Tutaj

Tutaj
Tu, gdzie przed 20 laty zaczęła się moja przygoda z UK.

sobota, 5 listopada 2011

Les grands chemins en Minervois-108 Doors.

 Gdziekolwiek jestem, to zbieram oryginalne ulotki o tych miejscach, czytam wszystkie ogłoszenia informujące o wydarzeniach  tzw kulturalnych i tak mi żal, że nie mogę uczestniczyć we wszystkim. Lubię ogłoszenia pisane ręcznie, albo na to stylizowane. To jakaś obsesja,jakiś głód wiedzy, jakbym się bała, że gdzieś nie zdążę.
A tych ulotek mam całe stosy, to z dawnych czasów tęsknota, gdy nie miałam dostępu do absolutnie żadnych tekstów w języku oryginalnym. Ulotki są edukacyjnym dodatkiem na lekcjach j.obcego, przywożę je zawsze do Polski i dźwigam nieraz w dodatkowym bagażu.
A w ostatnich dwóch tygodniach w ramach spotkań na ścieżkach Minervois uczestniczyłam w kilku  zupełnie różnych imprezach. Pierwsza  zaczarowała mnie zupełnie, a szczególnie jej bohaterowie. O drugiej napiszę innym razem. Na avenue du Causse znajduje się ogromny dom, typowy, burżuazyjny z ogromną bramą wejściową. Szykowna tabliczka z nazwiskiem jasno określa mieszkańcow, artyści. Już dawno z Kimem chcielismy poznac właścicieli tego espace de art, bo nieraz zza otwartej bramy, takich olbrzymich wrot, mozna było zobaczyć niezwykły dziedziniec, mnie się przypominał in the court of the Crimson King. To tylko z powodu the court, nic wspólnego z diabłem at all.


 Okazało się, że to para młodych Niemców z uroczą córeczką. Eva i Kristian tego dnia byli gospodarzami Performance pt 108 Krzeseł.
108 Doors
 Siedziałam na wygodnym łóżku, piłam kolejny kieliszek wina i ogladałam spektakl, który po czarodziejsku przeniósł mnie w surrealistyczne światy dla mnie Łóżko przypominało mi Witkacego i Gombrowicza, a nawet Różewicza,  razem wziętych,  W małym dworku, Iwonę księżniczkę Burgunda, Ferdydurke i 622 Upadki Bunga, Kartoteka i ta nieszczęsna Nasza mała stabilizacja.

Muzyk grał na różnych instrumentach, dźwięki etnograficzne, klasyczne, nerwowo wspólczesne kakofonie i syntezatorskie wariacje, a malarka wykonując, jakby magiczny taniec, malowała kilka obrazów na płótnie,  oswietlana reflektorami w roznych kolorach i wiązce świetlnej.Praca odbijała się tez na suficie.


Widzami naprzeciwko mnie było troje Francuzów, chociaż wydawało mi się, ze słyszałam j.hiszpański, jak rozmawiali miedzy sobą. Byli ubrani cali na biało, taki performance design , szczególnie ciekawie wyglądał męzczyzna. Biały sweter, kurtka skórzana, długie buty ze spodniami wpuszczonym do srodka, biała jakby aktóweczka, szalik zarzucony nonszalancko, fantazyjny kapelusz. Kobiety w tej bieli wyglądały jak królowe śniegu,bo oprocz regularnych ubrań, typu bluzka, spodnie,czy spódnica miały oryginalne płaszcze, szale, torby, botki takie bardziej zimowe, piękne torby i bizuterię. A mężczyzna przypominał mi kurierów z czasów wojny, ktorzy górami, w zimie przechodzili granice, albo Jamesa Bonda z jakiejś serii 007.
Stado mysli przechodziło mi przez głowę, a najbardziej ta moja obsesja tęsknoty do sztuki wyższych lotów. Dawne filharmonie, Kantor i opery , które widziałam, bo malarka przypominała mi japońską artystke, taka trochę w urodzie wiedźmy- czarodziejki. Malowała swoje zaklęcia i magie.
Zamieszcze poniżej info po angielsku, bo mój odbiór był bardzo subiektywny.
108 DOORS is a spontaneous multilayered performance with the painter/video artist Zoë Redman. Paintings are created on the floor with live sound. The video footage filmed in the previous performance is projected  onto the floor where the blank canvases are to be painted. The work is conceived as an eventual cycle of 108 multi-media happenings; together with their trace objects; paintings, audio recordings, videos and books.

108 DOORS is an evolving process, interplay of a live sound environment, the painter painting and the spatial light from the video projection.  The past event becomes the present ground for a future event, within this structure exploring the resonance and vibration of sound, colour and light in its essential form: abstraction. The painting becomes multi-dimensional in the light of the projection. Being part/witness of the creative process unfolding is poignant, visceral and enthralling. The paintings become sound and vice-versa; universes without narrative form with moments of silence - shared moments of reflection or momentum.
The 'live' soundtrack, as though to a silent film, is in response to the action of brushes on canvas, gestures of throwing pigment, crushing rocks, pacing around, circumnavigating the area illuminated by the projection.
  . The repeating of this event 108 times is to deepen and evolve a dialogue of minds journey. Entering timeless time when the surface of the body and the surface of the work elide; become one; resonant to the depths and simultaneously inscribed; a chance meeting between painter, musician and public.
Bohaterami wieczoru byli:
 Zoë Redman left London, the video art and performance world in 1990 with her two small children to live closer to nature in the south of France.
 MarkLockett has had a long involvement with experimental and world music. As a music student in California in the late 70s his encounters with composers Pauline Oliveros, John Cage and Lou Harrison greatly influenced  his subsequent career.
He has been at various times pianist, composer, conductor, teacher, rock drummer, gamelan player, musical instrument inventor, and ethnomusicologist.
From 1989-2002 he was a lecturer in composition and world music at Birmingham City University. Now a freelance musician and workshop leader he lives in Limoux.
    Zrobiłam tam parę zdjęć przed imprezą, ale gospodarze prosili  o niezamieszczanie ich w internecie. Będę trochę niegrzeczna, mam nadzieje, ze mi wybaczą, ale to w ramach rozsławienia niezwykłego widowiska i ich pięknego espace de art, prowadzą też B&B.

1 komentarz: