Moja lista blogów

czwartek, 19 lutego 2026

London calling.

    Uwielbiam  kosmopolityczny imperialny Londyn. W latach 1994- 2015 regularnie odwiedzałam UK, organizowałam również z moją szkołą językową wycieczki  do stolicy Zjednoczonego Królestwa i kochałam Londyn bardziej niż jakiekolwiek miasto na świecie.  Moje subiektywne abecadło to turystyczno-kulturowy obraz tego wspaniałego obiektu pożądania dla anglofilów.  Tak mniej więcej co 10 lat zmieniam  trochę hasła mojego uproszczonego londyńskiego abecadła i gdzieś je zamieszczam.  Gdy zaczęłam prowadzić blog w 2011 roku znałam wiele entuzjastek- blogerek z Anglii. Potem już tak bardzo zadomowiły się w UK, że przestały pisać.

Zapraszam do najświeższych refleksji and the latest pics sprzed dwóch dni. Z koleżanką Beatką- w Anglii jako Baba-B💓 spędziłyśmy uroczy tydzień, czasami słoneczny, a czasami deszczowy i wietrzny, jak to w Anglii. Głównie w Brighton, ale również przywołał nas Londyn👍👏💓.

 A jak ale czyli prawdziwe angielskie piwo. Ogromna różnorodność pubu w Londynie może


przyprawić o zawrót głowy. Najłatwiej iść do Shakespeare naprzeciwko Victoria Station. Na zdjęciu gdzie indziej. 

B jak Big Ben oczywiście, gdzie wspólnie z innymi cieszę się na moście Westminster, że tu jestem. Big Ben to zegar i dzwon, a wieża to Elisabeth Tower na część 60-lecia panowania królowej Elżbiety II.

C jak Chinatown. Po raz pierwszy, akurat 17 lutego widziałam rozpoczęcie  nowego chińskiego roku, tym razem Ognistego Konia i bajeczne iluminacje. Kocham też Camden Town. To grungeowa, typowo młodzieżowa ulica. Tu można się ubrać niepowtarzalnie i odjazdowo. Mnóstwo ulicznych artystów wiktoriańskie stylowe sklepiki. 

Sprzed lat, z  moimi gimnazjalistkami💓


D jak double decker bus. Najlepiej pozują do zdjęć..

E jak eye czyli London Eye - koło widokowe nad Tamizą naprzeciw parlamentu wysokie na 135 m. wspaniałe widoki, gdy ładna pogoda. County Hall wzdłuż Tamizy, gdzie muzea i Aquarium.

F jak fountain, najbardziej znana turystom fontanna to Shaftesbury Memorial na Piccadilly i przed National Gallery na Trafalgar Square.

G- gifts,  oczywiście London gifts,  sklepy z pamiątkami  wszędzie zatrzymują turystów.

H jak Houses of Parliament- neogotycka monumentalna budowla nad Tamizą, siedziba angielskiego parlamentu.  Wszędzie najwięcej jest turystów z Azji, jak i rodowitych Anglików azjatyckiego pochodzenia.


J jak  Jubilee line. Przy obchodach millenium to było coś. Kosmiczne kolory. I przeleciało tyle lat.

K  jak King Karol III

L jak Leicester Square, miejsce rozrywek, gdzie na miejscu dawnej kultowej dyskoteki Alhambry stoi kino Odeon, a tam odbywają się najsłynniejsze premiery filmowe. Placowi patronują postaci z popularnych filmów. Stale odbywają się pokazy różnych  ulicznych artystów. Ja uśmiecham się na premierę musicalu Dirty dancing.

A Bridget Jones uśmiecha się do nas.

M jak models, które tutaj bardzo często można spotkać przechodząc obok. Różnorodność ludzi wokół niezmiernie mnie zawsze fascynuje. Lubię na nich patrzeć i widzieć tu cały świat.



N jak National Gallery na Trafalgar Square,  bardzo nowocześnie rozbudowane w ostatnich latach,  gdzie podziwiamy największe dzieła malarskie. Po raz pierwszy od zawsze mogłam bez pośpiechu obejrzeć to, co najbardziej lubię i co lubią inni.




 

Pablo Picasso- Macierzyństwo

O jak Oxford Street najdłuższa ulica handlowa w Londynie zakupowe serce miasta, tłumy ludzi, czerwone piętrowe autobusy i sklepy wszystkich światowych firm. 

P jak Piccadilly Circus. Czyli  rzeźba amorka strzelającego z łuku na szczycie ozdobnej fontanny. To prawdziwy  cyrk wielkiego skrzyżowania. Jeszcze większe tłumy ludzi, migotliwe neony i częste demonstracje, protesty w centralnym punkcie West Endu.

R jak Royal Albert Hall. Jedna z najcudowniejszych sal koncertowych miejsce występów najsłynniejszych gwiazd o tyle specyficzna, że dokładnie okrągła. 

Sprzed lat, z moim miłym RIP współpracownikiem.

S jak Starbucks cafe moje ulubione miejsce picia kawy, amerykańska sieć kawiarni, gdzie można zjeść lekkie śniadanie lub deser. W Polsce mamy już od lat. 

T jak Trafalgar Square charakterystyczny punkt Londynu z wysoką kolumną  Admirała Nelsona z czterema posągami lwów, na które wdrapują się turyści. Obok wspaniałe fontanny i monumentalne budowle.  Takie widoki z galerii głównego budynku.

U jak Underground czyli metro, jedno z najstarszych w Europie. Gdy u nas dogorywało Powstanie Styczniowe oni już budowali.  Można łatwo się przemieszczać i dużo zobaczyć. Najpopularniejsze linie to Piccadilly Victoria Westminster i Jubilee 

V jak Victoria and Albert  muzeum- poza British Museum moje ulubione miejsce refleksji i zachwytu nad najwspanialszymi na świecie zbiorami sztuki.

W jak Westminster Abbey  - najstarszy kościół Zjednoczonego Królestwa, właściwie Kolegiata św. Piotra, gdzie  od 1066 roku odbywają się koronacje, a  królewskie pogrzeby od 13 wieku. Najcenniejsza budowla Londynu ze względu na znaczenie historyczne, obok Tower of London. Najważniejsza świątynia anglikańska , obok  katedry Canterbury.

Z jak zapach Londynu to nie jest zapach spalin, ale mieszanka woni kulinarnych, kosmopolityczny tygiel wszystkich ras świata, aromaty najrozmaitszych przypraw, a do tego wszechobecny zapach kawy, nie herbaty.

Z przyjemnością zobaczyłabym uzupełnienie londyńskiego alfabetu waszymi wspomnieniami💓. Ja tym razem byłam krótko i przemieściłam się trasą od Victoria Station do West Endu.  Ale wiele innych miejsc jest w mojej czułej pamięci. Nie tylko ze względu na miasto, ale na ludzi , z którymi tu kiedyś byłam.

Z córką i koleżankami. Bożenka RIP.💓




 



niedziela, 8 lutego 2026

A może na rybkę, która lubi pływać? Czy jeszcze tak się mówi?

         Czy karpia jecie tylko w święta?   Ja do niedawna tak.

Kiedyś uczyłam się francuskiego z Anglikami i Holendrami we Francji. Było wesoło, szczególnie, gdy opowiadaliśmy o zwyczajach w swoich krajach. Różnice kulturowe  czasami zadziwiały, czasami rozśmieszały, a głownie z  powodu nieporozumień językowych.  Karp na święta wydawał im się bardzo ubogim daniem.

 W Polsce  pojawił się pomiędzy XII a XIII wiekiem za sprawą czeskich lub morawskich mnichów zakonu cystersów, którzy osiedlili się na naszych ziemiach. W okresie średniowiecza hodowle karpia zakładano głównie w majątkach klasztornych. Czynnikiem decydującym o wyborze właśnie tego gatunku była łatwość jego hodowli. Kolejnym powodem wzrostu popularności karpia była konieczność przestrzegania postów, które nakazywał kościół katolicki dla stanu wyższego jak i niższego.

Jechałyśmy szlakiemVia Carpatia, droga ekspresowa S19 w Polsce, który łączy Europę Północną i Południową. Ale brzmi.

 W Opolu Lubelskim i jego okolicach stawy  pojawiły się już w 18 wieku, a może nawet  i wcześniej, jak twierdzą lokalni regionaliści. Nadal odgrywają  tu ważną rolę. Oprócz stawów wielkopowierzchniowych, gdzie hoduje się ryby jak w Woli Rudzkiej (Pustelni), czy w Mazanowie, istnieje jeszcze dużo mniejszych.  Zwykle przy gospodarstwach agroturystycznych jak i przy prywatnych domach. Wszystko to wynika z coraz większej chęci spożywania ryb. Obecnie  karp konsumowany jest przez cały rok. W okolicach Pustelni od lat nie brakuje miłośników jego jedzenia jak i łowienia.

Moja córka jest ichtiolożką i zawsze z ogromną przyjemnością odwiedza restauracje, które serwują ryby. Ale to, co zobaczyłyśmy w Pustelni- Zajeździe Rybackim wprawiło w zdumienie swoim rozmachem.

Pobyt  w Woli Rudzkiej to doświadczenie, które wykracza poza zwykły posiłek – to hołd dla lokalnej tradycji hodowli ryb. Restauracja, położona jest w samym środku  Krainy Lessowych Wąwozów. Ten obszar charakteryzują najwyższe średnie temperatury powietrza oraz najdłuższy okres wegetacji. Występuje tam wiele rzadkich gatunków roślin, a także niezwykle zróżnicowana fauna. Na tym obszarze usytuowanych jest kilka rodzajów cennych przyrodniczo obszarów, takich jak: rezerwaty przyrodyparki krajobrazowe . Największy z nich – Kazimierski Park Krajobrazowy – wraz ze swoją otuliną obejmuje ponad połowę Krainy Lessowych Wąwozów. Sercem regionu jest Wisła wraz ze swoimi rozlewiskami i dopływami, otoczonymi malowniczymi brzegami.   Kaczki  z Nałęczowa nas prowadzą.

Menu Pustelni to dowód na to, że ryby słodkowodne mogą być podane w sposób nowoczesny i zaskakujący. Nas zadziwił odczarowany karp, bez ości w formie frykasów przypominających owoce morza i zupa Seby  z karpiowymi filetami oraz soczewicą z warzywami. Zupa czosneczkowa z karpiowym  filetem, ciągnącym się serem i chrupiącymi grzankami była również znakomita. Zajadamy.



Wyobrażam sobie  smak tatara z pstrąga na marynowanym buraku. Wszystkiego chciałoby się spróbować, a miejsce na deser trzeba zostawić.

W karcie  można również znaleźć  też unikalnego karpburgera oraz wyroby z własnej wędzarni (jesiotr, szyneczka z karpia). Dania dopełniają soki z pobliskiej  Szczepanówki oraz wina  Mickiewicz z winnic Opola Lubelskiego. Wyjątkowe smaki. Grzane piwa i wina są niepowtarzalne.

Wnętrze restauracji łączy rybacki klimat z nowoczesnym designem.  Restauracja jest całkowicie  zmodernizowana, ale jednocześnie zaciszna i przytulna, mocno osadzona w rybackim klimacie.

Dominują w nim naturalne materiały, które współgrają z malowniczym otoczeniem stawów i lasów. Są sieci, łodzie, boje, sznury, trawy, trzciny, płótno, dużo drewna.

 Oferują około 200 miejsc na dwóch poziomach oraz taras z widokiem na zieleń.  Otoczenie stawów sprzyja wyciszeniu i refleksji nad rolą wody w ekosystemie. Teraz wszędzie było biało pod śniegową pierzynką.

To również ma niezaprzeczalny urok.
 Restauracja jest przyjazna rodzinom (plac zabaw i wspaniały kącik dla dzieci, menu dziecięce)

oraz zwierzętom (możliwość wejścia z psem)  Choć ceny nie należą do najniższych (przeciętny przedział 30–70 zł za jedno danie), goście zgodnie twierdzą, że są one adekwatne do wyjątkowej jakości i smaku potraw.

Pustelnia to miejsce typu slow food– idealne na niespieszny obiad, gdzie czas płynie rytmem natury, a każda porcja ryby jest dowodem na pasję jej twórców.

Córka rozmawiała z panią Anią Pyć, współwłaścicielką całego przedsiębiorstwa Gospodarstwo Rybackie Opole Lubelskie „Pustelnia” w celu biznesowej porady,  a ja buszowałam po sklepie. Pani Anna jest również ichtiolożką. To przemiła i bardzo pozytywna osoba. Opowiedziała nam o historii firmy i o swoich interesujących zawodowych przygodach oraz podróżach. Jak dobrze znać języki obce.  Zachęcała Dominikę do rozpoczęcia rybackiego biznesu. Córka poczuła się wyróżniona pochwałą i miłą rozmową. Na zdj.po prawej.

Sklep Pustelnia, będący częścią gospodarstwa rybackiego w Woli Rudzkiej koło Opola Lubelskiego, to miejsce, gdzie tradycja hodowli łączy się z nowoczesnym podejściem do lokalnej żywności. Kluczowym atutem jest model „prosto z wody”. Ryby, takie jak pstrąg, karp, sum, szczupak, amur czy jesiotr, pochodzą z własnych stawów Pustelni, co gwarantuje jakość nieosiągalną w dużych sieciach handlowych.

Sklep wykracza poza sprzedaż surowych ryb, oferując unikalne produkty, jak stripsy  i szyneczkę z karpia czy tatar z pstrąga, zupę Seby, pasztety, smalczyki i pasty rybne,  które zmieniają postrzeganie tradycyjnych gatunków.

Wszystkie produkty prezentują się w  estetycznych słoiczkach z dokładnymi etykietami. Są również inne produkty rolnicze, miody, syropy, soki i herbaty. Oraz czekolady z owocami, opolskie krówki i znakomite lokalne wina.

Sklep zdobią różne pamiątki, maskotki w kształcie ryb, garnuszki, torby, magnesy, zawieszki. Wyroby wiklinowe i z wełny są towarem i ozdobą. Pastę z wędzonego pstrąga zjadłyśmy z wnuczką w jeden dzień. Łyżeczkami wybierałyśmy ze słoiczka. Akurat wyjeżdżam do UK w tym tygodniu, to mam gotowe polskie upominki.

Firma ma wysoką renomę. Sukcesy, takie jak obecność na liście produktów tradycyjnych czy wyróżnienia w plebiscytach (np. Forbes Forum Firm Rodzinnych), potwierdzają, że jest to przedsięwzięcie stabilne i doceniane przez ekspertów.

Część dyplomów.
Pomyśleć, że kiedyś to był klasyczny PGR i karczma GS-u. Dobrze kiedyś zarządzany mógł przekształcić się we wzorową firmę i zbudować nowoczesną markę kojarzoną z wysoką jakością i zdrowym stylem życia. Zawsze jestem dumna, że w naszym kraju dzieje się tyle dobrego, bo dobrze pamiętam dawną naszą siermiężność. Lubelszczyzna i Kielecczyzna były zawsze sobie bliskie.

Byłyśmy pod ogromnym wrażeniem. Miałyśmy zaplanowane jeszcze inne  sprawy i  trzeba było ruszyć w drogę, ale z pewnością tam wrócimy z rodzinami i przyjaciółmi. Bardzo polecam. Deser  wzięłyśmy na wynos, pischingery z krówką. Palce lizać. Mona Lisa też lubi ryby😀

Czy znacie podobne lokale dedykowane tylko rybom i sklepy z lokalnymi towarami?