Moja lista blogów

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Święta w filmie i w rzeczywistości.

      W święta, jeśli tylko jestem w domu, lubię oglądać nastrojowe filmy. Odkąd pojawiły się na świecie wnuczęta szukamy głównie filmów familijnych i animowanych.  Teraz, gdy już podrosły, możemy wspólnie  się bawić  zanurzając  w świat baśni.  Ubieranie choinek w trzech domach dla tworzenia nastroju, to również nasze ulubione grudniowe zajęcie.


  Szkoda, że dziadek Gospodarz mieszka tak daleko, a nie chce mu się do nas przyjechać. On lubi dekoracje świąteczne, ale teraz śnieg jest najlepszą dekoracją. 

Ale wracajmy do filmów. Hitem number 1. okazał się film Klaus opowiadający o początkach Świętego Mikołaja. Tak się składa, że nasze nazwisko z angielska czyta się "Klaus" jak Claus, Santa Claus.   Jakie zdziwienie było mojego anglosaskiego, wtedy narzeczonego, gdy po raz pierwszy zobaczył moje nazwisko. I odtąd filmy świąteczne, gdzie pojawia się Santa Claus, zaliczam do ulubionych, słysząc wciąż Kima wymowę. Aczkolwiek lubię je tylko w sezonie. I mogę oglądać bez przerwy. Zaczynamy  już z początkiem grudnia. I żadnego Kevina nie wprowadzamy w rodzinny rytuał, jego tak, ale innym razem.  Ale Elf z ulubionymi aktorami, jak James Caan, Will Farrell, to już jak najbardziej. A mój Gospodarz zawsze słodko pyta co przyniosą mu na gwiazdkę jego Santa Claus? Bo my wszystkie jesteśmy kluseczki 🤣

Dzieci same przeszukają nasze filmowe platformy/ obie wnuczki już prawie po 10 lat/  i oprócz grania w planszówki- Monopoly, ćwiczenia angielskiego, zabawy w kosmetyczkę i fryzjerkę, przebieranie się w moje sukienki, spacerów, to na kolejnym miejscu już oglądanie, na przykład Grincha- świąt nie będzie, Cud na 34. ulicy, lub Ekspressem polarnym.... Reniferem.. do wioski św. Mikołaja.
Natomiast my z córkami, szczególnie ja z tą starszą, oglądamy na okrągło Holiday i To właśnie miłość, młodsza córka woli Święta last minute i Kochajmy się od święta i inne wyszukuje na bieżąco między świętami. W zeszłym roku w Islandii oglądaliśmy  filmy z innego kręgu kulturowego, bo dzień był krótki, a noc długa😀
Ja  natomiast oglądam w przerwie Listy do M, lecz za każdym razem złość mnie ogarnia dlaczego ci aktorzy tak słabo grają.  Bo scenariusz to nie jest taki zły, całkiem pomysłowy, ale ich gra sztuczna, beznadziejna, drewniana. Gdy pojawi się ktoś wybitny, jak na przykład Stanisława Celińska, Marta Lipińska, Beata Tyszkiewicz to film nawet znośny👍👏. Najpierw  Listy do M., wszystkie części oglądałam w kinie i  nie mogłam się nadziwić ich głupocie i sztuczności. Ale daję im kolejną szansę, bo lubię chodzić do kina. I tak zawód. We wszelkie bez wyjątku święta czekam na jedną z wersji Opowieści wigilijnej. Najbardziej lubię tę z lat 70. z Albertem Finney`em.  A w tym roku oglądałam .przedstawienie
 
 Wigilia obecnie, to  wzruszająca radość dzieci z prezentów oraz ich  stała wiara w św. Mikołaja i wspólne biesiadowanie rodzin z różnych stron Polski/ z rodzeństwem zięcia/.



  Dwa dni świąt spędziłam u  drugiej córki na wsi. Tam żyjemy baśniowo i magicznie. Spacery wśród dolomitów w Dolinie Świśliny

Śniadania i planowanie dnia.
 
W sobotę zdarzyła się u nas ślizgawka na drogach, chodnikach i jezdniach. Musieliśmy spędzać czas w domu. W niedzielę przyjechałam do dawnego domu moich dziadków, gdzie obecnie urocze domostwo stworzyła moja siostra cioteczna. Choćby Gospoda świąteczna i white christmas, bo tam zawsze śniegiem zabieli. Nawet lodem skuło rzeczkę.😀




Czy fajnie minął wam świąteczny czas? Czy lubicie oglądać filmy, chociaż nie przyznajecie się do tego?
Ja nadal mam tęsknotę do świąt, które kiedyś, przed epoką wnucząt, spędzałam bardziej rozrywkowo, jak w filmie i dlatego  lubię baśniowe

opowieści. Tymczasem pozdrawiam z dziadkiem do orzechów, w tropikach i u nas💓

22 komentarze:

  1. Clausa, Listy do M. , Express Polarny tez lubię, do kompletu Wigilijna opowieść, a z nowych Uwierz w Mikołaja.
    Trzy choinki, to można zaszaleć stylowo!
    Mój wnuk w tym roku wdrożył się już w ubieranie choinki i pieczenie pierniczków, a w planszówki gra coraz chętniej. Radość dziecka z prezentów i obecności dziadków przez cały czas, to magia tych świąt!
    Udanego Sylwestra i pięknego Nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy choinki do ubierania, to u córek i u mnie. One mają prawdziwe, a ja małą, sztuczną. Mamy też w biurze i szkole mnóstwo dekoracji. I ogromnego świecącego renifera, który jeszcze wysłałam córce z USA kiedyś. Ubierać to każdy chce, ale rozbieraniem, to ja już muszę się zajmować.
      Dzięki wnuczętom polubiłam święta, bo wcześniej, gdy tylko mogłam i pozwalały finanse, uciekałam z domu. To rzeczywiście prawdziwa magia z nimi. Pamiętam Miałam koleżankę z siostrą 9 lat młodszą i zazdrościłam jej, gdy ciągle dostawała prezenty na święta, bo przy młodszej siostrze starsze rodzeństwo też było obdarowane. A moi rodzice mówili, że prezenty na Mikołaja to dla małych dzieci i nic nie dostawaliśmy. Wypraszaliśmy z bratem na książki, wtedy rodzice nam dawali pieniądze, bo zawsze cieszyli się z naszych dobrych ocen. Osobiście nie mam jakichś szczególnych wspomnień ze świąt swoich nastoletnich lat, bo rodzice często pracowali.

      Usuń
  2. Hej ja osobiście nie spędzam świąt jak i słucham dużo disco polo i techno co mnie bardzo uspokaja no i oglądam TV-jak nie Znachor w TV to coś z Frozen/Krainy Lodu. Nie wstydzę się być fanką podobnych produkcji a zawsze można powracać do swoich ulubionych filmów czy seriali jak są czy to w necie czy przed TV.
    Ja śniłam ostatnio o byciu zakochaną w...facecie z telewizora :-)
    Ten sen opisałam tu:
    https://tom-craft.blogspot.com/2025/12/przepiekny-moj-sen-z-dzisiaj.html
    Pozdrawiam i napiszę jeszcze do Ciebie maila z życzeniami noworocznymi :-)
    Zakochana w Znachorze-Hotaru :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A był taki film Woody Allena pt. Purpurowa róża z Kairu, gdzie dziewczyna, która była widzem w kinie zakochała się w bohaterze, a on do niej zszedł z ekranu i nie chciał wrócić do filmu 🤣 wydaje mi się , że ten motyw, występował też w innych filmach. To nie jesteś odosobniona w swoich sympatiach, nawet we śnie.

      Usuń
  3. Świąteczne wakacje o rodzinie Grizwoldów to był film wszechczasów. Można było pęknąć ze śmiechu jak Naga broń, za pierwszym drugim i trzecim razem do oglądania.
    A ile książek do przeczytania w tym czasie.
    Powoli chyba odchodzi już to pokolenie, które za dużo jadło na święta. Chociaż po wolnych dniach znowu pełno ludzi w sklepach. Ja tylko chleba sobie dokupiłam, syn wyjechał i znowu błogosławiony spokój. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strachy przed przejedzeniem to już od paru lat nie dla mnie. Mało kupuję, mało jem. Natomiast u moich córek jadła pod dostatkiem. Ale pamiętam, gdy byłam młodsza to mój pierwszy mąż mówił: ciebie lepiej ubierać niż żywić 🤣 ale nigdy nie przybrałam na wadze i to jest mój zdrowotny sukces.

      Usuń
  4. Święta najpiękniejsze są wtedy gdy dzieci albo wnuki wyciągają spod choinki prezenty i rozdają je...
    A ja zanurzam się w książki, które dostałam od św.Mikołaja...

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak. U nas tak jest odkąd zaczęły chodzić. Mamy ich sześcioro na Wigilii i teraz prezenty rozdawane są na raz dwa trzy. Kto szybciej przeczyta imię na prezencie.
    Śpiewanie kolęd też jest fajne, bo my mamy muzyka w rodzinie. Rozdaje kartki i śpiewamy.
    Pozdrawiam sylwestrowo -noworocznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, u mnie żadnej magii... Owszem, przyjemna była Wigilia, przyjemny był pierwszy dzień świąt, a potem znów przyszła szarość. I dzisiaj czeka mnie samotny wieczór, bo nawet mama chora na raka idzie na imprezę, a ja będę pilnować kota. Fakt, nie uznaję sylwestra, bo dla mnie to taka sama data jak inne. Kolejny dzień w kalendarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadniczo pieprzyć to.

      Usuń
    2. To może jakiś wiersz egzystencjalny? Ja znienacka wynalazłam takiego sylwestra, moje córki wybałuszyły oczy 🤣 że się zdecydowałam. Też miałam szaro w głowie, bo chłopu nie chce się do mnie przyjechać. Bo kot ważniejszey dla niego. Za daleko mu przyjechać, to fuck it. On też tak zawsze mówi 🤣 a ja zawsze szukam wrażeń.
      Życzę fajnych pomysłów na życie na dalsze lata♥️ udanej twórczości literackiej również.

      Usuń
    3. kot jest zawsze najważniejszy... ja dzień zaczynam /pomijając siku/ od ogarnięcia kotów: dać wkład do misek i wygnać na pole, aby dupy przewietrzyły... dopiero potem zajmuję się sobą...
      a gdy mam wyjechać, to najważniejsza dla mnie jest kwestia opieki nad sierściuchami w tym czasie... na jeden dzień to się nic nie dzieje, one sobie poradzą, ale już na nieco dłużej to wtedy powstaje pewne realne, nie urojone zagadnienie,,,

      Usuń
    4. Nie wyobrażasz sobie, jak ten kot mnie wkurza.
      Pytam człowieka, ja czy kot? On odpowiada- kot. To wtedy moja rezygnacja typu f* you.
      Ja byłam wychowywana z pieskiem i moje córki też. Ale zwierzę, to jest zwierzę. W tej kwestii jestem zgodna z prof.Bralczykiem.
      Teraz jedna córka ma słodkiego pieska, ale na szczęście jej partner ma zdrowe podejście do posiadania zwierzątka i nie traktuje go jak człowieka. Na pewno nie przebywa w sypialni.

      Usuń
    5. Cóż, w tym miejscu zdecydowanie solidaryzuję się z PKanalią. Wyznaję zasadę, że jeżeli u mnie w domu mój ot chodzi po stole, to znaczy, że mu wolno i jeżeli to się komuś nie podoba, to... zum Teufel mit ihm! (tego pogańskiego języka, którym się posługujesz, nie znam).W mojej rodzinie zwierzęta zawsze były kochane i od niepamiętnych czasów towarzyszyły ludziom, tak po mieczu, jak i po kądzieli.

      Usuń
  7. Twój tekst naprawdę oddaje klimat świąt widziany oczami kogoś, kto potrafi cieszyć się z drobiazgów i celebruje wspólne chwile. Świetnie widać, że święta dla Ciebie to nie tylko prezenty, ale cała otoczka: filmy, choinki, spacery, a przede wszystkim czas spędzony z wnuczętami i rodziną.

    Podoba mi się, że opisujesz swoje refleksje szczerze i szczegółowo – od wyboru filmów, po irytację sztucznością aktorów, aż po radość dzieci i małe codzienne przyjemności. To nie jest banał, tylko realny obraz świątecznej atmosfery, w której tradycja miesza się z osobistymi zwyczajami i emocjami.

    Szczególnie cenne jest to, że pokazujesz, jak zmienia się spojrzenie na święta w zależności od wieku dzieci i okoliczności – od magicznych baśni do rodzinnego ciepła w domach na wsi czy wśród dolomitów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zgrabny komentarz ujmujący całość mojego postu. Mam nieodparte wrażenie, że korzystając z umiejętności swojego zawodu sprawnie włączasz AI w tych refleksjach.

      Usuń
  8. u mnie nie ma żadnej korelacji między okresem świątecznym i tematyką oglądanych wtedy filmów...
    zaś ostatnio byłem w kinie, bo mieszkając z dala od wielkich, a nawet dużych miast niewiele mam do tego okazji... to było jeszcze przed Świętami... musiałem pojechać na parę dni do Warszawy, sprawy odbyły się mega dobrze, więc postanowiłem popsuć sobie dobry humor... popsuć, bo film "Dom Dobry" na pewno do śmiechu nie jest... no, ale nie miejsce tu i nie pora, aby o nim gadać...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba już Dom zły był lepszy, pomimo nazwy🤔
      Powtarzanie dobrych filmów na święta, jak na przykład trylogia nigdy mi się nie znudzi 👍👏 nie oglądam w całości, ale lubię zerknąć.

      Usuń
  9. Każdy sposób spędzania Świąt jest dobry jeśli sprawia radość. Jest wybór więc trzeba z tego korzystać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Święta racja. Mamy wolny czas i trzeba z niego korzystać. Robimy to, co lubimy. A moją pasją zawsze było kino. ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za wpuszczenie mnie do Twojego domu w tym pięknym okresie.
    Dzieci to chyba główny napęd świątecznego nastroju.
    Życzę wiele radości w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że jesteśmy distant friends👍♥️
      Małe dzieci są z pewnością świąteczną radoscią.

      Usuń