Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 12 sierpnia 2011

My "property" in Languedoc.

W czasie wizyty moich córek /IV-V 2010/, w domu, na plaży w Leucate, w Carcassonne.


      Czasami siedzimy  na dwóch różnych poziomach, ja na dole, on na górze. Na dole przynajmniej jest chłodniej Jeszcze do niedawna mieszkałam w dwupokojowym mieszkaniu z dwiema dorosłymi córkami! Studentki wprawdzie i to nie był długi czas tego wspólnego zamieszkania, ale zjeżdżały do domu czasami. Miałam dwa inne mieszkania, ale wynajmowałam,żeby trochę zarobić na ich wynajmowane pokoje poza domem. A wcale nie zaliczałam sie do nieudacznikow życiowych.Wręcz przeciwnie, ale nigdy mi nie starczało na naprawdę wygodne życie. Też mialam inne priorytety, takie inteligenckie rozterki, być czy mieć. W nowych czasach "nie mieć", to stało się powoli marginelizowaniem społecznym. Na szczęście nie zdążyłam tego odczuć. Nigdy wcześniej nie miałam  tak naprawdę małżenskiej sypialni, nawet gdy mieszkałam w dużym rodzinnym M4, mówiąc po polsku, po ichniemu to by było two-bedroom -flat, bo pokój dzienny to oczywistość. Dzieci miały tzw. swoje pokoje.To żalosne nawet, jak o tym myślę z perspektywy czasu.  Mam też swój gabinet do pracy, czyli nasz sitting room na dole i jeszcze jestem w posiadaniu  paru  innych praktycznych rzeczy, które uczynily moje zycie  szczęśliwsze i wygodniejsze.
Dining area



Nasz "garaż".
Zlew w "pralni".
Ściany na zewnątrz.
Mamy włączone telewizory, rownież komputery. Ja oglądam telewizję francuską, zeby coś mi  języka wpadło do glowy, on ogląda jakies filmy, albo wiadomosci amerykańskie. Najczesciej strasznie sie wtedy wkurza. Jak idę do niego na górę, do jego lounge`u wypelnionego pamiatkami z morskich podróży w pracy, to jakbym przechodzila do innego swiata. Inny jezyk, inne wartosci, inna rozrywka. Jego inność jest  awangardowym żartem rodem z surrealizmu.
Używając komputera ja najczęściej pisze listy do rodziny i znajomych oraz bloguje, tez tak dla   informacji, albo robię reklamę swojego polskiego small- biznesu. On zamawia jakieś nowe rzeczy do domu, wczoraj odbieralismy antenę satelitarną i dekoder, tak, jakby mało było programow na tzw. kablowce. On tez czasami wysyla listy w sprawie pracy, ale tak dla usprawiedliwienia siebie, bo w Afryce to on  i tak nie będzie pracowal. 



Nasze niezrozumienie wynika z innych wartości  kultywowanych przez cale życie.
 Moja córka na wakacjach u mnie, na rowerku przed domem. Bienvenue.

3 komentarze:

  1. Dom wyglada pieknie, przytulnie! Widac, ze jestescie dwoma indywidualnosciami z Twoim mezem. Posiadanie osobnych pokoi ze swoim swiatem to dobre rozwiazanie, u mnie bez tego chyba tez sie nie obejdzie. Pieknie sie zapowiada Twoja druga mlodosc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki monya. Dodalam dla Ciebie pare zdjec i dodatkowych refleksji.
    U nas w Polsce, w przypadku wiekszosci malzenstw, wystepuja nieporozumienia wlasnie z powodu braku przestrzeni dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ηellо, i think that i ѕаω уou visited my wеblog ѕо i got here tо rеtuгn the prefeг?

    .Ι'm trying to to find issues to improve my site!I suppose its good enough to make use of a few of your ideas!!
    Feel free to visit my webpage :: same day loans

    OdpowiedzUsuń