Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

piątek, 28 października 2011

Le rencontre de Pepieuxois





 Zdjęcia z naszego miasteczka. Quartier 5. Downtown.
 Wczoraj bylam na spotkanie w merostwie. Je participe dans la vie de notre Commune haha
Dostalismy takie zaproszenie od Monsieur le Maire a ses administres
 objet: Reunion de quartier.
 My mieszkamy w tzw "downtown", brzmi chouette w odniesieniu do naszego uroczego miasteczka. A w centrum mieszka dużo obcokrajowcow, bo tu są stare, zabytkowe domy, wąskie uliczki i caly ten klimat, ktory przyciaga spragnionych sztuki . Z naszego quartier pojawiło się ok 30 osób.To było kolejne, piąte spotkanie poszczególnych "dzielnic".
Koło merostwa jest kościól, przy placu Szczęścia,     zaraz na przeciwko bar i hotel Minervois, który zawsze przypomina mi Iwaszkiewicza, poczta,  pharmacie, boutique i boulanger. Są też toalety, duży parking i park, a zapomnialam o naszym mini- Spar. To jest nasze "downtown"  .  
Mer mówił o projektach, nowoczesnie prezentowal to na slajdach z komputera. Czekaja nas nowe inwestycje,drogi, parkingi, klomby,centrum paramedyczne,modernizacja merostwa, szkoły. Jak tu jestem od kwietnia, to zaobserwowalam, ze rzeczywiscie się coś dzieje. Wymieniono oświetlenie na ładne lampy  trochę w stylu art deco. 
Potem głos zabrali mieszkańcy i czesto obcokrajowcy, Zaczął ogromny, jak Wiking Rodric z Anglii, spytał o piękną fontannę na placu de la fontain, przy którym mieszka. Ma tam uroczy domek, z takim niby kamiennym ganeczkem, który chyba wykuł w scianie, jakby zabrał część powierzchni domu. Siedzi w tym ganeczku czesto, i zawsze coś czyta. Stuart też poruszył sprawę słynnego francuskiego merde psiego. Proponował zasadę, jaką zaobserwował w Olonzac, woreczki, jak rekawiczki. Tutaj i tak nie jest tak źle z tym merde, w Beziers to było straszne! Wszędzie można było wejść w merde. te francuskie psy powinny sie uczyć od naszych i jak się ma to słynne powiedzenie francuski piesek? odnosi sie do czego innego.
Urocza para artystów z Niemiec, Eva i Kris mówili o dotacjach na sztukę. Kanadyjka Ronwyn o
renowacji tzw salle de espace, niby salki gimnastycznej i kursach j.francuskiego. Francuzi poruszyli problem pewnej rodziny, ktora niedawno się wprowadziła na Plac de Jean Moulin. Są bardzo hałasliwi i  zajmują się jakimś podejrzanym interesem.


Po dyskusji zaproszono do stołów na degustację lokalnych win i zakąsek. Rozmowom nie było końca już w wąskiej grupie. W tym czasie umówiłam sie na parę spotkań, min z niezwykłą Kanadyjką Ronwyn M.Ingraham, jak czytam z wizytówki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz