Kwitnące drzewa to jeden z najpiękniejszych, a zarazem najbardziej melancholijnych symboli. Ten krótki moment w roku staje się naturalnym lustrem dla moich rozmyślań. Mam urodziny 2 maja i zawsze tego roku towarzyszą mi podobne refleksje. Ale żeby aż tak tego roku? Pewnie dlatego, że kolejny miesiąc przebywam na wsi , choćby Wiśniowy sad dookoła. A widziałam kiedyś sztukę w teatrze, gdzie były prawdziwe drzewa.
Patrzę na obsypaną kwiatami wiśnię czy jabłoń, i po raz kolejny uświadamiam sobie ten przyrodniczy cud Dla kobiety to też metafora własnej dojrzałości. Kwitnienie nie trwa wiecznie – płatki opadają, by ustąpić miejsca owocom. To podobno uczy akceptacji, że każdy etap życia ma swój unikalny blask, którego nie da się zatrzymać, ale można go w pełni przeżyć. Z trudem przychodzi mi ta akceptacja, zwłaszcza, gdy patrzę na powolne odchodzenie mojego Gospodarza.
Drzewa mają ten przywilej, że kwitną co roku. My, ludzie, poruszamy się bardziej liniowo. Kolejna wiosna też mi przypomina "To już 14 rok w Polsce mojego Gospodarza" A w szpitalu pytają: to nie nauczyła pani męża polskiego? My go nauczymy, mówią wesoło pielęgniarki. Mają swoje sztuczki.
W ogrodzie. Kolejny rok przyszli do nas ci sami ogrodnicy, Patryk z Markiem Obcinają naderwane gałęzie po zimie, koszą wszystko dokładnie, zabierają zeschnięte poprzednie pory roku w gałązkach i liściach oraz innych odpadach. Układają drewno, tną na kawałki. Wszystko porządkują. Pracują we dwóch prawie cztery godziny. Z jaką przyjemnością chodzę teraz po moim swojskim ogrodzie.
Nie jest wytworny, ale ma róże, rododendrony, piwonie i inne dawne kwiaty. Rośnie sam. Prócz paru doniczek. Dosypuję kory, trochę jeszcze grabię i zastanawiam się, gdzie teraz posadzić pelargonie.W relacji z czasem i z tym kwitnieniem powinnam już rozumieć pewne symbole, no raczej, jak mówią moje córki, ale ja wolę poczytać poezję. W wiejskiej bibliotece mam spory wybór klasyki. Skamandryci lubowali się w temacie wiosny.
Majowe owocowe drzewa wymuszają jednak krótkie zatrzymanie. Wiemy, że za tydzień ich już nie będzie. To brutalne, ale i uzdrawiające przypomnienie, by nie odkładać zachwytu na później. W kontekście upływu czasu, ta refleksja zachęca docenić obecną chwilę. Za niedługo wszystko może się zmienić. Zdarzało mi się nieraz przeżyć dwie wiosny w jednym roku, gdy gdzieś pojechałam trochę dalej na południe w kwietniu, a potem wróciłam w maju do Polski. Fajne to było uczucie. Pierwszy raz to zdarzyło mi się z Węgrami.
![]() |
| Przed kościołem sw. Franciszka z Asyżu. |
Moje wnuczki są kwitnące w swoich komunijnych sukienkach, w tamtym roku Ewa, w tym Matylda, ale nie pojadę na jej uroczystość.
Miasteczka. Codziennie na zmianę jeżdżę do sąsiednich miasteczek– Gryfów , Lwówek. Lubań z dopiskiem Śląski, i Olszyna. To moje sąsiednie miejscowości. Najbardziej lubię jeździć do Lwówka, jest najlepsza droga. 12 km. Wstępuję do urzędów, biedronek, lidlów, kościołów, muzeów, bibliotek. Tutaj jednak utrzymały się pamiątki po piastowskim pochodzeniu, o którym ciągle przypominano w dawniejszych czasach , gdy była mowa o Ziemiach Odzyskanych. Pierwsza Wojna zostawiła krwawe żniwo, jak we Francji i pomniki ofiar teraz pięknie odrestaurowane. Fontanny jako ślady dawnych studni też mają swoją ciekawą historię.
![]() |
| Fontanna z Czaplą przy lwóweckich Plantach z 1913 roku |
W tych małych miasteczkach od pięciu do dwudziestu tysięcy mieszkańców widać cywilizacyjny postęp XVIII i XIX wieku. Historyczność tych miast mogę tylko porównać ze znanym mi dobrze Sandomierzem.
![]() |
| Klasztor Franciszkanów, dawny szpital i szkoła. |
Są, zamki, mury obronne, baszty, imponujące ratusze, ktoś musiał dobrze zarządzać, kościoły, dawne pałace, kamienice, zbiory muzealne. Są przytulne kawiarenki i restauracje. Jest spokój. Daleko stąd do zatłoczonej Szklarskiej i Karpacza./45 km/
A nikomu z mojego województwa nie chce się tu do mnie przyjechać na majówkę, za daleko-mówią. Córki zajęte swoim życiem i obowiązkami. W wakacje mają tylko wolny czas, najlepiej wtedy dzieci podrzucić. Jestem szczęśliwa, że potrafiłam tak dobrze zakorzenić się tutaj i mieć nowych oddanych przyjaciół. To oni pomagają mi w trudnych chwilach.
Mam tu nową misję. Poczucie bycia potrzebną. To moje „owocowanie” po kwitnięciu. Realizuję też po laicku i trochę z przymusu nową pasję czyli ogrodnictwo. Bycie twórczą w nowy sposób skutecznie leczy nostalgię za tym, co było, która we mnie jest stale obecna. Z book-crossingu wzięłam raz Kamienne tablice, dawny hit Żukrowskiego. Opisy tak fotograficznie przypominają mi moją studencką wyprawę do Indii.
Nie przejmuje się zmarszczkami, bo wiem że i tak dobrze wyglądam👍👏👐
![]() |
| Lwówek. |
Tymczasem w ubiegły weekend Matylda była w Londynie z mamą i przybranym tatą– maratończykiem.
Życie to ciągle wakacje, taka była reklama Comercial Union. na początku lat 90. Rzeczywiście czuję się tutaj jak na wakacjach. Pomimo opiekuńczych obowiązków.
Może zajedziecie do mnie na kawę w trakcie majówkowych podróży? Dom z bratkami zaprasza.
Jakie piękne wspomnienia z czasem kwitnięcia drzew? prócz oczywistej matury😀











Bardzo przyjemny, kolorowy, miły dla oka wpis, choć również mocno refleksyjny z przebijającymi smutnymi tonami, które... jak najbardziej rozumiem.
OdpowiedzUsuńPrzyznam Ci się, że ja również mam problemy z tą akceptacją. Szczególnie wtedy, kiedy upływ czasu widać na naszych najbliższych: rodzicach, dziadkach, przyjaciołach... Z marszczkami czy bez – i tak jesteś piękna! Tu się nie mylisz :)
Ja również bardzo lubię ten czas roku, kiedy drzewa obsypane są kwieciem. Delektowałam się tym widokiem u siebie na osiedlu, ale już nie ma czym. Wczoraj wygrzewałam się w ogródku, razem z kotami, a w powietrzu fruwały płatki kwitnących drzew... Stare musi ustąpić miejsce młodemu, czas na kolejny etap przedstawienia Matki Natury.
Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś fajna i życzliwa dusza, która umili Ci czas i skorzysta z zaproszenia na kawkę!
Generalnie sytuacja jest bardzo przygnębiająca, nie rozmawiam z moimi koleżankami z miejsca drugiego zamieszkania, to przynajmniej na blogu trochę się wyżalę. Robię co muszę, żeby otoczenie wokół domu wyglądało przyjemnie. Czas przy tym leci, człowiek się zmęczy i lepiej śpi. U nas słońce świeci, ale nadal jest chłodno. Od jutra już ma być ponad 20 stopni.
UsuńKupiłam tort i szampana, przekąski, zaprosiłam koleżanki ze wsi.
Wieczorami czytam kryminały Siembiedy, bo pochodzi z okolic mojego miasta, na zmianę ze starą książką wspomnianą przeze mnie Kamienne tablice.
Ojejku, właśnie zauważyłam, że popełniłam błąd w moim oryginalnym komentarzu, ale wstyd! Miało oczywiście być "ze zmarszczkami czy bez". Nie wiem, co to za twór mi wyszedł tam powyżej :)
UsuńPonad 20 stopni to bardzo przyjemna temperatura :) Masz rację, wysiłek dobrze robi na sen: głowa chwilowo odpoczywa, a i efekty pracy cieszą.
Jeszcze nie składam Ci życzeń, bo mam zamiar zrobić to w dniu Twoich urodzin. Cieszę się, że pomimo tych smutnych okoliczności, nadal wyciskasz życie niczym cytrynę i korzystasz z jego przyjemności.
No i padłam ofiarą swojej "nadgorliwości" i perfekcjonizmu – chciałam złożyć Ci życzenia dokładnie w dniu Twoich urodzin i... wyleciało mi z głowy! Kiedy już sobie przypomniałam, był późny wieczór, a komputer dawno wyłączony (nie zostawiam komentarzy z komórki). A zatem lekko spóźnione, ale najszczersze: sto lat! Zdrówka, szczęścia, pogody ducha, wielu dobrych dusz wokół, wspaniałych przygód i niesłabnącego apetytu na życie!
UsuńAlicjo, pięknie tam macie i o czasie kwitnienia pięknie napisałaś.
OdpowiedzUsuńNowa pasja ogrodnicza w połączeniu z poezją, to jest to, w dodatku w takim otoczeniu!
Zdrowie - nigdy nie wiemy, co nam pisane, dziś pełnia sił, jutro kontuzja lub wypadek, więc warto korzystać z każdej chwili!
Zawsze bedziesz dobrze wyglądać, bo wygląd to także radość życia, otwartość na innych, ciekawość świata, a tych cech Ci nie brakuje.
Na Dolny Śląsk na razie się nie wybieramy, więc póki co, życzę Ci wielu pięknych dni wśród zieleni ogrodu, trzymam kciuki za Gospodarza i wypijam kawkę za Twoje zdrowie z okazji urodzin!
Szkoda, że się nie wybieracie tutaj. Ale ja tu teraz będę długo, to może jeszcze coś zaplanujemy.
Usuńz rodziną od dziecka zawsze obchodziłam te urodziny 1 Maja, był wtedy wolny dzień od zawsze, Bardzo dobrze mi się kojarzy początek maja, kwitnące drzewa i różne szaleństwa z chłopakami 👍👏 czas się nie zatrzyma, panta rei, powiemy filozoficznie🥂ale teraz muszę jakoś przetrwać.
Wiosna, ogród - piękne refleksje.
OdpowiedzUsuńW moim życiu nie było ogrodu, teraz regularnie oglądam program tv o ogrodnictwie i uważam go za najlepszy program... no cóż - minęło.
Maraton w Londynie - dowiedziałem się, że rekord świata pobity, pierwszy raz poniżej 2 godzin.
Gratuluję entuzjazmu, życzę żeby marzenia się spełniły
Dziękuję Lechu♥️ Mam takiego dalekiego powinowatego w Rzeszowie w twoim wieku. Tyle dobrych rad mi daje. Przypominasz mi go bardzo. Swoim doswiadczeniem i spokojem.
UsuńNajpierw pisałaś o rozwodzie, teraz o umieraniu, nic nie rozumiem
OdpowiedzUsuńNie jest to uprzejma zaczepka i proszę powstrzymać się od takich komentarzy. Ewentualnie czytać dokładnie.
UsuńNieraz przeżyłam dwie wiosny, w Portugalii a potem w Polsce...to miłe bo wiosna jest piękna.
OdpowiedzUsuńWpis Twój wyraża uczucia związane z przemijaniem, z godzeniem się z nim, ale równcześnie cieszy Cię otaczające piękno, zauważasz je o tak trzymaj...smutno bo Gospodarz niedomaga.....
Gdybym mieszkala bliżej pobiegłabym na tę kawę, tak pięknie wokól Ciebie, te drzewa kwitnące i tak szybko przekwitają. Ściskam serdecznie
Drzewa owocowe przekwitną, ale będą kwitły jeszcze inne i cieszyły nas swoją urodą.
UsuńBędę tu jakiś czas, to może jeszcze się spotkamy ♥️
U mnie zaczyna się czas podróży z bratem ,zjeżdża z Kanady i nie wykluczone ,że może będą Karkonosze, na kawę odwiedzilibysmy Ciebie i Twoje miejsce na ziemi.: D
Usuń"Mieliśmy wtedy po szesnaście lat
OdpowiedzUsuńI śmiał się do nas cały świat,
Pocałowałeś mnie przez wiśni kwiat w wiosenny dzień"...
Gdy miałam 16, lat to kochałam się w takim Marcinie, mieszkal na czwartym piętrze. To był kolega mojego brata. Nawet miałam jego zdjęcie, Bo zabrałam bratu. Po pochodzie stałyśmy z koleżanką przed jego blokiem i zadzierałyśmy głowę do góry, żeby go może zobaczyć 😃
Usuńale śpiewałyśmy piosenkę 16 lat i 7 dni i od tygodnia serce zakochane
..♥️
Wiśniowy sad w piosence jest cudny.
Uwielbiam tę piosenkę. Gdy miałam 16 lat, kochałam się w niejakim Pawełku. Bardzo. trwało to aż 5 lat, a sentyment pozostał we mnie do dziś. To druga z moich trzech największych życiowych miłości. Żeby było śmieszniej, mój mąż do tej trójki się nie załapał.
UsuńTak to bywa z mężami. U mnie drugi mąż-Gospodarz- Kim załapał się na wielką miłość, ale też ze wzlotami i upadkami.
UsuńAle największa, to ta niespełniona, związana z moją pracą magisterską, pewnie też zakończyłaby się upadkiem, gdyby się spełniła 🤔
Popieprzone to wszystko. Dzisiaj mam z tego wszystkiego już tylko wspomnienia i sentymenty.
UsuńTak to już jest, że czasem piękno oplata smutek.
OdpowiedzUsuńDziś kontrolowałam kwitnienie kasztanów - bo to przecież ich obowiązek aby dały kwiaty na Maturę:)) Wygląda na to, że i tym razem zdążą na czas choć z trudem.
A tu na wsi mam piękną aleje kasztanową. Właściwie będę pierwszy raz w czasie kwitnienia kasztanów tutaj. przyjeżdżałam wcześniej na swoje urodziny, ale na ogół wyjeżdżałam 4 mają, A teraz jeszcze długo zostanę. i na pewno pokażę ten piękną aleję.
OdpowiedzUsuńPięknie jest urodzić się wiosną, obchodzić urodziny, gdy wszystko budzi się do życia. Niech te urodziny będą szczęśliwe! Spełnienia marzeń!🌹❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję. Postaram się tak myśleć o nich. Może przyjedzie siostra cioteczna z Żagania? Najważniejsze, że pogoda zapowiada się wspaniała ♥️👏🥂
UsuńPrzede wszystkim składam Ci najpiękniejsze życzenia urodzinowe.
OdpowiedzUsuńTo miejsce które opisujesz jest cudne i naprawdę nie potrzebujesz nikogo, żeby się nim cieszyć i być szczęśliwą.
Dziękuję. Jest tu ładnie, szczególnie latem.
OdpowiedzUsuńZ Tobą na pewno by było miło ♥️ jest doskonałe połączenie z Twoich okolic z Wrocławiem. Tylko wsiąść w pociąg. Pomyślimy na priv.👍
Alicjo Kochana, kiedyś na pewno byłoby miło, ale kiedyś Cię nie znałam, a teraz już dla mnie za późno. Ale za zaproszenie dziękuję. Doceniam.
UsuńAlu, dobrze, że w tej trudnej sytuacji masz piękne okoliczności przyrody i architektury. Trzymaj się. Krzysztof
OdpowiedzUsuńDziękuję za wsparcie.
UsuńŻeby nie zapomnieć najpierw Najlepsze życzenia urodzinowe, zdrowia, siły i mimo wszystko optymizmu, którego nawet tak pozytywnej i kolorowej osobie może czasami zabraknąć, kiedy życie rzuca kłody pod nogi.
OdpowiedzUsuńGdybym była bliżej wpadłabym na kawę, tak mogę jedynie wirtualnie ci towarzyszyć.
Co do kwitnienia drzew, kwiatów roślinności, to mam wrażenie, że zaczęłam je dostrzegać i doceniać dopiero parę lat temu, kiedy byłam młoda wszystko inne wydawało się ważniejsze, ciekawsze, kiedy dojrzała nie było czasu pomyśleć, a dopiero teraz, kiedy przekwitam cieszę się urokami natury, i kiedy mam sporo czasu, aby ją dostrzegać, aby się nią cieszyć. W tym roku też przeżyłam dwie a nawet trzy pory kwitnienia; we Włoszech w marcu, we Wrocławiu na początku kwietnia i u siebie pod koniec.
Dziękuję. Siedzę sobie teraz na huśtawce, słucham tych ptaszków, łącznie z radosną muzyką dawnych lat dochodzącą z sąsiedniego domu/ nie przeszkadza mi to/. korzystając z głośnomówiącego systemu mogę napisać parę odpowiedzi
OdpowiedzUsuńTrzy wiosny to jak trzy życia, które ci jest pewnie pisane. Tak też mówią o językach, ile znasz, o tyle więcej przeżyjesz. Z pewnością ta głębia różnych doświadczeń dotyczy nas obydwu.
Super zieleń i kwitnący czar. A moja Droga Kimiko nie wspomniałaś o pięknych kwitnących wiśniach z Japonii :) Moja matura była akurat w szkole dla dorosłych ale połączono nas z rocznikami dziennymi z technikum imienia Mustafy Kemala Ataturka na ul Braniborskiej we Wrocławiu a ja tak płakałam wtedy bo to był czwartek czy piątek wtedy-4 maja 2007 roku a ja płakałam o byle jaki powód jakim była wysiadka na Mikołajowie czyli przystanek dalej niż moje najukochańsze Nadodrze. Kiedyś to ja miałam problemy o to,że jak nie ma mnie na Nadodrzu to płacz jak nie wiem co. Za moich czasów na szczęście nie było matematyki obowiązkowej bo bym nie zdała wtedy gdyby owa matematyka była tej matury i do dziś na samo słowo i liczenie "matematyka" robi mi się niedobrze... Wtedy czułam się jak nas z tym technikum Ataturka połączyli na maturze jakbym pojechała do Turcji i służyła samemu Sułtanowi...
OdpowiedzUsuńA 4 maja mam imieniny jak co roku.
Pozdrawiam
Królowa Nadodrza
Napisałam na końcu o Sakura, że na mnie czekają😃 Cały czas sprawdzam ceny wycieczek, ale trzeba mieć na lekkim zbyciu 20 tys..
OdpowiedzUsuńFajne wspomnienia z tym liceum Kamala Ataturka. Ale mieli pomysł, żeby nadać takie imię. Ciekawe czy organizują wymiany uczniowskie.
Muszę w końcu pojechać na to Nadodrze. Ale teraz wyjeżdżam z domu tylko najdłużej na dwie godziny.
Liceum imienia Mustafy Kemala nie było na Nadodrzu tylko to inna dzielnica i już ono chyba zmieniło nazwę lub je zlikwidowano.
UsuńStare namiary na to liceum masz tu:
https://wroclaw.dlastudenta.pl/informator/firma/Zespol_Szkol_Nr_7_im_Kemala_Mustafy_Atatzrka,4147.html
Nadodrze odwiedź proszę i napisz koniecznie notkę o moim Królestwie :-) Tak jak pisałam dla mnie nawet najmniejsza rozłąka z Nadodrzem to był koszmar i lament. Nadodrze to pałac/zamek w chmurach jaki pięknie wygląda o każdej porze roku. Gdybym miała kasę to bym je już dawno kupiła jak było na sprzedaż.
Jak oglądałam z 10 lat po tym jak zdawałam maturę te "Elif" czy inne tam "Zranione Ptaki" to jakbym sobie przypominała mój pobyt w "Turcji".
Tak pisałaś o Sakurze ale bardziej chciałabym zobaczyć foty kwitnących wiśni na Twym blogu nawet jeśli by były w Polsce albo magnolii bo póki co widzę tu jabłonie? Nie znam się zbytnio na drzewkach owocnych jakie kwitną obecnie bo już nie wychodzę z domu nawet na Nadodrze.
Przed kościołem jest magnolia, przed domem jest wiśnia. Jabłonie jeszcze u mnie nie kwitną...to milion nie wpadnie... pamiętasz tę piosenkę?
OdpowiedzUsuńNie kojarzę tego utworu. Może to jakaś nowość muzyczna bo kojarzę tylko Fogga i jego "Kiedy znów zakwitną białe bzy" i jak to "W parku pod Platanem siądą pani z panem". Tych nowych artystów w ogóle nie chce mi się nawet słuchać-rzekomo teraz Sanah gdzieś tam koncertuję ale je jej nie znoszę. Kiedyś to była naprawdę muzyka do serca przyłóż a teraz to co sobą reprezentują ówcześni artyści to bardziej mnie odrzuca niż chce się słuchać.
Usuń....to i milion z nieba kapnie i dziewczyna kocha łatwiej, jabłonie, kwitnące jabłonie..
OdpowiedzUsuńHalina Kunicka
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i składam najlepsze życzenia urodzinowe. Oby czekało Cię jeszcze wiele pięknych chwil, ogród pięknie rozkwitł i inne rzeczy, aby się jak najlepiej poukładały:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję. przyroda zawsze się odradza na przekór wszystkim nieszczęściem. Teraz mówili dużo o Czarnobylu, o tym min. jak pięknie tam natura obrodziła.
OdpowiedzUsuńPewnie życie się potoczy, a ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, cytując klasyka.
Przemijanie nie jest łatwe do zaakceptowania ,ale myślę ,ze gdy ktoś odchodzi , umiera z racji wieku ,to żałoba jest inna , też rozpaczamy ale jest to naturalne ,ze każdy kiedyś odchodzi . Problem zaczyna się wtedy a widzę dookoła często w ostatnich latach ,ze odchodzą osoby , które z racji wieku nie powinny jeszcze odejść . Są to nagłe zachorowania na choroby nieuleczalne , wylewy , udary a czasem po prostu trudne przypadki do wyjaśnienia zwłaszcza po Cowidzie. Siedzę w temacie medycyny naturalnej i dietetyki i widzę ,ze nas trują ,że nie ma zdrowego żywienia , zdrowego odżywiania się ,że to już jest niemożliwe. Uważam ,że bez ziół , detoksów nie damy rady w dzisiejszych czasach zachować jako takiego zdrowia .
OdpowiedzUsuńPrzykry jest ten twój post , bo zawsze pisałaś posty radosne , pełne podrizy , szczęśliwych chwil trzymaj się ciepło i zadbaj też o siebie.
Dziękuję, że się odezwałaś ♥️Nasza wieloletnia znajomość sprzyja głębokim refleksjom życiowym.
OdpowiedzUsuńPrzemijanie to również czas na zmiany. Mam nadzieję, że będę miała dosyć siły, żeby zdecydować na pewne posunięcia. Staram się dbać o siebie. Z pewnością zastosuję pewne zmiany dietetyczne. Tymczasem czytam kryminały, żeby głowę zająć czymś innym.