Moja lista blogów

sobota, 2 sierpnia 2025

Dlaczego Czesi są ateistami?

     Frydlant kojarzył mi się kiedyś z nazwiskiem Frykowski. Wojtek Frykowski, z którym kiedyś była zaręczona Agnieszka Osiecka, a następnie ten młody człowiek zginął zamordowany w willi Polańskiego w 1969 roku.  Pamiętacie?  Równe 56 lat temu.

Skojarzenia pojawiają mi się przy każdej okazji.😀 

Nasza letnia hacjenda jest  położona wśród Pogórza Izerskiego, bardzo blisko granicy Niemiec i Czech. U nas właściwie tylko Wzgórza Radomickie.

 Dlatego te  sąsiednie kraje stają mi się towarzysko coraz bliższe, a historycznie tak bardzo związane są z Polską. A my tu pątnicy na piechotę przez granicę.

Przy okazji wizyty  córki z rodziną pojechaliśmy do czeskich miasteczek. Byłam tam już nie raz. Parę lat temu alkoholowe czy słodyczowe zakupy były bardzo opłacalne. Obecnie ceny są zbliżone. Czechy mają nadal korony, a jedna kosztuje obecnie 17,5 gr. 

Do granicy czyli Novego Mesta nad Smrekiem mamy 25 km. Jest tam mały ryneczek obecnie zabrukowany, muzeum, ogromny kościół prawosławny, sklepiki dookoła. Można płacić złotówkami w gotówce albo kartą. 12 km dalej, malowniczą drogą wśród niewysokich  izerskich pagórków jedzie się do Frydlantu.  A ja uwielbiam robić zdjęcia różnym napisom po czesku😀. Może na lody?


 Zamek Frýdlant jest jednym z największych i najważniejszych zabytków w północnych Czechach.


 Krótko o historii.  Jest to przy okazji wyjaśnienie dlaczego Czechy są w większości ateistami, co mnie bardzo interesowało już od dawna, ale  nie zajrzałam  wcześniej do historii, żeby sprawdzić. A tu  najprościej chodzi o władzę Habsburgów, a samostanowienie odważnych Czechów.

Frydlant to średniowieczny zamek i renesansowy pałac. Zamek został zbudowany około połowy XIII wieku. Przez lata budowano potężny pałac zamkowy. Właściciele byli sprawnymi wojownikami, ale także budowniczymi i zwolennikami sztuki.  Przeżyli bez uszczerbku wojny husyckie. Popierali reformację.

W XVII wieku zamek należał do rodziny Redern ,  hrabia Friedrich von Redern- protestant, wyjątkowo zdolny gospodarz ziemski, górniczy specjalista i królewski minister,  stopniowo zbudował ogromną potęgę ekonomiczną Frydlantu, a  renesansowe piękno upiększał barokowo. Jego majątki przeżyły ogromny boom podczas wojny trzydziestoletniej. Frydlant nosił nazwę Terra Felix – Szczęśliwa Ziemia. Niestety po klęsce protestantów pod Białą Górą zamek przejął  wybitny wódz ze strony Habsburgów- Albrecht. Ale na krótko, bo została zamordowany /zaangażował się w spisek przeciwko cesarzowi Ferdynandowi II/.


Prohabsburska arystokratyczna  rodzina Gallasa dostała Frýdlant. Następnie po bezpotomnej śmierci męskiej, dodano córce człon nazwiska męża- Clam-Gallas. Byli ważną rodziną szlachecką pracującą w służbie dyplomatycznej i wojskowej na dworze cesarskim.





W kolejnych wiekach-XVIII-XIX-  zaczęły się bardzo ciężkie czasy dla Czechów. Całkowita utrata suwerenności.  Następnie kraj stał się częścią Habsburgów, albo Prus, albo Austro- Węgier.

Rodzina Clam- Gallas pozostawiła po sobie wybitne pamiątki w postaci doskonałego rozwoju regionu. Zarówno przemysłowego jak i rolniczego. Dawała wolności religijne. Kaplica na zamku jest dwuwyznaniowa.  Arystokraci pozostali  na zamku  do 1945 r., kiedy Frýdlant przeszedł do nowego państwa czeskiego. Rodzina opuściła Zamek Nic  z niego nie zabierając. To niebywała historia, że Rosjanie również nic nie zabrali z zamku. Mówi się, że nowy przywódca Czech, znany polityk- Edvard Benesz miał dobre kontakty ze Stalinem i „załatwił” zabytek dla siebie.

Dziś widzimy zamek jako masywny dwupiętrowy budynek wokół małego nieregularnego dziedzińca, zdominowany przez dużą cylindryczną wieżę.  Z wewnętrznego podwórca są wspaniałe zdjęcia.


Już w 1801 roku Clam-Gallasowie otworzyli część zamku dla publiczności z zainstalowanymi zbiorami. Obecna wystawa obejmuje najstarsze muzeum zamkowe w Europie Środkowej, kaplicę z cennymi meblami i dwa skrzydła zamku. Zabytek jest unikatowy na skalę europejską. Komnaty, wyglądają jakby ludzie odeszli stąd na chwilę i gdzieś odpoczywają na szezlongach. Panowie grają w karty, czytają prasę.




  Zachwyca wystrój i historyczność miejsca. To nie jest  bizantyjskie bogactwo Wersalu. To gotycka architektura z barokowymi dekoracjami.  Są renesansowe freski, dywany, kilimy, ozdobne ściany, niezwykłe piece, wytworne meble.

Tu dostrzega się mądrość i umiar właścicieli, którzy sprawiedliwie gospodarzyli na swoich ziemiach. Tworzyli zamożność regionu.

Zastanawiałam się jak dyrekcja Muzeum znakomicie dba o powierzony majątek. Wszędzie zapach świeżości. Duże parkingi/ 10zł/, różne pakiety zwiedzania, małe grupy, zniżki, polscy i niemieccy przewodnicy. To ogromna zaleta.

W Czechach  od czasów Jana Husa była zawsze silna tradycja antyklerykalna, a historycznie katolicyzm utożsamiany był jakby z najeźdźcą czyli Habsburgami.  Jednakże szanowana powszechnie  rodzina Clam- Gallas/ pochodzenie włoskie/ przy całym swoim bogactwie, cieszyła się powszechnym szacunkiem i autorytetem. Jakby  profetycznie pozostawili swoje dobra dla przyszłych pokoleń. Siedem córek z ostatniego rodu , pozbawione majątku, po wojnie mieszkało w Austrii. Wyszły za mąż również w arystokratycznych rodzinach. Zawsze angażowały się w pomoc ludziom wysiedlonym z powojennej Czechosłowacji.

Bardzo wzruszyła mnie wycieczka po zamku i stale towarzyszyła mi refleksja nad czeską wielowiekową walką z papiestwem i  późniejsza laicyzacja kraju. Nawet nie ostali się z Lutrem, może oprócz Śląska. Kraje protestanckie zawsze lepiej się rozwijały, a Czesi czerpali dobre wzory od swoich  "okupantow". Słowacy poszli inną drogą. Co o tym myślicie?

 A w miasteczku piękny ryneczek i neorenesansowy Ratusz, knajpki, sklepiki, zakupy.


Zdjęcia robiła córka, bo ja zapomniałam telefonu😒. Potem przesłała mi na whatsapp ponad 100.  Już mi się nie chce ich wybierać i poprawiać. Miałam  całodniowy reset😀

Już za komuny, gdy jeździło się do „pepików”, to widziało się lepsze życie.

Ze słonecznikami słonecznie nawet, gdy pada deszcz. Jak zawsze chętnie dzielę się z wami moją refleksją i rodzinnymi momentami.

A Wam co podobało się w Czechach oprócz Pragi? Jeszcze Krumlov jest cudowny, o którym spiewała Helena Vondrackova.  Taka mała Praga.💓


25 komentarzy:

  1. może nie tyle co, lecz kto się podobał... tylko jak ona miała na imię?... na pewno nie Kachna i ryżu też razem nie jedliśmy... za to piliśmy wino Zlaty Kahan, aczkolwiek wbrew nazwie było rude suche, czyli po polsku czerwone wytrawne...
    p.jzns :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Córka z rodziną już pojechała i znowu mam trochę więcej czasu, ale druga latorośl zostawiła mi wnuczkę. Ona na szczęście Sama potrafi się zabawić.
    To mi przypomniałeś mój krótki romans przed 30-laty dokładnie. Pojechałam Jako wychowawczyni kolonijna do małej miejscowości Sloup koło Brna i jaskini Macocha. Jeździliśmy tam na wycieczki. Wychowawcą ze strony czeskiej był przystojny Czech, też nauczyciel. I tak flirtowaliśmy całe dwutygodniowe kolonie. Wtedy leciał w telewizji serial, kontynuacja Przeminęło z wiatrem ze słynną piosenką w czołówce Love hurts. Śpiewał mi do ucha na kolonijnych dyskotekach, foneticzni jak mówił, bo wtedy jeszcze nie była łatwego dostępu do tekstów. Jeździliśmy też na prawdziwe dyskoteki do Brna, bo byliśmy z młodzieżą na tej kolonii czy obozie się wtedy mówiło. A tam to już były wspaniałe szaleństwa♥️. Pamiętam napisy Divky zdarma🤣 a w jaskini Macocha przewodniczka mówiła: "wruttie swoi peniski" czyli pieniążki. Żart ten powtarzam do chwili obecnej 🤣
    W Islandii córka pracowała z Czeszką. Oj wspominałyśmy Czeskie seriale telewizyjne. Ona mówiła, że jej mama też lubiła polskie seriale. 👍👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czeskie, czy też czechosłowackie seriale... co ja kojarzę?... "Szpital na peryferiach"?... "Kobieta za ladą?"... no, i rzecz jasna "Arabela"... aha, i jeszcze "Adam Szangala", nawet miałem kolegę, na którego wołaliśmy "Szangala", tylko już nie pamiętam czemu... nie!... wiem... bo filmowy Szangala machał siekierą w bijatykach, a ten kolega właśnie taki toporny, siekierzasty jakiś był, LOL...

      Usuń
  3. Polsko-czeska granica... mam sporo skojarzeń, ale --- na miłość boską, niech ten wnuczek zejdzie z poręczy ławki bo jak spadnie na ten bruk to... nie daj Bóg :((((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ławki to jeszcze nic, a oni chodzili po murkach na zamku🤣nie tylko na tym. Kilka ich obejrzeliśmy w sąsiedztwie. Bo moja okolica to jakby Zamki Doliny Loary czyli Kwisy Wspinali się na Szrenicę. A ja po lekturze książek Schroniska, przeżywam traumy strachu o wszystko.

      Usuń
  4. Byliśmy kiedyś w tym zamku, przepiękny, z bogatymi zbiorami i o ile pamiętam, jakaś pani grała nawet na instrumencie, a inne panie przechadzały się w strojach z epoki.
    W czasie wycieczek do Czech i na Słowacje podziwiałam podejście gospodarzy do zabytków i dbałość o wygodę zwiedzających, czego nie można powiedzieć o naszych zabytkach, przynajmniej niektórych.
    Piękna wycieczka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo fajny dzień spędziliśmy razem. Bo zwykle gdy ta starsza córka przyjeżdża do mnie, to oni sami gdzieś jeżdżą, bo ja tu wszystko już znam w pobliżu, a do tego oni chodzą po górach A mnie się nie chce 🤣 A tego dnia pojechaliśmy wszyscy, oprócz Kima, bo on to się już w ogóle nigdzie nie rusza w sensie turystycznym, chyba, że czasami na kolację. Na zamku i wokół spędziliśmy około 3 godzin, jedlismy tam naleśniki na dziedzińcu. Potem zwiedzaliśmy miasteczko, trochę padało. A na koniec kolacja w restauracji Bielyj kuń czy coś podobnego. 🤣 Takie typowe czeskie dania, prawdziwek knedliki i knedle i bramborowe chipsy. Jeszcze zakupy, głównie piwo i słodycze.

      Usuń
  5. Domyślam się, że wnuczek cały i zdrowy więc mogę wspomnieć swoje czeskie doświadczenia...
    Odwiedziłem Czechy 3 razy przy okazji maratonów narciarskich.
    1998 - maraton Jizerska Padesatka w Bedrzychowie, w okolicy Liberca. Z powodu braku śniegu zawody odwołano.
    Była jednak rekompensata - miejscowy teatr wystawił operę Glucka - Orfeusz i Eurydyka - cudowny budynek, świetne przedstawienie.
    Po drodze zahaczyłem oczywiście o Pragę - mieszane wrażenia - piękne zabytki i jeszcze niepewne kroki w gospodarce rynkowej. Zgodnie z radą znajomych nocleg znalazłem telefonując na numer, który był podany na dworcu kolejowym.
    To była chyba szkoła, którą nowy właściciel przerabiał na hostel, spory bałagan dookoła, ale ja miałem do dyspozycji całą klasę.
    Oczywiście wieczór spędziłem na koncercie w jakimś pałacu. Pałac też na etapie przeróbki, a koncert - trochę rozczarowanie - dobry program, bardzo dobrzy wykonawcy, ale czułem, że to dla nich chałtura, że są zmęczeni.
    Strona religijna - odwiedziłem kompleks budynków sakralnych Loreta - podziwiałem drogocenne kielichy i monstrancje - jedna rzeczywiście monstrualna - 6,222 diamentów. I drobna wzmianka - po zakończeniu wojny 30-letniej, która wszak zaczęła się w Pradze, czeska arystokracja w ten właśnie sposób chciała przeprosić Boga za swoje grzechy - nałożyli ogromne daniny na swoich chłopów, ocenia się, że 20,000 zmarło z głodu i wycieńczenia.
    Uzupełnienie - w roku 2001 Jizerska Padesatka odbyła się w świetnych warunkach, byznes prywatny również funkcjonował bardzo sprawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wnuczek siłacz. Nawet wszedł na Szrenic, coę - 1300 m.
      Jak zwykle wspaniale ciekawostki od ciebie.Te Padesatki to niedaleko ode mnie, jeśli Izerskie 🤔👍👏 możesz być doskonały inspiracją, bo chociaż minęło tyle lat, to na tamten wiek, też to był wyczyn 👏
      Czesi chyba szybko przeszli do gospodarki rynkowej, Ja byłam w 1995 i 6 na kolonii jaka wychowawczyni koło Brna. Ośrodek był słaby, takie malutkie domki, zupy jak woda pamiętam, drugie danie jakieś sosy mamałygi. W basenie zielona woda, pamiętam barwiła włosy. Dobrze ,że nic nam się nie stało 🤣 stare miasto w Brnie bardzo ładne I nowoczesna dyskoteka gdzie chodzilismy z młodzieżą. Podobno zbudował jakiś sportowiec ale teraz już nie pamiętam. Morawski Kras posiada fascynujące zabytki przyrody i natury, np jaskinie, podwodne jeziora, góry. Pamiętam też taką nowoczesną kolejkę linową gondolową. Bałam się nią jechać 🤣
      Ale muzykę klasyczną zawsze mieli dla ciebie 👏👍
      Gdy pojechałam pierwszy raz do Pragi w roku 2013, po wieloletniej przerwie od czasów lat 80 zł , to byłam totalnie zadziwiona , że tam jest tyle turystów, i że miasto posiada tak dużo wspaniałych zabytków i kamienic. Cały świat spacerował po Moscie Karola.

      Usuń
  6. Hej Czechy zawsze będą mi się kojarzyć z legalną p_ostytucją i a_ocją. Nigdy nie pomyślę pozytywnie o tym narodzie. Miałam kiedyś takiego bloga ale pisałam go po polsku w domenie blog.cz jaka już chyba nie istnieje albo usunięto mi tego bloga z tej domeny bo go długo nie pisałam.
    Co do Twoich poprzednich notek to najbardziej podobał mi się ten domek z tymi patrzącymi oczami i fajnie robił na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż poczytałam z ciekawości o tej prostytucji. Rzeczywiście są kluby nocne w Pradze, które funkcjonują jako domy publiczne prawie. A dziewczyny sprowadzane są coraz bardziej egzotyczne. Zarabiają w ten sposób również samotne matki. A to już problem. Dziewczyny z byłego bloku wschodniego wolą pracować w Niemczech. Taki rynek.
    Aborcja jest legalna prawie we wszystkich krajach europejskich. A propos Czech czy Słowacji, bardzo eleganckie są to gabinety, a pokazano to w filmie Kler.
    Czechy Wcześniej utożsamiałam z ciekawą literaturą, filmami I zastanawiałam się skąd w takim małym narodzie tyle geniuszy. Historii mniej znałam, ale teraz nadrobiłam i podziwiam ten naród.
    Hipisowskie festiwale to też dużo ekologii z Indii i oczy ich bóstw 👏👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci film o p__stytucji nieletnich między innymi niemiecka seria "Natalie" w tym włączając w tę serię odcinek "Natalie 5- Babystrich Ostrblock" tam pokazano niezłe rzeczy.
      https://www.fernsehserien.de/natalie-endstation-babystrich/folgen/05-natalie-v-babystrich-ostblock-196118
      To jest opis odcinka. Nic mnie bardziej nie przeraża jak p___tucja młodych ludzi-zwłaszcza tych poniżej 15 roku życia albo jak ich przymusza ktoś do robienia "tego tego". Piszę z cenzurą bo nie wiem czy komentarz zostanie zamieszczony z takimi słowami jakie wiadomo-są zakazane. Nie masz bloga dla dorosłych więc mogą to czytać też dzieci więc wolę nie wypisywać pewnych słówek.

      Usuń
    2. Nie bardzo mnie ten temat interesuje. Czytam książki kryminalne, to mi wystarczy 🤣 a nie pomyślałam, żeby nie używać brzydkich słów. Dziękuję za przypomnienie. Dzieci z Dworca Zoo, to był kiedyś hit.

      Usuń
    3. konstrukcja Blogspota jest bardzo ciekawa: jeśli chcemy zamieszczać kontent "adults only" i naprawdę nie chcemy, aby trafiał do dzieciaków, to najlepszym pomysłem, paradoksalnie, jest nie używać tej opcji zastrzegającej...
      za to sam Blogspot cenzuruje co najwyżej blogi angielsko i latynojezyczne, na polskich panuje radosne róbta co chceta...
      ...
      w Pradze jest taka dość interesująca agencja, z której usług można skorzystać za free... haczyk polega na tym, że klient ma świadomość, że jego igraszki są kamerkowane i kontent trafia na płatne platformy z filmami dla dorosłych... i na tym dopiero zarabia sama agencja...

      Usuń
  8. A ja od zawsze czułam z Czechami jakąś duchową więź, nawet zanim pojechałam tam po raz pierwszy. Pamiętam serial Nikogo nie ma w domu i Arabela, no i kreskówkę Sąsiedzi, która bawi mnie do dzisiaj. Uwielbiam słuchać języka czeskiego, nie sposób się nie uśmiechnąć słysząc niektóre słowa. Za każdym razem jak byłam w Czechach to szukałam w tv jakiego czeskiego filmu, chociaż nie jestem wielką fanką siedzenia przed telewizorem. Muszę Ci się też przyznać, że przez ten ich śmieszny język Czesi wydają mi się zabawni i zawsze w dobrym humorze 😀. Byłam dwa razy w Pradze, w Czeskim Krumlowie i w dwóch skalnych miastach i wszędzie bardzo mi się podobało.
    Zamek Frydlant faktycznie sprawia wrażenie, że tam nadal toczy się życie. Aż mam ochotę usiąść przy tym zastawionym stole i czekać aż podadzą golonkę, knedliki i duży kufel piwa.
    Pozdrawiam Cię cieplutko z balkonu skąpanego w słońcu; po dwóch dniach niemal nieustannego deszczu słońce to luksus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe wspomnienia. Wielkim powodzeniem na początku lat 80. cieszył się serial pod czeskim tytułem Niemocnice na krai Mesta czyli Szpital na peryferiach. Polacy dopiero wpadli na pomysł 20 lat potem, żeby nakręcić Na dobre i na złe. A seriale lekarskie cieszą się zawsze powodzeniem. Sąsiadów też oglądam z wnuczką i pękamy ze śmiechu 🤣
      Nie uwierzysz, Ale ja do tej pory mam taki kalendarz po czesku, który kupiłam córce w 1995 roku, w nim były takie różne wierszyki powiedzonka i zachowałam go jako ciekawostkę językową. A tutaj, gdy jeżdżę samochodem, to cały czas mi się włącza czeskie radio i bardzo go lubię słuchać, bo zawsze się uśmiecham słysząc ten język 🤣
      Koleżanka Czeszka mówi mi, że oni mają podobnie z naszym językiem.
      Oglądałam bardzo wiele zamków i pałaców, jako muzea oczywiście. Ten zrobił takie osobiste wrażenie. Może dlatego, że przewodniczka dużo opowiadała o ostatniej arystokratycznej rodzinie, która tam mieszkała. Potem doczytałam jak dużo zrobili oni dla rozwoju regionu.
      Życzę pięknej pogody w takim razie. U mnie też pada, to wczoraj spędziłam z wnuczką parę godzin w hotelowym basenie, trochę w typie aquapark, w Świeradowie-zdroju. Było ciepło i wakacyjnie.

      Usuń
  9. Jaki ładny zamek! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie 🙂

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie widzieć całą rodzinę i do tego za granicą 🤣 Ewa jaka duża 😃
    ja jeździłam do Czech po "czeszki". Czy pamiętasz co to było?
    Stara wiara przypomina często Maryla Rodowicz i Helenę Vondrackową.

    OdpowiedzUsuń
  11. W poszukiwaniu odpowiedzi na temat "czeszek" znalazłam bardzo ciekawy blog czechofil.com, a tam całe bogactwo wiedzy ze strony czeskiej i polskiej o traktowaniu obu naszych krajów. W tym moich prawie rodzinnych Kielc, gdy pewna Czeszka pisała pracę magisterską na temat tego miasta 👍👏.
    A trampki typu czeszki były białe i miały malutką flagę czeską. Wyglądały jak obecne baletki, a nazywały się jarmgilki, czy coś podobnego. Przejrzałam ten blog szybko i jedna rzecz utkwiła mi w pamięci, że Czesi lubią jeździć za granicę i zwiedzać świat, ale na ogół nie opuszczają swojego kraju tak masowo, jak Polacy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszka Osiecka nie tylko była zaręczona z Wojtkiem F, ale nawet na chwilę za niego wyszła za mąż :) Czytam teraz biografię, albo quasi biografię Daniela Chodowieckiego. Gdańskiego rysownika, który pochodził z protestanckiej hugenockiej rodziny i sporo czasu mieszkał w Berlinie. Tam co chwila podkreśla autorka zalety protestantyzmu, które przejawiały się bardzo dużym poczuciem wspólnoty, rodzinnością oraz gospodarnością tych ludzi. Oni żyli wg głoszonych zasad i reguł, stąd może ich gospodarność i dobrobyt.
    Co lubię z Czech- poza Pragą nie znam Czech, za to wspomniane seriale jak Nemocnice na krai mesta czy Zena za pultem bardzo lubiłam i od czasu do czasu sobie je oglądam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za sprostowanie. Niedawno oglądałam serial Osieckiej na netflixie, chyba ten moment jak była jeszcze narzeczoną i dlatego mi się utrwaliła ta informacja. A propos Frykowskiego to jeszcze przypomniała mi się jedna ciekawostka. Chyba w pierwszym polskim
    big brotherze występowała jego wnuczka nazywana Frytką 😃
    W sprawach religii jak widzę, ludzi nie chcą się wypowiadać, a grupy protestanckie tworzą rzeczywiste wspólnoty. Mogłam to zaobserwować przede wszystkim w UK gdzie byłam najdłużej. Bardzo podobała mi się troska o wszystkich członków community. Nie zgłębiam się w procesy historyczne, tylko tak oceniam, z tego co widzę i sama doświadczam. Wszystkie kraje protestanckie są zamozniejsze od katolickich. A husyci zaczęli pierwsi swoją walkę. Wiedzieli już wtedy ,że bogactwa papieży biorą się z nich biedy. Jak wygląda Watykan, to ty sama wiesz najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam okazje poznać dwie takie wspólnoty protestanckie i oni żyją rzeczywiście zgodnie z przykazaniem tolerancji i miłości bliźniego. Ale znam też kilku księży katolickich dla których mam duży szacunek. Szkoda, że tylko kilku. :) Ale może to wynik tego, że mało obracam się w tych kręgach, a ci zaciekli panowie w czarnych sukienkach, jakich widuje się i słyszy w mediach - to może być nie do końca reprezentatywna grupa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Do Czechów mam stosunek ambiwalentny od czasu, gdy przeczytałam Mariusza Szczygła -Gottland. To w swojej masie tchórze, asekuranci, hipokryci. Taki obraz wyłania się z tej książki. A mimo to Szczygieł kocha Czechy i Czechów, wiedząc o nich to, co opisał. A mnie ich zbrzydził. Nie mam nic do Czechów współczesnych, ale wiedząc, jak się zachowywali za faszyzmu, potem za komunizmu, mogę jedynie podejrzewać, że "w razie czego" znów jak to się kolokwialnie mówi "wezmą d..pę w troki", przejdą na 'ciemną stronę mocy", żeby tylko im było wygodnie, bezpiecznie. i żeby mieć tego profity. Taki zepsiały charakter.
    A czemu w krajach protestanckich jest dobrobyt i porządek? Bo główną cnotą jest tam nie modlitwa (z której nic nie wynika) tylko praca. praca jest modlitwą protestanta. Tak słyszałam w Szwajcarii.
    W Czechach poznałam Hradec Kralowe. Byłam też w Hradku-Mistku, w Nowym Jicinie, w Ołomuńcu, w Szumperku, Jeseniku i Zlatych Horach. Wszystkie te małe i większe miasta mają czyściutkie, zadbane Rynki, mnóstwo zabytków i wszędzie to, co uwielbiam - kawiarenki z ciastkami (kusy). Jacy by nie byli Czesi, to głupi nie są. Wojna nie pozbawiła ich zbytków, pokorne znoszenie okupacji (bez polskiego hura-bohaterstwa i martyrologii) wyszło na dobre ich architekturze i ogólnie kulturze. Walka śmiechem (obśmiewanie rzeczywistości) to czeski patent i wentyl, na radzenie sobie z nieakceptowaną rzeczywistością. Ale to tak dalekie od polskiego charakteru narodowego...

    OdpowiedzUsuń
  16. Haniu, dziękuję za taką interesującą wypowiedź i podpowiedź w sprawie Czechów. Z tyłu odwiedzin, to można kraj poznać. Nawet w Islandii czytałam Kunderę, ale to przypadkiem. Jeśli taki mały naród wydał Formana i Kunderę, Hrabala, Haška, Kafkę to już jest wspaniale. Ich dystans, , umiejętność autoironicznego zartu oraz niepowszechny talent są imponujace.
    Inny zupełnie naród, chociaż Słowianie.
    Praca jest modlitwą protestanta, to warto pamiętać. Nawet jeśli nie są religijni, ale mają wpojone pewne zasady.

    OdpowiedzUsuń