Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 25 kwietnia 2014

Beach bar w sołectwie Gajówka, dawniej Hayne.


Co ja tutaj robię, co ty tutaj robisz, byłoby najwłaściwszym pytaniem.  Mieć te przestrzenie na jedno skinienie wiele wynagrodzi... 
W budynku gospodarczym, o który walczymy  z Misterem urządziłam sobie "beach bar" z hamakiem i teraz już mniej zajmuje mnie jego koncepcja tarasu. Niech sobie siedzi na górze,


Takie wygodne krzesełko gdzieś wypatrzył i zadowolony ogląda przestrzenie.
ja tylko wymogę, czyli wydam polecenie w sprawie szerokiego  łuku wejściowego w budyneczku , żeby All in all ... just another brick in the wall  nie ograniczało mi przestrzeni. Mister twierdzi, że wszystko robi dla mnie. To przekonajmy się
Gdy tu przyjechałam dokuczały mi przez parę dni bóle głowy, to nienaturalny nadmiar przestrzeni dla mnie i koszmary senne. Chodziły po mnie insekty, za ścianą biegały kuny, jakieś wycia wilków słyszałam w nocy i już się widziałam jako Basia Wołodyjowska czy Helena de With  i Rafał Olbromski razem wzięci. Chyba ich matka, hehe. Zupełna aberracja /ulubione słowko z epoki studenckiej/. Dopiero po świętach zabraliśmy się do pracy i z zadowoleniem rozłożyłam się potem na hamaku w moim coctail  beach  bar. Trójkatny kieliszek martini zastąpiłam Minervois du verre z winem Tova made in Portugal. Tak piję to wino od czasów Dominiki wyjazdu na erazmusowe studia do Algarve. Już wróciła, a ja nadal piję "Jeronimo Martinsowy" trunek.
Trwają prace.
Ta prowizorka najbardziej mnie uradowała ostatnio, Kima tez i przeniósł swoje krzesełko z tarasu.

Siewnik ma byc przeznaczony na ozdobny kwietnik. Wyróznia się pieknymi  zywymi kolorami. Rudymi i niebieskimi.

Beach bar and vintage w jednym:)

Wszystko mi się poplątało i znikło, gdy probowalam coś zmieniac. W zwiazku z tym nie zamieszczę poprzednich refleksji a propos mojego zycia w gajowce. Pisalam wczoraj, a mialam wtedy inne odczucia niż dzisiaj. Tu sypialnia goscinna zaprasza. To podwójne łózko bardzo wygodne, przywiezlismy z Francji i te obok tez mają wspaniale materace. Bardzo jestem dumna z tego pokoju, urządziłam go na podstawie pomysłów ze strony Pinterest. Ma trzy mini-biblioteczki, głownie angielsko-francuskie i piękne widoki z dwóch okien. Stoliczek z pokoju ponizej. Pokoj jest bardzo niski, bo zamurowano kiedyś belkowy sufit. To jego charme.
W łazience lubię widoki podczas porannej prasowki:)
Tu szczególnie  udało mi się francuskie esprit, jakby w Pepieux. Uwielbiam architekturę i wnętrza tego domu, są zaskakujące i wyjątkowe. Gdyby Mister miał inny stosunek do tego, stworzylibyśmy nadzwyczajne i  bardzo osobliwe siedlisko. Już jest to wielce nastrojowa villa rustica.
Sypialnia połączona z pokojem wypoczynkowym dla nas ma powierzchnię całego mojego mieszkania w hometown. Łazienka tutaj to moje dwie kuchnie w O.Muszę jednak przyznać, że łózko lubię, jest nadzwyczajnie wygodne. Naprzeciwko mam wielki TV screen i oglądam filmy jakie chcę. Mister ma na to swoje sposoby. Ostatnio zażyczyłam sobie starą wersję " Of human bondage"- W niewoli uczuć z 1963r.-  nastrojowe nudziarstwo. Długa wersja Apocalypse now cofnęła mnie ponad  30 lat wstecz i chociaż tak długa, rozmyślałam sobie o róznych sprawch  i niebywale się czułam oglądając to z Kimem, ktory sam się szykował na wojnę w Wietnamie! Nie wzięli go na szczęście, bo byłaby historia jak w Hair. Ale głownie ogladam oskarowe klasyki. Meryl Streep wszystkie filmy,była tyle razy nominowana, ostatnia sztuka-film August Osage County. Powalająca rola  jak zawsze.
Mój business lounge:) Uwielbiam ten  toaletkowy sekretarzyk.
Jak zawsze odwiedziliśmy Muzeum Stalag Luft III
Rowerek jak we Francji:))
Te drzwi uwielbiam! I sama wszystko wyszlifowalam i pobejcowalam.
Przeskakują mi te zdjecia, gdy chce wpisywać opis. Tu ciapki fur  gaesten czekają, hehe. Poniżej są też zdjęcia   z dolnego pokoju dziennego i innych wnetrz.  Ozdobne okna są  wyróznikiem domu, duży stół we frontroomie, bo sam aneks kuchenny to nadal  straszna prowizorka.
Tu miejsce na pierwszą kawę z widokiem na Pogórze Izerskie, a teraz tak mocno osłonecznione.
I kontynuując myśl z początku  postu:
Co ja robię tutaj co ty tutaj robisz
są takie rzeczy że nikt nie zaprzeczy
po co tu się głowić
z daleka słychać szum, co ty tutaj robisz

Dla wielkich oraz osłów
by się rzucić z mostu no i łowić.

Już każdy powiedział to co wiedział
trzy razy wysłuchał dobrze mnie
wszyscy zgadzają się ze sobą

a będzie nadal tak jak jest 
A poniżej taki klimatyczny pokój.


10 komentarzy:

  1. Moze sie i zadomowisz na dluzej ? Najbardziej podobalomi sie zdjecie z drzwiami w przedpokoju.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tzw barn doors są niezwykłe dla mnie. Sama je szlifowalam, potem bejcowalam i polerowalam. Coś sie tu dzieje z moim blogiem dziwnego. gdy chcialam usunac jedno zdjecie, znikly mi wszystkie ponizej ostatniego opisu i juz mi sie nie chce pisac tych niezbyt optymistycznych refleksji o moim zyciu w gajowce. Powiem krotko, zadomowilabym sie tutaj na pewno, gdyby nie ciągle narzekania Mistera na wszystko i przekonanie, że to z pewnością nie jest jego miejsce na ziemi. Tylko eksperyment.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Alu, ten dom to rewelacja! Zapraszamy się z mamą i wreszcie nagadamy się do syta. Pozdrawiam gorąco. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goszczenie moich przyjaciół z O. będzie ogromną przyjemnością i na to liczę w wakacje.

      Usuń
  4. Mnie się tam u Was podoba, bo jak wiesz, ja wiejskie stworzenie jestem. Wszystko jest takie inne niż to, co się spotyka obecnie na co dzień, czyli tę "ikeowską" nowoczesność. Nie mam nic do nowoczesności, ale takie wnętrza jak u Was są jednak rzadkie i wyjątkowe. Czy jest to Wasze miejsce czy też nie - w jakiś sposób się tam spełniacie i to się liczy!

    Żałuję, że to odległy dla nas kraniec Polski, bo na pewno wpadłabym poleżeć w tym hamaku i napić się z Tobą winka. Pozdrawiam Ardiolko i gratuluje wkładu pracy i efektów!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie sie tez podoba, ale na dlugość weekendu, ale rzeczywiście trochę pracuję nawet. Po deszczu ziemia jest miękka i łatwo się kopie. Pozasadzałam sobie kwiatki wokol domu, wcześniej odkopując jedną ścianę zasypaną nierowno przez lata. Mamy małą koparkę,ale koło scian to najlepiej ręcznie.
    Ja tez bym chciała cię zobaczyc i na pewno będę jechała do Olsztyna w maju lub czerwcu. Moge zboczyc na Bialystok. Mam duuuzo wolnego czasu. Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ardiola, jak tylko będziesz się wybierać w nasze okolice - daj znać z wyprzedzeniem, żebym mogła się zorganizować :).

      Usuń
  6. Jestem pod wrażeniem ile się zmieniło w domu w Gajówce. Faktycznie urokliwie.
    Czasami pomysł i nie zbyt duży nakład finansowy daje dobry efekt.
    Ala daj na luz , ja już pomału odpuszczam . Szkoda zdrowia. Może my za dużo oczekujemy od zycia.
    Masz odskocznie jak wkurzy Cię Ostrowiec , a jak Kim, to jedziesz się zmęczyć do Ostrowca. W koncu masz różnorodne życie.
    Dzięki za piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam.M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż zaprasza do odwiedzin.... może w lipcu?

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, było się u Inkwizycji, a do mnie, juz za daleko? Haha. A wczoraj mialam urodziny i swietowalam z moimi gajowkowymi artystkami. W lipcu na pewno zostanę na dłuzej, chociaż moja emocjonalność toleruje pobyty w gajowce na krótkie terminy.

    OdpowiedzUsuń