Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

niedziela, 3 listopada 2013

A życie toczy się dalej.

Krótka tylko refleksja o Święcie Zmarłych. Odkąd zmarli moi najbliżsi, Rodzice,ex-mąż, wujkowie, pare moich koleżanek nie lubię tego dnia i przebywając za granicą nie musiałam go celebrować. Czułam ulgę i nie zachwyca mnie ta piękna jesień w cieniu 1.Listopada. A szczególnie drażni mnie  ta nasza polska, katolicka dekoracyjność. Niedługo świeczki i kwiaty będą chyba z oryginalnymi metkami słynnych projektantów mody.
Podobało mi się w US, UK, bo zabawy halloweenowe skutecznie przysłoniły żałobny nastrój, i tak tam nie obchodzą 1. Listopada.  Pod hasłem  Maćka Chełmickiego wolę powiedzieć  "ale my żyjemy", bo tak z młodości pamiętam,  zapalałyśmy spirytus w kieliszkach, powielając scenę z Popiołu i diamentu. We Francji to jest wolny dzień, ale w  halloween  dzieci też się bawiły. Życie tętniło.
Ja bardzo pamiętam o drogich Zmarłych, moje ulubione kanały to Historia, Polonia, Kultura, a tam jest dosyć o naszym nieszczęśliwym kraju, patriotach i prostych ludziach.
Nie znoszę tej próżności na grobach. Próżność wolę w życiu realnym. Jej obrazowym objawem jest moja młodsza córka, która obecnie przebywa na wymianie studenckiej w Portugalii. Siostra się do niej wybiera z wizytą. Poprosiła ostatnio, żeby  laptopem z kamerką  przejechać po szafie. Chce sobie przypomnieć jakie ma rzeczy i żeby siostra jej przywiozła coś nowego na wymianę. Bardzo to był zabawne dla mnie. Może dla innych będzie żałosne... A niech tam. Mnie ze  starszą córką to rozbawiło.
I wolałbym tam z nią być teraz na plaży. Ale starsza córka się wkurzyła ostatnio i powiedziała, lepiej byłoby żebyś ty pojechała do Dominiki, bo ona już przesadza, a ja to jakoś zniosę. Magda ma  serdecznie dosyć jej humorów.Zmiana nazwiska na bilecie może być droższa niż same bilety i nie wiem, jak to rozstrzygniemy. Trzeba Magdę ułagodzić, ze na plaży będzie spędzać czas.
A miałam napisać o Twierdzy Szyfrów. W następnym poście.

5 komentarzy:

  1. Bardzo fajny optymistyczny Blog :) - fajne to Twoje życie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zachodzie, przynajmniej tu gdzie jestem , swieto zmarlych sie obchodzi a halloween jest uwazany za cos obcego i trudno sie przyjmuje. W sklepach sa halloweenowe ciuchy i ....jakos nic poza tym. Pomimo tego, ze ludzie tutaj lubia sie bawic i swietowac, to jednak halloween idzie bardzo opornie. Tubylcy sa bardzo przywiazani do swojej tradycji.

    eM sie ostatnio ubawil widokiem cmentarnego parkingu. Codziennie to tam moze jedno, dwa auta parkuja, a w swieto zmarlych, tzn przed, bo ludzie groby bliskich do porzadku doprowadzaja, miejsc jak na lekarstwo...full aut. czyli nie tylko to takie nasze - ten "ped" bo termin nadchodzi. nie mniejmy kompleksow i przestanmy na siebie narzekac hzachwycajac sie wszystkim co inne. jakiez te zachwyty moga byc uwazane za posmak prowincjonalnosci. Nieobycia , takiego nowicjuszowskiego nieobycia ze swiatem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez narzekam na Mistera, gdy nie rozumie naszych tradycji, też tych z 1. Listopada, dla niego to wyjątkowa cmentarna komercja. Wyzywam go wtedy od ignorantow nieznająch historii, dziedzictwa kulturowego i procesów zachodzących we wspólczesnym świecie. Sama mogę niegrzeczne wrażenie sprawiać na rodakach, bo lubię prowokować. Ale ja chcę po prostu przyjemnie żyć, a nie na wiecznych cmentarzach! Parę lat temu, blisko 10, poznałam Mistera akurat pod koniec pazdziernika w Paryzu, było tam wtedy jakby gorace lato nadal. Halloweenowe ozdoby w restauracjach pamietam do tej pory i lukrowaną dyńkę, ktorą mi kupił mam nadal. Halloween to dla mnie też nie nasz festiwal, ale jako nauczycielka angielskiego sama propagowałam to święto od wczesnych lat 90. i r świetnie to robiłam. A w US to już była feeria zabawy! Oni są totalnie odlotowi. Teraz na lekcjach już mnie to wyjątkowo nudzi, ale dzieci uwielbiają się bawić. Robię to dla nich. Kiedys byly andrzejkowe wróżby, dzien kobiet i niestety atrakcyjniejsze amerykanskie festiwale je wyrugowały. Nie, zebym sie z tego cieszyla, bo ja jestem wychowana w tamtych tradycjach, ale lubię się beztrosko bawić. Walentynki i halloween są pocieszne. A teraz i tak oglądam serial Dom po raz n-ty, bo tak zostałam wychowana przez reżimowe szkoły i uczelnie, w szacunku do hostorii. Mister się smieje, ze ja tylko filmy o nazi ogladam, bo to mnie niezmiernie wzrusza, ale młode pokolenie wychowuję inaczej.

      Usuń
  3. Twój blog na moim pasku bocznym sam się zaktualizował - jak widać zmiana adresu pomogła i jest jak ręką odjął Ardiolko. Super. Ja już pisałam, że nie mam nic przeciwko listopadowi - nie tylko z uwagi na urodziny siostry i moje - odpowiednio 1 i 2. Przez te urodziny Święta zmarłych zawsze mamy na jakiś sposób również wesołe. I sporo osób o nich pamięta ;). Przy okazji he he. Kult przedmiotów na cmentarzach i mnie się za bardzo nie podoba, ale chrzanię to - niech każdy sobie robi co uważa za słuszne. Dawno przestałam brać to do głowy. Bardziej podobały mi się dawne czasy - bardziej skromne, no ale świat się zmienia. Osobiście lubię przechadzać się wśród mogił. Wcale mnie to nie dołuje.

    Hallowen zaś zupełnie do mnie nie przemawia i chyba nigdy nie przemówi. Już zdecydowanie wolę indyjskie Diwali, które bardzo często pokrywa się z naszymi świętami zmarłych. Ale i Diwali nie celebrowaliśmy (tylko M. zapalił wieczorem świeczki i wypiliśmy wino). Świętować indyjskie święta tu gdzie mieszkamy to dla mnie jak świętować Boże Narodzenie na plaży w Saudi Arabii ;). Zresztą M. sam nie przywiązuje do tego wielkiej wagi. Owszem, w Indiach razem z rodziną, w swoim środowisku świętuje - ale tu w Pl niezbyt.

    Pomysł, by kamerką przejechać po szafie jest całkiem praktyczny a nie żałosny. ;). Też bym tak zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja sama nie wiem juz co myslec o tym wszystkim...W tym roku swietowalismy halloween, bo mlodsze dziecko od miesiaca czekalo na to swieto, wiec byly maski, przebierance, dolcetto-scherzetto...starsza wybrala sie ze swoim chlopakiem do Gardalandu,parku rozrywki...a ja szczerze mowiac lubilam wieczorne spacery po naszych polskich cmentarzach, tysiace zapalonych zniczy zawsze robily na mnie wrazenie..

    OdpowiedzUsuń