Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

środa, 25 stycznia 2012

Stare citroeny i renówki.

Bardzo lubię we Francji stare lub stylizowane samochody.Jeździ ich mnóstwo na drogach. Czasami pojawiają się też amerykańskie cacka, jak np Thunderbird. Nie udało mi się zrobić zdjęcia, niestety. W ogóle Francuzi to motoryzacyjni patrioci, najwięcej rodzimych samochodów w użyciu, a następnie niemieckie i japońskie. Fiatów to w ogóle nie widzę.

8 komentarzy:

  1. Ja też bardzo lubię te stare samochody, najbardziej Citroeny DS i CV. Za to w mojej okolicy bardzo dużo jeździ fiatów 500, wygląda na to, że to jakaś lokalna moda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nowe pięćsetki się zdarzają.Ale ściśle w mojej okolicy, nie biorąc pod uwagę dużych sąsiednich miast, to naprawdę motoryzacyjny folklor. Francuzi, obok Amerykanów to najbardziej zmotoryzowany kraj, tak gdzieś wyczytałam, traktują swoje auta bardzo przyjaźnie i nie rozstają się z nimi przez lata. Widzę też dużo zakładów typu auto-service.

      Usuń
  2. te stare renówki mnie rozwalają......pamietam jak pierwszy raz mijaliśmy taka na ulicy jednego z francuskich miast to krzyknęłam "chcę!".............do użytku codziennego i wygody jestem z niemiecka marka , jaka posiadamy , ale dla takiego babskiego bajeru to stary francuz jest klasa!.buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę renóweczki, jak to miło ich nazwę spieszczaliśmy. Pamiętam jedne wakacje z czasów studenckich, gdy w Bułgarii z koleżanką poznałyśmy uroczych Jugosłowian z Pristiny/ to chyba byli Serbowie/ i oni nas wozili wzdłuż wybrzeża swoją renóweczką z oknem dachowym, a my tak wstawałyśmy w samochodzie i krzyczałyśmy coś radośnie.
      Teraz też bym taką pojeździła w jakimś vintage hippie stroju.

      Usuń
  3. Marzyła mi się kiedyś taka fajna stylizowana renówka!

    OdpowiedzUsuń
  4. To temat dla mnie! Stare samochody francuskie to moja milosc! Zarazil mnie do niej moj Pe kiedy to 2 lata temu jak pracowalismy na Korsyce namowil mnie abysmy sobie sprawili Citroena 2CV, i tak kupilismy. Citroen 2CV Charelston. Czarno fioletowy, wersja kolekcjonerska, w pieknym stanie. Przejechalismy nim cala Korsyke, z odkrytym dachem, halasem silnika i zapachem starej tapicerki. Przemierzylismy nim Francje wzdluz. Po calej zimie w Alpach, zasypany sniegiem odpalil za pierwszy razem. Nasz dudoszek byl cudowny. Niestety musielismy go zamienic na cos wiekszego, zeby mozna bylo spac w srodku. Jak bedziemy mieli mozliwosc to napewno kupimy jeszcze jednego. Letnie przejazdzki takim pojazdem sa niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze przypominają mi się francuskie filmy z Louis de Funes i inne lekkie pozycje z dawnych lat.
    Ja też mówię mojemu szanownemu małzonkowi, żeby mi kupił taki mały samochodzik, bo jego wielkim BMW combi z ogromnym silnikiem, to ja nie umiem jeździć, bardziej parkować i też bardzo przyspiesza, i tak zdana jestem na niego ciągle. On ma amerykańską opcję na samochody, stąd nieporozumienia finansowe miedzy nami teraz, bo taki silnik to kosztuje. Nawet nie ma kupców na jego limuzynę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzedal ten samochod w marcu, kupli go Amerykanie oczywiscie. Teraz mamy Italian style, autobiancchi, maly silnik, mozna wreszcie wszedzie jezdzic i nie myslec o kosztach benzyny i policja traktuje nas jak swoich,bo tu pelno starych fiatow tez. Kupilismy tez skuter Piaggio, alors live Italian jak w musicalu Nine.

      Usuń