kościołów oraz możliwości używania opisów jak gier on-line.😀
![]() |
| Przed łodzią rybacką z XXw. interesująca gra. |
Potem kawa, ciastko, zakupy w pięknym sklepie. To, co
uwielbiam w muzeum, a zaczęłam kiedyś doświadczać w British Museum.
Reykjavik jest obecnie bardzo kosmopolityczny i modny-
przyjeżdża się tu z Nowego Jorku
i Berlina, na koncerty, wystawy
czy obiad w restauracji Fridheimar- w stricte ekologicznych szklarniach Wszyscy mówią po angielsku, a w obsłudze
kelnersko-hotelowej zawsze można spotkać doskonale wykształconych Polaków.
Rainbow Street i uliczki wokół są bajkowe. Tam w głębi, za wiszącym dzwonkiem widać Halgrimskirkja.
Nie zrobić tam zdjęcia, byłoby podróżniczym grzechem. Gdy tak spacerujemy, to jakby inna epoka, kamieniczki przypominają ilustracje z bajek Andersena. Nie bez kozery, bo Islandia była pod duńskim panowaniem aż do 1944 roku.
Reykjavik zaistniał w
latach 80., gdy zorganizowano tam spotkanie Reagan- Gorbaczow kończące tzw. zimną
wojnę, a jeszcze wcześniej odbył się tam
słynny szachowy mecz Boris Spasski- Bobby Fisher, gdzie amerykański imperializm
zwycięża komunistycznego tytana. Pisałam
o tym tu https://ardiola.blogspot.com/2024/05/pojedynek-zimnej-wojny.html Ja zawsze interesowałam się polityką, chciałam kiedyś studiować nauki
polityczne. Może dobrze, że zmieniłam zdanie, bo całkiem dotknęłaby mnie ówczesna indoktrynacja,
chociaż to słowo poznałam znacznie później.
![]() |
| Tu jesteśmy w dzień, który w grudniu trwa 5-6 godzin, a wieczorem światełka |
![]() |
| Taką drogą jedzie się do nas z Reykjaviku. Wiatry przeganiają śnieg z ulicy. |
























Alu, jak zwykle przepiękna opowieść!
OdpowiedzUsuńZakochałam się i ja, choć za zimnem nie przepadam, ale tam jest jak w bajce!
Kościół jak z baśni o Królowej Śniegu i dekoracje świąteczne super.
Z opisu wyłania się kraj dobry do życia, warunki trudne, ale atmosfera na medal, dla wszystkich i dla każdego!
Matylda jak miniatura babci, śliczna i energiczna:-)
Cały dzień biegałam, że nie miałam czasu odpowiedzieć. Tęsknię za dzieckiem bardzo, ale również za tymi udziwnionymi krajobrazami za oknem. Ta podróż przez Atlantyk jednak mnie przeraża i godziny lotów takie nie do życia. Albo z rana albo o północy. W obydwu przypadkach zarwana noc.
UsuńJest to dobry kraj do życia w sensie relacji pracowniczych, zdrowego powietrza, wody i trybu życia. Czas pokaże co córka wymyśli. Ja chętnie bym tam pojechała na wiosnę jeszcze, gdy śniegu nie będzie, żebym mogła przemieszczać się samochodem sama.
Pozdrowienia.
Czytając czułam się tak jakbym z Tobą Alu spacerowała po uliczkach tego magicznego miasta. Klimat surowy,alemożna się zakochać w Islandii.
OdpowiedzUsuńSama pisałam to z dużą przyjemnością. Miło dla mnie wspominać ten piękny grudniowy czas. Klimat nie jest taki surowy. Cieplej mi było niż w lecie. Lato jest chłodne, ale zima to prawie taka sama jak u nas.
UsuńKilka pięknych zdjęć, zwłaszcza ten wodospad...i konie. Pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku.
OdpowiedzUsuńPodobają ci się zdjęcia z poprzedniego postu 😃 a z tego? A Reykjavik i jego prowincjonalny nordycki urok?
UsuńFajnie,że wróciłeś do życia.
Tak, podobają mi sie , taka prowincjonalnośc fajna jest aczkolwiek nordycki urok jest mi zdecydowanie obcy...
UsuńMiałem kiedys sporo kontaktów z Duńczykami na obozie językowym tu w Pl, mam też tam znajoma Polkę ale to kompletnie nie mój kierunek !
Mimo że troche fascynuje mnie historia norweskiego ruchu oporu w czasie okupacji.
Aktualnie piszę artykuł o sytuacji na Bliskim Wschodzie i podłości oraz zakłamaniu "górali z góry golan" wobec rdzennej ludności palestyńskiej,
troche koresponduję z tamtejsza dziennikarką,
rozmawiałem przez telefon w ub roku z dwoma mieszkańcami Gazy, kobieta mieszka z namiocie...studentowi udało się wyjechać do egiptu gdy jeszcze przejście graniczne Rafah nie było zniszczone i miał przyjechać do Polski bo juz ponad rok temu miał rozpocząć tu studia, ale ma bardzo cięzkie ptsd, doła po tym koszmarze wojny i utwił na razie w Kairze.
to będzie cieżki tekst...zatem nie jest prasowy chyba żebym sam się ocenzurował, raczej tylko na blogu się ukaże.
Islandczycy jakos protestowali u siebie dla Gazy ?!?
To ja tutaj coś dodam od siebie takiego magicznego . Jeden link o Elfach a drugi o mitologii Islandzkiej . Może i oficjalnie to Luterianie ale myślę ,że i na Islandii pogaństwo się odradza . U nas w Polsce się odrodziło . Może Cię temat zainteresuję i zdecydujesz się go pogłębić . Post bardzo ciekawy .Pozdrawiam zimowo .
OdpowiedzUsuńhttps://www.national-geographic.pl/ludzie/elfy-na-islandii-skad-sie-wziely-i-czy-islandczycy-w-nie-wierza/
http://www.islandia.org.pl/bogowie.html
Dziękuję Ivanka. Jakbyś była w moich myślach. Jutro idę na taką imprezę do wielkiej biblioteki w stodole, gdzie organizowane jest tak zwane głośne czytanie i będę akurat czytać o islandzkich elfach i trollach.
OdpowiedzUsuńU nich chrześcijaństwo jest też od 1000 lat, ale nigdy nie zostawili swoich elfów. To są ich duszki opiekuńcze. I z tą wiarą muszą się zgadzać ministrowie i prezydent kraju, gdy budują nowe drogi czy domy. Gdy się elfom nie spodoba, to nic nie mogę zrobić na przekór.
Nie wyświetlają mi się te linki, ale sobie sama wpiszę. Dziękuję.
Usłyszałam takie zdanie, że w Islandii można się zakochać albo ja znienawidzić. Nikogo nie pozostawi obojętnym ;) Może jeszcze tam trafię. Ale bez "zaplecza", bez emocjonalnego dodatku na pewno zupełnie inaczej odebrałabym ten kraj. I chyba już bym musiała zbierać "dudki" na wyjazd, bo tam najdrożej w Europie...Masz szczęście, że twoja córka tak wędruje po świecie i możesz ją odwiedzać w różnych ciekawych miejscach :)
OdpowiedzUsuńA kawiarnie w muzeach uwielbiam. Były w muzeach Szkocji, w ogrodach botanicznych tamże, w galeriach sztuki w Niemczech, a teraz w niektórych polskich zamkach i pałacach. Świetna sprawa :)
Zamiast na Islandię jedziemy na Azory. Lodowców nie ma, ale są ciepłe źródła i "gejzery", no i wulkany, dawno wygasłe ;)
Gdyby nie córka, na pewno nigdy nie pojechałabym na Islandię. Bardziej lubię podziwiać bogactwo i dziedzictwo narodów w muzeach zamkach w kościołach rzemieślniczych domach pałacach czy innych architektonicznych cudach. Tu przede wszystkim podziwia się naturę, nieprawdopodobny pejzaż wokół, groźna Atlantyk i skały przy wybrzeżu.
OdpowiedzUsuńAzory czy Wyspy Kanaryjskie o wulkanicznym pochodzeniu, również mają niezwykły księżycowy krajobraz, czarne plaże, ale tam jest zieleń i więcej drzew. Islandia też się szczyci malowniczymi wodospadami i mroczną historią Wikingów, ich dawnej religii, której magia nadal jest obecna w życiu Islandczyków. Inne położenie geograficzne na dalekiej północy uczyniło ten kraj odosobnionym, i tajemniczym.
Plany na Azory, rzeczywiście fascynujące. Z przyjemnością poczytam o przygotowaniach, a potem pobycie
❤️
To dopiero na przełomie marca kwietnia. Mamy już bilety i zarezerwowany hotel. Ale wcześniej jeszcze sanatorium w lutym.
UsuńWspaniałe plany, trzeba się w sanatorium zrelaksować, podreperować, a potem wyruszyć na wyprawę. C'est la vie.Zadzwonię,
OdpowiedzUsuńto pogadamy.
Pięknie. Zazdroszczę Ci tego pobytu, dla wielu z nas taka podróż to egzotyka. Kraje południowe, cieplutkie już tak nie podniecają podróżnych. Stały się ogólnodostępne. Teraz modna staje się północ i jest niestety droga.
OdpowiedzUsuńMnie Islandia pociąga, ale jeszcze bardziej, jak już zresztą wiesz, Grenlandia.
Kraje, w których panują tak surowe warunki życia, kształtują silnych, odpornych ludzi. Panujący klimat zawsze wpływał na cechy osobnicze ludzi żyjących w danym klimacie. Nawet w tym samym kraju ludzie gór odstają mentalnościowo od ludzi nizin.
Poczytam Halldòra Laxnessa. Gdzieś tam, kiedyś tam, coś tam... o nim słyszałam. Teraz zainspirowałaŝ mnie aby go poszukać.
"Kraje, w których panują tak surowe warunki życia, kształtują silnych, odpornych ludzi. " niestety bzdura :
Usuńintrowertków, alkoholików z depresją i mięsożerców, bardzo niezdrowa dieta...
Wielkie puste przestrzenie, widoki ale cholerne zimno i ponuro ...
po prostu zimne piekło i tyle !!
Północ wcale nie jest "modna", jest atrakcyjna na swój sposób ale bez takich pretensjonalnych sformułowań !
A jak ktoś lubi marznąć i jeść niezdrowo, jego problem, tylko proszę nie próbować robić z tego stylu życia haha...
Radek
O, Dziękuję za sprostowanie moich zachwytów. Muszę córce pokazać, żeby nie planowała dalszego życia w tym kraju.
UsuńAle co się dzieje? Obraziłeś się na ten kraj, że takie zdecydowanie niepochlebne opinie?
Ja go potraktowałam jako turystka, chociaż łącznie prawie 2,5 miesięczny pobyt, to zobaczyłam więcej, poznałam Islandczyków z córki pracy podczas kilku domowych spotkań, szczególnie w okresie świątecznym.
Mnie bardzo podobały się te puste przestrzenie, odmienne do tego co mamy w innych krajach Europy.
Alkohol jest bardzo drogi, córka pracuje w międzynarodowej grupie, islandczycy prawie w ogóle nie pili z nami, bo często musieli przyjeżdżać z traktorami z odśnieżarkami 🤣. W restauracjach które odwiedzałam, również nie zauważyłam dużego spożycia alkoholu. Ale tam głównie widziałam międzynarodowe grupy ludzi.
To rzeczywiście moja wiedza była w pewnym sensie ograniczona, co nie przeszkadza mi dalej zachwycać się nad tym krajem 😃
Zostaje przy swoim zdaniu, że Islandia jest modna, bo odwiedzają ją tłumy turystów, co widać głównie w lecie. Trzeba zamawiać miejsca w niektórych restauracjach. W foddhallach zawsze pełno ludzi.
A ten pretensjonalizm słusznie zauważyłeś, już od liceum byłam so gushing.
Cieszę się, że cię zainspirowałam.Laxnessa trzeba kupić przez Allegro książki są po 7 zł, wysłania będzie droższe pewnie. Ten Dzwon Islandii koniecznie, Salka Valka, Duszpasterstwo koło lodowca. Są zabawne filozoficzne o staroświeckim uroku.
OdpowiedzUsuńJuż mówiłyśmy, że gdyby nie córka, nigdy bym tu nie przyjechała. Zawsze wolałam kulturę od natury, jak to powszechnie głosiłam. Ale Islandia może zaczarować każdego. Te osobliwe nieziemskie krajobrazy mam ciągle przed oczami i tęsknię za nimi. Na pewno tam pojadę w maju.
Najlepsze ceny są w marcu, początek kwietnia. Już widno, a ciepła i tak nie będzie. Bo ja bardziej zmarzłam wtedy w lecie niż teraz w zimie. W lecie były straszne wiatry, prawie mroźne. A teraz nie było. Ale śnieg przeszkadzał w jeżdżeniu samochodem, i ciemno. Ale kilometrami chodziłam wokół domu różnych kierunkach 🤣 pozdrawiam i do zaczytania 🤔
To są niestety naiwne zachwyty... jest tam za zimno, bardzo mało Słońca, koszmarne huragany w zimie. Na krótki pobyt można sie pozachwycać, jasne, Blue Lagoon itd.
OdpowiedzUsuńTylko że brak w poście informacji o tym że na Islandii jest bardzo duży alkoholizm, i rosnący : to sa dane islandzkie. ( Nie aż taki jak w Danii, ale wielki i tak )
I depresja, co oczywiste z braku Słońca :
artykuł z ub grudnia na f5.pl Największe spożycie leków antydepresyjnych w Europie występuje wśród mieszkańców "najszczęśliwszej" Islandii Danni i Norwegii !
Zatem bardzo wysoka stopa życiowa nie zastąpi Słońca , brrrr...
I to jest nie ta cukierkowa Islandia opisywana, tylko drugie dno niestety.
Radek
Podczas mojego ostatniego pobytu w grudniu, było mi cieplej niż w lecie. Zwiedzamy głównie południe Islandii, na północy turysta jest krótko i olśniewają go lodowce. Nie było wcale wiatru, to mnie zadziwiło. Uprawiałam biegi na tych pustych polach lawowych niedaleko domu i firmy córki. Fermy rybnej.
UsuńSłońce świeciło bardzo mocno, te parę godzin. Nie było słońca, to mi wcale to nie przeszkadzało 🤣 jedynie nie można było robić dobrych zdjęć, bo góry ukrywały się w chmurach.
Turysta inaczej traktuje ten świat. Wszyscy bezpieczni jeżdżą na ulicach miast i poza terenem. Domy i samochody zostawia się otwarte, odczuwałam niespotykane poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli występuje alkoholizm, to pewnie w zaciszu domowym, stąd wiele rozwodów. To o tym słyszałam.
Islandia nie jest cukierkowa, to z pewnością. Jest dzika nieujarzmiona i dlatego taka fascynująca.
Pozdrawiam. Może odezwiesz się do mnie prywatnie?
Na pewno islandczycy są zawzięci, uparci, pogonili banierów ponad 10 lat temu. Tylko że to jest życie na wulkanie, dosłownie, a raczej na wulkanach, zresztą prawie 15 lat temu jeden zablokował ruch lotniczy przecież.
OdpowiedzUsuńTeraz znowu wulkany tam się budzą, może być bardzo niebezpiecznie niedługo, w maju może nie być wizyty niestety...
Co do picia jak ktoś tu wspomniał, to oni często w domach piją przed imprezami żebyu taniej było.
Jest bezpiecznie bo malutki kraj... moja ex tam była.
Do biegania czy na rower mnóstwo miejsca, o ile nie wieje... to jest przecież Ultima Thule.
Mnie też zdjęcia sie podobaj, ten niebieski kościółek i rzeżba to odjazd.
Co do pogaństwa to nie odradza się tam, cały czas było.. i tam przenika się ta sfera widzialna z niewidzialną, pod tym względem niezwykłe miejsce. Ale określenie pogaństwo nie jest dobre, oni wielbili siły natury po prostu.
Z innej beczki : dziewczyny, tubylki podobne łatwe są.
Myślę że to może byc odreagowywanie takich warunków życia, a z drugiej strony mało jest cudzoziemców na stałe i w takim np Reykyaviku prawie wszyscy prawie wszystkich znają chociaż z widzenia, "rotacja" jest niewielka...
Zatem ludzie uciekają albo w hedonizm, albo w picie.
A co do tych koszmarnych czasów głodu, to wystarczy żeby łańcuchy dostaw do Islandii się skończyły na ze dwa miesiące... hm wiem są statki oprócz samolotów, ale gdyby , załóżmy to wtedy..lepiej mieć zapasy i to spore.
Myślę że ludzie tam trochę mają obciążenia psychiczne bo to jednak jest bardzo specyficzne, dosłownie oderwane miejsce i na razie póki jeszcze tak wszystko działa i komunikacja jest to wygląda super, ale...
wtedy ograniczenia w żywności bardzo szybko by sie pojawiły.
Większość ludzi kompletnie sobie nie zdaje sprawy z takiego scenariusza, ale islandczycy tak. To wisi nad nimi niestety...
Takie rzeczy dzieją się nagle, nie mam na myśli żadnej wojny tylko katastrofy naturalne które by ich odcięły od świata, a zależni są bardzo...
Zatem, to jest miejsce które daje sporo adrenaliny i zachwytu, ale i może okazać się pułapką kiedyś ?
Martin
Dziękuję za wizytę u mnie i takie wnikliwe uwagi.
OdpowiedzUsuńZłowieszcze przepowiednie rodem z książki Wyspa, którą bałam się skończyć czytać przed moim pierwszym wyjazdem do Islandii. Też o tym dużo myślałam.
O tym pogaństwie słuszna uwaga. Nie wiedziałam jak to przekazać, ale zawsze wcześniej podkreślałam, że ich przetrwanie przez wieki musiało mieć podstawę w głęboką wiarę w dobre elfy, tzw. ukrytych ludzi i ogromną moc natury. Islandczycy właściwie powiedzieli mi, że oni są ateistami, ale wierzą w naturę.
Ja miałam głównie do czynienia z farmerami, bardzo mi się podobali na tych swoich wielkich traktorach z pługami śnieżnymi oraz dużo rozmawiałam z nauczycielami ze szkół wnuczki. Bo była w dwóch szkołach.
Ten hedonizm, to wielkie samochody, ładne wygodne domy i grzanie się w hotpotach, na basenach czy u siebie. Należy im się po takich ciężkich latach ich przodków. A po kryzysie 2008 roku n rzeczywiście byli bardzo odważni zrywając z bankowymi oszustami. Dzięki tu są teraz zamożnym społeczeństwem.
O tej książce nie słyszałem... ale chętnie przeczytam sobie choć fragment, skoro była tam taką sensacją, bo właśnie googluję.
OdpowiedzUsuńAutorka jak rozumiem po polsku nazywała by się Zygfryda chyba hahahaha...
Temat poważny.
Martin
Sigridur to jedno z ładniejszych imion skandynawskich, a w Islandii bardzo popularne. Parę koleżanek wnuczki nosi to imię, jak słyszałam, a oznacza piękne zwycięstwo. Przyrostek -dur często występuje w imionach, co jak się domyślam ma związek z urodą, a nie zwycięstwem. Wnuczka sama wymyśliła, że po islandzku to ona jest Matyldur🤣 Bystre dziecko.
UsuńCoś obraziłeś się na Islandię, że tak narzekasz i nie nie używasz inkluzywnego języka. Ostatnio nauczyłam się tego słowa i staram się go używać 🤣
Dla wyjaśnienia, nie byłeś się inkluzywny naśmiewając się z imienia Zygfryda, sugerując i ośmieszając niemieckie pochodzenie.
Przeczytaj sobie książkę, to zobaczysz, że jest wstrząsająca i może przerazić mieszkańców Islandii. I przeraziła.