Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Verweile doch! Du bist so schon!



Dużo kiedyś pisałam o Hiszpanii. Z perspektywy czasu trudno mi ogarnąć tamte moje silne wrażenia. To był tak zupełnie inny czas. To  ucieczka przed mijaniem czasu.
Nad rzeką Ebro, niedaleko Saragossy.



Moje kiedyś pierwsze zetknięcie się z Hiszpanią miało miejsce bardzo dawno temu przy oglądaniu filmu Wojciech Hasa „Rękopis znaleziony w Saragossie, który powstał na bazie książki poety, uczonego, filozofa, żołnierza, podróżnika i fantasty, hrabiego Jana Potockiego. Podobnie jak powieść Potockiego, film ma kompozycję "szkatułkową" – podobnie skonstruowana jest Księga Tysiąca i jednej nocy.

Akcja toczy się wokół przygód kapitana gwardii króla Hiszpanii, Alfonsa van Wordena, który podczas wędrówki przez góry Sierra Morena napotyka przedziwnych przybyszów i wysłuchuje jeszcze bardziej niesamowitych opowieści. Forma, klimat oraz niezwykła tajemnica emanuje z każdej sceny, każdego kadru filmu. Ja zapamiętałam go jako niezwykłe dzieło, może to wtedy zaczęły mnie interesować ezoteryczne krainy, jakaś siła pchała mnie do krain dynastii Fatymidów i Omajadów. Trwająca 3 godziny podróż przez różne czasy, przestrzenie i kultury jest dziełem osobnym, sztuką samą w sobie. Bogactwo obrazu, precyzyjna i plastyczna uroda scenografii, alchemia, oświeceniowa filozofia i posługiwanie się oryginalną metaforyką tworzy opowieść o nieskończonych interpretacjach..Już nie wiem, czy to wiem teraz, czy tak zapamiętałam jako dorastająca dziewczynka, no, nie tymi słowami na pewno.
Ale zanim zobaczyłam Grenadę, Sewillę i Kordobę upłynęły wieki od tamtych czasów.
Kiedy parę lat temu zainteresowałam się bliżej językiem hiszpańskim, to była głównie zasługa jednego z moich dorosłych studentów i tak przez parę miesięcy flirtowaliśmy na lekcji językiem Cervantesa i Izabelli Kastylijskiej.To były niezapomniane lekcje-randki i kradzione spojrzenia przy wypowiadaniu dialogów…
W języku hiszpańskim vivir/żyć/ brzmi niemal tak samo jak bibir/pić/, hiszpańskie twarde „b” przypomina „v”.W hiszpańskich słowach czuć także wysuszone słońcem równiny, puebla z piosenek Tercetu Egzotycznego. Hiszpański jest najdzikszym z języków romańskich. Liturgiczna łacina brzmi w nim gardłowym, arabskim”h”. Łagodne włoskie słowa pan/chleb/…. mieszają się ze słowami zawleczonymi tu z arabskich pustyń: alkazar-zamek,alhambra-czerwony….
Ponadto duże wpływy też zostawili Żydzi, język hebrajski zostawił po sobie słownictwo, np. w poezji /archaizmy/, a paradoksalnie hiszpański możemy odnaleźć w żydowskich i arabskich strofach poetyckich.
Królowie katoliccy wypędzili Żydów i ostatnich Maurów pod koniec XV wieku .Po wyznawcach islamu zostały mauretańskie budowle, dźwięki obcych słów, akcenty. Słowa są twarde, dosadnie dźwięczne, krzyczą,”spalają się w płomieniu- flamenco”.
Miasta Andaluzji pachną magnoliami, pomarańczami,…i średniowieczem.A pieśni w stylu flamenco wykrzyczane z ogromną pasją i z niczym nie porównaną namiętnością przypominają tylko, co jest w życiu najważniejsze. Bo Hiszpania połączyła głęboko w swoim folklorze elementy, które kiedyś przyniósł jej islam, a sięgając dalej to będzie bogactwo świata hinduskiego, bo taniec flamenco zawiera gesty tańca orientalnego.
Medieval facade.

Widziałam przedstawienia obu tych tańców, wprawiają w trans i najlepiej mieć obok siebie swojego ukochanego i hotel w pobliżu, egzotyczne rytuały religijne poprzez taniec wyrażają najgłębsze siły i potrzeby człowieka.
Katedry w Sewilli, Grenadzie i Kordobie wybudowano na bazie istniejących meczetów, a teraz chcą się tam również modlić muzułmanie / news z Sewilli/. Stumetrowe minarety przerobiono na dzwonnice, które już od prawie 700 lat nie wzywają wyznawców Proroka. W tym otoczeniu nie zdziwiłabym się, gdybym usłyszała głos muezzina…ale Watykan nie pozwala.
Tamte miasta są najpiękniejszym wyrazem sztuki Islamu. Wszak Kordoba to był Bagdad zachodu, a teraz to eklektyzm hiszpańskiego baroku z gotykiem. I to zestawienie ma w sobie coś z tropikalnej przesady, gdzie nadmiar ciepła i światła sprawia, że wszystko staje się bujniejsze i bardziej zmysłowe. I zwiedzać to zaklęte piękno też radzę z ukochaną osobą, moja wrażliwość nie zniosłaby samotności po takiej dawce artyzmu i estetyki.
I żeby ktoś mu mógł robić  mi zdjęcia :)

A tu chciał zrobić ze mnie Monikę Vitti, tylko pomylił kościół z fontanną, hehe.


Wrócę jeszcze na chwilę do filmu "Rękopis znaleziony w Saragossie", o którym ostatnio wyczytałam, że jego uroda i klimat przyczyniły się do jego ogromnej popularności na całym świecie i otoczono go swoistym kultem. W internecie istnieją strony w wielu językach poświęcone temu obrazowi. Wielu współczesnych reżyserów wymienia film Hasa jako jedno z najbardziej inspirujących dzieł w historii światowego kina. Do wielbicieli Rękopisu... zaliczali lub zaliczają się m.in. tacy twórcy filmowi jak Luis Buñuel, Pedro Almodóvar, David Lynch, Francis Ford Coppola czy Martin Scorsese. Ten ostatni ściągnął kopię Rękopisu... z łódzkiej filmówki, zlecił jej odnowienie i w 1998 r. przekazał film do dystrybucji. W 2002 r. obraz pojawił się w Stanach Zjednoczonych na DVD, w ramach serii "Martin Scorsese i Francis Ford Coppola prezentują".
Mnie też ten film zafascynował, takim byłam wizjonerem mając 12-14 lat?, bez przesady, czytałam po prostu dużo i tyle się potem wydarzyło z tej inspiracji.
To teraz będę pisała o Hiszpanii:)


.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz