Moja lista blogów

niedziela, 6 listopada 2022

Dolarowy zawrót głowy

 


Wydarzyło to się w latach 70., kiedy w Polsce otwierano pierwsze pewexy. Starsza pani Walentyna, mama Stefci, a wyglądała jak jej babcia, zawsze to zastanawiało Anię,  weszła do pokoju, gdzie dziewczynki się bawiły i powiedziała  z radością, wiecie, że  w naszym mieście otwierają sklep dolarowy? Ania była częstym gościem w domu Stefci przy ulicy Iłżeckiej, chodziły razem do szkoły podstawowej, pomagały sobie wzajemnie w lekcjach. Ania, już wtedy 12-letnia świetnie rozumiała radość pani Walentyny. Jej mąż od lat przebywał w USA, a ona z córką wygodnie zamieszkiwały piętro kamienicy przy wspomnianej ulicy Iłżeckiej.   Ania wielokrotnie była świadkiem, gdy przychodziły olbrzymie paczki z USA i ją także obdarowywano małymi upominkami, najczęściej słodyczami. Dziewczynka lubiła przebywać w tym ładnym mieszkaniu, urządzonym bardzo gustownie i ze smakiem, które kojarzyło się z amerykańskimi filmami i serialami oglądanymi z rzadka w telewizji, jak np. Koń który mówi czy Bonanza. Filmy, chociaż z innej epoki, to w polskiej TV ukazywały się w innym czasie. Stefcia miała swój duży pokój, podzielony na część sypialnianą i gabinet do lekcji. Tam dziewczynki zwierzały się ze swoich sekretów. Podkochiwały się w tych samych chłopakach,  Andrzeju i Witku. W 7i 8 klasie urządzały zabawy w butelkę oraz sylwestra. Spożywali ukradkiem zakazane drinki z kredensu mamy.  Najbardziej ich intrygowała wódka ze złotą słomką. Za dolary od Stefci  już trochę starsza Ania kupiła sobie Super Rifle  i bluzeczkę boucle. Bardzo była zadowolona, chodziła potem całe liceum w tej modnej odzieży. Dolary sprawiały, że świat realny był w jaśniejszych barwach, ładniejszy i weselszy.
 Na zdjęciu dziewczynki w wieku 15 lat, amerykańskie sukieneczki z krempliny, wtedy na zakończenie roku chodziło się w białych bluzeczkach, wyróżniały się zawsze.


 Przed wyprowadzką z rodzinnego miasta Stefcia  sprzedała Ani  trochę dolarów w koleżenskiej cenie, co było i tak drogo, jakby na nową drogę życia. Stefcia wyjechała do ojca na Florydę, a Ania na studia.

W tym samym czasie w bloku obok Stefci kamienicy otworzono w mieście drugi pewex.  W drugim mieszkaniu  w tej kamienicy  u teściów zamieszkała Dorotka, świeżo poślubiona, czarująca ukochana  Zenka. Obydwoje małżonkowie byli absolwentami warszawskich uczelni i podjęli pracę w wielkiej lokalnej hucie. Śliczna Dorotka często przeglądała się w witrynach pewexu. Nomen omen, zanim urządzono ten pachnący, czyściutki sklep, wcześniej była tu pralnia chemiczna.

Dziewczyna wspominała Warszawę i beztroskie tam życie. W niedługim czasie urodziła dwoje dzieci i tak skromnie kontynuowali mieszkanie u rodziców, z bratem za ścianą,  serdeczną teściową i zgodnym teściem. Babcia kochała swoje wnuczki ponad życie. Mając dwóch synów, to te dwie słodkie istotki umilały jej codzienne trudy, które były udziałem całego społeczeństwa w tamtych czasach. Takie uogólnienie jest smutnym potwierdzeniem  trudnych lat 80.

Dolary, wówczas bardzo drogie, trudno było znaleźć w portfelu Dorotki. Czasami kochający mąż kupował bony od pracujących w hucie obcokrajowców, żeby sprezentować ubóstwianej żonie  jakiś drobiazg z pewexu, np kultowe wtedy perfumy Masumi, w aerozolu i ze złotymi napisami.  Zenek był cenionym specjalistą i po kilku latach pracy w hucie małżonkowie dostali  przestronne mieszkanie pracownicze. Dziewczynki poszły do przedszkola, Dorotka wróciła do pracy. Teściowa zmarła niedługo potem. Żal za nią trwał długie lata.  Zenek często wyjeżdżał  służbowo, również za granicę. Pobory zamieniane na dolary dawały dużo radości rodzinie.  Lata leciały jedno za drugim.  W nadchodzących latach małżonkowie zbudowali i urządzili piękny dom. W portfelach oprócz dolarów zaczęły się pojawiać euro, funty i korony.

 Dziewczynki dorosły i rozjechały się po świecie.  Nawet złotówka  stała się walutą wymienialną.  W końcu minęło 50 lat od czasów opisywanych na początku.

 Wnuczęta  Dorotki rzadko zaglądają do domu dziadków. Mieszkają w dalekich stronach i płacą kartami kredytowymi z dolarami na koncie.

Dorotka niechętnie przegląda się w lustrze swych lat.  Ale Zenek patrzy na nią z tym samym ubóstwieniem.

Ania i Dorotka poznały się kiedyś jako dojrzałe już kobiety. I odnalazły wspólne okruchy pamięci  z tamtych minionych lat. Lekarkę z kamienicy, która krzyczała na pacjentów, przystojnego pływaka i Grażkę z bratem.  I ruch uliczny w obie strony, bo od lat ta ulica jest jednokierunkowa.  Pewexy straciły swój desygnat i obecnie  żartobliwie oznaczają sklepy z odzieżą używaną. Doskonała nazwa.

Obie kobiety  z niechęcią patrzą na zegar swych lat. Jak mówiła Pawlikowska-Jasnorzewska. Stefcia pozostała beztroską Amerykanką.

7 komentarzy:

  1. Znajomi z miasta nie umieją zlokalizować kamienicy Stefci. Odpowiadam, że tam, gdzie obecnie jest kancelaria adwokacka na górze, a na dole delikatesy.
    Blok z pewexem wszyscy pamiętają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym bloku mieszkałam ,ale kiedy nie było jeszcze tam Pewexu jeździłam do Warszawy z bonami dolarowymi

      Usuń
    2. Ja dobrze go pamiętam ,często w nim przebywałam . Faktycznie trochę odbiegał od rodzin ostrowieckiej społeczności

      Usuń
  2. Panią Sztobrynową chyba wszyscy pamiętają w naszym mieście, a nie ma już tego nazwiska w rejonie.
    Takie były czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często bywałam u niej na fotelu , mieszkałam obok

      Usuń
  3. Wszystko kaman , to mimo wszystko były wspaniałe czasy naszej młodości

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje za pamięć anonimowej koleżance. Chyba się domyślam naszej znajomości:). Wspomnienie dotyczy dzieciństwa i szybko przemieszcza się do wieku dojrzałego. Tak, jak przeleciało nasze życie. A nie do wiary, jak było śmiesznie i strasznie, gdy oglądałyśmy Frankesteina pół wieku temu.
    A jednak mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin...

    OdpowiedzUsuń