Moja lista blogów

piątek, 24 kwietnia 2026

Niewinni czarodzieje.

 Parę kadrów z filmu Andrzeja Wajdy  'Niewinni czarodzieje', przypomniały Dziewczynie pewną młodzieńczą miłość, która trwała latami. 

Bazyli bohater filmu, puszcza kilka razy na magnetofonie szpulowym rozmowę prowadzoną z dziewczyną, naciskając przyciski palcami od nóg.

Ona to podobnie robiła siedząc przy stole przed lusterkiem, wykonywała dwie czynności. Malowała rzęsy  małą szczoteczką, plując na nią i maczając  w małym metalowym pudełeczku, susząc przy tym paznokcie lewej ręki. Palcem od nogi przewijała taśmę.

Trwały kultowe lata siedemdziesiąte. W filmie był rok 1960.

Jeszcze młody Cybulski.

Dziewczyna nagrywała rozmowy z Chłopakiem, który jej się podobał już od podstawówki. Chodzili razem  do  jednej szkoły. Ale on poszedł potem do innego liceum.

Nie miała nawet telefonu w domu.  Na szczęście koleżanka, córka sądowej urzędniczki   miała telefon i  magnetofon też. Mogły u niej nagrywać te rozmowy.

Czasami przedstawiała się jako ktoś inny, zmieniała trochę głos, i tak prowadzili tę grę, flirtując przez telefon udając kogoś innego.  Jak Pelagia w filmie, która oczekiwała intelektualnej rozmowy.  Przez telefon Dziewczyna pytała o kwazary, mówiła o entropii, imponderabiliach i eschatologii. Wtedy sprawy wieczności wydawały się odległe o lata świetlne. 

Aktorka- tłumaczka wzorowała się na Audrey Hepburn.

Raz, już jako prawdziwa osoba,  Dziewczyna poprosiła  Chłopaka o przyniesienie  lektury. Leżała chora w łóżku, a w domu było rozwieszone pranie na sznurkach. Nie wiem czy pamiętacie takie metody suszenia? Na pukanie do drzwi odpowiedziała proszę. Stanęła za jednym prześcieradłem, mając gołe ramiona i nogi.  Pelagia w filmie rozgrywała podobnie tę rolę z Bazylim.  Mieli już wtedy po 18 lat, ale  obydwoje  nie wiedzieli co dalej. Ona lubiła prowokować, bo się filmów naoglądała. A on wydawał się nieśmiały i traktował ją jak koleżankę. 

Ojciec  Chłopaka był inżynierem budownictwa.  Na lekcjach polskiego uczyli się  przeprowadzania  wywiadów. Ona wymyśliła, że zrobi wywiad z jego ojcem, jakby inżynierem Karwowskim, który to serial cieszył się wtedy ogromną popularnością. Pan inżynier  zgodził się na rozmowę. Poszły z koleżanką, zatargały ten ciężki radziecki magnetofon, aparat marki Smiena też. Ale jego syna, który był głównym powodem sytuacji, nie zastały w domu. Wywiad zrobił furorę w szkole. Profesorka bardzo chwaliła pomysłowość. Dziewczyny miały studiować dziennikarstwo. Były wtedy w III klasie.

Rodzina Chłopaka potem przeprowadziła się do innego dużego miasta, przed samą maturą. 

Jeszcze w podstawówce, jako dzieci oglądali razem film Krzyżacy w kinie trzymając się za rękę. Na seans chodziły  siódme klasy. Było to znacznie później niż rok 1960. Film był  w kinach powtarzany wiele lat. 

Tańczyli razem na zabawach, dwa razy jeździli razem na obozy  harcerskie. Tam bawili się w te  filmowe sztuczki z pudełkiem zapałek. Rozbierali się, ale wtedy byli w grupie.

Na studiach mieli się spotkać. Dziewczyna pojechała do miasta, w którym mieszkał, żeby zobaczyć pewną wystawę w muzeum. Zadzwoniła do niego. Jego matka,  Alina zaprosiła ją na obiad. Pamięta do tej pory że jadła sos z kaszą gryczaną i buraczkami. ale On nie pojawił się na obiedzie. Bardzo miło rozmawiała z jego matką. Szkoda, bo nie zobaczyłą  jak wyglądał w wieku 23 lat.

Minęły kolejne lata, prawie 20. Tym razem przypadkiem znalazła się w jego mieście. W czasach jeszcze przedkomórkowych. Znaczy komórki już posiadali niektórzy.   Mieszkała w hotelu. Zadzwoniła pod stary adres jego Rodziców. On z żoną   zaprosił ją na kolację.  Okazało się że ożenił się z rozwódką, starszą od siebie. Podobne przypadki nie zdarzały się wtedy często wśród jej znajomych.  Mieli  troje dzieci, w tym jedno wspólne,  jeszcze małe.  Bardzo serdecznie  i szczerze  porozmawiali w trójkę. Mieszkał w dawnym mieszkaniu Rodziców, matka wcześnie odeszła, a ojciec chyba związał się z kimś innym.

Nadal jej się wtedy podobał. Bardzo miły, kulturalny, trochę onieśmielony. I żona taka przyjacielska, naturalna.

W kolejnych latach ktoś pokazał jej jego zdjęcia ze zjazdów klasowych. Nie był już  taki przystojny jak jego ojciec w tym wieku.  Wcześnie się postarzał.   Jego trzej bardzo przystojni koledzy zmarli około 50- tki,  Piotrek R, Wojtek M, Wiesiek R.

Z tej grupy żyje  tylko Polański .

Potem przestała już o Nim myśleć, chociaż w tym mieście bywała wiele razy.

Nic niewiadomo Dziewczynie czy on jeszcze żyje. Ona  ma nadal piękne długie blond włosy. Są siwe, ale zawsze staranne umalowane, blondynkom nie widać odrostów.

Wajda nazwał ich „niewinnymi czarodziejami”, bo próbowali odczarować szarą rzeczywistość, stworzyć własny, mały, prywatny świat.  Jak w piosence. Pelagia, ze swoim aparatem fotograficznym, jak nasza Dziewczyna, i Bazyli, z jazzem/  Krzysztof Komeda/ i boksem – szukali oryginalności, a znajdowali tylko powierzchowne relacje.

Patrzę na bohaterów filmowych– Pelagia i Bazyli /Krystyna Stypułkowska i Tadeusz Łomnicki/ i chciałabym im powiedzieć: „Ale świetnie udajecie, jak ja kiedyś. Prawdziwe uczucie warte jest ryzyka. Zaryzykowaliśmy z kim innym. 

Zostaje we mnie ta sama tęsknota, co kiedyś – tęsknota za tamtą beztroską, za tamtym poczuciem, że jestem kimś wyjątkowym, „czarodziejką”. Dziś wiem, że ta „niewinność” to był luksus, który szybko minął.

Mieliście takie platoniczne miłości, które czasami wracają we wspomnieniach?



20 komentarzy:

  1. Zgadnij kogo ja kocham do dziś przysłowiową "Miłością Platoniczną"? :) Nie zgadniesz :) Filmy z jego udziałem oglądam po dziś dzień i chadzając jego ścieżkami i udając go w Kalishu. Nawet baba ze mną nie wytrzymała he he he :) Miała dość tego jak śpiewałam jej wnukom "Spotkamy się w Kalishu" czy udawałam jak to przyjechałam od Prokopa specjalnie do niej by ją odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle świetne powiązanie fabuły starego filmu z własnym wspomnieniem, Alicjo - jesteś czarodziejką:-)
    Platoniczne miłości chyba każdy jakieś miał, moja była taka na wskroś, bo wybraniec podziwiany na odległość jedynie, ach te motyle w brzuchu.
    Później , w liceum był chłopak, który upatrzył mnie sobie na dyskotece, tańczyliśmy cały czas razem, ale byłam w licznym gronie i na koniec nie wymieniliśmy się telefonami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję.
    Siedzę tu na wsi, przytłoczona troskami życia, to sięgam w przeszłość tak przy okazji filmów czy książek. Normalnie zajmuję się przede wszystkim ogrodem i Gospodarzem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne wspomnienia, świetne skojarzenia.
    Ja takich wspomnień nie mam :(
    Czasy studenckie - mieszkanie w akademiku.
    Były cotygodniowe potańcówki, ale ani mnie ani żadnego z moich współlokatorów nikt nie oczarował.
    Inna sprawa, to na moim wydziale dziewczyny stanowiły mniej niż 2% studentów. Krążyło powiedzenie - są trzy stopnie urody dziewczyn - ładne, brzydkie i te z politechniki.
    Krążyło powiedzenie - d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież były też dziewczyny z uniwersytetu, tudzież innych uczelni. Nie chciało się wam ruszyć i iść gdzieś dalej poza wydział.
      Ja z WSP, to chodziłyśmy na miasteczko politechniki, Ale z pewnością to już były inne czasy.

      Usuń
  5. Miałam. Wraca we wspomnieniach i snach. Jedna z moich dwóch największych miłości życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest mieć co wspominać ♥️ nie każdemu dane jest przeżycie wielkiej miłości ✨

      Usuń
    2. Właśnie mi się przypomniała trzecia, do której mam sentyment po dzień dzisiejszy 😋

      Usuń
  6. Niewinni czarodzieje - na taką knajpkę trafiłam we Wrocławiu i zastanawiałam się skąd ja znam tą nazwę. Filmu nie oglądałam, rzeczywistości nie zaklinałam, ale platonicznie kochałam się parę razy. Jeśli o aktorów idzie to głównie w Piotrusiu Fronczewskim, a najśmieszniejsze było uczucie do pana kustosza w muzeum narodowym (pan nie był ani przystojny, ale nie miał ładnej buzi, a jednak budził jakiś pociąg nieokreślony :) Dziś te wspomnienia budzą jedynie uśmiech na twarzy, ale żadnego żalu o przemijaniu. Swoją drogą zazdroszczę mojej koleżance przepięknego siwego koloru włosów, one wyglądają jak perłowe, nie siwe, nawet pytałam o nr farby, a okazało się, że własne. Bardzo jej w nich do twarzy. Ciekawe jak ja wyglądałabym w siwych - bardziej mnie to ciekawi, niż martwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat we Wrocławiu ta knajpka jest na ul Sukienniczej i spotkać można taką samą też w Gdyni. Na pomysł takiej knajpki wpadli rzekomo Kuba Wojewódzki i Józef Krawczyk. To popularna knajpka w okolicy. Jeszcze funkcjonuje. Wiem bo to w okolicy Rynku a stamtąd tramwajem linii 7 mogę sobie dojechać z mego Królestwa-Nadodrza.

      Usuń
    2. A to dobrze wiedzieć. Następnym razem może zajdę do tej knajpki, żeby sobie zdjęcie zrobić i zjeść jakieś specialite de la Maison.
      Opisywana przeze mnie miłość to była bardziej dziecięca i młodzieńcza. Później byłam ciekawa jak temu chłopakowi ułożyło się życie.
      Ale a propos przeciętnego faceta, to ja przeżyłam takie zauroczenie, gdy miałam 17 lat. Jeździłam wtedy na lubuskie lato filmowe do Łagowa Lubuskiego i spodobał mi się kierownik kina i przy tym jeden z organizatorów tego festiwalu, pan Lubomir, pamiętam imię.😃 jeździł żółtą Skodą i był ze Szprotawy. Po festiwalu ja pojechałam do mojej siostry ciotecznej w Żaganiu. a stamtąd pewnego dnia pojechałam do Szprotawy, myśląc, że tego gościa spotkam gdzieś na ulicy 🤣 i spotkałam. Pokazał mi jakiś najstarszy dąb w okolicy, zabrał mnie gdzieś na obiad, a potem odwiózł na stację. Był bardzo zdziwiony moim zainteresowaniem.
      Zawsze byłam szalona👍👏🤔

      Usuń
    3. Kilka refleksji do twojego komentarza poniżej 😃

      Usuń
  7. Muszę obejrzeć! Uwielbiam Audrey Hepburn i jej styl. A młody Łomnicki jest niczego sobie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na netflixie. W ogóle bardzo dużo starych filmów polskich dodali. Muzyka Komedy, śpiewa młoda Sława Przybylska. Niezwykły urok tamtych lat, gdy nasi rodzice byli młodzi. Ja mam zdjęcie moich młodych ciotek na moście we Wrocławiu w tych pięknych szerokich sukienkach, wciętych w pasie.

      Usuń
  8. Pisze szarabajka. Blogspot mnie nie lubi. Nie pozwala się zalogować.

    Piękna notka. Ponadczasowa. Oczywiście pamiętam swoje pierwsze zauroczenia: niewinne, pozbawione wyrachowania, manipulacji, uczucia, które nie zadawały pytań, czy to się opłaca, czy to dobra partia, tylko czysta miłość. Czasem, jak przyglądam się Młodszemu, mam wrażenie, że on we wszystkich kobietach szuka swojej pierwszej miłości. Też ją bardzo kocham. I ona nas. Ale nie jej rodzice :(
    Jeszcze raz dziękuję na tę notkę <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem wzruszona. To ja dziękuję.
    Tak myślę, że ja zawsze byłam sentymentalna i trochę naiwna. Moje wyrachowane, albo w przeciwieństwie prostolinijne koleżanki, lepiej w życiu wyszły 😃
    teraz, gdy mój Gospodarz żegna się powoli, widzę jak ważne są przyjaźnie. Bo Rodzina ma swoje obowiązki.
    I tak myślę na jakie przyjemności jeszcze zasługuję. Co by tu zaplanować? Prowadzić zdrowy tryb życia, żeby ominęły nas nieszczęścia zależności od innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaj się na los. Jest takie powiedzenie: człowiek planuje, a Pan Bóg się śmieje.

      Usuń
    2. Tu nie zgadzałabym się z tym. Trzeba w życiu planować, mieć pewne zasady i trzymać się wyznaczonych celów. Gdy mi się coś nie udaje, to nie zrzucam winy na Boga.
      Gdy oglądałam po raz pierwszy w młodości film Noce i dnie, była tam scena po śmierci pierwszego synka Niechcicow. Bogumił powiedział, że Bóg tak chciał, a Barbara szaleńczo zaprzeczała. Kształtowała mnie ta scena. Życiem rządzi przypadek. Tu się bardziej zgadzam.

      Usuń