Już od paru lat od pani kustosz Małgorzaty Zawadzkiej dostaję zaproszenia do Muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Kiedyś zgłosiłam chęć na newslettera. We Francji pomieszkując, myślałam, że nigdy już nie zajadę drogą od Nadarzyna przez Otrębusy do Podkowy Leśnej na Gołębią 1.
I jeszcze z GPS-em w moim nowym smartfonie, za którym nie nadążam, gdy prowadzę i tak błądzę i błądzę, chociaż Gołębia znajduje się w znanym miejscu na przeciwko Galerii Podkowa. Nie miałam dużo czasu na zwiedzanie muzeum, bo za późno się pojawiłam i zaraz zaczął się koncert. Ale tam wrócę na pewno.
I poniżej moje impresje z wybranymi cytatami z Dzienników Iwaszkiewicza. Taki też mój stan ducha u niego.
Uśmiecham się do swoich myśli i nie wierzę, że tak wszystko się odmieniło w ostatnich miesiącach, uwolniłam się od zależności, od "malaise" duchowej i fizycznej, od wzbierającego rozczarowania, od prostracji jak mówił Iwaszkiewicz często.
Kiedy mówię teraz do kogo, że byłam i tu, i tam, i że z K., to wydaje mi się, że zwodzę ludzi, że opowiadam jakiś sen. Tak mi te lata minęły krótko, minęły jak widok lepszego świata przez współotwarte drzwi. A przecież wiem, że tamten świat nie jest lepszy, jest jeszcze gorszy, gdy się go zgłębi. Tu przynajmniej jest trochę ludzi , których kocham, lubię bardzo i za którymi tęsknię.
Mój sezam bajkowy się NIE zamknął, wiem, ze Szeherezada poprowadzi mnie do piękniejszych rzeczy, do mojego "Fontainbleau". A tak mówiła Hania Iwaszkiewiczowa dosłownie i w przenośni o domu, swoich ulubionych miejscach i życiu.
Iwaszkiewicz był stale obecny ze mną, od dziecka. Moi rodzice pochodzili z Sandomierza i okolic, pracowali w instytucjach, które w latach, gdy Sandomierz odwiedzał Iwaszkiewicz były bardzo istotne w życiu społecznym, nadal są. Mama często mówiła o pisarzu, szczególnie powieść Sława i chwała i Pasje błędomierskie były jej ulubionym nawiązaniem do wspomnień.
Potem, w latach 60. pisarz był nawet posłem z mojego obecnego miasta. "Pieszczoch reżimu", ale o takiego inteligenta warto było zabiegać władzom komunistycznym. Mówił płynnie kilkoma językami obcymi i posiadał bardzo rozległą wiedzę humanistyczną. Mnóstwo czytał. Wszystkie inne życia wydają mi się martwotą, czymś jałowym i pozbawionym uroku. Wszyscy koło mnie są tacy bezbarwni.
Jak on się czuł będąc biseksualistą w naszym komunistycznym kraju? W Dziennikach dużo rozpaczy nad swoim nieszczęściem, niezrozumieniem i brakiem miłości.Bardzo ponuro i pusto, jaki okropny ten dzień.
Gdy zdawałam maturę , nauczyłam się wiersza "Maj", mieliśmy w domu płytę z nagraniami wierszy w wykonaniu poety. Chyba w Sandomierzu mój brat literat, wtedy jeszcze student, albo uczeń, kupił płytę w księgarni na Rynku.
Płomienne młode maki. Uwertura Rienzi.
Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.
Panienki muślinowe i abiturienci.
Uśmiech leciutkiej wzgardy - lecz bez nienawiści.
Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.
Różańcowa jedynych wspominań stokrotność.
Spotkanie - gdzieś, w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.
I wierna, nieco gorzka piastunka - Samotność.
A potem był film "Panny z Wilka" i pisarz jadący pociągiem, Olbrychski- Wiktor popijający wodę z Rzeki Zapomnienia. Film oglądałam bardzo wiele razy i jest moim ulubionym, przegrał walkę o Oskara z Blaszanym bębenkiem w 1979r. Ale Olbrychski grał w obydwu!
Nie zastanawiałam się tak bardzo nad Iwaszkiewiczem, kiedy byłam młoda. Był Prezesem Literatów Polskich, dużo go pokazywano w telewizji, propaganda się nim podpierała, Często rozpaczał nad losem prostego człowieka "ludzie są tak przerażeni, że będzie gorzej, jak za czasów Witosa i rzeczywiście stopa życiowa tak nieubłaganie i bezustannie się obniża". Sytuacja ekonomiczna kraju napełnia mnie prawdziwym niepokojem i lękiem, robi się pustka gospodarcza naokoło nas. Nie ma węgla, masła, cukru. Bywał w moim hutniczym mieście jako poseł i widział zabiedzenie lat 60. Sama pamiętam, i już jako dziecko zdawałam sobie z tego sprawę, bo miałam koleżankę z ojcem w USA. Paczki stamtąd były jak z raju. Coś zawsze dostawałam z tych nieopisanych luksusów i parę dolarów na zakupy w Peweksie.
Na swoje życzenie 5 marca 1980 r. pisarza pochowano w mundurze górniczym, taki hołd dla górników? Przewidział tragedię kopalni "Wujek"?
Potem demokracja wycofała jego twórczość z lektur obowiązkowych. Z powodu postawy politycznej, nie z przekonań literackich, był oportunistą i sybarytą. Kiedyś bogato ożeniony , majątek żony utrzymywał i intensyfikował.
Z pracy literackiej Iwaszkiewicza żyło setki osób. Też i młodych kochanków, może to mu zarzucić? Podobnie Dąbrowska utrzymywała wiele osób. Ona również była biseksualistką, ale jej się wybacza, bo nie było ostentacyjności w jej zachowaniu, miała jedną partnerkę.
Iwaszkiewicz przyjmował wielkich tego świata w Stawisku, także głowy koronowane, no nie mógł przecież mieszkać w bloku!
Maria Dąbrowska mieszkała w bloku na Polnej w Warszawie, dopiero potem w Komorowie.
Chyba teraz pisarz wraca do łask, opublikowano jego Dzienniki, pokazujące człowiek pełnego sprzeczności, ale równającego siebie między największych literatów XX wieku.
Podobały mi się jego opowiadania, wszystkie "młyny" i dramaty. Pamiętam wiele razy oglądałam w różnych teatrach Lato w Nohant i Maskaradę. Przypominam sobie obsadę George Sand, naprawdę.
Na płycie słuchałam też często Plejady to gwiazdozbiór już październikowy
Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,
W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,
Co polem do srebrnego biegnie wodopoju...
Wtedy nie zastanawiałam się jeszcze nad przemijaniem. Wróciłam do Iwaszkiewicza podczas podróży do Włoch i na Sycylię. Szłam jego śladami i tamte estetyczne wzruszenia jemu zawdzięczam. Pisałam o tym obszernie tu i tam. I jeszcze więcej, ale w tamtych wspomnieniach już nie ma ucieczki ani powrotu.
W szybkim pochodzie jaki przemija obok mnie, wynurzyła się nowa, starzejąca się kobieta. Trudno mi w to uwierzyć.
Dlatego uwielbiam moją szkołę, to jest kontakt z młodymi, najmłodszymi, zielonymi, co żyją w tym momencie pełnią- ja ich potrzebuję do odczuwania życia, pracy, tego elan vital, w którym istnieją. Nie chcę kapliczki z umarłymi wspomnieniami. Chcę reffinement, les essentiels de la vie jak w reklamie. Jestem przekonana, że moje za niedługie już stanie się Babcią da mi nowe siły.
Jeszcze mam odpowiedź na pytania wszystkich dlaczego jestem w kraju i do tego w tym hutniczym, "podobno" zabiedzonym i wyludniającym się mieście. Niefrasobliwość światopoglądu ludzi zachodu, symplifikacja zapytań jest zadziwiająca. Nie spytano mnie tam ani o jedną istotna sprawę ogólną, ani o jedną dotyczącą mojego osobistego życia. Oni nas nie rozumieją. Tylko robią bonne mine.
Tak to trafnie ujął Iwaszkiewicz w latach 60. o ludziach stamtąd. A ja się podpisuję. Teraz na zachodzie mamy swoją forpocztę i na ogól dobrze się czujemy. I ja tam wrócę i może też zacznę niefrasobliwie żyć?.
I jeszcze z GPS-em w moim nowym smartfonie, za którym nie nadążam, gdy prowadzę i tak błądzę i błądzę, chociaż Gołębia znajduje się w znanym miejscu na przeciwko Galerii Podkowa. Nie miałam dużo czasu na zwiedzanie muzeum, bo za późno się pojawiłam i zaraz zaczął się koncert. Ale tam wrócę na pewno.
I poniżej moje impresje z wybranymi cytatami z Dzienników Iwaszkiewicza. Taki też mój stan ducha u niego.
Uśmiecham się do swoich myśli i nie wierzę, że tak wszystko się odmieniło w ostatnich miesiącach, uwolniłam się od zależności, od "malaise" duchowej i fizycznej, od wzbierającego rozczarowania, od prostracji jak mówił Iwaszkiewicz często.
Kiedy mówię teraz do kogo, że byłam i tu, i tam, i że z K., to wydaje mi się, że zwodzę ludzi, że opowiadam jakiś sen. Tak mi te lata minęły krótko, minęły jak widok lepszego świata przez współotwarte drzwi. A przecież wiem, że tamten świat nie jest lepszy, jest jeszcze gorszy, gdy się go zgłębi. Tu przynajmniej jest trochę ludzi , których kocham, lubię bardzo i za którymi tęsknię.
Mój sezam bajkowy się NIE zamknął, wiem, ze Szeherezada poprowadzi mnie do piękniejszych rzeczy, do mojego "Fontainbleau". A tak mówiła Hania Iwaszkiewiczowa dosłownie i w przenośni o domu, swoich ulubionych miejscach i życiu.
![]() |
| Portret Anny- J.P Janowski, 1935. Namalowany w Brukseli. Oczy mi się skrzywiły:) |
Iwaszkiewicz był stale obecny ze mną, od dziecka. Moi rodzice pochodzili z Sandomierza i okolic, pracowali w instytucjach, które w latach, gdy Sandomierz odwiedzał Iwaszkiewicz były bardzo istotne w życiu społecznym, nadal są. Mama często mówiła o pisarzu, szczególnie powieść Sława i chwała i Pasje błędomierskie były jej ulubionym nawiązaniem do wspomnień.
![]() |
| Ukochany Sandomierz. |
![]() |
| Z portretami pisarza. |
Jak on się czuł będąc biseksualistą w naszym komunistycznym kraju? W Dziennikach dużo rozpaczy nad swoim nieszczęściem, niezrozumieniem i brakiem miłości.Bardzo ponuro i pusto, jaki okropny ten dzień.
Gdy zdawałam maturę , nauczyłam się wiersza "Maj", mieliśmy w domu płytę z nagraniami wierszy w wykonaniu poety. Chyba w Sandomierzu mój brat literat, wtedy jeszcze student, albo uczeń, kupił płytę w księgarni na Rynku.
Płomienne młode maki. Uwertura Rienzi.
Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.
Panienki muślinowe i abiturienci.
Uśmiech leciutkiej wzgardy - lecz bez nienawiści.
Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.
Różańcowa jedynych wspominań stokrotność.
Spotkanie - gdzieś, w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.
I wierna, nieco gorzka piastunka - Samotność.
A potem był film "Panny z Wilka" i pisarz jadący pociągiem, Olbrychski- Wiktor popijający wodę z Rzeki Zapomnienia. Film oglądałam bardzo wiele razy i jest moim ulubionym, przegrał walkę o Oskara z Blaszanym bębenkiem w 1979r. Ale Olbrychski grał w obydwu!
Nie zastanawiałam się tak bardzo nad Iwaszkiewiczem, kiedy byłam młoda. Był Prezesem Literatów Polskich, dużo go pokazywano w telewizji, propaganda się nim podpierała, Często rozpaczał nad losem prostego człowieka "ludzie są tak przerażeni, że będzie gorzej, jak za czasów Witosa i rzeczywiście stopa życiowa tak nieubłaganie i bezustannie się obniża". Sytuacja ekonomiczna kraju napełnia mnie prawdziwym niepokojem i lękiem, robi się pustka gospodarcza naokoło nas. Nie ma węgla, masła, cukru. Bywał w moim hutniczym mieście jako poseł i widział zabiedzenie lat 60. Sama pamiętam, i już jako dziecko zdawałam sobie z tego sprawę, bo miałam koleżankę z ojcem w USA. Paczki stamtąd były jak z raju. Coś zawsze dostawałam z tych nieopisanych luksusów i parę dolarów na zakupy w Peweksie.
Na swoje życzenie 5 marca 1980 r. pisarza pochowano w mundurze górniczym, taki hołd dla górników? Przewidział tragedię kopalni "Wujek"?
Potem demokracja wycofała jego twórczość z lektur obowiązkowych. Z powodu postawy politycznej, nie z przekonań literackich, był oportunistą i sybarytą. Kiedyś bogato ożeniony , majątek żony utrzymywał i intensyfikował.
![]() |
| Portret Iwaszkiewiczów, Witkacy, 1922. |
Iwaszkiewicz przyjmował wielkich tego świata w Stawisku, także głowy koronowane, no nie mógł przecież mieszkać w bloku!
![]() |
| Widok z hallu na alejkę wiodącą do posesji. |
![]() | ||
| Kwartet smyczkowy i pianista przygotowują się w hallu . Dom nie jest taki duży. |
![]() |
| Przed koncertem ludzie się zbierają w sąsiadującymi z hallem pokojami. |
![]() |
| Trofea myśliwskie teścia- St. Lilpopa. |
![]() |
| Fragment biblioteki. |
Chyba teraz pisarz wraca do łask, opublikowano jego Dzienniki, pokazujące człowiek pełnego sprzeczności, ale równającego siebie między największych literatów XX wieku.
Podobały mi się jego opowiadania, wszystkie "młyny" i dramaty. Pamiętam wiele razy oglądałam w różnych teatrach Lato w Nohant i Maskaradę. Przypominam sobie obsadę George Sand, naprawdę.
Na płycie słuchałam też często Plejady to gwiazdozbiór już październikowy
Błyszczą jak winne grono wśród innych gwiazd roju,
W ich świetle las pożółkły niby rumak płowy,
Co polem do srebrnego biegnie wodopoju...
![]() |
| Tłumaczenia Iwaszkiewicza. Nigdy nie dotarł tak naprawdę do świata zachodniego, był za bardzo polski, ukraiński. |
Wtedy nie zastanawiałam się jeszcze nad przemijaniem. Wróciłam do Iwaszkiewicza podczas podróży do Włoch i na Sycylię. Szłam jego śladami i tamte estetyczne wzruszenia jemu zawdzięczam. Pisałam o tym obszernie tu i tam. I jeszcze więcej, ale w tamtych wspomnieniach już nie ma ucieczki ani powrotu.
W szybkim pochodzie jaki przemija obok mnie, wynurzyła się nowa, starzejąca się kobieta. Trudno mi w to uwierzyć.
Dlatego uwielbiam moją szkołę, to jest kontakt z młodymi, najmłodszymi, zielonymi, co żyją w tym momencie pełnią- ja ich potrzebuję do odczuwania życia, pracy, tego elan vital, w którym istnieją. Nie chcę kapliczki z umarłymi wspomnieniami. Chcę reffinement, les essentiels de la vie jak w reklamie. Jestem przekonana, że moje za niedługie już stanie się Babcią da mi nowe siły.
Jeszcze mam odpowiedź na pytania wszystkich dlaczego jestem w kraju i do tego w tym hutniczym, "podobno" zabiedzonym i wyludniającym się mieście. Niefrasobliwość światopoglądu ludzi zachodu, symplifikacja zapytań jest zadziwiająca. Nie spytano mnie tam ani o jedną istotna sprawę ogólną, ani o jedną dotyczącą mojego osobistego życia. Oni nas nie rozumieją. Tylko robią bonne mine.
Tak to trafnie ujął Iwaszkiewicz w latach 60. o ludziach stamtąd. A ja się podpisuję. Teraz na zachodzie mamy swoją forpocztę i na ogól dobrze się czujemy. I ja tam wrócę i może też zacznę niefrasobliwie żyć?.












