Moja lista blogów

niedziela, 26 listopada 2017

Francuski na codzień.

 Z dedykacją dla moich dawnych nauczycielek języka francuskiego.
Do Francji mamy szczególny stosunek w Polsce ze względu na historię, kulturę i związki literackie. Mówić po francusku, czy używać pewnych francuskich wyrażeń świadczy nadal o pewnym wyrafinowaniu językowym.
    W Ameryce gdziekolwiek byłam, wszędzie słyszałam zachwyty nad Francja, ach Paryż, ach Nicea, ach Prowansja, ach francuski! Hollywoodzkie filmy zrobiły swoje. Do you speak  French? I kiedy odpowiesz twierdząco, wszyscy starają się cokolwiek przypomnieć, z czym się zetknęli w ciągu życia, ale nie voullez vous couchez avec moi ce soir, to w Polsce jest popularne. Amerykanie mówią vive la France, mon Dieu,  la vie est belle, la belle famme  lub la  famme fatale, garçon, gâteau,
 je ne regrette rien etc
Trafimy do kaplicy, supermarketu, bistro, ogrodu, piwniczki winnej?
    Żaden naród nie broni tak zaciekle swojej  ojczystej mowy, jak Francuzi. Nawet,  gdy rozumieją po angielsku, chętniej mówią w swoim języku, chyba, że od tego zależy jakiś handel, zysk to angielski jest zrozumiały i używany.
A najlepiej milczeć, jak w kościele.
Ale bezsprzecznie, nawet o tym nie wiedząc, wszyscy na całym świecie używamy języka francuskiego. Bo tak wielu z nas ma romance i rendez-vous, pied-à-terre spotykamy się  tête-à-tête.  Czasami zdarzają się nam w wypowiedziach, zachowaniach drobne, subtelne nuance, a czasami zostawiamy komuś carte blanche, albo uczymy savoir-vivre.
Najlepiej poczytać i wszystko jasne. Takie szafeczki są na ulicach. U nas też coraz częściej, na dworcach np.

W politycznych emocjach zdarza się czasami coup d'état, a na wojnie sabbotage, manoevre, masacre, entente cordiale i détente.
. Popełniamy gaffes i faux pas. Jeśli wysyłamy jeszcze listy, to może na poste restante?
Jemy w restaurant, buffet,  bistrot,  café, prosimy menu  i często spożywamy fricasses  takie jak escalopes, sauces, omelettes, hors-d`oeuvres, a na deser souffles, eclairs, mousses,  mélange et  voila.  Na apéritif  champagne,  martini, du vin.
Menu w Carcassonne.
Melanż ziół i różne sole.
Mówimy c`est la vie, czasami en rose. Niektórzy albo coś  avant- garde, a inni passé.

Allons enfants de la patrie to najpopularniejszy hymn świata, et si tu n`existais pas , to jakbym się czuła? Alors, ne me quitte pas, albo laisse moi dancer i voyage, voyage! 
Podróże do Langwedocji- Rousillon, to jakbyś był we Francji i Katalonii.

 Uczmy się języka francuskiego, bo jego znajomość jest taką arystokratyczną dystynkcją. Nadal, nie tylko w naszej orbicie. Et le voilà.

wtorek, 14 listopada 2017

Angielsko-francuskie przyjażnie w Aude- Herault.

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga ponad 6 lat temu, moją intencją było przedstawiać  Francję, basically region zwany Langwedocja- Rousillon, moje francusko-angielskie zmagania językowe, życie obyczajowe "kolonii" anglosaskiej we Francji i takie różne historyczno-społeczne opowiastki. Potem rodzinne obowiązki zatrzymały mnie na dłużej w kraju. I tak po paru latach nieobecności postanowiłam wrócić tam, gdzie czas płynął  wg uświęconego  filozoficznego i kulinarnego rytuału.
 Późne śniadanie, aperitif przed lunchem z widokiem na...
.... Lac de Jourraes, 3 km od Pepieux, gdzie wieczorkiem chodzilismy się kąpać kiedyś w lecie.
 wycieczka w piękne historyczne miejsce, lunch, niekończące się dyskusje, spacerek wzdłuż wąskich uliczek lub plażą, refleksje w cieniu platanów. Przed kolacją pewne rozrywki duchowo-fizyczne, tańce, joga, studiowanie Biblii, artystyczne atelier.
Studiowanie Biblii.
Potem kolacja, dużo wina, jeszcze więcej opowieści. O życiu, religii, filozofii, sztuce, toż jesteśmy w kraju największych filozofów, a  kolonialni zdobywcy Anglicy mają co opowiadać. Francuzi edukują cały świat. I są do tego predestynowani i chapeau bas. Chodzi o to, że niektóre pejzaże, widok pewnych ludzi, niezmiennie piękna muzyka  daje wrażenie szczęścia, oczyszcza psychikę i przywodzi na myśl dawne miłe wspomnienia.  Le bonheur impossibile des âmes. Ach ten francuski i haute volée
Moje koleżanki zapewniły mi idealną kalkę tamtego życia rozbudziły chęć na powrót w tamte beztroskie rejony.
Jaqueline jest Francuzką, poznałam 10 lat temu. Jest nauczycielką i właścicielką szkoły językowej, idealnie jak ja. Jesteśmy w zbliżonym wieku. Lepszego towarzystwa nie mogłam, sobie wyobrazić. Jaquęline mówi do mnie mieszanką francusko-angielską  i doskonale się rozumiemy. Ona w sposób szczególny upiększała wcześniej  moje życie we Francji, jakby na luksusowym  Cours de civilisation française de la Hobson Ecole. Pisałam o tym tututaj.
 I tym razem Jaqueline zabrała mnie tam, gdzie zwykle. Najpierw na Plac Madelaine w Beziers, gdzie słynny kościół ku pamięci masakry Katarów,

1209 masakra Katarów i mieszkańców Beziers przez krzyżowców. Mówili, zabijajcie wszystkich, Bóg rozpozna naszych.
 potem na aperitif do swojego domu, a następnie do Narbonne Plage, gdzie tyle pięknych reminiscencji i refleksji.
Kiedy tam jestem nie odczuwam prawdziwości mojego życia, Zasłona Mai się odkrywa, jak często to określam, a czysta kontemplacja sztuki jest nieskończoną przyjemnością i uspokojeniem. To wyjątkowo egoistyczna  postawa, ale irracjonalizm Schopenhauera, impulsy i instynkty zawsze mnie fascynowały. Z trudem toleruję tę zapobiegliwą praktyczność życia w Polsce. Ale cóż, muszę pracować i zarabiać, żeby zasłużyć na małą cząstkę wolności mojej woli. I tak jestem ustawicznie ograniczana, ale niezmiennie próbuję wyrywać się z tych granic na ile to jest możliwe.
Druga moja przyjaciółka jest Angielką z Londynu, mieszka we Francji od 17 lat. Poznałam ją w 2011 na kursach języka francuskiego. Ona włożyła dużo serca w naszą znajomość, dodawała otuchy, zapraszała na różne imprezy, gdzie czułąm się ważna i bardzo mile widziana.

 Na brocante- targi staroci, ze znajomymi jeszcze , gdy mieszkaliśmy we Francji. 2012r.
To wyjątkowa osoba, pełna ciepła, naturalnie dobra i wypełniona optymizmem, taka prawie święta dla mnie. Zawdzięczam jej wsparcie, dobre rady, naukę ekumenizmu, ale też naukę radości życia, tańca, pieczenia brownie, picia herbaty i lekkiego rose, bo the sun is over the .yardarm
Tea u przyjaciólki, lipiec 2012. Obowiązkowa domowa konfitura
Fajna impreza takie sales`y. Znajomi zbierają i przynoszą ubrania, ktore im się znudziły, a jedna osoba organizuje wyprzedaż u siebie,  zyski na jakiś dobry cel. Przy okazji herbata i ciasto, tez wspólne.
U znajomych na sales`ach. Halloweenowe dekoracje jeszcze zostały, bo to było 3 listopada.
Halloweenowe zabawy z  z małymi sąsiadami, Trick or treat  trwał cały wieczór i nawet była parada w miasteczku.
 Moje obecne francusko-hiszpańskie wakacje w dużej mierze są związane z Homps, poprzez ESCF i sąsiadujący z organizacja dom, gdzie na początku spędziłam dużo  miłego czasu na zajmujących dyskusjach o  powojennej polskiej emigracji w UK, o filmie i pasjach życiowych. 
Żal mi było , że nie spotkałam Margaret, it would have been fun to see you- jak sama Margaret napisała, ale miała poważne obowiązki wobec swojej rodziny. Margaret z Siran, nauczycielka z Londynu również  poświęcała mi  kiedyś dużo swojego cennego czasu. Uczyłyśmy się razem francuskiego i filozofowałyśmy o małżeństwie w pepieuxowskim domu na dole. Zimno tam było, a ja podgrzewałam świeczkami, hehe. Ships passing in the night- ona mnie nauczyła. I tu l`as voula, Georges Dandin.

    "Ships that pass in the night, and speak each other in passing, Only a signal shown and a distant voice in 
     the 


Nie spotkałam też Niki z Perpignan- z blogu Francuskie i inne notatki Niki, ale na pewno innym razem w Amicale Polonaise.
Jadłysmy lunch w ESCF, a z okna taki widok- kościół katolicki w Homps i kozy opod murkirm. 

Mam niezwykłą potrzebę przebywania z ludźmi, dyskutowania, wspominania, wymieniania poglądów, brać po prostu udział we wszystkim. Uschłabym intelektualnie bez tego. Pojechałam do Francji, żeby spotkać się z ludźmi, bo bardzo za nimi tęskniłam.



Z Naomi, która kiedyś uczyła mnie francuskiego. Ale to były zabawne lekcje dzięki uczestnikom, szczególnie dociekliwy był Damian i jego zona Patricia. Tu na tańcach w Pepieux.
Na tańcach ludowych w Pepieux. W lokalnym domu kultury, gdzie chodziłam do kina i na koncerty.
Stolik na nas czeka.
Pojechałam przejść się po brukowanych uliczkach, oglądać dziedzińce i mury obronne, gotyckie ozdobniki architektoniczne, a na każdym kroku dostojeństwo  dobrej koniunktury.  Imponujące frontony, czary i uroki i wiem, że jest wspaniale. Winorośla i taki miły francuski język, je vous en prie madame...c`est magnifique, c`est impeccable et comme Mac Arthur/ or Terminator/ je reviendrai, bien sure.