Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 20 sierpnia 2011

La Tarte Tropezienne



     Jedliśmy wtedy lunch na plaży de la Fossette, jednej z 12 plaży należących do gminy Lavandou. Ja zamówiłam taką kombinację, miałam  cieniutki rostbef z caponada/ bakłażan z innymi warzywami uduszony/, jajko gotowane z majonezem jako nadzienie w pomidorze, pastę z krewetkami i z drobno pokrojonymi warzywami i oczywiście salatę zieloną.  Piliśmy dobrze schłodzone białe wino. Podziwialismy widoki morza. Wcześniej pływaliśmy pedal boat w pobliżu  malowniczych wysepek. Na deser zamówiłam crepes z owocami. Nie wiem, jak rozmowa zeszła na la tarte Tropezienne.  Christian mi się pyta, czy znam to gateau, odpowiadam, że nie. On w swojej magicznej zabawce, Iphonie sprawdzil, że to słynne  ciastko  jako pierwszy zaczął wypiekać Aleksander Micka , Polak z pochodzenia,w połowie lat 50-tych, wg receptury swojej babci. I zaraz zmówienie deseru zwiększyło się o tarte Tropezienne. Przynoszą coś za chwilę, dla mnie wygląda jak nasza słynna kremówka- napoleonka.Wszyscy w towarzystwie patrzą na mnie , jak próbuję pierwszego kęska,  a ja  mówię  "Polish Napoleon-ka"/ żeby im zrobić przyjemność/, ulubione ciasto naszego Papieża. Towarzystwo wybucha smiechem, ale , czy to na pewno polska receptura? Ja mowię, że my to nazywamy francuskim ciastem, jeszcze większy wybuch śmiechu.
Tarta Tropezienne ma różne modyfikacje i ja jadłam jedną z nich. Prawdziwa tarta wygląda bardziej jak spłaszczony nadziewany pączek dla mnie. Ale jej ciasto jest typu brioche- jakby delikatnej drożdżowej buleczki. A wszystko zaczęło się w 1956 r. kiedy w St. Tropez kręcono słynny film Rogera Vadima  „ I bóg stworzyl kobietę” w kultowej roli BB i podobno to ona wymyśliła tę nazwę. Bo nazwa cream cake brzmiała za skromnie.
 Boulangerie/ piekarnia/ Aleksandra Micki na Placu de la Mairie jest znana na całą Francję.
Podobnie St Tropez ze śpiącej rybackiej wioski w tamtych czasach,/ przypomnijmy sobie Guy Maupassanta/ przeksztalciło się w kurort światowej sławy, gdzie wakacje spędzają les beaux et les riches. Including me, hahaha. A tart po angielsku, to taka super sexy kobieta i tak się czułam na wakacjach w St Tropez i Lavandou.
Popatrzmy jeszcze na boską BB w czasach jej świetności .
http://youtu.be/lEyKPzo96FY

3 komentarze:

  1. BB była wtedy naprawdę boska!

    OdpowiedzUsuń
  2. zabawnie mieszasz języki, ale tekstowi z tym do twarzy. Ciekawa notka, dla mnie nawet bardzo, ze względu na rodzinne powiązania z Francją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamten czas jest odległy od obecnego o lata swietlne. Tak sie wszystko odmieniło.

      Usuń