Siedzę chora kolejny tydzień w domu. Zaatakowało mnie zapalenie oskrzeli, zupełne osłabienie organizmu, brak apetytu, bóle i zawroty głowy. Dwa lata temu takie zapalenie skończyło się dla mnie pobytem w szpitalu. Teraz na szczęście nie spada mi poziom tlenu. Ale nie czuję się dobrze. Niewiele mogę robić, bo nie mam siły, układam w szafach i na półkach, czytam kryminały oraz oglądam telewizję. Szczególnie lubuję się w starych filmach. I takie naszły mnie refleksje w moim ulubionym filmowym temacie.
Filmy z okresu PRL-u (lata 60–80) prezentują specyficzny paradoks: z jednej strony oficjalna propaganda głosiła równouprawnienie , z drugiej kino tamtych lat utrwalało tradycyjne role płciowe dla kobiet, domowe lub w roli ozdób i obiektów pożądania.
W kinie lat 70. i 80. nagość kobieca stała się niemal obowiązkowym elementem, często niezwiązanym z fabułą. Prócz znanego filmu Waleriana Borowczyka Dzieje grzechu, bo tytuł zobowiązywał, albo ponura Trzecia część nocy Żuławskiego.
Jakiś czas temu oglądałam na Kulturze słynny film Anatomia miłości z Barbarą Brylską i Janem Nowickim. Nie widziałam go wiele lat i teraz byłam zaszokowana takim infantylnym przedstawieniem kobiecej bohaterki. A mężczyzna, szowinistyczny pan i władca z łaską udzielał swoje uczucie. Nawet na plakacie tylko jego nazwisko.
Taki model wydawał się wtedy normą. Chodziło się do kina popatrzeć na aktorkę. Co jakiś czas powtarzają też „Seksmisję” (1984): Mimo, że film jest satyrą na totalitaryzm, sposób przedstawienia kobiet (często rozebranych lub ubranych w wyzywające stroje) budzi dziś kontrowersje. Bohaterki są przedstawione jako bezduszne, zmanipulowane lub niezdolne do samodzielnego myślenia bez męskiego pierwiastka, a ich „wyzwolenie” następuje poprzez kontakt fizyczny z mężczyznami.
W filmach lat 80- 90. np. Sztuka kochania, Och, Karol, Komedia małżeńska kobiety często pełnią rolę „zdobyczy” głównego bohatera. Ich ambicje czy osobowość schodzą na dalszy plan wobec atrakcyjności fizycznej. Romantyzowało się toksyczne zachowania, albo manipulowało sentymentem. Dlatego l zawsze ubiłam obcokrajowców, oni byli inni. Nie musieli całować w rączkę, a zainteresowanie okazywali w taki naturalny sposób. Nie słyszało się z ich ust seksistowskich uwag, podziwiali intelekt, np. znajomość ich języka, historię i inne umiejętności. Nawet mój pierwszy mąż germanista był wyzwolony już w latach 80. po swoich wyjazdach do "enerdówka" i Berlina Zach. Jak to mówił, że Helgi go nauczyły szacunku wobec kobiet.
Kasia Figura w filmach z lat 80. Pociąg do Hollywood, Porno, Autoportret z kochanką była obsadzana głównie w rolach epatujących nagością i naiwnością, co utrwalało stereotyp „atrakcyjnej blondynki” i przedmiotowe traktowanie kobiecego ciała. Doskonale się przy tym bawiliśmy, trzeba przyznać. Ona sama po latach musiała przepracować swoją rewolucję psychologiczną.
Nawet w cenionych komediach, postacie kobiece często były definiowane przez ich relację z mężem lub ojcem. Utrwalano role domowe i patriarchat, np. Pierwszy „Kogel-mogel” (1988): Film ukazuje konflikt między ambicjami młodej kobiety (studia) a oczekiwaniami rodziny (wyjście za mąż i praca na roli). Choć bohaterka walczy o swoje, wiele postaci pobocznych i dialogów utrwala przekonanie, że miejscem kobiety jest dom, a jej sukces zależy od znalezienia odpowiedniego partnera. Powrót Kogel– Mogel po latach to już zupełnie inna komediowa stylistyka.
W wielu popularnych produkcjach (np. u Barei czy w filmach sensacyjnych) kobiety pełniły funkcję estetycznego tła. Ich rola ograniczała się do bycia żoną, kochanką lub sekretarką, która nie ma realnego wpływu na fabułę. Kobiece postacie rzadko były wielowymiarowe. Albo reprezentowały etos poświęcającej się matki i gospodyni, albo były przedstawiane jako niebezpieczne famme fatale, które sprowadzają mężczyzn na manowce (częsty motyw w kinie moralnego niepokoju). Wyjątek to Bez miłości B.Sass Kobieta w kapeluszu Różewicza, Wrzeciono czasu A. Kondratiuka.
Polskie kino tego okresu to fascynujący dokument mentalności, w której pod płaszczem nowoczesnego państwa krył się głęboko zakorzeniony konserwatyzm i protekcjonalizm wobec kobiet. Oglądając te filmy można traktować je jako kino-terapię. Widzimy jak ogromną drogę przeszło społeczeństwo w kwestii empatii i szacunku dla podmiotowści kobiety. Tak jak w obecnych filmach poprawność polityczna wobec kolorowych i różnych orientacji jest zawsze obecna.
Od lat oglądam serial 07 zgłoś się. To jakieś zboczenie😁, albo traktowanie go jako time machine, bo wszystko mi się przypomina z tamtych lat. Pamiętam tamtych młodych aktorów, sweterki , fryzury, makijaże, meble, dekoracje, palenie papierosów i milicyjną wszechwładzę. Teraz oglądam na Historii. A w tym filmie to już feeria seksistowskich zachowań. Chociaż byłam córką milicjanta, to buntowałam się od młodości i kilka razy zatrzymywali mnie koledzy ojca na ulicach miasta😀.
Kobiety w serialu pełnią funkcję dekoracyjną. Każdy odcinek to nowa partnerka lub obiekt flirtu Borewicza. Serial obfituje w sceny rozbierane, które często nie mają głębszego uzasadnienia fabularnego, a służą jedynie uatrakcyjnieniu widowiska.
Kobiety najczęściej pojawiają się jako ofiary, prostytutki (np. postać Lidii Doreckiej grana przez Grażynę Szapołowską) lub sekretarki i pielęgniarki, które łatwo ulegają czarowi głównego bohatera.
Borewicz słynie z ciętych ripost, które z dzisiejszej perspektywy są często uznawane za protekcjonalne, lekceważące lub wprost seksistowskie: „Dziewczyny, droga pani, to ja lubię wytrawne”.
Co ciekawe, badacze popkultury zauważają w serialu pewien paradoks – obok przedmiotowo traktowanych „kochanek” pojawiają się postacie kobiet silniejszych, które Borewicz szanuje (lub z którymi musi się liczyć), jak np. jego była żona / w tej roli Izabela Trojanowska/ czy niektóre współpracowniczki. Niemniej jednak, nawet one są często obiektem jego ironicznych uwag. Jaki zdziwiony jest, gdy jego niezbyt bystry kolega posiada piękną żonę/ w tej roli Elżbieta Zającówna/.
Serial był produktem swoich czasów – epoki, w której mimo oficjalnej propagandy równości, w społeczeństwie dominował silny patriarchat. Borewicz uosabiał marzenie o światowym, pewnym siebie mężczyźnie, który „bierze to, co chce”, co w tamtym okresie było postrzegane jako atrybut sukcesu, a nie przejaw dyskryminacji. Też lubiłam jego żarty😕.
Choć w serialu pojawiają się postacie takie jak sierżant Ewa Olszańska, Borewicz rzadko traktuje je jako równorzędne partnerki. Jego uwagi dotyczące ich wyglądu lub życia prywatnego podkreślają patriarchalne podejście do kobiet w milicji.
Teraz odbieram to jako doskonały koloryt epoki i duch czasu, ale warto pamiętać, że kino kształtowało standardy i nadal odgrywa tę rolę.
Sama przez lata chętnie byłam traktowana jako atrakcyjna blondynka i powielałam filmowe wzorce "mrocznego obiektu pożądania". Dziwiłam się, gdy na firmowych imprezach ktoś mnie nie podrywał. Słynne "podszczypywanie " tłumaczki w latach 90. to była oznaka dobrze wykonanej pracy, a za tym szła wysoka gratyfikacji finansowa. Jednym słowem byłam produktem epoki. Jednakże będąc fanką Zanussiego od czasów Iluminacji na pierwszym miejscu stawiałam wykształcenie. To było moje rozdwojenie jaźni i ambiwalencja😉
Jedna koleżanka spytała, czy odczuwam starzenie. Z pewnością nie, gdy dobrze się czuję👍
Jakie pamiętacie role mocnych kobiet w polskim kinie z dawnych lat?
A stosunek do 07 zgłoś się czy innych wspomnianych filmów?



mnie się nie chce gadać o seksizmie, bo zbyt wiele osób tak naprawdę nie wie, co to słowo w ogółe znaczy... aczkolwiek to niekoniecznie musi wynikać z jakiejś tam głupoty tych ludzi, tylko z pewnego zbiegu okoliczności natury językowej... otóż angielskie słowo sex ma dwie polskie homonimiczne translacje: 1.płeć, 2. pewien fajny sport, co nieraz powoduje różne nieporozumienia, czasem zabawne, czasem niezabawne...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuńp.s. najbardziej seksistowski tekst świata, mój ulubiony zresztą i piękny swoją prostotą wykonał kiedyś Ole Nydahl na jakimś spotkaniu publicznym... powiedział tak /cytuję/: "Wolę kobiety od mężczyzn, bo kobiety są lepsze"...
Usuńjeśli zrobisz sondę uliczną pytając, czy ten tekst jest seksistowski, to na tysiąc osób może jedna odpowie "tak", zaś reszta spojrzy na Ciebie jak na idiotkę... taki jest właśnie poziom nierozumienia tego słowa...
ale to nie koniec... te same tysiąc osób /minus ta jedna/ dopatrzy się seksizmu całym mnóstwie zdań i zachowań, które z seksizmem nie mają NIC wspólnego...
tak więc chyba już rozumiesz, dlaczego nie chcę z nikim o tym gadać...
To mi przypomina czasy, gdy jeździło się do UK przed wejściem do Unii. Wtedy, jeszcze najczęściej w autobusie wypełniało się krótki dokument, gdzie również było pytanie o "sex". Wszyscy uśmiechali się dwuznacznie, niektórzy pisali yes))
UsuńA zadałam też pytanie o filmy?
co do filmów, to z kolei największą głupotę świata słyszę/czytam nieraz na temat filmów dla dorosłych /czyli XXX/, jakoby traktowały kobiety przedmiotowo... może rzecz jasna o filmach "straight", bo na gejowskich kobiety raczej nie występują...
Usuńotóż jest zupełnie na odwrót... na tych filmach to właśnie kobiety są gwiazdami, aktorkami, zaś gamonie to tylko rzeczy, rekwizyty, czasem nawet ich udział w takim filmie ogranicza się do jednego kawałka...
dodajmy do tego kwestie zarobków... kobieta w takiej produkcji inkasuje o wiele większe sumy, zaś panowie jakieś tam grosze, a czasem nawet w ogóle pracują za darmo... czyli kto tu jest traktowany przedmiotowo?...
to jest kolejny temat na który również nie chce mi się rozmawiać...
*/errata: nie "może", tylko "mowa" (vide pierwszy akapit)....
Usuńaha, przypomniał mi się niezły film o mocnej kobiecie "Komedia małżeńska" z Ewą Kasprzyk, a przy okazji na drugim planie Ewa Dałkowska, która gra kobietę udającą mocną, a tak naprawdę śmieszną...
UsuńWspomniałam o tym filmie w poście. Bohaterka pokazała, że może być niezależną osobą, ale w końcu wróciła do domu i swoich obowiązków. Nie pamiętam już czy podjęła pracę. W końcu dzieci były duże. Koleżanka chciała "zaliczyć"jej męża. Znam takie sytuacje z autopsji. Tylko ludzie wtedy się tak szybko nie rozwodzili, bo nie mieli pieniędzy na wynajem mieszkania. Teraz dzieje się to szybciej po tego typu zdradach.
Usuńprzypomniał mi się serial "Doktor Ewa", też niezła rola mocnej kobitki...
UsuńSeriale często inaczej rozwijały kobiece role, bo był czas pogłębić się psychologię postaci. Dr Ewa, uroczy serial dawnych lat, tak wspaniale pokazuje tamte realia. A pielęgniarka jaka słodka, i sama posłużę się prawie seksistowskim komentarzem, bo pamiętam jej wspaniałe kobiece kształty.
UsuńA mnie się przypomniał inny serial z lat 80 pt. Dorastanie, gdzie zagrało mnóstwo różnych znanych aktorów, a kobiety były bardzo ambitne, w tym gówna bohaterka Dorota Pomykała. Ale chyba był tendencyjny.
Silną bez wątpienia kobieta była Bożena Dykiel w filmie "Wyjście awaryjne::))
OdpowiedzUsuńBardzo lubię filmy z epoki PRL bo chętnie wspominam ówczesny design wystroju wnętrz i modę. Porucznika Borewicza uwielbiam!
A seksizm? Chyba wiele zależy od indywidualnego odczucia. Niektóre panie chętnie widzą się w roli bluszcza wokół mężczyzny a niektóre chcą dominować. Trudno znaleźć właściwy balans w czasach gdy nawet uśmiech może być odebrany jako molestowanie, szarmancki mężczyzna jest wyśmiany a każda kobieta chce być piękna. No i bądź tu mądry:))
Dykiel w "Wyjściu" faktycznie zagrała silną kobietę, tak wręcz sado, ale miała na końcu pecha, bo jej chłop w końcu okazał się nie taki maso, jaki by do niej powinien pasować :)
UsuńI tu się zgadzamy. Dlatego odnalazłyśmy się wirtualnym świecie 👍👏♥️
OdpowiedzUsuńBożena Dykiel nadawała się do roli silnych kobiet, nawet w serialu Na Wspólnej. Oj, będzie płacz, gdy nakręcą odcinek z jej filmowym pogrzebem.
Podobnie jak nauczyciele, nie mogą teraz głaskać dzieci po główce, czy przytulać. Szczególnie mężczyźni oczywiście.
W latach, które opisujesz, nie oglądałam telewizji. Nie miałam na to czasu. Wypożyczaliśmy kasety, bo można je było obejrzeć w dowolnym czasie.
OdpowiedzUsuńNajpiękniejszy film o kobiecie to Portret Damy z Nicole Kidman, którą uwielbiam.
Kasety to bardziej oglądaliśmy w latach 90., bo już był szeroki dostęp. Jednak największą atrakcją były wtedy pierwsze "pornosy", które można było legalnie już wypożyczyć. 😃
UsuńTeraz w telewizji można oglądać te stare filmy, ale kiedyś to chodziło się do kina. A potem powtarzali w TV. Ja bardzo lubiłam chodzić do kina i nadal lubię.
Nicole Kidman jest znakomita, to oczywiste. Ten film też pamiętam, bo wtedy była żoną Toma Cruise'a i jako taka była głównie przedstawiana, ale pokazała, że też jest gwiazdą.
Mnie natomiast najbardziej podobała się i zapamiętałam z filmów: Godziny o Virginii Wolf , Tłumaczka/ gdzie widziałam siebie 🤣/ i w Australii. Teraz wręczała Oscary 20 rocznicę powstania filmu Moulin Rouge. Zamieściłam jej zdjęcia u siebie.
to mi się od razu przypomniały gromadne noce video... nie każdy jeszcze miał ten sprzęt, więc takie spotkania się organizowało... najpierw szedł jakiś suport act, potem main event... potem panie szły do kuchni, jakieś jedzonko robiły, aczkolwiek nie wszystkie, a panowie i niektóre panie oglądali pornola... potem reszta pań wracała i była debata, co dalej... horror, czy komedia?... ponieważ ten pornol to już był horror, bo się pieprzyli po niemiecku, więc stawało na komedii... a potem już była końcówka... niektórzy szli spać, inni wracali do domów, tylko najwytrwalsi oglądali ten, już prawdziwy horror, zwykle do połowy zresztą i na tym w sumie imprez się kończyła...
Usuńaha, jeszcze były czasem nocki koncertowe... wtedy się nie oglądało filmów, tylko wszyscy przynosili kasety z muzą, zwykle właśnie koncerty rockowe... ale to była trochę inna bajka, zaś od dymu Zioła to aż ciemno wtedy było w chałupie...
UsuńPamiętam takie noce u naszej rodziny w Rzeszowie. Oni jeździli wtedy do Wiednia i przywozili różne ciekawostki. Wszyscy byliśmy małżeństwami, dzieci zostawiało się u dziadków. U mnie ziola nie było, tylko alko i papierosy. Dużo osób już z tego towarzystwa nie żyje/ rodzeństwo cioteczne 1.męża/, nie ma z kim wspominać Młodych wilków. Teraz trzeba wygodnie żyć, jeśli wtedy zapracowało się na to.
Usuńkiedyś miała miejsce zabawna historia, ale to już kilka lat później... zrobiliśmy takie spotkanie, ale to akurat był biały dzień, kiedy kolega przywiózł do nas /do mnie i poprzedniej Byłej/ kasetę z koncertem Alien Sex Fiend... do tego jakieś piwko, jakaś zieleninka, ale tak w sumie ulgowo, bez przegięć... ale gdy ten koncert się skończył, to nagle się okazało, że na reszcie taśmy jest właśnie pornol, nawet właściciel tego nie wiedział... nikt tego w sumie nie oglądał, chcieliśmy to wyłączyć, ale nagle jedna panienka, dziewczyna kumpla, taka młodziutka gąska mówi, żeby zostawić, bo ona jeszcze nigdy nie widziała... okay... ale ona tak ogląda, ogląda i nagle mówi: "przecież to wcale tak nie jest!"... no, to wszyscy w śmiech... ale ona dalej patrzy i się pyta: "a kiedy oni pracują?"... to ktoś jej tłumaczy, że to są aktorzy, że to taka praca właśnie... jej jednak o coś innego chodziło... bo akcja filmu zasadzała się na tym, że główny bohater jeździ z imprezy na imprezę, a na każdej wszyscy się walą ze wszystkimi... a ta panienka ten scenariusz wzięła na poważnie, że to niby z życia wzięte i wtedy dopiero było mnóstwo śmiechu, LOL...
UsuńW "07" była jeszcze pani prokurator, która miała uosabiać postać silnej kobiety, a według mnie była nieco groteskowa.
OdpowiedzUsuńBorewicz traktuje swoje "zdobycze" protekcjonalnie, nie angażuje się uczuciowo, bo raz się bardzo sparzył, po drugie był dzieckiem wychowanym w DD, więc nie miał wzorca ojca, który tworzy rodzinę.
Lubię stare filmy. Mamy ich sporo i często do nich wracam. "Jan i Barbara, "Wojna domowa", "Stawka większa niż życie" - to się nigdy nie znudzi.
Tak, zgadzam się całkowicie.
UsuńW czasie pandemii uczyłam wnuczkę piosenki Tak mi źle Tak mi źle tak mi szaro, każdy dzień ciągnie się jak makaron...i tańczyłyśmy.
Filmy w czasach PRL a seksizm...
OdpowiedzUsuńW tamtych czasach pojęcie seksizmu chyba nawet nie istniało, odnosiłem wrażenie, że relacje na ekranie są podobne do tych w rzeczywistości.
Był krótki czas euforii - kobieta na traktorze - ale dość krótki.
Pamiętam film Mąż Fołtasiówny - całkowite odwrócenie ról, chociaż istotnym elementem był fakt, że Fołtasiówna byla gwiazdą sportu a jej mąż, tylko dyrygentem orkiestry symfonicznej.
Pozdrawiam.
w tym filmie mocną kobietą była akurat gosposia państwa Fołtasiównych :D
UsuńPrzy okazji wspomnieliśmy też zmarłą przed kilkoma dniami prześliczną Aleksandrę Zawieruszankę, o urodzie Claudii Cardinale.❤️
UsuńAkurat tego filmu dawno nie powtarzali.
Z tym kinem jest chyba tak jak piszesz, takie były czasy. Te wątki, o których wspominasz przewijały się także w rozmowach i anegdotach.
OdpowiedzUsuńPamiętam oburzenie mojego teścia, gdy odważyłam się mieć swoje zdanie i nazwał mnie pyskatą. Natomiast zdziwił się niepomiernie, gdy przyszedł do nas na obiad, a mój mąż obierał ziemniaki.
Film o mocnej kobiecie? w tej chwili nie kojarzę, ale był dużo wcześniejszy film "Irena do domu" z Dymszą i Korsakówną, gdzie pojawiły się początki walki kobiet o równouprawnienie...
Zdrówka, kochana, bo wiosna się rozkręca!
Dziękuję za życzenia, jest coraz lepiej, ciągle się inhaluje, bo mam nadal suchy oskrzelowy kaszel.
OdpowiedzUsuńW latach 50. to filmy były jeszcze w nastroju przedwojennym.
Wczoraj oglądałam kolejny odcinek 07, taki nowszy już z lat 80. Akcja działa się na kempingu. Roznegliżowane postacie kobiet takie jednoznaczne, a przyjaciółka Borewicza, która przyjechała z dzieckiem, prosi się o miłość. Teraz takie sceny inaczej byłyby rozegrane.
Wesołego Alleluja.
Z Borewicza to w ogóle zrobili amanta rekordzistę ;-) No i dochody chyba miał lewe, bo ubierał się w Pewexie...
Usuńgdzieś wyczytałam, że był to " amant-domokrążca"🤣 cokolwiek to znaczy? z mężatkami się nie zadawał.
OdpowiedzUsuńKażdy chciał się ubierać wtedy w pewexie, a sweterki to były takie charakterystyczne i spodnie dobrze skrojone 😃
Wtedy to oglądało się w kolorze czarno-białym. A mieszkanie było z cepeliowskimi narzutami.
Na początku coś było wspomniane, że przyjechał z Londynu?
Co by nie było, szkoda, że odszedł tak wcześnie. Nawet czasami potem oglądałam te jego detektywistyczne historyjki.
Całowanie w rękę jest seksistowskie? Nie jestem pewna, jakoś mi się różni od chamskiego klepania po tyłku. Lubię być całowana w rękę, a zanikanie tego zwyczaju postrzegam jako zanik klasy i kultury.
OdpowiedzUsuńoba te gesty same w sobie nie mają nic wspólnego z seksizmem...
Usuńale fakt, że całuje się ręce lub klepie pupy głównie kobiece może mieć pewien seksistowski posmak: kobiety są lepsze, a mężczyźni gorsi, więc na taki gest nie zasługują...
Jako starsza już dama mogę być całowana w rękę, ale do tego ma być lekki ukłon mężczyzny, a nie takie spoufalane podnoszenie dłoni do ust.
OdpowiedzUsuńW dawnych czasach wydawało mi się to takie przestarzałe, jak również te nasze wymuszone formy mówienia sobie na pan pani, nawet, gdy byliśmy w podobnym wieku. Rozpoczęcie pracy to była dla mnie przepaść zachowań społecznych. Moje miasto nie było dużo mniejsze od Rzeszowa wtedy, ale takie wydawało mi się prowincjonalne. Na studiach bardzo często jeździłam też do Krakowa i Warszawy, bo miałam tam serdeczne koleżanki i brata. Różnych obcokrajowców tam się spotykało. I gdy teraz oglądam te stare filmy, tamte doświadczenia wracają. Ale to dobra kino-terapia jak gdzieś wyczytałam 😃
Ja całowanie w rękę lubiłam, ale przez rówieśników - czasem jakiś starszy gość przysysał się jak pijawka brr. Ake ogólnoe to wolałam to nasze polskie szarmanckie przypuszczanie w drzwiach i zdejmowanie walizek w pociągu niż - co mnie zszokowało podczas pierwszych wizyt "na zachodzie" - równouprawnienie typu, że facet się pierwszy ładuje, a żona potulnie za nim i jeszcze drzwi trzyma😁 zresztą w enerde też tak było, zero dżentelmenów.
OdpowiedzUsuńMolestowania czy spoufalania na uczelni czy w pracy nie doświadczyłam. Czasem się trafił zbok w autobusie czy ekshibicjonista, ale oni pewnie nadal istnieją, tylko już się przy wszechobecnych kamerach boją tak publicznie zaczepiać.
Co do Borewicza to był specyficzny, ale tą swoją koleżankę Ewę z pracy chyba ok traktował. Nie przepadałam za nim, bo był oblechem (bardzo mi sie nie podobał z wyglądu i nie kupowałam tych licznych romansów), choć sam serial lubiłam. Wiele odcinków to były ekranizacje niebieskich zeszytów "Ewa wzywa 07", które od dziecka uwielbiałam, albo komiksów z kapitanem Żbikiem
Ja teraz często jeżdżę pociągami, wszyscy mi pomagają z walizką. Bez proszenia 🤣 przywilej wieku.
OdpowiedzUsuńA propos podrywów i patrzenia na kobietę jak obiekt. Gdy pojechałam pierwszy raz do USA i na Florydę, miałam 40 parę lat., właściwie już 48.Chodziłam sama, bo owczesny narzeczony pracował. Nikt mnie nie podrywał w barach, czy gdzieś na papierosie, bo jeszcze wtedy paliłam. Bardzo byłam zdziwiona, przyzwyczajona wcześniej do różnych zaczepek. Raz się jakoś ładniej ubrałam, Kim tankował, a ja stanęłam trochę dalej z papierosem przy ulicy, to on wyskoczył z samochodu i powiedział , że z takim gestem i przy ulicy to mogę być potraktowana jako call -girl🤣
we Włoszech trudno było przyjść bez zaczepek, czy zawołan z motocyklu Bella bionda 👍
teraz komplementy to jakby obraza albo molestowanie.
Wesołego Alleluja 💐
Urok dawnych lat, który miał różne oblicza. Czasem bardzo ironiczne. To była moja rzeczywistość i innej nie znałam. Przyjmowałam to co było. Ale powiem Ci, że dziś chętnie wracam do niektórych filmów z tamtych lat. A 07 lubię za wartką akcję, piękną muzykę z czołówki i grę Bronisława Cieślaka, który wszak aktorem nie był. Wspaniałego świętowania:)))
OdpowiedzUsuńTak było. Kronika zwiadowców 👏
UsuńKontakty z zagranicą od wczesnych lat, jeszcze licealnych, odkąd zaczęłam cokolwiek mówić w językach obcych, otwierały mi oczy na stosunki międzyludzkie. Zatrudniałam się w Rzeszowie na festiwalach polonijnych, a tam był już przegląd bardzo ciekawych ludzi. Często starszych, doświadczonych, już nawet po polsku nie mówili, nie przepuszczali w drzwiach i nie całowali w rękę, ale byli naturalni partnerscy i bardzo zabawni. A my w tamtych czasach tacy spięci i biedni. Nawet do połowy lat 90.
Świętowanie się skończyło, ale było miło 💐
Kiedy myślę o silnych kobietach PRL-u to od razu myślę o Irenie Kwiatkowskiej i Bożenie Dykiel. Większości filmów wspomnianych i w Twoim tekście, i w komentarzach nie znam, o niektórych tylko słyszałam ale Seksmisję oglądałam wielokrotnie, zawsze z taką samą przyjemnością. Roznegliżowane kobiety przyciągały i będą przyciągać uwagę, i to zarówno mężczyzn, z wiadomych względów, jak i kobiet bo przecież musimy mieć się z kim porównać 😀. Jako dziecko zostałam przemycona do kina na Kingsajz i tam też była pamiętna scena w której krasnoludek wędruje po gołej Katarzynie Figurze 😀.
OdpowiedzUsuńWesołego po świętach! Buziaki.
Dzięki Moniu za refleksję.
OdpowiedzUsuńSzuflandia była zabawna. Później tak mówiliśmy na mieszkanie w blokach 🤣
Na ładne kobiece ciało zawsze miło popatrzeć. Teraz jesteśmy bardziej świadome, stąd we współczesnych polskich filmach wiele głębokiej namiętności. Wcześniej byłyśmy smacznym kąskiem, tak retrospekcyjnie myślę 😃
pozdrowienia ze słonecznego świętokrzyskiego jeszcze, bo za chwilę znowu Dolny Śląsk.
Ja podobnie, jak Monia nie znam wszystkich filmów, których tytuły wymieniłaś. Komedia małżeńska- bohaterka po powrocie do domu zmieniła zasady współistnienia i to malżonek- Englert musiał ją przykrywać i dobudzać, a ona poszła do pracy. W Wyjściu awaryjnym, co prawda pani sołtys została na lodzie, bo małżonek wybrał sąsiadkę, ale może i dobrze, bo po co silnej kobiecie taki uległy partner. W Seksmisji nagość odbierałam całkiem aseksualnie, raczej jako goliznę niż seksapil kobiecy, ale czy paniom był potrzebny męski pierwiastek, aby samodzielnie myśleć...hmmm. One w swoim świecie, jedynym jaki znały realizowały się, robiły kariery, żyły na ile pozwalały warunki, panowie szukali wyjścia, bo znali inny świat i nie do przyjęcia było dla nich zostanie pod ziemią, a już w szczególności kastracja. Warunki w jakich żyjemy kształtują świadomość w dużej mierze. To samo można by powiedzieć dzisiaj o połowie społeczeństwa, które godzi się na życie w zakłamaniu, oszustwie, nietolerancji, a przecież owa połowa przynajmniej teoretycznie ma szanse odróżnić prawdę od manipulacji. Ale zgoda że wiele filmów przedstawiała kobiety przedmiotowo, tyle, że było to odbicie rzeczywistości i choć dziś nam się wydaje, że daleko odbiliśmy od tamtych czasów i poprawia się postrzeganie kobiet to nadal spora część społeczeństwa) nie tylko naszego-polskiego postrzega kobietę tak jak 50 lat temu, my białe kobiety, Europejki z większych ośrodków mamy łatwiej. No a kino teraz jakby poszło w drugą stronę, może i dobrze w ramach odzyskiwania jako takiej równowagi. A czy było nam tak wygodnie być słodką blondynką? jak komu. Mnie nigdy nie odpowiadał ten stereotyp i postrzegałam jako niesprawiedliwe ocenianie poprzez kryterium urody (jako głupiutkiej idiotki dobrej do łóżka, czy też jako brzyduli, która nie nadaje się na partnerkę, bo jej natura poskąpiła urody.
OdpowiedzUsuńKończę, bo zaraz znowu mi wyjdzie elaborat
Dzięki za refleksję.Roznorodność świata jest ogromna. Słuszna uwaga, że białym kobietom w Europie czy Ameryce Północnej jest znacznie lepiej. Rzeczywiście w tej Seksmisji
OdpowiedzUsuńbyły aseksualne, ale gdy obudziły się z letargu, to mężczyzna był potrzebny 🤣
Z perspektywy filmowych 50 lat, oraz swojej pamięci, to widzi się inne traktowanie, nawet wyraźny przełom. W pracy nie miałam doświadczeń, bo same kobiety. A wszyscy mężczyźni zarządzający szkołami, czy w wyższych urzędach, zachowywali się bez zarzutu, jak pamiętam. Chociaż faworyzowali niektóre nauczycielki i mówiło się o sekretnych związkach. Ale to za obopólną zgodą.
Tak jak kiedyś literatura, a potem filmy stały się "zwierciadłem duszy". To chyba był cytat literatury francuskiej 👍👏