Któż z pokolenia lat 70. nie śpiewał słynnej piosenki Magdy Umer Groszku pachnącego przyniosłeś mi w dłoni, dałeś groszek, a dłoni nie chciałeś już dać…. Znaliśmy na pamięć te smutne słowa. Wtedy wiedzieliśmy, że jest to wiersz tragicznego poety czasu wojny Andrzeja Trzebińskiego. Bo w tamte dni śpiewaliśmy również z Ewą Demarczyk wiersze Baczyńskiego Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne obraz dni, a Na moście w Awinion.. wiersz był żyłką słoneczną na ścianie jak fotografia wszystkich wiosen... Śpiewaliśmy również wiersze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i wiedzieliśmy co się dzieje, Gdy się miało szczęście które się nie trafia… a nawet Łucję Prus- bo Nic dwa razy się zdarza.
Dobrze, że chociaż Sanah kontynuuje poetyckie piosenki, aczkolwiek w innym stylu.
Wszystkie
zawiedzione miłości, zapłakane oczy.. bo taka mała , a łzy takie ogromne… nie odebrane telefony, nie wysłane listy, odwołane randki nagle pojawiają się w
naszej pamięci. Czasami przychodziły telegramy, albo ktoś przekazywał
strzępy zasłyszanych wypowiedzi o rozstaniach.
W liceum
uczęszczałam do klasy humanistycznej. Bardzo często jeździliśmy do warszawskich
teatrów zobaczyć uwielbianych wtedy
aktorów. W moim mieście co roku mieliśmy też przegląd teatralny i odwiedzały
nas teatry z sąsiednich województw, a przede wszystkim nasz kielecki. Dobrze
znało się również lokalnych aktorów. Janina Utrata i Edward Kusztal byli wtedy najbardziej znani.
Uwielbiałam Magdę Umer w młodości i utożsamiałam się z nią.
![]() |
| Zdj. Zofia Nasierowska, dostępne w sieci. |
Wydawało mi się, że nawet
jestem do niej podobna.😔 Myślę, że wiele młodych kobiet końcówki lat
70. identyfikowało się z piosenkarką. Odnajdowałyśmy się w tym
melancholijnym, lirycznym stylu piosenek Osieckiej czy Krajewskiego, bo o tej porze,
to zawsze był na całej połaci śnieg, a
koncert jesienny dwóch świerszczy został tylko w wietrze z komina. W cieple pokoju byłam cała w twoich rękach jak w Anatomii miłości.
Mam zachowany program teatralny ze słynnego spektaklu Wesele Adama Hanuszkiewicza, gdzie piosenkarka Magda Umer grała poetyczną Rachelę. Podziwiałam aktorów równe 50 lat temu.
Przedstawienie było awangardowe, ale nie tak bardzo jak wcześniejsza Balladyna, którą też miałam przyjemność widzieć. Spójrzcie na program jaka tam była obsada.
Czy to nie zabawne pamiętać swoje buty sprzed 50 lat. kiedy w szafie teraz stoi 10 par zimowego obuwia? Takie inne czasy.
![]() |
![]() |
| Widać tu jakość pięknej skóry. Pamiętam, że obcasy były w stylu kowbojskim. |
Spektakl
Wesele miał premierę 11 grudnia 1974 roku i potem grany przez 8 lat.
Inscenizacja wzbudziła ogromne emocje, była bardzo kontrowersyjna, bo reżyser chciał odważnie odbrązowić mity i szargać świętości.
Skupił się na uniwersalnych problemach polskiego społeczeństwa, takich jak
niemożność zjednoczenia. Bierność i wywyższanie się inteligencji, co w tamtych
czasach niosło polityczne skojarzenia.
Niektórzy byli oburzeni efekciarskim i bardzo nowatorskim stylem. Współczesną muzyką i scenografią. Co by
powiedzieli o niedawnym i skandalicznym
Weselu Jana Klaty z Teatru Starego?
Zaraz potem był film Wajdy, dla mnie genialny i te dwa Wesela trochę mi się
zespoliły. Pamiętam, że byłam oburzona, że Maja Komorowska zastąpiła Magdę w
roli Racheli. Wielu aktorów tam się powtórzyło, ale w innych rolach.
Na studiach słuchałam już ostrego hard rocka. Ale niewątpliwie zostałam ukształtowana poetyckim liryzmem.
Magda Umer powiedziała, że miała piękne udane życie i pora już odejść. Za wcześnie.
![]() |
| 2011 rok. Zdj. dostępne w sieci. |
Jak pamiętacie Magdę Umer? A inscenizacje sztuki Wesele na przestrzeni lat? Bo Wesele Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną miało miejsce 20 listopada 125 lat temu. A trzy miesiące potem już była gotowa sztuka.
PS Esej po redakcyjnych zmianach został zamieszczony w portalu Teatr dla wszystkich.
https://teatrdlawszystkich.pl/pokolenie-sluchajace-poezji-magda-umer-i-teatralna-wrazliwosc-lat-70/







Niestety piosenki Magdy Umer pamiętam raczej mgliście, lepiej pamiętam teatr w Kielcach, dawno temu, dyrektorem był pan Byrski, ciekawy repertuar.
OdpowiedzUsuńTo pewnie znasz Janinę Utratę. Ja bardzo lubiłam nasz Teatr im.Stefana Żeromskiego. Oglądałam prawie wszystkie premiery w dawnych czasach. Zawsze chodziliśmy na pączki na Sienkiewicza. Były najlepsze na świecie. Teatr często przyjeżdżał do nas. Podczas szkolnych spektakli nie bardzo się uważało, ale było bardzo fajnie. Dużo grali z Żeromskiego. Przynajmniej dobrze poznaliśmy naszego krajana♥️
UsuńJaniny Utraty nie kojarzę, pamiętam bardzo emocjonalne występy Anny Ciepielewskiej.
UsuńPrzy okazji - wspomniałaś liceum - czy w Kielcach? Pamiętam dwa żeńskie - Nazaretanki i Kingi.
Tej Magdy Umer jak i Ewy Demarczyk od zielonych oczu nigdy nie cierpiałam. Moim zdaniem Magda Umer nie umiała śpiewać walca od "Nocy i dni" i już lepiej wyszedł ten utwór w moim wykonaniu o tytule "Spotkamy się w Kaliszu". Pozatym często Magda Umer występowała śpiewając w duetach np z Ireną Santor w "Tych lat nie odda nikt".
OdpowiedzUsuńGroszku nienawidzę bo kojarzy mi się z synem Maxa Bensona z "Pana Kleksa w Kosmosie" co był przezywany "Groszek" i był to kolega porwanej przez Smolenia i Marylkę Rodowicz Agnieszki na Planetę Mango.
Ogółem to żadna strata,że Magda Umer nie żyje. Tyle ludzi umiera codziennie i nikt o nich nie pisze czy nawet nie pamięta. A co jeśli ktoś nie ma rodziny czy bliskich a znajomi juz dawno wybyli? Pozostaje nic innego jak być NN i tyle w temacie.
Szkoda mi aby jedynie,że nikt nie wspomina takich aktorów jacy już dawno odeszli a ich role były niezapomniane. Np Judy Garland jako Dotorka w Krainie Oz czy aktorzy z "Przeminęło z wiatrem" albo Romy Schneider jako niezapomniana Sissi :-) To są dopiero gwiazdy.
Bez urazy ale nie rozumiem fenomenu Magdy Umer i jej niby talentu.
Jak tam plany na święta? Wyjeżdżasz gdzieś? Może i to zabrzmi dziwnie z ust ateistki ale życzę Ci Wesołych Świąt bo znając Ciebie w święta nie będziesz pewnie pisała tylko spędzisz je rodzinnie :-) I tak trzymaj :-) Trzeba też mieć po świętach co opisać :-)
Flori, jeśli masz ochotę pisać niezbyt delikatne inwektywy, to prosilabym, może lepiej pozostań przy ogólnych refleksjach. O Judy czy Romy sama możesz napisać. Na pewno wspomniałam o tej drugiej przy okazji Alaina Delona. Był piękny oskarowy film "Judy".
Usuńmnie się akurat Maja Komorowska jak Rachela bardzo podobała w "Weselu" Wajdy... no, ale z kolei "Wesela" Hanuszkiewicza nie widziałem, to nie mam porównania...
OdpowiedzUsuńza to na "Balladynie" byłem i owszem, ze wspaniałą Bożeną Dykiel w roli Goplany, pamiętam też Grabca /Wojciech Siemion/ w tiszercie z sitodrukowanym Niemenem...
a Magda Umer najbardziej mi się kojarzy z Maciejem Zembatym, bo akurat widziałem parę recitali, czy też kabaretów telewizyjnych, gdzie akurat razem występowali...
p.jzns :)
Ja akurat nie przepadam za Mają Komorowską, chociaż to znakomita aktorka. Teraz to już starsza pani, ale był jakiś ciekawy spektakl z nią , z Danielem i chyba Englertem w Warszawie.
UsuńWiesz, że ja też pamiętam Siemiona jak rozpinał koszulę i pokazywał tę podkoszulkę! Szał był na widowni, nie wiem czy nie miał z Hendrixem? A po motorze mnie głowa bolała od tych dymów. Mój brat był już wtedy na studiach, jakiś jego kolega chodził z Anną Chodakowską. Opowiadał mi o niej. A Kopiczyński był już Czterdziestolatkiem.
Stare dzieje, pół wieku upłynęło 🤔
Byłam na jakiś z koncertów w którym Magda Umer pełniła rolę konferansjera, śpiewano piosenki Agnieszki Osieckiej. I tylko tyle z powiedzmy "osobistego" kontaktu z tą niesamowitą kobietą. Bardzo lubiłam słuchać wykonań jej piosenek. Nie miałam pojęcia, że udzielała się też aktorsko. A jedno z ostatnich wspomnień w Radio Nowy Świat był kilka lat temu program w którym znani ludzie (artyści ale nie tylko) opowiadali o swoich ukochanych piosenkach (tylko w przypadku trzech osób mogłabym się pod ich listą marzeń podpisać, jedną z nich była Magda Umer. Wtedy polubiłam ją jeszcze bardziej, bo miło jest spotkać człowieka, który ma tak zbliżone do naszych upodobania. Pozostała dwójka to był Jacek Cygan i Daniel Olbrychski). Wesela z Magdą nie miałam okazji oglądać, natomiast to w reż Wajdy bardzo mi się podobało, podobnie, jak pierwsza sztuka jaką oglądałam w dorosłym teatrze, czyli Wesele w Teatrze Wybrzeże (w latach 70 tych, czyli też około 50 lat temu), która ukształtowała moje wyobrażenie teatru i uczyniła z teatralnego wyjścia rodzaj sakrum, może dlatego nie przekonują mnie unowocześnione wersje, ale i tu bywają wyjątki. Myślę, że z uwagi na owo sentymentalne wspomnienie Wesele Klaty mogłoby mnie rozczarować, dlatego nieco obawiam się wybrać na nie, ale kto wie, może się skonfrontuję, bo już Król Lear w jego reżyserii podobał mi się (choć z zastrzeżeniami) a Trojanki bardzo mi się spodobały. Natomiast tak nagradzane owacjami Wyzwolenie - zupełnie nie trafiło w moją estetykę, bardziej zohydzając rodzaj ludzki, aktorzy wili się na scenie niczym larwy robactwa. brrr). Ale wracając do Magdy Umer bardzo mnie jej odejście zasmuciło, miałyśmy podobną wrażliwość artystyczną, choć oczywiście gdzie tam mnie się przyrównywać do pani Magdy. Mogę tylko pozazdrościć talentu i tej umiejętności postrzegania świata i przerabiania swych obserwacji na poezję.
OdpowiedzUsuńA jeszcze co do butów- choć w zasadzie nigdy nie byłam ani modowa, ani nie przykładałam wagi do obuwia to akurat pamiętam piękne szpilki z czerwoną podeszwą grające w Kolacji dla głupca (sztuce, która bardzo mnie rozczarowała, a z której poza świetną obsadą pamiętam owe cudne szpileczki. Miałam swego czasu czerwone szpilki - chyba chińskie, chyba z tektury :)) ale jakimś cudem nie rozkleiły się, może dlatego, że były szalenie niewygodne i nosiłam je jedynie na randki i na większe wyjścia. Nam też zdjęcie w owych szpilkach i czarnym płaszczyku z owczej wełny - z dnia wyborów. A zatem wybory zawsze były dla mnie świętem (niezależnie od tego, jakie szanse mieli moi kandydaci). Ale wywołałaś lawinę skojarzeń, bo jeszcze jedne buciki mi się przypomniały; otóż w Paryżu w Tańcu Wampirów -musicalu w reżyserii Romana Polańskiego główna bohaterka występowała w czerwonych bucikach- kozaczkach przecudnej urody. Gdybym takie dostała to mimo mojego nie przykładania wagi do ubioru kupiłabym sobie.
A wiesz, że ja też słuchałam wtedy radia Nowy Świat, gdy Daniel mówił o swoich piosenkach. Nawet pamiętam, że byłam wtedy na Dolnym Śląsku, bo tam częściej słuchałam radia. A Kim podłączył mi do komputera, żeby było głośniej i wyraźniej.
UsuńDziękuję Ci za takie piękne wspomnienia. Mamy podobną wrażliwość i dlatego znalazłyśmy się w tym wielkim wirtualnym świecie i jeszcze w realnym też ♥️
Z przyjemnością oglądałam festiwale opolskie, gdy Magda prowadziła wspomnieniowe koncerty poświęcone Agnieszce Osieckiej.
O czerwonych szpilkach też kiedyś marzyłam, bo to był szyk na początku lat 90. Kupiłam sobie w Danii w second hand shop w 1993 roku, nie szpilki, ale wysoki obcas. Przypominam sobie, że mam takie zdjęcie gdzieś. Może znajdę.
O Magdzie pięknie napisała Manuela Gretkowska i Tomasz Raczek już w książce Karuzela z madonnami, którą teraz mam przed sobą. Pisała pracę magisterską o poezji Wisławy Szymborskiej i Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
Wielki żal gdy odchodzą wielcy artyści. Pani Umer mogła się podobać albo wcale nie lecz bez wątpienia była Artystką. Ktoś określił ją jako Strażnika dobrego gustu i trzymania poziomu kultury.
OdpowiedzUsuńAgnieszka Osiecka będzie miała teraz swoja Przyjaciółkę na swojej chmurce w niebie. Chyba zrobią tam niezły Kabaret wraz ze Starszymi Panami:)
Też tak pomyślałam, że w niebiańskich salonach będą rozmawiać o sztuce.
UsuńJutro w telewizji leci sztuka Biała bluzka. Wyobrażam sobie jak się czuje Krystyna Janda.
Niektórzy artyści są z nami od dziecka. Ich odchodzenie przypomina również o naszym nieuchronnym końcu.
Dzisiaj po południu oglądałam w telewizji na Kulturze powtórkę Kabaretu Moralnego Niepokoju o literaturze. Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Nie widziałam tego wcześniej. Z 2011roku. A tam nieodżałowana wesoła Kołaczkowska.
Magda Umer, Marek Grechuta - najlepsza poezja śpiewana, Sanah teraz tez mi się podoba. Świetnie powiązałaś wspomnienie piosenkarki z teatrem i legendarnymi botkami. Ja pamiętam swoje pierwsze odlotowe kozaczki kupione na pierwszą pensję, też majątek kosztowały!
OdpowiedzUsuńJeszcze Ewa Demarczyk w poezji śpiewanej była niezawodna.
UsuńSanah przynajmniej śpiewa młode pokolenie. Moja wnuczka znana pamięć Nic dwa razy się nie zdarza 👍👏
Gdy miałam pierwszą pensję, to mieszkałam jeszcze z rodzicami. Też kupiłam sobie półbuty, i taką lampę stojącą ze stolikiem. Ale na Dzień nauczyciela pojechałam do Warszawy i kupiłam sobie zimowe botki na bazarze, też bardzo drogie. Był rok 1982. Ale bida.
Ewa Demarczyk także, ale zbyt przygnebiająca momentami, nie na każdy nastrój. Czarna Madonna...
UsuńPierwszym skojarzenie z Magdą Umer jest Andrzej Nardelli, a w związku z tym Opole 72.
OdpowiedzUsuńDla mnie była po prostu dźwiękiem. Niepowtarzalnym.
Dziękuję ci. Ja mam tak samo. Byłyśmy wtedy nastoletnimi wrażliwymi dziewczynkami zaledwie. Nie rozumiałyśmy, ale pewnie czułyśmy to piękno. Z powodu śmierci aktora, ta piosenka leciała w radiu przez kilka lat bez przerwy. Potem była przebojem na osiemnastkach, pamiętam. Marzyło się o wielkiej miłości. A gdzieś obok leciała Abba i zupełnie inna stylistyka.
UsuńWysłałam post do paru moich koleżanek z miasta. Otrzymałam dużo filmików z imprez z udziałem pani Magdy, które odbywały się w moim mieście i sąsiedztwie. Nawet ostatnio w maju na naszym miejskim festiwalu czułości. Na IG pożegnał ją nasz prezydent pisząc, że spotkanie z nią to była wyjątkowe wydarzenie, pełne wrażliwości refleksji i piękna słowa. Niezwykły artystyczny wieczór. Koleżanki, które uczestniczyły mówiły o swoim zachwycie i wzruszeniu. Ja już wtedy pojechałam do Islandii .
OdpowiedzUsuńW Szklanym Domu w Ciekotach była częstym gościem na imieninach Stefana. To były wspaniałe emocjonalne spotkania.
Ona taka uduchowiona, smutna nawet gdy się uśmiechała.
Bardzo ją lubiłem, ceniłem nie tylko jako piosenkarkę, ale też reżyserkę. Jej rozmowy z Osiecką Zimy żal, Zielono mi to prawdziwy majstersztyk. Lubiłam też jej spokojny sposób mówienia, szczerość i poczucie humoru. KK
OdpowiedzUsuńPięknie pokazujesz, jak poezja śpiewana była kiedyś językiem uczuć, edukacją wrażliwości i sposobem przeżywania świata. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTak było kiedyś. A pokolenie wychowane na pięknie słowa literackiego powoli odchodzi, jak kiedyś przedwojenna inteligencja 😭
UsuńKto by nie pamiętał Magdy Umer? Z naszego pokolenia wszyscy.
OdpowiedzUsuńOd lat 90. zmieniła się. Była dojrzalsza. My nie wiedzieliśmy wtedy ile ona ma lat. Do lat 80. Jako młoda dziewczyna, ulotna jak nie z tej ziemi. Potem dojrzała i uspokojona.J.
Pamiętam, że nie widzieliśmy jej w telewizji całe lata 80. Potem dowiedzieliśmy się, że miała zakaz występowania. Gdy na nowo zobaczyliśmy ją po w dekadzie nieobecności, była już inną kobietą. Intelektualistką, jej spokojna erudycja wzbudzała refleksje i zadziwiała.
OdpowiedzUsuńWczoraj na Kulturze były ładne wspomnienia z nią związane.
OdpowiedzUsuńNa umieranie nigdy nie ma dobrej pory, to zawsze jest za wcześnie. Bardzo lubiłam Magdę Umer za dorobek ale również i poglądy, podobało mi się jak niewzruszenie podchodziła do wielu spraw a innymi dostarczała wzruszeń. I chociaż była z zupełnie innego niż ja pokolenia to była mi bliska bo ja mam starą duszę :)
OdpowiedzUsuńNasi różni idole często są starsi od nas. Kultura i wrażliwość Magdy Umer była ponadczasowa.
OdpowiedzUsuńTwoje rozumienie świata z pewnością ma szerokie horyzonty. Cieszę się, że jesteśmy blogowymi koleżankami ♥️
Wszystkiego dobrego z okazji nadchodzących Świąt🎄☃️🌲
Ja też się bardzo cieszę, że przecięły się nasze internetowe ścieżki a kto wie, może niedługo przetną się te prawdziwe?🙂. Radosnego świętowania!
UsuńCoś mi tu nie pasuje. Wychodzi na to, że jesteśmy w plus-minus tym samym wieku, a ja jednak nie pamiętam z dzieciństwa Magdy Umer. "Któż z pokolenia lat 70. nie śpiewał słynnej piosenki Magdy Umer Groszku pachnącego przyniosłeś mi w dłoni, dałeś groszek, a dłoni nie chciałeś już dać" - pytasz. No, na przykład ja. Nic a nic żadnych groszków nie pamiętam.
OdpowiedzUsuń"[,,,] śpiewaliśmy również z Ewą Demarczyk wiersze Baczyńskiego". Jezusiemaryjo, nieee!!! Nie cierpię Baczyńskiego, a Demarczyk to prostu organicznie nie trawię. Polonistka w liceum katowała nas czaszkami toczonymi przez płonące łąki krwi, a ja mam do dziś w oczach tę gębę, którą nieboszczka kręciła jak krowa na pastwisku i ten wzrok tragiczno-patetyczny utkwiony w dal... Obrzydliwość.
Łucji Prus też nie pamiętam.
"Dobrze, że chociaż Sanah kontynuuje..." Panie święty!!! to COŚ bez głosu, bez melodii... Tfu!
No i teraz to już chyba nie będziesz chciała się ze mną przyjaźnić, jestem profan i szkaluję narodowe świętości 😕
Akurat wróciłam z kolacji wigilijnej, A tu od ciebie niespodzianka znad Wisłoka. Córki moje umawiały się na wizytę do Rzeszowa zobaczyć się z kuzynami. Moi teściowie mieszkali na Hetmańskiej. A to dla nas jakby drugiej rodzinne miasto.
OdpowiedzUsuńJa już dawno zwróciłam uwagę na twoje odważne demaskujące teksty. Zastanawiałam się dlaczego jesteś taką buntowniczką . I szydercą, szyderczynią? A teraz pomyślałam, że może to moja koleżanka z roku 🤣 Tak mi się skojarzyło a propos egzaminu z literatury staropolskiej. Była u nas jedna taka na roku, cieszyłam się , że nie jest w mojej grupie, bo jej się trochę bałam. Wiem, że pracowała w Rzeszowie.
Pytanie czy można lubić Baczyńskiego Umer i Demarczyk, a nawet Sanah, to ja się upieram jak z Gombrowicza dlaczego Słowacki.
Szkoda, że nie pamiętasz W żółtych płomieniach liści, czy piosenki o groszku pachnącym. Chyba jednak nie jesteś z mojego pokolenia. 🤔
I tak chciałabym cię poznać w rzeczywistości. Może spędziłaś dzieciństwo gdzieś z moim nieżyjącym mężem, lub jego młodszą siostrą. Jeśli np. chodziłaś do szkoły na Bulwarowej. Kiedyś na Dolnym Śląsku spotkałam przypadkiem ludzi z Rzeszowa, którzy byli daleko spokrewnieni z rodziną męża, ale nie utrzymywali kontaktów od czasów dzieciństwa. Fajnie się z nimi wspominało.
Życzę dalszego miłego wypoczynku.
No to teraz zgadnij, na jaką ulicę wychodzą okna mojego mieszkania 🤣🤣🤣🤣🤣!
UsuńI do jakiej szkoły chodziłam 🤣🤣🤣🤣🤣!
Pewnie 17- tka? Jeśli tak się śmiejesz radośnie. 🤔
OdpowiedzUsuńAle czytałam gdzieś u ciebie , że chodzisz na spacer do parku JPII, to niedaleko też jest szkoła tego imienia. W ogóle tam klerykalizm kwitnie.
Siostra męża, też niestety nieżyjąca mieszkała na Nowym Mieście, niedaleko akademików, na Granicznej.
Moja najserdeczniejsza przyjaciółka mieszka na Sienkiewicza koło szpitala. A druga mieszkała na Chopina, ileż tam było fajnych imprez. Jej mąż, znany u was dentysta wybudował nowy dom, bo ona, z przykrością stwierdzam, też odeszła. Dosyć wcześnie, podobnie jak mój mąż.
Wybieram się do Rzeszowa z córką za niedługo. To mam nadzieję, że się umówimy i nie będziesz szydzić z koleżanki, która lubi Baczyńskiego 🤣🤔👍👏
Owszem, 17-stka, Bulwarowa i Hetmańska 😋
UsuńPark JP II odwiedzamy z Psiapsią głównie samochodem, bo nie mam tak blisko.
Na Sienkiewicza mieszkała moja koleżanka z klasy w LO. Na Nowym Mieście mieszkałam od VI klasy podstawówki do zamążpójścia, tj. do 25 roku życia, ale nie na Granicznej, tylko na Podwisłoczu. Potem wróciłam do mieszkania, "w którym się urodziłam".
No dobra, dawaj do Rzeszowa! Bardzo jestem ciekawa, czy nie mamy wspólnych znajomych. Z Twojego zdjęcia niczego nie wywnioskowałam, chyba nie byłyśmy razem na roku.
P. S. Ale mogę się mylić, czas nas zmienia 🙃
UsuńMiałam intuicję ♥️ Odezwę się na maila. My mamy ferie w I terminie, to wtedy planujemy przyjazd z córką w odwiedziny do rodziny😀
OdpowiedzUsuńU nas ferie w ostatniej turze, ale to nic 😋
UsuńNiezapomniane strofy! Po tym niezmiernie ciekawym życiu niech spoczywa w spokoju...
OdpowiedzUsuń