Moja lista blogów

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM c`est moi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MM c`est moi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 maja 2025

Urodziny z Izabelą Trojanowską, a co!

 Odkąd pamiętam zawsze miałam udane majówki. 



100 lat od Izy Trojanowskiej, wspólny z nią taniec oraz zaśpiewanie piosenki Wszystko czego dziś chcę,  to z pewnością udana majówka anno domini 2025. https://youtube.com/shorts/2uN2blyVo-o?si=G7Spjx6mrMb1AGqd

To jakby Suzie Quatro zaśpiewała mojemu anglosaskiemu mężowi.

A teraz trochę historii.

W dawnych czasach pochody pierwszomajowe  kończyły się imprezami, to wtedy najczęściej obchodziłam swoje urodziny. Uwierzcie mi, pamiętam bardzo wiele zamierzchłych majówek. Kiedyś tak nazywało się nabożeństwa majowe, a od czasów uznania na nowo 3 Maja jako święto narodowe, mamy zwykle wydłużony weekend, czyli wiosenną majówkę. 

W 1981 roku, w burzliwych czasach studenckich, byłam kilka dni w Warszawie u koleżanki Ireny. Spacerowałyśmy po odświętnym  mieście, gdzie trwał wolnościowy festiwal solidarności i chyba po raz pierwszy w ancien regime obchodzono rocznicę 3 Maja, minęło 190 lat. Poznałyśmy  asystenta bardzo/ technicznego😀/ popularnego  wtedy niemieckiego pisarza Guntera Grassa, był z kolegą. Piliśmy szampana w Bazyliszku na Starym Mieście. Rozmawialiśmy min. po francusku i urządzaliśmy konkursy kto lepiej zna historię Europy. Panowie byli szatańsko inteligentni. Za parę miesięcy spotkaliśmy się w Berlinie Zachodnim. Wszystkie sceny były jak z filmu, tylko wtedy nie oglądaliśmy Jamesa Bonda. Napisałam wówczas pensjonarskie opowiadanie na ten temat. Zamieszczę po powrocie do Polski, bo go niedawno znalazłam😁. 
W kolejnych latach, gdy już staliśmy się częścią demokratycznego świata, bardzo często zdarzało mi się obchodzić urodziny za granicą, albo w moim ulubionym rodzinnym Sandomierzu.
W 1993 roku odbywały się ważne strajki nauczycielskie. Było to w okresie matur, a ja na zwolnieniu lekarskim na dzieci. Pojechałam na  bardzo ważną dla mojego województwa,  zagraniczną i do tego oficjalną podróż do Danii. 10-dniowy wyjazd służył nawiązaniu kontaktów bliźniaczych z regionem Arhus. Towarzyszył nam nawet minister MSW, który pochodził z naszego regionu. Zaczęłam wtedy udzielać się jako tłumaczka, bo niewiele osób w moim regionie, prawie stutysięcznym mieście znało język angielski. Były trzy nauczycielki, ale one nie chciały pokazywać się publicznie. A mnie to  zawsze bawiło. Chociaż bardzo często musiałam  mocno improwizować.👍 
W 1998 roku, 2001, 2008 i 2013 z kolei przebywałam w bliźniaczym angielskim mieście  Scunthorpe, a majówka przedłużała się na inne miasta UK. Pisałam tu https://ardiola.blogspot.com/2013/05/scunthorpe-on-my-mind.html
Tak to się dzieje, gdy urodziny przypadają na tak atrakcyjny majowy czas. 
Zdarzało mi się też być na Malcie,
Malta 2010. For ever young💋

we Francji kilka razy Tu uśmiechnę się z rozrzewnieniem, przywracając pamięci szczęśliwe chwile, a teraz  jestem w Islandii i też szczęśliwa. Nie z mężem, ale z wnuczką i córką.

Międzynarodowe towarzystwo było dla mnie najbardziej mile widziane. Takie miałam skłonności od dziecka. Marzyłam mówić w różnych językach. W dużej mierze te marzenia się spełniły. Mogę podsumować, bo wiek też już poważny.
Wszystko czego dziś chcę napisane na pudełku od butów

 Ale zanim przyjechałam do Islandii, to prawdziwy dzień urodzin 2 maja spędziłam w Polsce,  100 lat, które śpiewała Izabela Trojanowska zapamiętam na zawsze, jak te poprzednie wspaniałe rocznice.  Bilet na spotkanie z Izą, jak my z pokolenia lat 80.nazywamy ulubioną piosenkarkę, kupiłam na początku kwietnia oraz zamówiłam stolik w dworskiej restauracji na kolację z rodziną.  Dwór Amelii i Rudzki Park Kulturowy poznałam bliżej  dzięki mojemu wieloletniemu koledze Krzysiowi Dyk, który jest znanym pasjonatem rekonstrukcji historycznych i  wspólnie ze swoją partnerką Basią Sęderowską uświetniają niejedną imprezę. To był znakomity wybór. Bardzo wzruszyła mnie pani Iza zaproszeniem na scenę. Widząc widownię przed sobą, filmujących "reporterów", bawiłam się wspaniale. Iza uśmiechem dodawała odwagi👍💓👍 A do tego jeszcze prezent od Dworu Amelii.
Dwór Amelii. Tu  2 maja miała spotkanie Izabela Trojanowska 

  I stwierdzam nieskromnie,  że należy mi się taka celebracja, skoro tak było. A co? Tak potwierdziła moja idolka na scenie. Ja do niej mówię, poczuję się jak studentka, śpiewając Wszystko czego dziś chcę, a ona zadziornie, a co! 
Iza, która miała urodziny tydzień wcześniej mówiła, żeby nie wstydzić się swojego wieku

A jeszcze mieliśmy imprezę religijną u jednej wnuczki, a druga w świętowała zaległe urodziny w paryskim Disneylandzie oraz Wenecji. Jak szaleć, to szaleć.
Zajadamy komunijny rosół. Moich wnucząt trójka.💓


Tak się trzeba umieć cieszyć.

Dla mojej wnuczki przygotowałam specjalną pocztówkę. Jotka doceni😀

A video na scenie z Izą może uda mi się wkleić potem z pomocą córki, bo mi się nie chce zapisać.

PS Wczoraj w Islandii w szkole wnuczki Laugaland oglądaliśmy przedstawienie wg różnych powieści Astrid Lindgren. Klasa Matyldzi zapoznała nas ze smutną baśnią  Bracia Lwie serce. 
Matyldzia pierwsza z prawej jako gołębica.

Wnuczka po roku mówi tym trudnym językiem, a ze szkoły nie chciała wyjść. Tak świetnie bawiła się z koleżankami. My obecnie mieszkamy w prawdziwym torfowym domu na farmie, unowocześnionym, wiadomo, gdzie przed ponad 100 laty mieszkał lokalny nauczyciel i poeta. Napiszę o tym, gdy się więcej dowiem. Na razie  przy wejściu towarzyszy nam kamień postawiony ku jego czci.  Dominika mówi,  że to jego grób.  Zimowe sagi się pojawiają.
Zielono  już na pastwiskach. 

To data urodzin Skolaskald.  Zmarł w 1919. Jest w  wikipedii. A stąd nazwa Skaldowie💓

Tu w tej części mamy jadalnię z kuchnią.



Pola lawowe wokół, a w głębi jedno drzewko otoczone kamieniami.  Miejsce tworzenia świata.


sobota, 4 sierpnia 2012

Tribute to MM i wesele w stylu lat 50.

                               My humble tribute to gorgeous MM on the 50th anniversary of her death.
http://youtu.be/fJgC549mpRk 
Na weselu włosko- amerykańskim we Florencji w 2010r, Państwo Młodzi zażyczyli sobie wtedy stylizację strojów  na  lata 50. Sukienka wzorowana na kreacjach MM z filmu " The seven year itch"- Słomiany wdowiec, tylko kolory zmieniliśmy. Na małym zdjęciu powyżej-  i   zamieściłam linka do reklamy filmu. Z tego też filmu pochodzi inna, najsłynniejsza kreacja MM.
Parę dni potem, środa.
 Nie umiem pisać lakonicznych postów. Pomyślałam sobie, że wspomnę parę słów o samopoczuciu, które towarzyszyło mi w tamtych dniach, gdy szykowałam się do tego wesela. To był entuzjazm wygranej w totolotka. Sprzedałam wtedy swoje duże mieszkanie i zainkasowałam sporą sumkę, a ponieważ je kiedyś dostałam,to te pieniądze były jak prezent z nieba  od moich  nieżyjących Rodziców.  Dawne pokolenie może  pamięta, co to znaczyło dostać mieszkanie? Rodzice oszczędzali na tzw. książeczce mieszkaniowej latami, kiedy byłam dzieckiem i w 1989r. przed samym upadkiem systemu , udało mi się dostać mieszkanie typu M4 o podwyższonym standardzie/!/ Potem to mieszkanie się wykupywało od spółdzielni za jakąś śmieszną kwotę, my zapłaciliśmy ok. 5 tysięcy na początku roku 2001. Dysponowałam kwotą na prawie nowe sportowe BMW, koleżanka ma, to wiem. Gdybym mieszkała w jakimś cywilizowanym dużym mieście byłaby to rzeczywiście niezła sumka, ale ta moja też mnie zadowalała. Mogłam ją przeznaczyć na siebie, nie martwiąc się o córki, bo im niby należała się połowa po ojcu.Ale ja pomimo zamiłowania do niekończącej się improwizacji, nie jestem tak do końca taka zuchwała. Przeznaczyłam tylko  drobną kwotę na swoje upiększenie. Za miesiąc miałam wyjechać do US, wyjść za mąż, zacząć nowe życie, z kolei miesiąc wcześniej byłam na dwutygodniowych wakacjach w Hiszpanii,
 na Costa Dorada  z okazjonalnymi wypadami do Barcelony na kolacje w Los Caracoles. Wszystko wydawało się takie piękne, beztroska zupełna. Pomyślałam, że trzeba wpłacić te pieniądze na lokaty, od nadmiaru głowa boli jednak.  Jedna córka wróciła z au pair we Włoszech, pracowała u arystokratyczno- biznesowej rodziny /powiązania z Fendi./, na zdjeciu z siostrą dziecka,którym się opiekowała, z nią chodziła na dyskoteki.
spędziła wspaniale wakacje w Punta Ala, Mediolanie i Rzymie.
 Miałyśmy jeden dzień na upoważnienia dla niej w trzech różnych bankach, bo przed wyjazdami ja lubię mieć wszystko załatwione w razie czego. Wtedy w Polsce zrobiło się strasznie zimno, 1. września- leje od rana, temperatura w okolicy 15 stopni, pamiętam jak mówiłam Magdzie, pokaż ten twój piękny opalony dekolt. A ja następnego dnia, w czwartek leciałam do Rzymu, gdzie miałam spotkać Kima, który leciał z Malty. Musiałam się przemieścić z Ciampino na Fumicino, bo  stamtąd  mieliśmy następny lot do Florencji. Przejechałam przez cały Rzym i z okien autobusu  oglądałam Forum Romanum i małe śmigające samochodziki po ulicach. Zawsze taki archetyp  uruchamia  mi się w pamięci- włoskie filmy z dawnych lat, Mastroianni i Monica Vitti. Nie było faceta, żeby się za mną nie obejrzał. Uwielbiam  Włochów za te wakacyjne flirty.
A potem to juz Chianti i kuzynka Kima Sue Wilson Arcamone, nie widzieli sie ponad 30 lat. Zabraklo czasu na opowieści. Sue pracuje w fillii Harvardu w Villa I Tatti w dziale studiów nad renesansem. Niezwykla osobowość. Następnie weselna posiadłość Castello di Mugnana, gdzie zamówilismy  małżenską komnatę i dla nas,  a potem uroczysty ślub Renaty Flory Arcamone i Dario Vettori  we Florencji w Palazzo Vecchio. Rodzina Vettori to od pokoleń słynna muzykalna rodzina, która rownież wytwarza smyczkowe instrumenty. Wśród kosmopolitycznych gosci atmosfera była wibrująca. Matka Pana Młodego pochodzi ze Słowenii, od razu z jej rodziną  świetnie się porozumieliśmy w swoich językach. Jednakże najciekawszym Słowianinem byl Dawid Geringas, światowej sławy wiolonczelista, następca Mścisława Rostropowicza, jego najwybitniejszy uczeń. Słuchaliśmy magicznego koncertu po kolacji. Rozmawiałam z nim po polsku i przywitał mnie słowami  " Litwo ojczyzno moja", bo zagadnęłam do niego po rosyjsku, ktoś mi powiedzial, że jest z Rosji! Pochodzi z Litwy. Byliśmy jedynymi gośćmi ze strony amerykańskiej, uwielbiam rozmowy na weselach, takie rodzinne i pełne ciepłego zainteresowania.
To było czarodziejskie przyjecie, absolutnie niezwykle i niepowrotne, i szampana smak miała fontanna. A co się działo w naszej komnacie, Kim chyba chciał prześcignąć Pana Młodego!
Zdjecia z Palazzo Vecchio i Castello di Mugnana, gdzie my przybylismy dzień wcześniej. Na drugim zdjęciu  ojciec Pana Młodego Paolo Vettori, obok niego Dawid Geringas. A widzicie ten soul band  i  piosenkarki? Byli fantastyczni! I w międzynarodowej obsadzie, w końcu wesele muzyków. Tu nie słyszeliśmy jarmarcznego  Italiano vero, tylko najlepsze  standardy muzyczne.

A po weselu spędziłam jeszcze trzy dni we Florencji,  i wszystkie dzieła z Akademii i Galerii Uffizi były moim udziałem, i spacery po Moście Złotników i w Ogrodach Boboli, a modliłam się we wszystkich kościołach, ale o tym już innym razem. I byłam gościem u niezwykłej Amerykanki Janet Strazula w jej apartamencie w samym centrum Florencji z widokiem na Arno. Wracałam do domu z Pizy. O tym też warto napisać kiedyś.