Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Leto z rozhazem i rundfunkiem. Part I.

Ewcia uczy się chodzić.
Dawno już nie słuchałam Lata z radiem, bo zazwyczaj inne stacje mają silniejsze fale, a na komórce nie mam jeszcze zwyczaju słuchać, ponadto jedynka została kiedyś skutecznie obrzydzona jako reżimowa rozgłośnia. Nie słucham jej od czasów bardzo odległych lat. I tu w gajówce mój stary, zabrany ze szkoły Thompson Cassette Recorder, doskonale łapie fale jedynki i programy lokalne.  Raz i drugi rozbawiła mnie poleczka Lata z radiem i zapowiedzi w różnych językach. Na to też zwróciła uwagę moja córka. Kiedy jako młoda dziewczyna jeździłam na LLF do Łagowa Lubuskiego, wysłałam list do Lata z radiem , opisując atrakcje festiwalu, i  list z nazwiskiem i miastem pochodzenia był odczytany na całą Polskę.  Glorious time, hehe. Ileż ich było tych glorious time w moim życiu, ile wygranych konkursów i zaszczytnych tytułów, i tak się przyzwyczaiłam do ciągłej admiracji, uznania, i achy i ochy były moim ciągłym udziałem. Teraz z całą stanowczością zachwyty i ubóstwianie przenoszę na moje dwie śliczne wnuczki, też córki i zięcia. I Lato z radiem jest pełne relaksu i miłej refleksji. Ale dlaczego nie ma części Strofy o miłości!?  Sama sobie czytam poezje Iwaszkiewicza i Gałczyńskiego, tomiki kupione w muzeach poetów.
Matyldzia- Rybeczka na plaży w Kortowie.
Ściśle mówiąc, prawie całe wakacje / a zaczęły się dla mnie w niedzielę 19 czerwca/ spędzam z młodszą córką i wnuczką Matyldzią jako full-time babcia. Najpierw miesiąc w Olsztynie oraz bliższych i dalszych okolicach, następnie w Gajówce i sąsiedzkich zagranicach.
Warmia i Mazury zaczęły mi być bliskie od czasów obozów harcerskich w Kadynach, dzwoniłam oraz pisałam smsy do  Joli i Dosi, dawnych harcerek. Smiałyśmy się z rozrzewnieniem, wspominając, bagatela, czasy sprzed 40 laty!!! A pamiętny Czterdziestolatek wydawał się wtedy  taki stary. Jak to zmienia perspektywa, ja nie czuję wieku mając blisko, aż trudno mi przez gardło przechodzi, ile to lat będę miała w 2018. I tyle rzeczy jeszcze planuję, całkiem nowe życie, hehe.
Budynki słynnej stadniny koni w Kadynach, ktora już niestety nie istnieje. Obecnie kompleks hotelowy.


i nieodmiennie Wenus z fal się wyłania...i po co tu o latach mówić.
  Na obozach harcerskich zwiedzaliśmy  wszystkie pamiątki po Koperniku, to  post-epoka Frombork 1001

katedra we Fromborku.

Ryneczek w Tolkmicku. To wyjątkowe miasteczko, czuło się tam pewne oddalenie od głosnych kurortów po drugiej stronie Zalewu.
.
 A trochę potem, od czasów Bartoszyc, Biskupca, Szczytna, Warmia i Mazury były prawie rodzinne dla mnie. To region  najbliższy mi w Polsce po moim kieleckim i rzeszowskim.
Poezję na Zamku znam od zawsze, a w wykonaniu Stanisławy Celińskiej to wiadomo mistrzostwo. Jednocześnie w tych dniach dowiedziałam się o bitwie pod Kostiuchnówką, która w I Wojnie Światowej miała szczególne znaczenie. Odbyła się na Wołyniu, czczona na Warmii z powodu tysięcy przesiedleńców z tamtych rejonów.
Wieczorny powrót z koncertu. Wysoka Brama. Już ok 22, bo były to najdłuższe dni w roku.
Pobyt w Olsztynie to była pora  Euro Cup i oglądanie meczy stanowiło ważny towarzyski moment.  Mecz Polski ze Szwajcarią oglądałam w małym barze w Kadynach, prawie na plaży.
W przerwie meczu  pojechałam się wykąpać, bo nie dało się wytrzymać. A morze w Zalewie ciepłe jak zupa. Trzeba było odejsc od brzegu ze 200m.

W tym małym barku oglądałam mecz Polska -Szwajcaria, wygrany karnymi z Koleżanką z Elbląga!
Był straszny upał, podobnie  miało miejsce za tydzień, kiedy Niemcy grali z Włochami i strzelano 9 karnych, zanim mecz rozstrzygnięto.
W towarzystwie tych uroczych pań, moich wieloletnich  kuzynek-kolezanek, ogladałyśmy ćwierćfinał z Niemcami. Tu nad jeziorem Narty tego dnia, a potem  drinki z Tequili umilały nam czas.
 Moje małe wnuczki też były fankami piłki nożnej,
Ewcia

Matyldzia
Codzienne spacery z Matyldzią po Kortowie były moim rytuałem
Z akademicką rybką,
. Załatwiałyśmy też różne sprawy w mieście i zawsze w towarzystwie naszej gwiazdeczki.
Knajpka filmowa w Olsztynie.
 Urodziny Dominiki uczciłyśmy w sposób szczególny. Pojechałyśmy do Ostródy na wake-board. Miasto szczyci się Letnią Stolicą Warmii. Leto z rozhasem podpowiadało atrakcje.
Wyciag wake-boardowy w głębi.

Dominika się szykuje. Nagrywałam filmiki z jej szaleństw, ale są w innym pliku, bo pojemność się skończyła,
W ostatni warmiński weekend pojechałam do Leśniczówki Pranie, gdzie K.I.Gałczyński spędził parę lat na wypoczynku. Na niepowszednim i szczególnym przedstawieniu wiersze poety czytał Krzysztof Radziwiłłowicz. Towarzyszyli mu wirtuozi skrzypiec, odgrywając hity muzyki klasycznej. Cóż dodać? Zdjęcie chyba.
Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić...

Z tomikiem  Liryki najpiękniejsze.
I wiersz:
 Prawda na auto nie stać nas Miła Moja
Lecz spójrz tylko się durnie spieszą- ileż dostojniej chodzić pieszo
Miła moja
Na Londyn także brak funduszy Miła Moja
Lecz po co Londyn? Londyn nora.
W Paris-Soir czytałem wczoraj, że marikz Q,to jest baronet
psim makaronem otruł żonę...
Jasna cholera z takim Londynem Miła Moja
Na kawior z Kremla, na jesiotra również nie mamy miła moja.
Lecz cóz Kreml, gdy mam twe biodra?
Biodra są złote, a noc modra.
I jeszcze mamy lampkę wina i konto w niebie u serafina,
Więc gwiżdż na auto, Kreml i Londyn Miła Moja.

Tak, tak moje pokolenie jest idealistyczne, na konkursach recytatorskich recytowałam Pieśni oczywiście, sztandarowy wiersz tamtej epoki...trud uparty i niezmienny, nieustanne kształtowanie... ale i Zaczarowaną  dorożkę, zapytajcie Artura, słowo daję, nie kłamię...

A w Gajówce jestem już miesiąc, a z wnuczką dwa tygodnie. Ileż ona sie już nazwiedzała i dwa razy za granicą była!
na lodach też bylismy.
 Ale o tym w następnym poście, bo chcę już obejrzeć Piłat i inni na Kulturze.

3 komentarze:

  1. DOMINIKA TO MA POMYSŁY. A MATYLDZIA CUDNA. OLA Z K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mazury i Warmia...moje klimaty!! Ostroda to juz w ogole. Dwie blogierki byly latem na moich smieciach i z zadna z Was sie nie spotkalam:(
    Wnuczki, nie ma po prostu o czym gadac- cudne:)) BArdzo wzruszajaca jest ta nauka chodzenia u Ewy:))

    Poezja. Jestes pokoleniem rozumiejacym poezje. Moje juz tak nie ma. Dla nas poezja to tajemnica, dla Was jezyk poezji to fraszka, igraszka, zabawka blaszana:) Smurff rozumie poezje, Krakowianka, Ty ...to Wasze pokolenie tak ma. Tak bylo , nazwijmy to "wartosciowo" w szkole edukowane. Ja zas nie znosilam w czwartej klasie liceum analizy poezji wspolczesnej. Trudna byla nieziemsko. Poza tym, poezja to sprawa tak intymna, ze aby rozkmimic poete, to, co chce czytelnikowi powiedziec, trzeba go dobrze znac- prawie ze jego zycie prywatne:))) Dodam tylko , iz pomimo nie znoszenia analizy poezji wspoczesnej, mialam najlepsza ocene z polskiego w ostatniej klasie licealnej...przykladalam sie. ja tam mam, jak cos dla mnie trudne to sprawia mi przyjemnosc pokonanie tego, wziecie tego za rogi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokolenie ambitnych, i twoje, i moje. Liceum zobowiązywało. U mnie była indoktrynacja, ale też solidna akademicka wiedza. Tak, ja bardzo lubię poezję i ją znam na pamięć, bo byłam czołową recytatorką na wszystkich etapach nauczania. Wiele razy to podkreslam. Nie mam kiedy napisac o naszych wycieczkach z gajówki, bo teraz rozpoczecie szkoły i Matyldzia jeszcze ze mną. Pozdrowienia.

      Usuń