Wszyscy się pytają, ale dlaczego ta Islandia tak bardzo mi się podoba. Zimna, samotna wietrzna skała na Atlantyku. Dla wielu nieprzyjazny szary kraj, bez zieleni, kwiatów, bez miast gdzie romantyczne zaułki i zabytki. A co takiego tam czaruje i przyciąga? Ludzie mówią, że groźna nieujarzmiona przyroda,
![]() |
| Lodowcowy wulkan w oddali. |
rozszalały Atlantyk, rozległe nieziemskie pejzaże, osobliwe ukształtowanie terenu, wodospady, gejzery, ciepłe źródła, lodowce, malownicze małe miasteczka z jeszcze mniejszymi luterańskimi kościółkami na wzgórzach. Islandia jest odmienna niż jakiekolwiek miejsce na ziemi.
![]() |
| Parę kilometrów za Hvolswollur w stronę wodospadów Skogafoss. |
Będąc w Islandii, odwoziłam dziecko do szkoły i miałam 7 godzin
czasu na zwiedzanie okolicy. Szkoda wracać do domu prawie 40 km, i potem znowu
przyjeżdżać. Lepiej te same kilometry przeznaczyć na małe wycieczki.
![]() |
| Woda nie zamarza, jest ciepła, gdy większy mróz, unoszą się opary |
Gdy siedziałam przy kawie, rogaliku albo lunchu na stacjach benzynowych małych miasteczek, wtedy zawsze z ciekawością obserwowałam rozległe widoki za oknem i wszystkich ludzi dookoła.
Patrzyłam na ich stroje, posiłki, samochody, czasami ogromne jeepy😍
Posiłki w barach są niewyszukane, w stylu amerykańskim, woda za darmo, kawę można dolewać, albo kelnerka chodzi i dolewa. Kalka z taśmy filmowej się uruchamia😀 Stroje typu casual, no make-up, włosy w kitkę.
Nie ma opłat za parkingi w miasteczkach, ale zawsze są w trasie przy atrakcjach turystycznych. Podsłuchiwałam rozmowy w różnych językach i zgadywałam narodowość. Sama nawiązywałam small talks, turyści z przyjemnością opowiadali o islandzkich wrażeniach. Zawsze wchodzili zmarznięci do środka😀. Dużo osób pracowało też przy laptopach i ci byli sami, inni ze smakiem zajadali swoje dania, ale zazwyczaj parami lub w większej rodzinnej czy przyjacielskiej grupie. To jakby niezobowiązujący klimat amerykańskiej odległej prowincji. Nawet siedzenia typu wagonowego się zdarzały.
Wszyscy się zamyślali nad pytaniem, dlaczego Islandia latem i zimą jest nadzwyczajna. A ja chętnie uczestniczyłam w radości turystów, którzy na parkingach wypełniali spokojne bary, zazwyczaj jechali dalej na lodowce. Pewna dawka mojego różnorodnego doświadczenia sprawiała, że zdarzało mi się wyobrażać osoby w różnych epokach. Historycznych, filmowych i literackich. Wyobraźnia szybowała od westernów, opowieści o polarnych odkrywcach,
![]() |
| My też mamy polarne czapki. |
poprzez książki Haldora Laxnessa i sagi wikingowe.
![]() |
| Oprócz Laxnessa mamy paru innych autorów. |
I cały czas towarzyszyło mi przekonanie, że ta chwila refleksji zasługuje na opisanie. Miałam czas, nigdzie się nie śpieszyłam. Nie jestem turystką, która tu przyjechała na tydzień i w pośpiechu zalicza gejzery, ciepłe źródła, wodospady, lodowiec i wygasłe wulkany. Studiuję lokalne materiały reklamowe, zakreślam wydarzenia. Czytanie Sagi o Njalu. To jakby rodem z Szekspira. Ja nie czytałam😃, słuchałam.
Dwa miesiące w południowej Islandii. Latem i zimą. Ale kontrast, szczególnie w obecności słońca na niebie😊. Najczęściej odwiedzam miasteczka o takich wdzięcznych nazwach jak Hella, Hvolsvollur, Selfoss, Hveregardi. Miasta są na drodze z naszej farmy do Reykjaviku, jedzie się drogą zwaną RingRoad Route number 1.
![]() |
| Tu tzw. 😃off-road |
Stacje benzynowe w różnych miejscach, lub bary, przywodzą na pamięć dawne zajazdy dla koni, znane z westernów. Ponieważ tu nie ma miast, ani wsi, tylko wolne przestrzenie, to takie mam skojarzenia.
![]() |
| Do obliczania na złotówki trzeba pomnożyć razy trzy i odjąć dwa zera. |
Do baru przy stacji wchodzą wysocy, mocno zbudowani mężczyźni o wikingowej groźnej urodzie. Mają często długie jasne włosy, piegowatą skórę, ciepłe, sportowe ubrania, odzywają się w swoim dzikim niezrozumiałym języku. Na stacji też są sklepy, piekarnie, apteki. Lubię tam przeglądać pamiątki. Gdy przypadkiem staną mi na drodze ci wysocy, jakby z filmu wyjęci goście, to uprzejmie przepraszają i pytają w czym pomóc. Są jakby nieśmiali, trochę niezgrabni, ale w oczach mają łagodność.
![]() |
| Nasz ulubiony Wiking, sąsiad i kolega z pracy córki. Bardzo życzliwy i pomocny. Natomiast |
![]() |
| W święta przyjechali do nas traktorem z pługiem, tak zawiało. |
Recytowane sagi w restauracji nomen omen Valhalla to natomiast przypomnienie filmów typu Ludzie z północy: Saga wikingów czy Valhalla: Mroczny wojownik. I taką klamrą czasu spinają się moje myśli, bo przecież Islandczycy z drogi mówią tym samym językiem, co dawni wikingowie, a ta ziemia zupełnie niedaleko stacji benzynowej, gdzie siedzę, również nie zmieniła się od setek lat. Jest rozległym terenem lawowym, pełnym czarnych skał, kamieni, porośniętym mchem i szarą trawą.
Baśniowość scenerii nakłania i wabi do przejażdżek przed siebie, wśród tych niezamieszkałych, ciągnących się kilometrami wymarłych przestrzeni. Przy otwarciu drzwi trzeba bardzo uważać, bo wiatr dmie z ogromną siłą. Pola rozdzielane są strumykami, rozległymi rzekami, które w historii przedostały się z lodowców i utworzyły tę nieziemską panoramę. Życia przydają koniki i owce w lecie.
![]() |
| Jeździłyśmy tu na sankach z górki i koniki do nas podeszły. |
![]() |
| Zdjęcie z początku grudnia, śnieg pojawił znienacka i wszystko zawiało. |
![]() |
| Zdjęcia z lata. Owieczki łagodnie sobie spacerują, gdzie chcą. Jest ich w kraju ok. 800 tysięcy. |
![]() |
| Matylda też zadziwia się, tutaj śniegiem👍 |
![]() |
| Droga do domu, w głębi koniki. |
Hella- to dawna nazwa jaskini dla irlandzkich mnichów, która znajduje się na wjeździe do tego małego tysięcznego miasteczko nad rzeką Ytri-Ranga. Powstało w latach 20. od jednego małego sklepiku. Wspaniale rozwinęło się po wojnie, gdy ludzie z Reykjaviku przyjeżdżali tutaj na taneczne imprezy. Blisko stąd na Heklę, niebezpieczny wulkan, który wybucha parę razy na 100 lat.
![]() |
| Hekla w głębi. |
Wnuczka w Helli chodziła do szkoły i nadal się przyjaźni z paroma dziewczynkami. W obecnej szkole w Laugaland ma szkolny autobus i nie musimy jej zawozić.
Hvolsvollur- czyli Pole na wzgórzu, miasteczko również z tysiącem mieszkańców, turystyczne centrum usługowe na trasie do Vik, dokąd jeszcze następne 80 km. Tam lubię chodzić na plac z pomnikiem- reprodukcją spod nowojorskiego hotelu Waldorff Astoria Spirit of Achievement, rzeźby islandzkiej artystki Niny Samundsson pochodzącej z Hvolsvollur. Warto zajrzeć do dużego pamiątkarskiego sklepu, popatrzeć na artystyczne towary typu handmade, i koniecznie do restauracji Valhalla, gdzie można posłuchać historycznej Sagi o Njalu i wtedy ten dziki język brzmi czasami łagodniej, a innym razem pełen trwogi i mocy. A już zupełną trwogę i przerażenie można doświadczyć w muzeum Lava,
na wystawie poświęconej wybuchom wulkanów, trzęsieniom ziemi i geologicznej historii Islandii.
![]() |
| Sklep pamiątkarski w muzeum Lava. Jest jeszcze jeden w dawnym amerykańskim baraku. |
![]() |
| Tu wulkan wybuchł mi nad głową i do tego trzęsienie ziemi😱 |
Wszystkie miasteczka mają geotermalny system grzewczy. Wszędzie wewnątrz jest cieplutko i przyjemnie. Miasta nie są zbudowane na planie niemieckim, nie ma placyków, ratusza, kościoła, ulic promieniście od rynku. Tu bardziej po amerykańsku, jedna główna ulica z saloonem, czyli stacją benzynową, dużym sklepem, barami, urzędami. Pozostałe budowle miejskie rozłożone w pewnym oddaleniu. Ludzie są pomocni i bardzo przyjacielscy. Chociaż podobno mają dosyć obcokrajowców zanieczyszczających ten kraj.
Tak to widzę i jeszcze o tym później, bo nie mogę rozstać się z Islandią.
Jeśli się dziwicie, co ja po tych stacjach tak przesiaduję? To odpowiem, że to forma zwiedzania, bo tam wszędzie pole i do tego lawowe, albo lodowiec, niedostępne góry, czy pozostałości po trzęsieniach ziemi czyli ogromne różnice wysokości i wodospady, a po wulkanach źródła termalne. Taki kraj.
A jeżeli jest stacja, to też małe miasteczko.💔Można z kimś pogadać. Też i po polsku, gdzie Polacy masowo pracują w przemyśle turystycznym i usługowym.


































































