Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 16 listopada 2013

Let the sunshine. Jesień w naturze, ale nie w życiu!

Do gajówki tym razem przyjechałam jakąś dziwną trasą, przez Piotrków i Bełchatów do Wrocławia, a potem do Jeleniej Góry. Zawsze jeżdżę na Katowice, Opole. Tę ciekawą odmianę zawdzięczam mojej młodej koleżance, z którą zabrałam się do Wrocławia. Podróż szybko zleciała dzięki miłej pogawędce.
A gajówka w słońcu, a przez opustoszałe drzewa widać dokładnie nasze piękne kratkowane domy. Chciało się zawołać, jak tu ładnie! A gdzie tu jesień, toż tu życie w całej okazałości. Popatrzmy.
Co to za różowe pączki? Wyglądają jak kwitnące jabłonie.

W tym samym domku róże szczycą się kolorami.

Kolorowe ściany i malownicze kwitnące pączki.

A oto i drzwi do zaczarowanego domku. Sąsiedzi w gajówce górnej.
Nasza gajówka, chociaż to mała wioska, i tak podzieliliśmy ją na upper i lower "gadżołka"/ dawna wymowa Mistera/ oraz south and north "gadżołka".
A u naszych sąsiadów nadal piękne pelargonie zdobią okna.

A jagódki chciałoby się zrywać. A co to właściwie jest?
Mój spacerek wiedzie utartą ścieżką, od lower do upper, przez north do south. Kolejni sąsiedzi zbierają kamienie na rozległym polu. Już im zazdroszczę kamiennych słupków i innych dekoracji.Wczoraj dokupiliśmy drewna. Atawistyczna tęsknota za ogniem  w kominku to kosztowna przyjemność. W naszym przypadku to konieczność. Tu nie ma centralnego.
U sąsiadów tez zbierają patyki na zimę.

A te chude brzózki jakie ładne!
Soczysta zieleń nie zapowiada zimy.

Dom na sprzedaż, ten nr 20. Podobno za drogo, tak twierdziła para niemiecka, którą kiedyś poznaliśmy, chyba blisko 500tys, a ziemi tam nie ma duzo.

A w tej piwniczce pewnie zapasy na zimę.
Dom sąsiadów Anglików w lower gajówka, ale żona Danusia mowi po polsku. Obecnie remontowany przez Bernardo, utalentowanego Niemco-Austriaka:)
Koniki u Petry, prawie spolonizowanej Berlinki-Berlińczykówny. No, jak to powiedzieć? Po prostu Niemki z Berlina.

Nasze kratkowane ruderie, lower "gadżołka".

Nasi sąsiedzi w upper gajówka.
Szron z rana około 8. Później słońce go oświetli i ociepli.
ten szron też ma duzo uroku.

A potem trawa znowu taka zielona.

A nasze kotki, osierocone przez Gerry, miewają się jednak dobrze. Mister tylko rozpacza nadal po wypadku Gerry.
Pilnuje tajemniczego talizmanu Mistera, zegarka z Mórz Południowych.

Siedzą przed kominkiem.
Nie sądziłam kiedykolwiek wcześniej, że będę miała dom na wsi. Nawet nie było to w sferze moich planów, nie ze względów finansowych, ale emocjonalnych. Nadmiar wolnej przestrzeni mnie męczy, może to brzmi niedorzecznie, ale tak to czuję. Zawsze wolałam kulturę od natury. Ale na weekend, nawet wydłużony, to wspaniałe uczucie posiadania. I tak sobie myślę, ze niedługo już będę mogła zapraszać tu rodzinę i znajomych i to mi sprawia największą przyjemność. Mister dokonuje cudów budowlano- renowacyjnych na miarę naszej kieszeni. Podziwiam go za to. Ale wiedza, że za trzy dni wrócę do cywilizacji też jest pocieszająca. Natomiast święta na wsi, to chyba będzie wyjątkowe wrażenie!
W koszu na bieliznę.

12 komentarzy:

  1. Ach, uwielbiam taki swojski nastrój. No i koty oczywiście muszą być! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, swojskie klimaty są cudowne na długość weekendu. A zdjęcia kotków będą regularne. Są nieodłącznym dodatkiem tego wiejskiego, zwolnionego zycia. I jeszcze piesek. Przywiozę na wiosnę od córki.

      Usuń
  2. faktycznie, Gajówka aż się prosi,żeby mówić Dolna i Górna:)
    wiesz, może to jakieś głupie, ale bardzo się cieszę, kiedy jakiś wiekowy dom ma właścicieli, którzy go remontują, odnawiają, i znowu jest w nim życie - tak jak w Waszym. Widoki macie piękne, my na sąsiadów swoich tylko.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzięki paru blogerkom i entuzjastom starych domów, czuję, że to była dobra decyzja, chociaż wymuszona nową sytuacją życiową. Ludzie, skąd pochodzę znacząco pukają się w głowę, podobnie większość miejscowych fachowców. Nowy dom łatwiej i taniej wybudować. My też się cieszymy, że przywracamy do życia tę naszą ruderię, jak ktoś sympatycznie mówił o starych domach. Szczególnie Małzonek ma duzo zapału, też rozczarowania, że stary właściciel tak ten dom zapuścił przez ostatnie 30 lat.
      Następnym razem na pewno się spotkamy, bo ja za niedługo wybywam.

      Usuń
  3. Kwiaty i zieleń trawy - mam wrażenie, że macie tam na Południu nieco cieplej niż my tutaj w tym północno-wschodnim rogu. Ja jestem człowiekiem wsi jak wiesz Ardiolko i mnie się bardzo podoba ta Wasza wieś, przestrzenie, te stare domy i koty :). Piwniczka zaś "wymiata". tez tu podobne miewamy, ale większe - ta ze zdjęcia, taka mała (pewnie pod ziemią większa) jest urocza! To chyba dobrze, że możesz połączyć sobie świat wiejski i miejski (ja takie połączenie lubię, choć moje miasteczko jest małe).

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne zdjęcia zwłaszcza te koty ...Uwielbiam zwierzaki . A co do twojej gajówki to ciesze się ,ze wszystko idzie w dobrym kierunku .Warto mieć swoją przystań. Pozdrawiam serdeczne .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przystań, pieknie powiedziane. Nie dłużej, niż na tydzień. Ale tu jest wyjątkowo ładnie i ciepło. Dzisiaj było chyba z 15 stopni,

      Usuń
  5. Tak bardzo powieściowo jest tam u Ciebie.:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Ardiolko ;) Podczytuje Cie od samego poczatku ale po raz pierwszy pisze bo tez jestem pelna podziwu, ze Twoj luby to taki zdolny czlowiek i z niedowierzaniem ogladam kolejne postepy w remoncie bo postepy sa niesamowite. Bardzo podoba mi sie tam u Was bo tworzycie w swoim domku fajny swojski klimat, ktory bardzo pasuje do domu i otoczenia. Niedaleko was mieszkaja moi bardzo dobrzy znajomi, ktorzy sa dla mnie jak rodzina a ze sie dawno nie widzielismy to postanowilam, ze jak tylko uda mi sie zdac prawko, to napewno przyjade w Twoje strony na kilka dni wiec moze sie zobaczymy. Co do swiat to masz racje, na wsi sa one niepowtarzalne i takie magiczne... Pozdrawiam cieplutko bo u nas dzis zimno i pada deszcz. Aga

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja lubię takie wiejskie klimaty, miasto mnie zupełnie nie pociąga. Lubię naturę, a w mieście brakuje mi szumu drzew i śpiewu ptaków. Miasto jest dla mnie sztucznym tworem, czuję się tam obco i niekomfortowo. Mam nadzieję, że kiedyś będę mógł wrócić na wieś, a miasto pożegnam bez żalu.
    Sympatyczne te zdjęcia, miło mi się oglądało.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ładnie tam jest, ale ja się lepiej czuję jednak w mieście. Myślę i mam nadzieję, że nowi znajomi pozwolą mi się tam odnaleźć, bo na razie to odbieram jako zesłanie:(

      Usuń
  8. te różowe kwiatki to kalina wonna, u mnie też kwitnie, ale biała. Dziwne, że ją ktoś w Gajówce posadził, to mało znana roślina.

    OdpowiedzUsuń