Moja lista blogów

środa, 5 marca 2025

Blogowe spotkania i wiejskie rozrywki.

      I przyjechałam do mojej wiejskiej hacjendy. Skrzynki pocztowe usychają z tęsknoty za listami. tak rzadko tu ludzie zaglądają. Poczta elektroniczna zdetronizowała dawne koperty, widokówki i karty pocztowe. 


Słońce rozciąga się na wiosnę, aż nie chce się wierzyć, że za niedługo i tak śniegiem sypnie, ale przebiśniegi i przylaszczki   już proszą się o nowe życie.

Gospodarz zarządził nowoczesne porządki w domu.  To chyba z okazji swoich półokrągłych urodzin.

Świeczka fajerwerkowa nie bardzo go interesowała 

Co za ulga. Nowe schody na pięterko  pomogą  bez strachu wnosić tace na taras. Do tej pory obawiałam się, że stracę równowagę nie trzymając się poręczy.  Ściana  szykuje się zamkowa- kamienna, podobna do tej  kominkowej.   Wrócił z Irlandii  sąsiad Robert z rodziną, złota rączka.  Nie ma problemu z angielską  komunikacją, kolejna ulga w technicznych tłumaczeniach. Polecił go mój ulubiony inny sąsiad, a prywatnie pierwszy mąż koleżanki.  Pierwszy i na razie jedyny.  Mam nadzieję na upiększenie  naszej  wiejskiej  siedziby.

Zabawek elektronicznych też  w domu   przybyło.  Zakładam okulary  i od razu przenoszę się do eleganckiego hotelu na Karaibach. W każdym pomieszczeniu mam gazowy piecyk. Koniec  z rozpalaniem „kozy”. Telewizory, tablety też są wszędzie, ale tu  po staremu. Przydałyby się jeszcze nowe telefony dla prawie stałych domowników, czyli dla mnie i Matyldy. Może coś w tym względzie się wydarzy. Gospodarz lubi zaskakiwać. Matylda obchodziła swoje 9.urodziny prawie z Gospodarzem. Taka łączność była naszym udziałem. Z ciociami i siostrami.


Blogosfera się zmienia z powodu krótkiego zakresu koncentracji czytelników, jak tłumaczą socjologowie😁.   Social media  czyli pismo obrazkowe zagarnęły internetową społeczność znaną sprzed 20-15 laty. A ja nadal lubię pisać mój pamiętnik, dawno temu francuski, obecnie bardzo swojski. 

Przez lata   oczekiwałam  w moim pisaniu  różnych grup docelowych w zależności od dekad mojego życia.  Pierwszym celem były  panie w średnim wieku  w związkach z obcokrajowcami i mieszkające za granicą. Spotkałam kilka, widziałyśmy się w realnych okolicznościach i z pewnością znalazłyśmy wspólny język. Niektóre piszą książki, jak np. spotkana w Anglii czarująca Ajsza, inne zajęły się własnym wizerunkiem- Mrs Singh na Instagramie lub intensywną pracą w realu.

Potem interesowali mnie ludzie remontujący stare domy i niech będzie, że związki z obcokrajowcami. Ich zabawne postrzeganie naszego kraju również lubiłam czytać. Najpierw rzeczywiści we mnie to bawiło. Teraz  towarzyszy mi chyba zniecierpliwienie, gdy kolejny raz tłumaczę jak dostać się do specjalistów, czy jak uniknąć pomyłek miedzy płatnością za śmieci, a za wodę.  Na dobrego kardiologa, nawet prywatnie czeka się pół roku. Czy na pewno się dożyje do appointment? 

I trzecie podejście do blogów było już znacząco rozszerzone do osób o  humanistycznych zainteresowaniach, lubiących podróżować czy snuć poruszające refleksje na rozmaite tematy.

Z taką walizką człowiek zobaczy kawałek świata.

 Mieszkających za granicą, obserwujących  różne społeczeństwa. Starszych, dojrzałych mających ugruntowaną  szeroką wiedzę z różnych dziedzin życia, ale zdecydowanie  w stronę kulturową.

Traktuję blog jak grupę towarzyską, okazję do poznania ciekawych ludzi w rozlicznych miejscach zamieszkania.  Jak dobrą książkę do czytania, która zostaje w pamięci.  Dążę do spotkania na żywo  w miarę możliwości, jeśli gdzieś przypadkiem znajdziemy się  w przestrzeni nam odpowiadającej. To dla mnie jak spotkanie  z autorem, obecnie tak modne i wszystkie biblioteki o to zabiegają . Jestem czytelnikiem, chcę poznać  autora, jeśli nadarzy się sprzyjająca okazja. Zwykle czytam noblistów, tak mówię w towarzystwie.😀 Podobnie jest z blogami,  literacki styl pisania doceniam ponad wszystko. Pasję, która  nas tworzy, pewien zapał i  entuzjazm w pisaniu   niesztampowych treści.

Po latach znajomości, bo już od francuskich czasów spotkałam się  we Wrocławiu z Pszczółką. Umówiłyśmy się jak stare koleżanki, bez żadnego wcześniejszego przygotowania, tak po prostu. Napisałam, będę 2 marca we Wrocławiu, mam 2-3 godziny wolne, może się spotkamy? A ona, oczywiście. A była niedziela około południa. Czas rezerwowany dla rodziny najczęściej, na mnie też czekał Gospodarz z przywitalnym obiadem w restauracji. Rozmawiałyśmy z Pszczółką prawie  4 godziny. A tłem pierwszych godzin było BWA na dworcu.

Wrocławski dworzec jest naprawdę imponujący.

Co za wspaniały pomysł, na lokalizację BWA i na spotkanie.  Jej wnikliwe, niewymuszone uwagi na temat sztuk współczesnej bardzo mnie ujęły.
Obie widziałyśmy azulejos i twarz, rękę wskazującą trasę
.

Taki kominek to ogrzałby Riverhouse, od parteru po strych.

Łagodny spokojny ton w głosie, jej  naturalne zasłuchanie w to o czym mówię, wzajemne przerywanie sobie, żeby więcej powiedzieć, uzupełnić wypowiedź i myśl wzajemną.  Pszczółka  taka krucha wrażliwa, chciałabym powiedzieć jak niektóre uczennice z pierwszych lat mojego nauczania. Taka subtelna, ale badawcza jest w swoim pisaniu i w życiu. Pełna zadumy, humanistka w każdym calu.
Czytałyśmy tu listy emigrantów, na folii. Niezrozumiałe, nieszczęśliwe jak oni sami.

Moja mała druga ojczyzna ma tyle ciekawych życiorysów wokół. Pozapisuję niektóre zanim odejdą na zawsze. Mieszkańcy tych opuszczonych domów. Zawsze, gdy spaceruję, to  myślę jak wyglądała ich przeprowadzka z dawnych ziem Rzeczypospolitej. Skąd przybyli, a kto mieszkał tu wcześniej.


PS. Obejrzałam  do tej pory z Gospodarzem parę oskarowych filmów i nominowanych. Brutalista, True pain -Prawdziwy ból,  A complete unknown- Kompletnie nieznany, Dziewczyna z igłą. Nie będę pisać recenzji, bo już późno😀

Jedna refleksja zawsze mi się nasuwa. Czuję się związana z kulturą anglosaską przez rozumienie kultowych amerykańskich piosenek- hymnów  lat 60. oraz cały ich background i jak miło oglądać te filmy z moim amerykańskim bohaterem, który kiedyś zgłaszał się na wojnę do Wietnamu jak w Hair, przez pomyłkę,  ale go nie przyjęli i żyje.😁 Cały czas coś mi tłumaczy. 
How does it feel? To be without a home
Like a complete unknown, like a rolling stone. To nie dla Micka Jaggera, ale w Oskarach wystąpił.

20 komentarzy:

  1. Alu, piękna ta wasza posiadłość, a gdy jeszcze wypięknieje, to dla oczu i wygody będzie na plus. Upiększanie i modernizacja, to dobry motywator!
    Ciekawe refleksje na temat blogowania. tak chyba maja wszyscy, którzy piszą z potrzeby samego pisania, ale i z potrzeby poznawania nowych ludzi. Każde spotkanie, to wyzwanie, motywacja, wymiana doświadczeń, przeglądanie się w cudzych oczach.
    Wasze spotkanie na pewno udane, bo i znajomość poczyniona i piękne rzeczy obejrzane. Pamiętam i lubię twoja żywiołową reakcję na wszystko!
    Najlepsze życzenia dla jubilatów:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem jednak miejskie stworzenie, i pobyt tutaj jest najwygodniejszy w lecie. Ale zawsze trochę poświęcenia należy się Gospodarzowi, bo lata lecą, trzeba domu modernizować, chodzić po lekarzach. Chociaż i tak on woli ulepszać swoje samochody. A dom już pod moim naciskiem.
    Z córkami planujemy już letnie wizyty. Tym razem dzieci już pojadą na kolonie, powoli dziadkowie tracą swoją atrakcyjność 🤣 ja potem będę dłużej, bo na początku września przyjeżdżają tu moje koleżanki na związkowy pobyt w Szklarskiej Porębie. Chcę im pokazać przy okazji naszą posiadłość.
    A spotkanie we Wrocławiu rzeczywiście wyjątkowe. Rozbudzające marzenia i plany. Każda osoba nas uzupełnia. Jak dobrze stwierdziłaś.
    Tutaj też mam swoje koleżanki, szczególnie jedną , pracującą jeszcze w bibliotece. To chyba ci wspominałam. Oj, mamy o czym rozmawiać. Dzisiaj piękne słońce świeci od rana. Zapowiada się najcieplejszy dzień, jak gdzieś słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody w domu ważna rzecz. A tamte rzeczywiście były za strome. Masz fajną odskocznię w tym wiejskim domu. A dzisiaj w Polsce wszędzie ciepło, U nas już z rana pokazywało 16 stopni.
      Zazdroszczę Ci tych filmów oscarowych, bo nie zawsze pójdzie się do kina, a potem trzeba czekać żeby pojawiły się na różnych platformach. Myślałam o Bobie Dylanie i tamtej buntowniczej atmosferze lat 60.

      Usuń
    2. Zawsze tutaj naoglądam się filmów. Dzisiaj z Gospodarzem Przesilenie zimowe, film z zeszłego roku nominowany do Oscarów w kilku kategoriach. Słodko gorzka historia z życia profesora szkoły z internatem i pewnego ucznia, którego nikt nie zabrał na święta. W sypialni mam drugi telewizor również z dużym dostępem do różnych platform, ale najczęściej wybieram Netflix i oglądam wtedy sama jakieś stare filmy, robiąc porządki w szafach.
      Film o młodym Dylanie bardzo przyjemny. Myślałam, gość miał talent, został bardzo szybko dostrzeżony i życie leci mu bardzo wygodnie i miło. Nawet Nobla dostał 😀

      Usuń
  3. A ja skonstatowałam, że czytają mnie prawie wyłącznie (z małymi wyjątkami) osoby znające mnie "realnie". Jesienią minie 20 lat mojego blogowania! W tamtych czasach miałam wrażenie, że dziewczyny (w przeważającej ilości) piszą, bo mają jakiś problem ze sobą, a to samotność, a to choroba, a to nieudany związek. To były blogi "Twojego Stylu", dziewczyny skrzykiwały się, spotykały w różnych miejscach w Polsce i w miarę możności pomagały sobie wzajemnie. Do tej pory mam z tamtego czasu pare znajomości. Ja, tak jak Ty, lubię poznawać autorki ciekawych blogów na żywo. Jak bardzo osoby piszące sie kreują, a na ile są szczere w pisaniu? Czasem bywałam rozczarowana poznanymi osobami. Pisały ciekawie, ale były całkiem inne niż je sobie wyobrażałam (wtedy nie można było dodawać zdjęć na blogach, więc nawet nie wiedziałam, jak wyglądają autorki, autorzy blogów). To też był przez wiele pierwszych lat mój pamiętnik, z odzewem. Potem trochę odpuściłam, zmienił się "wydawca" (poczta wp. zrezygnowała z blogów), sporo znajomych z tamtego blogu sie wykruszyło. Teraz właściwie zaglądam tylko na blogi osób, które mnie odwiedzają. A ja siadłam na laurach. Poza wyjazdami nie mam już specjalnej ochoty na kulturę "wyższą". To też wygodnictwo. Kłopot z jechaniem specjalnie do Poznania, o innych miastach nie wspomnę. Są wydarzenia, na które chętnie bym poszła, ale jak się nie trafią, to nie będę ich specjalnie szukać. Dobrze, że masz w sobie tak wiele energii i chęci, że cieszą cię te rozmaite wydarzenia kulturalne. Ciekawa jestem, czy z wiekiem ci to osłabnie? Oby nie! I tego ci serdecznie życzę. A na wsi latem jest przyjemnie, wiem coś o tym :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tamtych czasów jeszcze była taka książka Siostrzane uczucia Małgorzaty Domagalik. Mam w domu. Teraz to się przeniosło na blogi, facebookowe wydarzenia inne media. Z okazji Dnia Kobiet na pewno bardzo dużo się będzie działo, już się dzieje.

      Usuń
    2. Vlogi. Trzy razy już poprawiałam i ciągle mi zmienia 🤣

      Usuń
  4. Kobiety mają zawsze więcej odwagi i chęci na zwierzenia. Ja też z tego powodu zaczęłam pisać. Najpierw na Onecie blog i taka była platforma Podróże.pl. jak się cieszyłam, gdy poznawałam ciekawych ludzi i czujących podobnie. Bo w swoim otoczeniu takich nie miałam.To było około roku 2008. Kim mi wtedy pomagał zamieszczać zdjęcia. Bo wtedy wszystkie zdjęcia z kamery przegrywało się zaraz na płyty. Na pewno powstają już prace licencjackie czy magisterskie na socjologiczny temat blogowania. To ciekawy fenomen.
    Ja też mam większe zaufanie do osób, które zamieszczają też swoje zdjęcie, czy w bliskim sobie otoczeniu. Stają się dla mnie realne. Ja też właściwie piszę dla znajomych, żebym nie musiała się powtarzać, gdy się spotkamy 🤣 też przyznaję się do pewnej interesowności 😉 powiązanej z ciekawością. Z tej przyczyny my się spotkałyśmy, Bo pomyślałam, że mogę mieć fajną koleżankę tutaj na wsi 🤣
    Gdy jestem u siebie w mieście, to mam dużo wolnego czasu, dlatego ciągle chodzę na jakieś imprezy z koleżankami. Tutaj w wakacje też chodzę na różne cykliczne festiwale. Mam dużo wolnego czasu tu i tam. Tutaj nie muszę gotować, bo Kim sam gotuje lepiej ode mnie. Robi zakupy. Kosi trawę bo ma traktorek. Nie mam żadnego ogródka warzywnego, kwiaty same jakieś rosną. A w doniczkach najczęściej pelargonie. Tak myślę, że mam beztroskie życie, tylko żeby ten dom był bardziej komfortowy🤔

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ u Ciebie ciekawie i różnorodnie.
    Ja całe życie mieszkam w Warszawie, ale bardzo lubię wieś i małe miasteczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Stokrotko, Dziękuję za odwiedziny. Jak widzisz ja traktuję swój blog jako pamiętnik i ciekawa też jestem ludzi, ich przeżyć i refleksji w związku z danym miejscem. Zaglądam do ciebie, ale brakuje mi tam osobistych wrażeń, zaglądania w głąb siebie. Mówisz, że byłaś kilka razy w Pradze, oczekiwałabym wspomnień, uzupełnionych tylko danymi z przewodnika. Jak wyglądała Praga latem czy wiosną, a może zimą, z kim tam byłaś, czy przypominałaś sobie filmy czeskie kiedyś popularne w naszej telewizj, jakie książki? Jakie widoki miałaś gdy piłaś kawę czy słynne czeskie piwo itd
      Z góry wybacz mi te poprawki, czytając blogi chciałabym się coś dowiedzieć o autorce. Przeżyć razem z nią jakieś piękno.
      Nawet komentarz lubię napisać dłuższy, niż tylko wspaniale, interesujące też tam byłam.
      Pozdrowienia spod Gryfowa.

      Usuń
  6. Zawilce i krokosy pewnie też się pojawiają. A przebiśniegi to chyba śnieżynki? To jest taki urok mieszkać w domu i jeszcze do tego na wsi. Jeździsz do niego tyle kilometrów, komu by się chciało? Czy warto? Bardziej potrzebują cię wszyscy tutaj. B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jestem jak w innym życiu, bo jak się mówi tylko po angielsku, ogląda inną telewizję, spożywa się produkty zamówione w USA, to wydaje się jak inna planeta. Plus angielskie książki dookoła, różne pamiątki i dom inaczej urządzony, to tworzy taką inną przestrzeń. Ale z pewnością nie do stałego życia.
      Bo Islandia na mnie czeka ♥️ tudzież Ewunia z Kubusiem ♥️

      Usuń
  7. Pszczółka jak widzę ma też umiejętność znalezienia wspólnego języka z osobami o różnych zainteresowaniach. Ja nie przepadam za sztuką współczesną, a może właściwiej byłoby powiedzieć nie rozumiem, nie odczuwam sztuki współczesnej, a ona potrafi wskazać mi taki rodzaj wystawy, który mnie zainteresuje i zawsze ciekawie opowiada choć wzbrania się, że nie potrafi. Chciałabym tak nie potrafić jak ona.
    Co do blogów zaczęłam pisać w poszukiwaniu osób o podobnych zainteresowaniach, aby była to platforma wymiany myśli. Początkowo była, potem komentatorzy się wykruszali, pojawiali się inni bardziej zainteresowani klikalnością i wzajemnością niż wymianą myśli. Potem bardziej pisałam dla siebie z potrzeby pisania, wyrzucenia z siebie myśli, które się gromadziły i chciały znaleźć ujście. Teraz coraz częściej zdarza mi się spotykać z blogerami i są to prawie zawsze bardzo miłe spotkania. Piszę też dla siebie, dla pamięci, zachowania w pamięci ulotnych chwil, a także ćwiczenia pamięci coraz już słabszej, wyszukania ciekawej dla mnie a może i dla innych informacji, składanie słów w zdania starając się nadać im jakiś sens.
    Co do pisania kiedyś pisałam bardzo osobiście, owe achy i ochy, zachwyty nad światem. Potem pomyślałam, że to nikogo nie interesuje trzeba się bardziej trzymać faktów, informacji, teraz przeplatam jedno z drugim mówiąc sobie, że to moje pisanie i moja decyzja o czym chcę napisać, a jeśli kogoś nie będzie to interesowało to po prostu nie będzie tego czytał.
    Kończę, bo chyba coraz bardziej się plączę - jestem deczko zmęczona, wrociłam z teatru, zrobiłam lekcje, zajrzałam do Ciebie, oczy się kleją. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za przemyślenia. Trochę mi zeszło z odpowiedzią, ale mam tu trochę zajęć praktycznych 😃 a w przerwie siadam i oglądam jakieś filmy. Wczoraj na przykład znalazłam taki smutny film włoski o nieznanym dla mnie fakcie wysyłania dzieci w czasie wojny z południowych części Włoch na północ, do komunistycznej gmin. Tam dzieci bardzo dobrze się czuły i nie chciały wracać do swoich prawdziwych rodzin. Taka w pewnym sensie prawdziwa wojenna historia.
      Ja też na blogu bardzo się zachwycałam, sobą i moim życiem na południu Francji. Ale wtedy spotkałam naprawdę fajne dziewczyny, utrzymuję kontakty z trzema, z UK, Niemiec i Polski- przemiłej babki która jest w związku z Hindusem.
      Życie się toczy. Chciałabym osiągnąć pewną uniwersalność w pisaniu. Zawsze chciałam stać się inspiracją i tak często mam w życiu realnym, Bo słyszę to od mojego koleżeństwa, współpracowników, klientów.
      Np.ten post. Może ktoś sięgnie jednak do Dalego, przy okazji do wiersza Stanisława Grochowiaka Płonąca żyrafa?
      Bardzo interesowałam się surrealizmem za młodu, chciałam w życiu zawsze czegoś niezwykłego. Czasami udawało mi się to osiągnąć.
      A teraz spokój. Siedzę na tarasie w słońcu. To teraz znowu mam cały czas w pamięci 😃

      Usuń
    2. To pisanie głosowe zawsze coś zmienia 🤣 chciałam napisać, że Drezno mam cały czas w pamięci. Jeśli pogoda się utrzyma.

      Usuń
  8. Wygląda to na spokojne, sielskie życie- o takim marzę, ale widocznie jeszcze nie teraz. Jeszcze muszę na to zapracować.
    Blogi... ja już zapomniałam czego chciałam i bardzo trudno jest przekonać mi się do nowych blogów.
    Kiedyś też chciałam poznawać ludzi z blogosfery w realu, a teraz już niekoniecznie. Już raz o tym u siebie pisałam. Zestarzałam się w tej blogosferze. Nie chce mi się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię wchodzić z kimś w interakcje, nie lubię lakonicznych komentarzy w stylu- ładnie, cudownie interesująco itp dlatego cenię twoją blogową przyjaźń. W nadchodzące wakacje będę wolniejsza. Matylda jedzie na kolonie. Może pomyślimy o jakimś spotkaniu?
    Ciekawych ludzi znajduje w komentarzach u niektórych osób.😃 U mnie tyle dzieje się w realnym życiu, wtedy mało czasu na online świat. W wielu programach radiowych czy telewizyjnych bardzo polecają odejście od smartfona 🤣
    Ale i tak pozdrawiam smartfonem spod Gryfowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba by napisać nową Odrzanię na podstawie opowieści mieszkańców. Jak rozmawiałyśmy ostatniego roku po wizycie na festiwalu literatury.

      Usuń
  10. Witaj :-) Dzięki za komentarz na moim blogu :-)
    Odwdzięczam się jak i będę tu częściej wpadać bo bardzo mi się podoba.
    Co do Wrocławia-miasto to jak i ludzie stamtąd wydali na mnie wyrok w 2009 i w 2015 roku więc nie wspominam dobrze tegoż miasta.
    Nie-za moich czasów młodości nie było co prawda Neostrady bo jestem 1972 rocznik ale zaczynałam bloggować od Neostrady w 2007 roku :-)
    Jeśli już we Wrocławiu bywasz polecam "Moje Królestwo"-przepiękne Nadodrze a jeśli znasz język niemiecki polecam Ci mojego niemieckojęzycznego bloga:
    florencja.weebly.com/blog
    Tam czasem jeszcze piszę. Ogólnie to też jestem po części globtrotterką bo często podróżuję jednak ostatnio stopy cukrzyka bardzo mi o sobie przypominają.
    Powiedz mi-masz jakieś plany na podróż marzeń? :-) Ja pragnę pojechać do Bensheim w Hesji by szukać szczęścia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cześć. Poczytam o Tobie więcej. Jestem przekonana że jesteś ciekawą osobowością. Ale muszę wiedzieć więcej 😃 niemieckiego nie znam, ale bardzo lubię. Mój nieżyjący mąż był germanistą. Jeździliśmy razem do dawnego NRD 🤣 do Austrii. Również do Rostocku, bo moja uczelnia miała jakieś kontakty z tym rejonem.
      Za młodu byłam w Nepalu, chciałabym tam wrócić, albo do jakiegoś innego azjatyckiego kraju, Tajlandii np. tam nabiera się dystansu do życia.

      Usuń