Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

środa, 30 listopada 2011

Sunset in Pepieux

 Dzisiejszy zachód słońca, 30 listopada. Te jaśniejsze obrazki  to z drugiej strony słońca o tej samej porze. Dzisiaj był bardzo słoneczny dzień, świeciło bardzo mocno i długo, bo do godz ok 17, ciemno tak całkiem zrobiło się o 18. Nie wzięłam ze sobą zegarka i w końcu nie sprawdzilam dokładnej godziny.Muszę to sprawdzić w necie. A na wschód to nie wiem , czy wstanę, chociaz ok 7.30 myślę. A te  owoce na drzewku były uschnięte od środka. To chyba nie te koki.

12 komentarzy:

  1. Piekne zdjęcia zrobiłaś. śliczne....w cudnej okolicy przebywasz.
    Coś w ustawieniach u Ciebie chyba nie tak, bo Twój blog nie przesuwa się ani u mnie, aniu u Smurffa do pierwszej pozycji na liście, kiedy publikujesz nowy tekst.
    na czuja się więc do Ciebie wchodzi, o że może teraz coś nowego na Twoim blogu.:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Aniu,tyle ten blog ma mozliwosci, a ja nadal go rozpoznaję. Zobaczę, czy wszystkie gadgety, czy cos tam mam uruchomione.
    Tak, okolica piekna o kazdej porze roku. A ja niedlugo musze jechac do Polski na ok 3 miesiecy aż.Mam takie obowiązki rodzinno-biznesowe. Wiesz, napisalam do ciebie dlugi mail, a propos postu o uzaleznienieniach, moze kiedys wyslę. Bo jakis taki nastroj mialam.

    OdpowiedzUsuń
  3. ślij...mi się czasami włącza jakiś dziwny program i muszę przyciskać coś innego niż zwykle, żeby polskie znaki wyskakiwały:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne te zdjecia! jakie kolory!
    ps. widze, ze poradzilas sobie z ramkami :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rowniez mam problem z Twoim blogiem, w ogole sie nie uaktualnia i nie moge go wkleic do listy blogow odwiedzanych.

    OdpowiedzUsuń
  6. dzieki za informacje, ale wszystko uruchamamiam po kolei, to moze sie włączy jakaś tajemnicza opcja.
    Bisous et baci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj :)
    Zachód słońca piękny, choć osobiście preferuję wschody.
    Dziękuję za obszerny i podnoszący na duchu komentarz u mnie. Według niektórych piszę bardzo dojrzale, według innych - jestem infantylny, więc chyba nikt nie przechodzi obok mnie obojętnie :) Zawsze taki byłem i to się już nie zmieni. Na moje 9 urodziny byłem smutny, bo to moje ostatnie jednocyfrowe urodziny. Rozumiesz? Smutne dziecko w dniu urodzin, bo za rok będzie miało "już" 10 lat... To śmieszne :D Ale tak było, tak jest, i tak zapewne będzie :) Kocham życie i ciągle czuję jego niedosyt, chciałbym czerpać z niego całymi garściami. Może dlatego ciągle czegoś mi brak.
    Wiesz, ja bez dziewczyny u boku czułem się zawsze świetnie, jestem indywidualistą, może nawet trochę egoistą i nie potrafię na dłuższą metę iść na kompromis. A wspólne życie z kimś tego wymaga. Moje uczucia są dość upośledzone, nie wyrażam ich za często, dlatego ludzie twierdzą, że jestem zimny. A jak już wyraziłem raz a konkretnie - zostały zszargane. Poczułem się upokorzony i nie wiem czy szybko, nawet przy wielkich chęciach, będę potrafił z kimś być.
    Wiem, że jestem młody i wiem, że wiele przede mną. Ale nie wiem czemu - zawsze chciałbym, aby czas szedł wolniej :)

    Pozdrawiam :)

    P.S. Nie wiem czemu Twoje najnowsze posty nie wyświetlają się u innych, kiedyś miałem podobny problem, ale zanim zdążyłem napisać do administracji - już został naprawiony. Skontaktuj się z moderatorami blogera, oni coś powinni na to zaradzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę: http://www.google.com/support/forum/p/Blogger/thread?tid=20c011e7d929e43d&hl=pl

    Nie Ty jedna masz problem, tak jak mówiłem, ja też miałem, ale się naprawił szybko :) Widzę, że u Ciebie to trochę jednak trwa, napisz do administracji albo na forum.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe zachody słońca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. to fakt u mnie też nie wyświetlają się Twoje nowe posty...........zachody bajkowo piękne.......zachwyciły mnie zeszłej zimy kiedy przyjechaliśmy na południe, jeśli chodzi o wschody to widziałam ich zaledwie kilka.....wina? zarywane noce i późne ranki......W poniedzialek wyjeżdżamy. Możliwe, ze bezpowrotnie. Mieliśmy wykupiony lot na 15 grudnia, ale on przepada a my jedziemy naszą beti, bo trzeba zabrac cały nasz dobytek. Do kwietnia nie ma pracy na Costa......koniec sezonu i coraz wieksze bezrobocie...katalończycy nie chca obcokrajowcow. Rosjanie dla których Kamil pracował nie otrzymali zgody na budowe która mieli zaplanowana na sezon zimowy, wiec nic tu po nas...najgorsze że z jednej strony tesknota za krajem zostanie utulona a z drugiej nie wiemy co dalej a ja wcale nie chciałabym w Polsce zostac........troche sie dziś popłakałam...kobiece lęki........buziaki

    OdpowiedzUsuń
  11. tak, radośc bycia z soba non stop to jest cos oco chcielibysmy własnie zawalczyc i co także sprawiło ze wybraliśmy emigracje.bo w Polsce ciężko mieć prace która pozwoli Ci na godziwe życie i cieszenie sie sobą po pracy .Z tymi Włochami to tak jak i z innym krajem.....jadąc w ciemno chyba juz nie chcemy.w ciemno była Hiszpania, stracilismy wszystkie oszczędnści zanim zaczeliśmy zarabiac.......nie powiem fantastyczne roczne wakacje.......bo i tak częsciej mielismy wolne niz pracowalismy....ale drugi raz w ciemno na przygode raczej sobie nie mozemy pozwolic..............po Hiszpańskim kopnikau z zaskoczenia wolimy pczuc chociaż odrobine stabilizacji.....pewnie z czasem cos nam się zmieni ale na pewno nie predko.........Buziaki i dobrej nocki

    OdpowiedzUsuń